<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>MegaZin - oficjalny megafon portalu MegaTotal.plMegaZin - oficjalny megafon portalu MegaTotal.pl | MegaZin - oficjalny megafon portalu MegaTotal.pl</title>
	<atom:link href="http://megazin.megatotal.pl/author/gdzieonisa/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://megazin.megatotal.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Fri, 22 Mar 2019 21:40:24 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Gdzie oni są? &#8211; Piotr Misikiewicz i Bogdan Misikiewicz</title>
		<link>http://megazin.megatotal.pl/gdzie-oni-sa-piotr-misikiewicz-i-bogdan-misikiewicz/</link>
		<comments>http://megazin.megatotal.pl/gdzie-oni-sa-piotr-misikiewicz-i-bogdan-misikiewicz/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 23 Aug 2011 12:34:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Gdzie Oni Są</dc:creator>
				<category><![CDATA[gdzie oni są]]></category>
		<category><![CDATA[wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[bogdan misikiewicz]]></category>
		<category><![CDATA[Kasia i Artur Szubowie]]></category>
		<category><![CDATA[piotr misikiewicz]]></category>
		<category><![CDATA[republika]]></category>
		<category><![CDATA[szuba]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.megatotal.pl/megazin/?p=8578</guid>
		<description><![CDATA[Kolejny odcinek cyklu Gdzie oni są?. Tym razem wspomnienia snuje Piotr Misikiewicz - wokalista Reputacji i fan Republiki. Pomóż wydać książkę z wywiadami przeprowadzonymi przez Kasię i Artura i zainwestuj w ten album.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Kilka lat temu Kasia i Artur Szuba postanowili zatrzymać w kadrze pamięci ludzi i wydarzenia muzyczne lat osiemdziesiątych. Pociągnęli za języki swoich znajomych, wśród których znalazły się postaci ważne dla polskiej muzyki wówczas i dziś. Tak powstał cykl wywiadów traktujących o muzyce tamtych lat, a zatytułowanych razem “Gdzie oni są?” Miała z tego materiału powstać książka, ale różne względy uniemożliwiły jej wydanie. Całość, po latach, po raz pierwszy światło dzienne ujrzy w megaZinie dopiero teraz. Stąd wiele faktów, informacji i zapowiedzi jest już dziś nieaktualna. Postanowiliśmy je jednak zachować, by pokazać kontekst tych wszystkich rozmów.</strong></p>
<p><strong>Wywiad zamieszczony poniżej to demo właściwego tekstu, który po redakcji i aktualizacji znajdzie się w książce “Gdzie oni są?”, której wydanie sfinansowane zostanie przez Fanów MegaTotal.pl. Jeśli chcesz być jednym z nich, <a href="http://www.megatotal.pl/gdzieonisa/index2.php">kliknij tutaj</a>.</strong></p>
<p><strong>Piotrek „Misiek” Misikiewicz &#8211; wokalista zespołu REPUTACJA. Bogdan „Bodzio” Misikiewicz &#8211; fotograf Gazety Chojnowskiej.</strong></p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-8642" title="misikiewicze_page" src="http://www.megatotal.pl/megazin/wp-content/uploads/2011/07/misikiewicze_page.jpg" alt="" width="500" height="500" /></p>
<p><strong>PROLOG &#8211; 1982r. &#8211; CHOJNÓW &#8211; woj. dolnośląskie</strong></p>
<p>Wszystko zaczęło się w ósmej klasie podstawówki SP3, gdy na lekcji języka polskiego klasa VIII B otrzymała zadanie domowe. Dotyczyło ono napisania wzoru podania do szkoły średniej.</p>
<p>U kumpla Marka, w porze obiadowej, zebrało nas się kilka osób. Plany na przyszłość były co prawda dość mętne a perspektywa wolnej soboty dość bliska, szybko uruchomiony został muzyczny sprzęt stereo gospodarza domu. Była to era magnetofonów szpulowych. Marzenie każdego ucznia.</p>
<p>Jak się okazało starszy brat Marka, nagrywał w całości notowania Listy Przebojów Programu Trzeciego. Ten październikowy popołudniowy moment, odkrycie takiej listy i pierwsze dźwięki utworu &#8211; Telefony. Na moje namolne prośby z 10 razy musiano odtwarzać ten numer. To był szok emocjonalny.</p>
<p>W domu od razu zasiadłem przy pianinie &#8211; F-dur, d-moll, A-dur. Chopin tworzył takie melodie za życia. Sexy doll &#8211; tylko dopełniło rewolucji umysłowej. Jak się okazało potem &#8211; rewolucji życiowej.</p>
<p>Tak dla ścisłości to było notowanie 28 listy. A sobotnie wieczory pomiędzy 20 a 22 na falach UKF-u sprawiły że zainteresowałem się polskim rockiem. A zespół Republika to był numer 1.</p>
<p>Naturalną koleją rzeczy było wybranie przy bierzmowaniu imienia Grzegorz. To była suwerenna decyzja. Rodzice nie oponowali. Zaprotestowali jednak gdy Grzegorz i spółka, zawitali któregoś miesiąca roku pańskiego 1983 do pobliskiej Legnicy. Republikańska frakcja VIII B pojechała prawie w komplecie. Cóż takie życie niepełnoletniego.</p>
<p>Żeby zobaczyć czwórkę z Torunia na żywo przyszło mi poczekać, naprawdę szmat czasu. Tzw. druga odsłona. Z Biolikiem. Warto czekać. Zaprawdę powiadam wam. Naprawdę warto.</p>
<p>Teraz przyszła pora na przedstawienie sylwetki mojego brata. Bogdan. Rocznik &#8211; 75. Zodiakalny jak na jeszcze obowiązujące przepisy &#8211; Wodnik. Gdy na LP PR III szturmem (i to dosłownie) weszło Nieustanne tango, ten o siedem lat ode mnie młodszy skubaniec, od razu zaakceptował jakże nowy i odmienny stylistycznie od wcześniejszych utworów numer Republiki.</p>
<p>Wiadomo powszechnie, że krążek Nieustanne tango sprawił że część fanów zespołu po prostu go nie zaakceptowało i odeszła. Na tamtą chwilę i moją edukacje muzyczną, ten utwór był naprawdę trudny w odbiorze. Decyzja o niefanowaniu była jednak abstrakcją.</p>
<p>Dziesięć razy pod rząd puszczałem sobie ten kawałek w kółko. Mój kasetowy ZK ledwo to wytrzymał. Ta dość swoista terapia okazała się bardzo skuteczna. Obecnie płyta Nieustanne Tango to wg mnie podstawa. A gdyby ktoś mnie tak znienacka obudził o północy i kazał wyrecytować tekst tytułowego utworu, zrobiłbym to bez zająknięcia.</p>
<p>Zainteresowanie głównie polskim rockiem alternatywnym czyli: punkiem, reggae, gotykiem, new wave, new romantic, czy bluesem i metalem, przyszło w momencie gdy w audycji popularnej trójki pt. Posłuchaj ojca, posłuchaj matki poinformowano słuchaczy o decyzji Grzegorza Ciechowskiego o rozwiązaniu zespołu. To był szok na miarę 1985r. Następna myśl „No i czego tu teraz słuchać?”.</p>
<p>Kolejny impuls (dzień później w środę) pokierował potencjometrem radiowym po skali. W ten sposób natrafiłem na Listę Przebojów Rozgłośni Harcerskiej. O rany &#8211; co tam się działo&#8230; Paradoksalnie tamta decyzja Grzegorza spowodowała całkiem nowe sytuacje umysłowe. Urodziły się one 9 lat później. 11 letni okres wokalisty tekściarza i kompozytora w post punkowej formacji JUBEL.</p>
<p>Pasja Bogdana do fotografiki okazała się nader przydatna do mojej przygody z twórczością Grzegorza Ciechowskiego. Dowodem tego są zdjęcia z 1997 r. Republika zawitała wtedy do Wrocławia. To były chyba Juwenalia na Wyspie Słodowej. Samego koncertu co prawda nie zobaczyliśmy, bo już wtedy PKP zaczęło oszczędzać. Za to przeprowadziliśmy z Grzegorzem wywiad na potrzeby naszej lokalnej Gazety Chojnowskiej.</p>
<p>Seria zdjęć zrobionych wówczas przez Bogdana ma dziś wartość historyczną. A sam materiał który wówczas się ukazał do dnia dzisiejszego wzbudza sporo emocji. Fotograficzne hobby mojego brata przydało się też w 1999 r. podczas Dni Legnicy. Muzyczną gwiazdą była &#8211; oczywiście Republika. Z tego wydarzenia jest jedna jedyna wspólna fota z zespołem.</p>
<p><strong>WPŁYWY</strong></p>
<p>Wpływ twórczości Grzegorza Ciechowskiego na codzienne życie jest ogromny. Ten pierwszy raz z kobietą. Nie ważne kiedy, gdzie. W tzw. międzyczasie przenikania ciał i dusz musiały być odtworzone pod rząd Nowe sytuacje i Nieustanne Tango.</p>
<p>Pierwsze, symboliczne wynagrodzenia za pracę w Gazecie Chojnowskiej było w postaci prezentu od ówczesnego redaktora naczelnego Stasia Horodeckiego. Płyta kompaktowa republikanów Single 1982-85. Moja pierwsza. Jakże wymarzona.</p>
<p>Od momentu ukazania się krążka 1991 zawsze każdego 1 stycznia po odespaniu sylwestrowych szaleństw zapuszczam utwór Balon. Ot, taki noworoczny obrządek.</p>
<p>Gdy w 1994 r. zakładałem post punkową grupę JUBEL, wiadome było że kiedyś przyjdzie taki moment, by wydać debiutanckie demo zespołu. Po cichu zakładałem, że do repertuaru włączę jakiś republikański kawałek. Wiadomo, że wokaliści mają nieraz wybujałe ambicje. Ale jaki?</p>
<p>Jak zwykle z pomocą przyszedł rozwój wydarzeń. W poczytnym Super Expresie ukazało się ogłoszenie drobne o powstaniu w Lublinie fanklubu Republika marzeń. W tym samym roku zorganizowałem ekipę, która pojechała na festiwal do Jarocina. Tam na kwaterze prywatnej, obok naszego namiotu, zakotwiczyli ludzie z Lublina. Wśród nich była Marzena. Znała doskonale ludzi z tegoż fanklubu. Ba! Sama była jego członkinią.</p>
<p>Ja wierzę w zrządzenie losu. To był dla mnie zasadniczy zwrot w znajomościach republikańskich. Bardzo dużo Marzenie zawdzięczam. To właśnie dzięki niej na kasecie (potem płycie) ukazał się Poddaj się lub zgiń. Nie dość tego. Dostałem (oczywiście po cichu) bezpośredni kontakt telefoniczny do samego Grzegorza.</p>
<p>Gdy doszło po kilku latach do wywiadu na potrzeby naszej lokalnej Gazety Chojnowskiej nie byłem dla Grześka osobą anonimową.</p>
<p>Niestety na dzień dzisiejszy z Marzeną kontakt się urwał. Dziewczyna założyła rodzinę. Normalna kolej losu. Może jednak, gdy przeczyta ten felieton, przypomni sobie o mnie?</p>
<p>Niewiedza ma to do siebie, że potrafi urodzić ciekawe fakty. Tak właśnie było, gdy rok po śmierci Grzegorza postanowiłem dosłownie na moment założyć zespół. Miał on za zadanie nagrać i wydać płytę z takimi utworami, które z różnych względów nie znalazły się w Boksie płytowym Republiki. Marzena swego czasu zaopatrzyła mnie w kilka kaset z koncertami Republiki właśnie.</p>
<p>Kto by się spodziewał, że ten tymczasowy byt muzyczny przekształci się w regularnie działający zespół? Gdy po 11 latach z przyczyn ode mnie niezależnych rozwiązał się JUBEL, nie zostałem bezrobotnym wokalistą. Istniała już wtedy &#8211; Reputacja. Muzyków skrzyknąłem dosłownie w 20 minut. Najbardziej doświadczonym był z naszej piątki klawiszowiec &#8211; Tomek Susmęd. Grał na co dzień w zespole TRIO ŁÓDZKO-CHOJNOWSKIE. Wykonuje ono repertuar Jacka Kaczmarskiego.</p>
<p>Z nazwą zespołu też był problem. Jak ognia chciałem uniknąć nazwy &#8211; REPLIKA. Mało brakowało, a zostałaby REPETA. Samą nazwę &#8211; REPUTACJA &#8211; pomysł nasunął się po lekturze codziennej gazety Fakt. Tam ongiś na rozkładówce politycy zamieszczali swoje felietony. Właśnie któryś z prawicowych ludków biadolił, że przez Okrągły Stół &#8211; Solidarność utraciła swoją reputację. To było właśnie jak olśnienie: REPUTACJA. I tak zostało do dziś.</p>
<p><strong>TERAŹNIEJSZOŚĆ</strong></p>
<p>Tamten skład zespołu zaliczył kilka ciekawych koncertów: w Legnickim Centrum Kultury u boku m. in. JUGOSŁAWII, reggałowej CAŁEJ GÓRY BARWINKÓW, w głogowskim klubie MAYDAY jako gość przeglądu Muzyczna bania, czy też w lubińskim klubie AVE CEZAR koncert w piątą rocznicę śmierci Grzegorza Ciechowskiego.</p>
<p>Od tamtego czasu, gdy jechałem gdzieś na koncert, to na mój widok padał okrzyk: O! Republika!. Przy okazji alkohol lał się strumieniami&#8230;</p>
<p>Dobrze, że u mojego rockowego boku jest niemal bez przerwy mój przyjaciel gitarzysta &#8211; Artur Wójcicki (ponad 25 lat!). Od wiek wieków &#8211; fan LADY PANK. JUBEL miał wzloty i upadki. REPUTACJA zmieniła skład. A my niczym &#8211; Panasewicz i Borysewicz &#8211; filary grupy nieodłączne.</p>
<p>Ciekawą postacią w obecnym składzie zespołu jest basista &#8211; Jarek Hojdycz. Człowiek z barwną przeszłością. Muzyk typowo chałturniczy. Wesela, zabawy, itp. gierki. Fan bluesa. A tu proszę. Potrafił się odnaleźć w klimatach punkowo-rockowo-reggae. Tak, tak &#8211; to nie pomyłka. Takie właśnie elementy można znaleźć w twórczości Grzegorza Ciechowskiego. Taka też jest pierwsza studyjna płyta zespołu pt. Reprodukcje. Do tej pory wiele osób w Chojnowie dziwi się, że Jarek z Miśkiem się zgrał. Cuda czasem się zdarzają.</p>
<p>Skład zespołu uzupełniają jeszcze:</p>
<p>Grzegorz Kruk &#8211; gitarzysta &#8211; to obecnie najbardziej wykształcony muzyk z MOKSIROWSKIEJ SCENY MUZYCZNEJ (MSM). Kończy właśnie studia muzyczne.</p>
<p>Za perkusją siedzi obecnie &#8211; Mateusz Sieniek &#8211; prywatnie wielki fan BLINK 128.</p>
<p>Niżej podpisany śpiewa i gra na klawiszach. Prawie jak oryginał&#8230; Zawsze to obecnie robi wrażenie na publiczności. A szczególnie wygląd sceniczny wokalisty. Czarna (lub biała) koszula z krawatem w poprzeczne czarno-białe pasy. Prawie jak oryginał&#8230; A wrażenie i wygląd sceniczny to podstawa.</p>
<p>Gdy w grudniu 2007 r. do Legnickiego Centrum Kultury zaproszono na koncert gotycki zespół ze Skoczowa &#8211; Batalion d&#8217;Amour przeżyłem wtedy niezapomnianą przygodę muzyczną. Zostałem zaproszony przez skoczowian do gościnnego wykonania jednego z ich utworów. Był to Forever z debiutanckiej płyty BdA Labirynt zdarzeń z moim polskojęzycznym tekstem pt. Na zawsze. W tym dniu w Toruniu miała miejsce kolejna odsłona Dnia Białej flagi (DBF). Przybrałem więc republikańskie barwy i poszedłem na całość.</p>
<p>Ten numer na tle obecnego repertuaru BdA, który jest w swojej istocie dość mroczny i ciężki, wyróżnia się szybkością i energią. Zrobiło się więc pogo. Obrazek dawno nie widziany przez moich przyjaciół. Oczywiście młoda widownia była święcie przekonana, że mieli do czynienia z utworem Republiki. W tej chwili Na zawsze Reputacja włączyła do swojego repertuaru. A końcówkę mojego tekstu wciąż dopieszczam jak kochankę przed orgazmem.</p>
<p><strong>EPILOG &#8211; 2011 r.</strong></p>
<p>W 30 rocznicę powstania REPUBLIKI i 10 rocznicę śmierci Grzegorza Ciechowskiego mój zespół doczekał się strony na MySpace. Odsłuchać tam można w całości nagrań z płyty Reprodukcja. Tu muszę dodać, że gdyby nie uprzejmość Artura Szuby z zespołu iNNi, kilku numerów z pewnością bym nie nagrał. Dzięki Artur.</p>
<p>Mam nadzieję, że o REPUTACJI będzie jeszcze głośno. Bo na barykadach walka trwa a białej flagi nie zamierzam wieszać póki co.</p>
<p><strong>NA DESER</strong></p>
<p>Nasze braterskie wpływy na festiwal rocka gotyckiego Castle Party. Trwa to już od trzeciej edycji tej imprezy. Gdy w 2005 r. na jednym z lubińskich plenerowych koncertów spotkaliśmy ojca chrzestnego tego festiwalu &#8211; Krzyśka Rakowskiego, banalna rozmowa nt. składu kapel mających zagrać wówczas w Bolkowie urodziła historyczne (nie tylko dla nas) republikańskie święto.</p>
<p>Prym rozmowy wiódł Bogdan. Treść rozmowy dotyczyła płyty Depresjoniści. Krzysiek wiedział piąte przez dziesiąte o projekcie &#8211; Bończyk-Krzywański. Wysłana została potem skopiowana płyta. Niedługo potem niezawodna, szara eminencja Castle Party &#8211; Aśka Prószyńska, listownie poinformowała o zaproszeniu obu panów na występ w Bolkowie. Jak widać, rozmowy i czyny bywają owocne.</p>
<p>To z kolei spowodowało, że rejestrację chojnowskiego koncertu Reputacji podczas finału WOŚP postanowiłem zamienić w płytę Demówka &#8211; Koncertówka. Miała ona premierę właśnie wówczas na Castle Party. Nakład 100 sztuk egzemplarzy rozszedł się w sto minut. Potrzebny był potem dodruk.</p>
<p>Samo spotkanie z obu panami przed, w trakcie i popowtrakcie &#8211; niezapomniane. Są pamiątkowe foty. Rok później na tę imprezę zaproszono Made in Poland. Jak się okazało, w barwach tej grupy jeden, jedyny raz zagrał na perkusji Sławek Ciesielski. Dzięki Bogdanowi posiada historyczne fotografie.</p>
<p>Jak dotychczas ostatnim spotkanym republikanem jest Leszek Biolik. W 2009 r. Wilki zagrały jako jedna z gwiazd Dni Bolesławca. Gdyby nie stare znajomości wśród organizatorów do spotkania by nie doszło. Ktoś przesadził w przepisach akredytacyjnych. Ale udało się. Na całe szczęście. Są i foty.</p>
<p>I tak karuzela naszej przygody z twórczością Grzegorza Ciechowskiego toczy się dalej. Przypominamy o tym ludziom młodym i starym. Takim przykładem jest niewątpliwie obecnie redaktor naczelna „Gazety Chojnowskiej” &#8211; Emilia Grześkowiak. Jako nastolatka &#8211; zagorzała fanka Republiki. Po ostatnim chojnowskim występie Reputacji na moksirowskiej scenie w marcu 2011 r. na którym była, jak przyznała, po przyjściu do domu puściła sobie przy lampce wina nagrania Grzegorza i spółki.</p>
<p>Takie są m. in. wpływy mojej działalności, poprzez twórczość Obywatela G. C. na życie moich znajomych. Podobnych przypadków było jeszcze sporo. Bogdan świadkiem. HOWGH!</p>
<p>Piotr Misikiewicz / Bogdan Misikiewicz</p>
<!-- Added by Google Maps (Begin) -->
		<script type="text/javascript">
/*@cc_on @*/
/*@if (@_win32)
document.write("<script id=__ie_onload defer src=javascript:void(0)><\/script>");
var script = document.getElementById('__ie_onload');
script.onreadystatechange = function() {
  if (this.readyState == 'complete') {}
};
/*@end @*/
if (document.addEventListener) {}</script><!-- Added by Google Maps (End) -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://megazin.megatotal.pl/gdzie-oni-sa-piotr-misikiewicz-i-bogdan-misikiewicz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Gdzie oni są? Grzegorz Kopcewicz</title>
		<link>http://megazin.megatotal.pl/gdzie-oni-sa-grzegorz-kopcewicz/</link>
		<comments>http://megazin.megatotal.pl/gdzie-oni-sa-grzegorz-kopcewicz/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 16 May 2011 20:04:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Gdzie Oni Są</dc:creator>
				<category><![CDATA[gdzie oni są]]></category>
		<category><![CDATA[wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[butelka]]></category>
		<category><![CDATA[grzegorz kopcewicz]]></category>
		<category><![CDATA[Kasia i Artur Szubowie]]></category>
		<category><![CDATA[od nowa]]></category>
		<category><![CDATA[szuba]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.megatotal.pl/megazin/?p=8154</guid>
		<description><![CDATA[Kolejny odcinek cyklu Gdzie oni są?. Tym razem Artur Szuba przepytuje szefa zespołu Butelka Grzegorza Kopcewicza. Pomóż wydać książkę z wywiadami przeprowadzonymi przez Kasię i Artura i zainwestuj w ten album.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Kilka lat temu Kasia i Artur Szuba postanowili zatrzymać w kadrze pamięci ludzi i wydarzenia muzyczne lat osiemdziesiątych. Pociągnęli za języki swoich znajomych, wśród których znalazły się postaci ważne dla polskiej muzyki wówczas i dziś. Tak powstał cykl wywiadów traktujących o muzyce tamtych lat, a zatytułowanych razem “Gdzie oni są?” Miała z tego materiału powstać książka, ale różne względy uniemożliwiły jej wydanie. Całość, po latach, po raz pierwszy światło dzienne ujrzy w megaZinie dopiero teraz. Stąd wiele faktów, informacji i zapowiedzi jest już dziś nieaktualna. Postanowiliśmy je jednak zachować, by pokazać kontekst tych wszystkich rozmów.</strong></p>
<p><strong>Wywiad zamieszczony poniżej to demo właściwego tekstu, który po redakcji i aktualizacji znajdzie się w książce “Gdzie oni są?”, której wydanie sfinansowane zostanie przez Fanów MegaTotal.pl. Jeśli chcesz być jednym z nich, <a href="http://www.megatotal.pl/gdzieonisa/index2.php">kliknij tutaj</a>.</strong></p>
<p><strong>Grzegorz Kopcewicz „Butelka”, lat 41 lat, w latach 80 podpatrując Grzegorza Ciechowskiego tworzył swoje pierwsze kapele w toruńskim klubie „Od Nowa”</strong></p>
<p><strong><img class="alignnone size-full wp-image-8155" title="kopcewicz_page" src="http://www.megatotal.pl/megazin/wp-content/uploads/2011/05/kopcewicz_page.jpg" alt="" width="500" height="500" /><br />
</strong></p>
<p><strong>Twoje lata 80?</strong></p>
<p>Zacznę od tego, że urodziłem się 11 grudnia 1963 roku i moja osiemnastka wypadła wiadomo kiedy. W dorosłość wprowadził mnie stan wojenny. Do końca życia zapamiętam ten dzień. Koledzy wychodzący z mojej „osiemnastki” nadziali się na czołgi, które właśnie jechały po ulicy pod prąd. Byli pewni, że to halucynacje, czy po prostu zwidy pijackie.</p>
<p>Dla mnie lata 80, poza tym, co działo się wtedy w kraju, czego nie dało się zlekceważyć w żaden sposób, to przede wszystkim toruński klub „Od Nowa”. Koncerty, sale prób, sprzęt nagłaśniający. Przez to właściwie cały ruch nowofalowy w Toruniu w ogóle zaistniał. Było nas około pięćdziesięciu, grających w różnych zespołach, w przeróżnych konfiguracjach. Była Republika, która właściwie wytyczała pewne szlaki, bo chłopcy byli najstarsi i muzycznie najbardziej zaawansowani.</p>
<p>Dzielnie się przypatrywaliśmy starszym kolegom i staraliśmy się ich naśladować. Każdy grał inną muzykę, ale nie da się zaprzeczyć, że jednak byli dla nas wzorcem najważniejszym. I to było dla nas dobre. Grzegorz Ciechowski posiadał tak wielką dozę intelektu, że rozmowa z nim była czystą przyjemnością i niezwykle dużo można było z niej wyciągnąć dla siebie, nie tylko wskazówek artystycznych, ale także życiowych. Oprócz tego, był to „gość z jajami”. Darzyliśmy go ogromnym szacunkiem.</p>
<p><strong>W jakim zespole ty zaczynałeś?</strong></p>
<p>Jeden z pierwszych zespołów w jakim grałem to SS-20. Nazywał się tak samo jak jedna kapela z Warszawy, z tym, że oni potem zmienili nazwę na Dezerter. Mogliśmy wtedy robić próby za darmo, za co musieliśmy raz do roku zagrać koncert dla „Od Nowy”. Takie koncerty odbywały się co weekend. I w jeden grała Republika, za tydzień Rejestracja, w kolejny np. Fragmenty Nietoperza.</p>
<p>Było właściwie tak, że codziennie widzieliśmy te same twarze na widowni. Ludzie przychodzili na koncert i dopiero przy wejściu pytali, kto dzisiaj gra. To było nasze miejsce spotkań, tu był inny świat, gdzie przychodziło się słuchać muzyki. „Od Nowa” to było miejsce kultowe. Jak teraz o tym myślę, to stwierdzam, że nie dość, że nie było innego takiego miejsca w Toruniu, to właściwie w całej Polsce było raptem kilka podobnych klubów.</p>
<p>Kiedy Waldek Rudziecki, który prowadził wtedy „Od Nowę” przeniósł się do Gdańska, to nagle wybuchła trójmiejska scena, a u nas automatycznie wszystko siadło. Jestem pewien, że to on skupiał wokół siebie tę całą energię i nadawał temu charakter. Obiecałem sobie wtedy, że jeżeli będę miał siłę i środki, to postaram się podobne działania tutaj prowadzić i prowadzę&#8230; Chyba. (śmiech).</p>
<p><strong>Tymczasem umknęła nam kolejna dekada i co teraz?</strong></p>
<p>Trzeba wziąć pod uwagę fakt, że jest zupełnie inna rzeczywistość. Teraz, żeby coś robić trzeba mieć pieniądze, to one wyznaczają możliwości. Wtedy wystarczyły chęci i dobre pomysły. Obecnie myślimy w zupełnie innych kategoriach. Muzyka rockowa przestała już być głosem pokolenia, jak było w naszym przypadku. Mam 17-letniego syna i wiem, czego on słucha, wiem, jaka jest muzyka jego pokolenia. Oczywiście się z tym zgadzam, tak samo jak mój ojciec zgadzał się z tym, że on słuchał jazzu, a ja rocka.</p>
<p><strong>Kiedyś ludzie spotykali się, żeby słuchać muzyki, a towarzyszył im alkohol. Teraz ludzie spotykają się by imprezować, a muzyka leci w tle. Zgadzasz się z tą opinią?</strong></p>
<p>Tak, to prawda. W „Od Nowie” działał klub płytowy, gdzie ludzie przynosili płyty analogowe i te płyty gremialnie się tu odsłuchiwało. Rzeczywiście był to powód, dla którego fani się tu spotykali. To, co działo się przy okazji, to już zupełnie inna historia, ale faktem jest, że gwiazdą wieczoru była zdobyta płyta ulubionego zespołu.</p>
<p><strong>Co się dzieje w „Od Nowie” obecnie, kiedy nie ma już wspomnianej Republiki czy Rejestracji?</strong></p>
<p>Największa różnica polega na tym, że tutaj nie ma już prób i ten klub nie ma swoich zespołów i chociaż organizuje ponad sto koncertów rocznie, ma dwie osoby na etacie. Jest to więc nadal ewenement, że to w ogóle funkcjonuje, ale najważniejsze, że funkcjonuje. Mamy gdzie zagrać i to jest istotne. Są dwie sceny, więc ci, którzy przyciągają mniejszą liczbę słuchaczy grają na mniejszej.</p>
<p>Działa to wszystko między innymi dzięki kierownikowi tego klubu Maurycemu Męczekalskiemu, który pracuje już tutaj od kilku ładnych lat i uważam, że jest jednym z lepszych na tym stanowisku. Próby przeniosły się do małych wynajętych salek na terenie Torunia. Wynika to z tego, że w klubie nie ma piwnic, nie ma żadnego wyciszenia. Kiedyś „Od Nowa” była w innym miejscu, na Starym Rynku, były piwnice, grube mury i można było nawalać do oporu.</p>
<p><strong>Czy lata, o których rozmawiamy miały jakiś istotny wpływ na to, czym zajmujesz się obecnie?</strong></p>
<p>No pewnie, to właściwie konsekwencja tego, co wtedy się działo i czego się nauczyłem. Jako młody chłopak przyglądałem się Rudzieckiemu i wiedząc, że nie jestem talentem muzycznym, który zrobi zawrotną karierę, zastanawiałem się, jakie miejsce mam zająć w tym wszystkim.</p>
<p>Teraz, co prawda krzyczę sobie w zespole metalowym „Butelka”, ale prowadzę też wytwórnię fonograficzną „Black Bottle Records”, która wydała już kilkanaście płyt, produkuję razem z kolegą Wojtkiem Budnym program „Muzyczny Kram” promujący toruńskich muzyków i prowadzę studio nagrań w podziemiach Dworu Artusa, w którym dawniej był klub „Od Nowa”. Organizuję też koncerty rockowe – ostatnie większe przedsięwzięcie w tym kierunku, to koncerty pamięci Grzegorza Ciechowskiego.</p>
<p>Rozmawiał Artur SZUBA<br />
Foto: Katarzyna Andrzejewska</p>
<!-- Added by Google Maps (Begin) -->
		<script type="text/javascript">
/*@cc_on @*/
/*@if (@_win32)
document.write("<script id=__ie_onload defer src=javascript:void(0)><\/script>");
var script = document.getElementById('__ie_onload');
script.onreadystatechange = function() {
  if (this.readyState == 'complete') {}
};
/*@end @*/
if (document.addEventListener) {}</script><!-- Added by Google Maps (End) -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://megazin.megatotal.pl/gdzie-oni-sa-grzegorz-kopcewicz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Gdzie oni są? Sławomir Ciesielski</title>
		<link>http://megazin.megatotal.pl/gdzie-oni-sa-slawomir-ciesielski/</link>
		<comments>http://megazin.megatotal.pl/gdzie-oni-sa-slawomir-ciesielski/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 28 Apr 2011 11:04:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Gdzie Oni Są</dc:creator>
				<category><![CDATA[gdzie oni są]]></category>
		<category><![CDATA[wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[ciesielski]]></category>
		<category><![CDATA[republika]]></category>
		<category><![CDATA[szuba]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.megatotal.pl/megazin/?p=7958</guid>
		<description><![CDATA[Kolejny odcinek cyklu Gdzie oni są?. Tym razem Artur Szuba przepytuje byłego perkusistę Republiki Sławomira Ciesielskiego. Pomóż wydać książkę z wywiadami przeprowadzonymi przez Kasię i Artura i zainwestuj w ten album.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Kilka lat temu Kasia i Artur Szuba postanowili zatrzymać w kadrze pamięci ludzi i wydarzenia muzyczne lat osiemdziesiątych. Pociągnęli za języki swoich znajomych, wśród których znalazły się postaci ważne dla polskiej muzyki wówczas i dziś. Tak powstał cykl wywiadów traktujących o muzyce tamtych lat, a zatytułowanych razem “Gdzie oni są?” Miała z tego materiału powstać książka, ale różne względy uniemożliwiły jej wydanie. Całość, po latach, po raz pierwszy światło dzienne ujrzy w megaZinie dopiero teraz. Stąd wiele faktów, informacji i zapowiedzi jest już dziś nieaktualna. Postanowiliśmy je jednak zachować, by pokazać kontekst tych wszystkich rozmów.</strong></p>
<p><strong>Wywiad zamieszczony poniżej to demo właściwego tekstu, który po redakcji i aktualizacji znajdzie się w książce “Gdzie oni są?”, której wydanie sfinansowane zostanie przez Fanów MegaTotal.pl. Jeśli chcesz być jednym z nich, <a href="http://www.megatotal.pl/gdzieonisa/index2.php">kliknij tutaj.</a></strong></p>
<p><strong>Sławomir Ciesielski &#8211; perkusista Republiki.</strong></p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-7959" title="ciesielski_page" src="http://www.megatotal.pl/megazin/wp-content/uploads/2011/04/ciesielski_page.jpg" alt="" width="500" height="500" /></p>
<p><strong>Czy jako muzyk byłeś także fanem Republiki?</strong></p>
<p>Jako muzyk Republiki nie byłem jej fanem w tradycyjnym znaczeniu tego słowa.. Oczywiście pochłaniało mnie to do końca, bo byłem przecież współtwórcą zespołu, czasem jego muzyki. Odbierałem to jako swoje codzienne zajęcie, jako coś, co zawsze wraca. W bębnach zakochałem się już w dzieciństwie. Moim marzeniem było grać w jakiejś dobrej rockowej kapeli i to mi się udało. Początkowo granie z Republiką było spełnieniem marzeń, no a potem stało się sposobem na życie.</p>
<p><strong>Czego więc słuchałeś prywatnie poza zawodowym słuchaniem dźwięków Republiki?</strong></p>
<p>Prywatnie&#8230; Nie odrzucam żadnej muzyki, po prostu lubię ją ogólnie. Z równym zainteresowanie słucham jazzu, jak i muzyki klasycznej czy też totalnego popu. Słuchałem i słucham wszystkiego.</p>
<p><strong>Jak odbierałeś waszych fanów &#8211; zjawiska nietuzinkowego, którego w obecnych czasach już chyba nie da się powtórzyć?</strong></p>
<p>To było ogromnie miłe, bo gdziekolwiek byśmy się nie ruszyli, fani byli z nami. Oczywiście ubrani na czarno, w krawatach w czarno-białe pasy. Nie pozwalali nam zapomnieć, że są ludzie, którzy chcą nas słuchać, którzy nas lubią i szanują.</p>
<p><strong>A czym zajmujesz się obecnie?</strong></p>
<p>Od ponad roku istnieje formacja Kije, w której gram na wszelkiego rodzaju instrumentach perkusyjnych i właściwie na tym właśnie polega formuła tej kapeli &#8211; bębny, plus klawisze i gitara. Chciałbym oczywiście pracować nad tym dalej, bo jest to, nie będę ukrywał, coś niepowtarzalnego. Już kiedy grałem w Republice, moim marzeniem było stworzenie jakby nowego świata brzmieniowego, który opierałby się właśnie głównie na instrumentach perkusyjnych i teraz do tego dążę.</p>
<p><strong>Podczas toruńskiego koncertu poświęconego Grzegorzowi Ciechowskiemu, publiczność przyjęła was niezwykle ciepło, więc chyba udało ci się stworzyć coś naprawdę wielkiego.</strong></p>
<p>Sam wysoko sobie stawiam poprzeczkę. Robiąc coś często myślę czy Grzegorz by się tego nie wstydził? Jednocześnie bardzo lubię eksperymentować i ciągnie mnie do tego, by szukać nowych muzycznych rozwiązań..</p>
<p><strong>Czy więc wkrótce będzie można kupić płytę grupy Kije?</strong></p>
<p>Na razie jeszcze nie wiem. Nie mamy menadżera, w ogóle jesteśmy organizacyjnie ciągle na etapie prób.</p>
<p><strong>Pytanie, które nurtuje chyba wszystkich fanów Republiki: czy jest szansa byście kiedykolwiek stanęli jeszcze razem na scenie?</strong></p>
<p>Pewnie, że jest. Dopóki żyjemy, z pewnością taka szansa istnieje. Myślę, że jest to kwestia ustalenia, co moglibyśmy zagrać. Na chwilę obecną żaden z nas chyba nie ma jeszcze koncepcji. Ale gdzieś, kiedyś może&#8230; Osobiście chętnie wziąłbym w tym udział.</p>
<p><strong>Tego wam więc życzę i dziękuję za rozmowę.</strong></p>
<p>Rozmawiał Artur SZUBA</p>
<p>Foto: Katarzyna Andrzejewska i Artur SZUBA</p>
<!-- Added by Google Maps (Begin) -->
		<script type="text/javascript">
/*@cc_on @*/
/*@if (@_win32)
document.write("<script id=__ie_onload defer src=javascript:void(0)><\/script>");
var script = document.getElementById('__ie_onload');
script.onreadystatechange = function() {
  if (this.readyState == 'complete') {}
};
/*@end @*/
if (document.addEventListener) {}</script><!-- Added by Google Maps (End) -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://megazin.megatotal.pl/gdzie-oni-sa-slawomir-ciesielski/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Gdzie oni są? Tomasz Skuza</title>
		<link>http://megazin.megatotal.pl/gdzie-oni-sa-tomasz-skuza/</link>
		<comments>http://megazin.megatotal.pl/gdzie-oni-sa-tomasz-skuza/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 12 Jan 2011 16:31:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Gdzie Oni Są</dc:creator>
				<category><![CDATA[felietony]]></category>
		<category><![CDATA[gdzie oni są]]></category>
		<category><![CDATA[wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[megatotal]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[quo vadis]]></category>
		<category><![CDATA[skuza]]></category>
		<category><![CDATA[szuba]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.megatotal.pl/megazin/?p=6626</guid>
		<description><![CDATA[Zapraszamy na kolejną odsłonę projektu "Gdzie oni są?" Bohaterem nowego odcinka jest Tomasz „Skaya” Skuza. Lider zespołu Quo Vadis. Na co dzień kierownik kadr w szczecińskim Rejonowym Urzędzie Pocztowym. W latach 80 był "metalowcem".]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Kilka lat temu Kasia i Artur Szuba postanowili zatrzymać w kadrze pamięci ludzi i wydarzenia muzyczne lat osiemdziesiątych. Pociągnęli za języki swoich znajomych, wśród których znalazły się postaci ważne dla polskiej muzyki wówczas i dziś. Tak powstał cykl wywiadów traktujących o muzyce tamtych lat, a zatytułowanych razem “Gdzie oni są?” Miała z tego materiału powstać książka, ale różne względy uniemożliwiły jej wydanie. Całość, po latach, po raz pierwszy światło dzienne ujrzy w megaZinie dopiero teraz. Stąd wiele faktów, informacji i zapowiedzi jest już dziś nieaktualna. Postanowiliśmy je jednak zachować, by pokazać kontekst tych wszystkich rozmów.<br />
</strong></p>
<p><strong>Wywiad zamieszczony poniżej to demo właściwego tekstu, który po redakcji i aktualizacji znajdzie się w książce “Gdzie oni są?”, której wydanie sfinansowane zostanie przez Fanów MegaTotal.pl. Jeśli chcesz być jednym z nich, <a href="http://www.megatotal.pl/gdzieonisa/index2.php">kliknij tutaj</a>.</strong></p>
<p>Tomasz „Skaya” Skuza. Lat &#8211; ? Lider zespołu Quo Vadis. Na co dzień kierownik kadr w szczecińskim Rejonowym Urzędzie Pocztowym. W latach 80 był &#8220;metalowcem&#8221;.</p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-6627" title="tomasz_skuza_page" src="http://www.megatotal.pl/megazin/wp-content/uploads/2011/01/tomasz_skuza_page.jpg" alt="" width="500" height="500" /></p>
<p>Pierwszy zespół, który odcisnął na mnie swoje piętno, to Black Sabbath. Zawdzięczam to mojej kuzynce, która mi ich po raz pierwszy puściła. Oczywiście słuchałem wtedy polskich zespołów. Pamiętam np. taką niedocenioną trochę grupę Cytrus. Jest nawet taki ich utwór, z którego od zawsze chciałbym zrobić cover. Nosi tytuł „Bycza krew”. Przypomnę, że muzycy Cytrusa przewijają się gdzieś w polskiej muzyce. Zbyszek Kraszewski np. grał na bębnach w O.N.A., a wokalista i gitarzysta byli trzonem grupy Korba, która kiedyś na krótko zaistniała. Może nie brzmi to dzisiaj zbyt nowocześnie, ale wtedy Cytrus naprawdę mniej ujął – mocne riffy, gitara unisono z fletem, ciekawe to było.</p>
<p>Pierwszy koncert, na który byłem, to jakaś impreza w szczecińskim „Teatrze Letnim”, występowała Budka Suflera. Oczywiście zrobiło to na mnie piorunujące wrażenie, ale może nie od strony artystycznej, tylko raczej z powodu tego, że było głośno, dużo ludzi, itd. Nie ma się co dziwić, bo byłem jeszcze „małym szczypiorkiem”. Później bywałem już na innych koncertach – Oddziału Zamkniętego, Maanamu – za każdym razem przeżywałem je bardzo mocno. Fakt, że Quo Vadis od początku swego istnienia gra „Kocham cię kochanie moje” Maanamu właśnie, świadczy o tym dobitnie. Związana jest z tym zresztą pewna historia. Swego czasu w „Rozgłośni Harcerskiej”, puszczano naszą wersję tej piosenki o szóstej rano na, powiedzmy, pobudzenie do życia [śmiech]. Było nam niezwykle miło, kiedy się o tym dowiedzieliśmy.</p>
<p>Spośród radiowych prezenterów ceniłem wtedy Marka Gaszyńskiego za jego metalowe audycje. „Muzyka Młodych” emitowana była w takich niefortunnej godzinie – bodajże około 15:10, tak że  trzeba było ze szkoły uciekać by jej wysłuchać. W czasie, kiedy popularny był Helloween i zaprezentowano w radiu płytę „Walls Of Jericho”, całe miasto żyło potem przez kolejny tydzień właśnie tą płytą, którą M. Gaszyński zaprezentował. No ale nie ma się co dziwić, radio było właściwie jedynym źródłem muzyki.</p>
<p>Robiły też wrażenie wielogodzinne audycje Tomasz Beksińskiego, gdzie można było usłyszeć całe spektrum wykonawców, od Metallicy po Sisters of Mercy. Czuwało się wtedy nocami przy radioodbiorniku, co teraz bardzo mile wspominam.</p>
<p>To, że obecnie obserwujemy mocne skomercjalizowanie sceny muzycznej, nie jest czymś wyjątkowym, tak się dzieje na całym świecie. Obrazuje to choćby przykład najbliższego mi nurtu, jakim jest british heavy metal. Kiedyś każda z reprezentujących go grup była oryginalna. Motorhead, Judast Priest, Iron Maiden czy Saxon, to były zespoły, których nie można było pomylić. Później, kiedy pojawiła się możliwość pewnych uproszczeń, mam tu na myśli głównie śpiewanie, czyli death metal i „darcie twarzy”, które w zasadzie może zrobić każdy, była powiedzmy grupa, która wytyczała szlak, a w ślad za nią cała rzesza ślepych naśladowców. Tak, w wyniku tego swoistego pączkowania, zatraciła się gdzieś ta muzyka i co tu dużo mówić, spadła na jakości.</p>
<p>Takimi prekursorami był na pewno Death w swoim gatunku i np. Pantera, bo przecież Anzelmo też wytyczył pewien sposób śpiewania. Jak już jednak wszyscy go zaczęli naśladować, to naprawdę aż do obrzydzenia. To samo spotkało potem Nirvanę, Pearl Jam, itp. Podobną sytuację mamy również w polskiej scenie rockowej, bo powiedzmy, takich zespołów jak Lady Pank, nawet Kombi czy Budka Suflera oraz Oddział Zamknięty i Republika, nie dało się pomylić. Pomijam oczywiście wpływy i ich korzenie, po prostu w tym co robili byli rewelacyjni. Dzisiejsze grupy są takie, że jak włączysz radio nie wiesz czy to jest np. Ewelina Flinta czy inna jej koleżanka. Jest tak dużo tych papkowych zespołów, że można się szybko zgubić.</p>
<p>Każdy młody człowiek, ma gdzieś w genach zapisany bunt w pewnej fazie swego rozwoju, często wiąże się to z głośnym manifestowaniem swoich ideałów. Dlatego pewnie w tym okresie sięga się po raczej agresywniejszą muzykę – punk, metal&#8230; Dlatego nie mogło kiedyś dziwić, że najpopularniejszą swego czasu grupą była punkowa Armia. Dziesięć lat później, ludzie, którym od dziecka wkładano łopatą do głowy poprzez telewizję, radio czy gazetki typu „Bravo”, że np. Just 5 jest szczery i dobry, to siłą rzeczy wierzą, że tak jest. Człowiek, który dorasta w takich realiach i tak będzie miał sentyment do takiej muzyki, stając się podatny na nowe Britney Spears  czy kolejne boys bandy.</p>
<p>Na rozwój sceny rockowej w Szczecinie, nie mały wpływ miało Akademickie Radio „Pomorze”, które umożliwiało realizacje własnych nagrań, debiutowało tu wiele zespołów. Nie sposób nie wspomnieć przy tej okazji związanych z tą rozgłośnia realizatorów – Artura Bursakowskiego czy Marka Szukało. Spod ich ręki wyszło wiele „demówek”, które w owym czasie odegrały istotną rolę. Pierwsze dokonania Egzekutora, powstały właśnie tu, a odbiły się one szerokim echem w Polsce. Podobnie Trasher Death czyli późniejszy Psychotron i Merciles Dead – ich „demówki” niejako wyprzedziły czas. Wokół tego studia skupiło się wiele zespołów, bo przez to, że tam wszyscy nagrywaliśmy, spotykaliśmy się, pomagaliśmy sobie, pożyczaliśmy nawzajem sprzęt. Działo się wiele dobrego, trudno nam to odbudować.</p>
<p>Jak wtedy wyglądałem? Oczywiście miałem długie włosy, skórę i spodnie z łatkami, jakieś katany i pieszczochy. Przechodziłem przez to wszystko, ale nie wiem czy mogę powiedzieć, że należałem do jakieś subkultury, choć na pewno byłem „metalowcem”. Ile tego we mnie zostało? Nadal radość sprawia mi granie, bez względu na ilość publiczności, nadal mam w sobie energię i radość z muzykowania. Na pewno jednak już nie ideologizuję w swojej twórczości. Minione 15 lat pozbawiło mnie złudzeń, że są ONI, ci źli i inni, dobrzy. Nie, bo wszyscy są źli. Każda opcja przy władzy, jest tą złą. Dlatego polityka jest mi obca i nie opowiadam się już po żadnej ze stron.</p>
<p>Wysłuchał i fotografował Artur SZUBA</p>
<!-- Added by Google Maps (Begin) -->
		<script type="text/javascript">
/*@cc_on @*/
/*@if (@_win32)
document.write("<script id=__ie_onload defer src=javascript:void(0)><\/script>");
var script = document.getElementById('__ie_onload');
script.onreadystatechange = function() {
  if (this.readyState == 'complete') {}
};
/*@end @*/
if (document.addEventListener) {}</script><!-- Added by Google Maps (End) -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://megazin.megatotal.pl/gdzie-oni-sa-tomasz-skuza/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Gdzie oni są? Leszek Biolik</title>
		<link>http://megazin.megatotal.pl/gdzie-oni-sa-leszek-biolik/</link>
		<comments>http://megazin.megatotal.pl/gdzie-oni-sa-leszek-biolik/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 21 Sep 2010 07:41:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Gdzie Oni Są</dc:creator>
				<category><![CDATA[felietony]]></category>
		<category><![CDATA[gdzie oni są]]></category>
		<category><![CDATA[wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[leszek biolik]]></category>
		<category><![CDATA[megatotal]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[republika]]></category>
		<category><![CDATA[szuba]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.megatotal.pl/megazin/?p=5329</guid>
		<description><![CDATA[Kilka lat temu Kasia i Artur Szuba postanowili zatrzymać w kadrze pamięci ludzi i wydarzenia muzyczne lat osiemdziesiątych. Pociągnęli za języki swoich znajomych, wśród których znalazły się postaci ważne dla polskiej muzyki wówczas i dziś. Tak powstał cykl wywiadów traktujących o muzyce tamtych lat, a zatytułowanych razem “Gdzie oni są?” Miała z tego materiału powstać książka, ale różne względy uniemożliwiły jej wydanie. Całość, po latach, po raz pierwszy światło dzienne ujrzy w megaZinie dopiero teraz. Stąd wiele faktów, informacji i zapowiedzi jest już dziś nieaktualna. Postanowiliśmy je jednak zachować, by pokazać kontekst tych wszystkich rozmów. Wywiad zamieszczony poniżej to demo właściwego tekstu, który po redakcji i aktualizacji znajdzie się w książce “Gdzie oni są?”, której wydanie sfinansowane zostanie przez Fanów MegaTotal.pl. Jeśli chcesz być jednym z nich, kliknij tutaj. Leszek Biolik. Basista i producent muzyczny. Grał w Republice, Madame i Wilkach, współtworzył solowe projekty Grzegorza Ciechowskiego. Twoje korzenie to lata 80. Szczególnie rock, a trochę później punk rock. Grałem najpierw w zespole rockowym, a później, przez chwilę w punkowej Śmierci Klinicznej. Słuchaliśmy wtedy dużo dobrej muzyki &#8211; Bad Brains, Dead Kennedys, Boba Marleya. Świetnie się bawiliśmy. Ta muzyka dalej jest ze mną. Choć minęło 20 lat&#8230; A gdzie to było? [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Kilka lat temu Kasia i Artur Szuba postanowili zatrzymać w kadrze pamięci ludzi i wydarzenia muzyczne lat osiemdziesiątych. Pociągnęli za języki swoich znajomych, wśród których znalazły się postaci ważne dla polskiej muzyki wówczas i dziś. Tak powstał cykl wywiadów traktujących o muzyce tamtych lat, a zatytułowanych razem “Gdzie oni są?” Miała z tego materiału powstać książka, ale różne względy uniemożliwiły jej wydanie. Całość, po latach, po raz pierwszy światło dzienne ujrzy w megaZinie dopiero teraz. Stąd wiele faktów, informacji i zapowiedzi jest już dziś nieaktualna. Postanowiliśmy je jednak zachować, by pokazać kontekst tych wszystkich rozmów.</strong></p>
<p><strong>Wywiad zamieszczony poniżej to demo właściwego tekstu, który po redakcji i aktualizacji znajdzie się w książce “Gdzie oni są?”, której wydanie sfinansowane zostanie przez Fanów MegaTotal.pl. Jeśli chcesz być jednym z nich, <a href="http://www.megatotal.pl/gdzieonisa/index2.php">kliknij tutaj</a>.</strong></p>
<p><strong>Leszek Biolik. Basista i producent muzyczny. Grał w Republice, Madame i Wilkach, współtworzył solowe projekty Grzegorza Ciechowskiego.</strong></p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-5330" title="leszek_biolik_page" src="http://www.megatotal.pl/megazin/wp-content/uploads/2010/09/leszek_biolik_page.jpg" alt="" width="500" height="375" /></p>
<p><strong>Twoje korzenie to lata 80.</strong></p>
<p>Szczególnie rock, a trochę później punk rock. Grałem najpierw w zespole rockowym, a później, przez chwilę w punkowej Śmierci Klinicznej. Słuchaliśmy wtedy dużo dobrej muzyki &#8211; Bad Brains, Dead Kennedys, Boba Marleya. Świetnie się bawiliśmy. Ta muzyka dalej jest ze mną. Choć minęło 20 lat&#8230;</p>
<p><strong>A gdzie to było? Śmierć Kliniczna pochodzi z Gliwic &#8211; tak, jak Ty&#8230;</strong></p>
<p>Na początku &#8211; w domu, czyli właśnie w Gliwicach. A potem spakowaliśmy manatki i przenieśliśmy się do Warszawy. I tak tu zostałem, z przerwami 20 lat&#8230; Po Śmierci Klinicznej, był zespół DAAB, Niepodległość Trójkątów i noce w Riwierze Remont. Graliśmy całymi dniami, piliśmy nocami. Trudno było wtedy poważnie myśleć o wydawaniu płyt.</p>
<p><strong>Dlaczego?</strong></p>
<p>To było coś kompletnie nieosiągalnego! Szansę zarejestrowania muzyki na krążku mieli bardzo nieliczni. W sumie wychodziło kilka płyt rocznie. Oczywiście mówimy tu o rocku. Generalnie, polski przemysł muzyczny to był wtedy zespół Vox.</p>
<p><strong>To po co graliście?</strong></p>
<p>Dla radości, dla przyjemności robienia czegoś razem. Żeby mieć wokół siebie swoją załogę, która na koncertach jest głośniejsza od innych &#8211; to byli nasi fani. To nawet nie był bunt, tylko desperacja. Za kolczyk w uchu na ulicach Gliwic biłem się wtedy na każdym rogu. Miałem koszulkę z nadrukiem Holiday in Cambodia (tytuł utworu Dead Kennedys &#8211; przyp.red.) i byłem gotowy na wszystko.</p>
<p><strong>Byłeś fanem?</strong></p>
<p>Mówiąc szczerze: nigdy i nikogo. Grałem już wtedy, i to z przekonaniem, że jestem najlepszy na świecie. Dzisiaj mnie to śmieszy, ale wówczas rzeczywiście tak było.</p>
<p><strong>Brak dostępu do mediów, żadnych perspektyw na wydanie płyty, a jednak lata 80. to ogromny boom muzyczny. Jak to wytłumaczysz?</strong></p>
<p>W bardzo prosty sposób. Na początku grali wszyscy. Potem, zostawali tylko prawdziwi muzycy, dla których granie to było coś wielkiego. W zespołach lat 80. tkwiła ogromna, choć ukryta siła. Eksplodowała, bo nagle ludzie, chcieli usłyszeć coś prawdziwego. Muzyka była też wtedy manifestem politycznym. Wszyscy pragnęli choć odrobiny prawdy, czegoś nieskrępowanego cenzurą, która zresztą niezwykle łatwo dawała się wykiwać. Cenzorzy nie byli specjalnie inteligentni. I myślę, że to właśnie nie dosłowność, tylko aluzje powstałe w wyniku jej omijania tworzyły dość specyficzną poetykę lat 80. Te teksty zawsze były dobrze przemyślane. Specyficznie ukazywały prawdę, której cenzor miał nie zauważyć. Dla ludzi to było ważne. Chcieli słuchać. Mieliśmy dla kogo grać.</p>
<p><strong>Zanim związałeś się z Republiką, grałeś w różnych składach. Z kim pracowało się najlepiej?</strong></p>
<p>Bardzo dobrze wspominam pracę z Włodkiem Kiniorskim &#8211; wspaniałym saksofonistą jazzowym, który wychował wielu muzyków. Grywaliśmy też z Robertem Gawlińskim, jeszcze przed powstaniem Wilków. On grał na gitarze, ja na słoikach, a potem się okazało, że te piosenki zostały hitami.</p>
<p><strong>Już wcześniej miałeś być Wilkiem?</strong></p>
<p>Hipotetycznie. Kiedy Robert zakładał zespół, grałem już z Grzegorzem Ciechowskim, który występował jako Obywatel GC. Rozminęliśmy się, choć nie taki był plan.</p>
<p><strong>Koncertowałeś też z Manaamem.</strong></p>
<p>Dokładnie w tym samym czasie. Zagraliśmy jedną, ale za to dużą, trasę koncertową w Stanach Zjednoczonych. Wróciłem, i zacząłem stałą współpracę z Grzegorzem. Najpierw z Obywatelem GC, potem z reaktywowaną Republiką, z którą grałem prawie 15 lat…</p>
<p><strong>Czym Leszek Biolik zajmuje się teraz?</strong></p>
<p>W momencie, gdy Republika przestała istnieć, byłem już producentem. Miałem na koncie płytę Martyny Jakubowicz, właśnie ukazała się Fiolka. Skończyłem, rozpoczętą jeszcze przez Grzegorza, płytę Marcina Rozynka. Pod koniec 2003 roku, zrobiliśmy wraz z Leszkiem Kamieńskim, drugą płytę zespołu Negatyw. Poza tym, jako basista nagrałem płytę ze Stanisławem Soyką, co też było wielką przyjemnością. Udało mi się również nie zagrać z kilkoma wykonawcami, którzy być może myśleli, że to zrobię [śmiech]. Poza tym, jest jeszcze coś, co sprawia mi wiele przyjemności &#8211; małe formy reklamowe związane z telewizją czy radiem. To dla mnie rodzaj odskoczni.</p>
<p><strong>Najbliższe plany?</strong></p>
<p>Już „siedzi mi na karku” Fiolka z kolejną płytą. Jest Marcin Rozynek, z którym rozmawiamy, choć decyzje jeszcze nie zapadły, ale intencje są bardzo dobre. Mam też pomysł na produkcję młodej, nieznanej wokalistki. Poza tym, nadszedł czas, abym wydał swoją płytę. Przez ostatnie lata, uzbierałem mnóstwo osobistych materiałów, które z pewnością wykorzystam.</p>
<p><strong>A Republika? Czy jest jeszcze szansa na to, że na jednej scenie zbiorą się muzycy Republiki i stworzą coś nowego?</strong></p>
<p>Żeby znowu zagrać razem, musimy odnaleźć swoją własną, indywidualną siłę. Bardzo chciałbym, żeby tak się stało. Ciągle myślę, że te 15 lat wspólnej historii i stosunki panujące pomiędzy nami sprawią, że znów będziemy razem. Choć z pewnością już nie jako Republika.</p>
<p><strong>Dziękuję za rozmowę.</strong></p>
<p>Rozmawiał Artur SZUBA<br />
Foto: Katarzyna ANDRZEJEWSKA</p>
<!-- Added by Google Maps (Begin) -->
		<script type="text/javascript">
/*@cc_on @*/
/*@if (@_win32)
document.write("<script id=__ie_onload defer src=javascript:void(0)><\/script>");
var script = document.getElementById('__ie_onload');
script.onreadystatechange = function() {
  if (this.readyState == 'complete') {}
};
/*@end @*/
if (document.addEventListener) {}</script><!-- Added by Google Maps (End) -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://megazin.megatotal.pl/gdzie-oni-sa-leszek-biolik/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Gdzie oni są? Dariusz Dusza</title>
		<link>http://megazin.megatotal.pl/gdzie-oni-sa-dariusz-dusza/</link>
		<comments>http://megazin.megatotal.pl/gdzie-oni-sa-dariusz-dusza/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 29 Jul 2010 14:42:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Gdzie Oni Są</dc:creator>
				<category><![CDATA[felietony]]></category>
		<category><![CDATA[gdzie oni są]]></category>
		<category><![CDATA[wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[absurd]]></category>
		<category><![CDATA[dariusz dusza]]></category>
		<category><![CDATA[megatotal]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[shakin dudi]]></category>
		<category><![CDATA[śmierć kliniczna]]></category>
		<category><![CDATA[szuba]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.megatotal.pl/megazin/?p=4879</guid>
		<description><![CDATA[Kilka lat temu Kasia i Artur Szuba postanowili zatrzymać w kadrze pamięci ludzi i wydarzenia muzyczne lat osiemdziesiątych. Pociągnęli za języki swoich znajomych, wśród których znalazły się postaci ważne dla polskiej muzyki wówczas i dziś. Tak powstał cykl wywiadów traktujących o muzyce tamtych lat, a zatytułowanych razem “Gdzie oni są?” Miała z tego materiału powstać książka, ale różne względy uniemożliwiły jej wydanie. Całość, po latach, po raz pierwszy światło dzienne ujrzy w megaZinie dopiero teraz. Stąd wiele faktów, informacji i zapowiedzi jest już dziś nieaktualna. Postanowiliśmy je jednak zachować, by pokazać kontekst tych wszystkich rozmów. Wywiad zamieszczony poniżej to demo właściwego tekstu, który po redakcji i aktualizacji znajdzie się w książce “Gdzie oni są”, której wydanie sfinansowane zostanie przez Fanów MegaTotal.pl. Jeśli chcesz być jednym z nich, kliknij tutaj. Dariusz Dusza. Gitarzysta, kompozytor i tekściarz. Muzyk m.in. Śmierci Klinicznej, Shakin’ Dudi, Absurdu i DiM. Moja muzyczna edukacja była pokręcona jak świński ogon. Pierwszym utworem, który kojarzę, był „Dom Wschodzącego Słońca”. Słuchałem go w radiu marki „Wola”. Było to takie socjalistyczne, lampowe cudo z magicznym zielonym okiem. Utwór był genialny, do dziś robi na mnie ogromne wrażenie. Po paru latach, dzięki starszym kolegom zacząłem słuchać Trójki. Wiadomo &#8211; Black Sabbath, Led [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Kilka lat temu Kasia i Artur Szuba postanowili zatrzymać w kadrze pamięci ludzi i wydarzenia muzyczne lat osiemdziesiątych. Pociągnęli za języki swoich znajomych, wśród których znalazły się postaci ważne dla polskiej muzyki wówczas i dziś. Tak powstał cykl wywiadów traktujących o muzyce tamtych lat, a zatytułowanych razem “Gdzie oni są?” Miała z tego materiału powstać książka, ale różne względy uniemożliwiły jej wydanie. Całość, po latach, po raz pierwszy światło dzienne ujrzy w megaZinie dopiero teraz. Stąd wiele faktów, informacji i zapowiedzi jest już dziś nieaktualna. Postanowiliśmy je jednak zachować, by pokazać kontekst tych wszystkich rozmów.</strong></p>
<p><strong>Wywiad zamieszczony poniżej to demo właściwego tekstu, który po redakcji i aktualizacji znajdzie się w książce “Gdzie oni są”, której wydanie sfinansowane zostanie przez Fanów MegaTotal.pl. Jeśli chcesz być jednym z nich, <a href="http://www.megatotal.pl/gdzieonisa/index2.php">kliknij tutaj</a>.</strong></p>
<p><strong>Dariusz Dusza. Gitarzysta, kompozytor i tekściarz. Muzyk m.in. Śmierci Klinicznej, Shakin’ Dudi, Absurdu i DiM.</strong></p>
<div class="wp-caption alignnone" style="width: 510px"><img title="Dariusz Dusza. Foto: Mirosław Ryszard Makowski" src="http://www.megatotal.pl/megazin/wp-content/uploads/2010/07/dariusz_dusza_page1.jpg" alt="Dariusz Dusza. Foto: Mirosław Ryszard Makowski" width="500" height="332" /><p class="wp-caption-text">Dariusz Dusza. Foto: Mirosław Ryszard Makowski</p></div>
<p>Moja muzyczna edukacja była pokręcona jak świński ogon. Pierwszym utworem, który kojarzę, był „Dom Wschodzącego Słońca”. Słuchałem go w radiu marki „Wola”. Było to takie socjalistyczne, lampowe cudo z magicznym zielonym okiem. Utwór był genialny, do dziś robi na mnie ogromne wrażenie.</p>
<div class="wp-caption alignnone" style="width: 510px"><img title="Dariusz Dusza. Foto: Mirosław Ryszard Makowski" src="http://www.megatotal.pl/megazin/wp-content/uploads/2010/07/dariusz_dusza_page2.jpg" alt="Dariusz Dusza. Foto: Mirosław Ryszard Makowski" width="500" height="347" /><p class="wp-caption-text">Dariusz Dusza. Foto: Mirosław Ryszard Makowski</p></div>
<p>Po paru latach, dzięki starszym kolegom zacząłem słuchać Trójki. Wiadomo &#8211; Black Sabbath, Led Zeppelin, Deep Purple. Później nadszedł czas na tzw. rock progresywny. Zabawnie było na prywatkach &#8211; wszyscy słuchali Abby, a ja próbowałem przemycić Black Sabbath. Ale według moich rówieśników to nie była muzyka taneczna. Dziwne, prawda?</p>
<p>Po muzyce rockowej odkryłem rock’n’rolla i bluesa, potem free jazz, a potem punk rocka i ponownie rock’n’rolla. I tak już zostało. W 80 roku zacząłem chodzić na koncerty tzw. Muzyki Młodej Generacji. Krzak, Kwadrat, John Porter. Lubiłem żywą muzykę, chociaż to, co grały te bandy nie bardzo mnie rajcowało. Sam grałem trochę inne dźwięki.</p>
<p><object width="500" height="400" data="http://www.youtube.com/v/abToUb7oCik&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1?rel=0" type="application/x-shockwave-flash"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/abToUb7oCik&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1?rel=0" /><param name="allowfullscreen" value="true" /></object></p>
<p>W 1981 roku założyłem zespół znany później jako Śmierć Kliniczna (na strajku studenckim dołączył do nas wokalista, Merc). Próby mieliśmy w zaropiałej piwnicy. Ale był tam jak na tamte czasy niezły sprzęt. Nie przeszkadzały nam szczury. Często po pierwszym uderzeniu w stopę, z bębna uciekał przerażony i włochaty stworek. Piwnicę udekorowaliśmy różnymi graffiti, a pod ścianą piętrzyła się kupa potłuczonego szkła. Tak, bo raz na tydzień robiliśmy małą imprezkę. Za to w pozostałe dni ostro ćwiczyliśmy.</p>
<p>Nasza muzyka coraz bardziej zbliżała się do punk rocka i reggae. Pisane teksty również. Słuchaliśmy trochę punkowej muzyki, Clash, Sex Pistols, Stiff Little Fingers. Najbardziej jednak podobał nam się zespół The Ruts, nawet graliśmy parę jego kawałków. Na pewno nie byłem wtedy znawcą gatunku. Zresztą nie chciałem nim być, bo pragnąłem tworzyć własną, oryginalną muzę.</p>
<div class="wp-caption alignnone" style="width: 510px"><img title="Absurd. Foto: Mirosław Ryszard Makowski" src="http://www.megatotal.pl/megazin/wp-content/uploads/2010/07/dariusz_dusza_page3.jpg" alt="Absurd. Foto: Mirosław Ryszard Makowski" width="500" height="332" /><p class="wp-caption-text">Absurd. Foto: Mirosław Ryszard Makowski</p></div>
<p>Tak jak muzyka, tak zmieniał się nasz wygląd: fryzury, ciuchy. Wiadomo: rurki, glany, ramoneska albo inna papa. Włosy robiło się na cukier, mydło. Zacząłem je też rozjaśniać, potem farbować na różne dziwne kolory. Nie polecam jednak tej metody. Brało się na wacik perhydrol (33% woda utleniona) i po prostu przeciągało pasmo włosów. Trochę się paliły, ale za to od razu zmieniały kolor&#8230;<br />
Ważnym momentem był dla mnie Jarocin 82. Nie tylko dlatego, że Śmierć Kliniczna zaistniała wtedy na ogólnopolskiej scenie.</p>
<p>Przede wszystkim pamiętam muzykę z tamtego festiwalu. Była genialna. Mam na myśli takie bandy jak SS20, Rejestracja, Bikini, Kontrola W albo Corpus X. Było naprawdę jedwabiście. Wszystko było takie świeże, takie energetyczne. „Idzie wariat ulicą”.<br />
Tak, byliśmy wtedy tymi wariatami, wytykanymi palcami. Ale na Jarocinie byliśmy wśród swoich. Taka ułuda wolności. Na parę chwil, na parę dni. Klimat był niezły &#8211; ludzie częstowali się grassem, fajkami, autovidolem&#8230; Z każdym można było porozmawiać o muzyce. Bo dla nas wszystkich muzyka była bardzo ważna. Muzyka i teksty.</p>
<div class="wp-caption alignnone" style="width: 510px"><img title="Dariusz Dusza. Foto: Mirosław Ryszard Makowski" src="http://www.megatotal.pl/megazin/wp-content/uploads/2010/07/dariusz_dusza_page4.jpg" alt="Dariusz Dusza. Foto: Mirosław Ryszard Makowski" width="500" height="500" /><p class="wp-caption-text">Dariusz Dusza. Foto: Mirosław Ryszard Makowski</p></div>
<p>Dlatego przez parę lat nie chodziłem na koncerty tych wszystkich „oficjalnych” kapel. Mierziło mnie ich gwiazdorstwo, głupawe teksty i ta cała show biznesowa otoczka. Wolałem słuchać zespołów undergroundowych. Zaliczyłem jako fan wiele wspaniałych koncertów. Klaus Mitffoch, wczesny Kult, Siekiera, Armia&#8230; Za dużo, by wymieniać wszystkie.</p>
<p>Muzyka pierwszej połowy lat osiemdziesiątych była naprawdę bardzo zróżnicowana i ciekawa. Niestety, po wielu zespołach zostały tylko legendy. Nie ma nagrań, nie ma płyt. Cóż, taki to był czas. Wszyscy byli wkurwieni na maxa, wszyscy byli radykałami. Potem, gdzieś koło 85 roku trochę się to rozmyło. Zaczęły się pojawiać łagodniejsze dźwięki, zimniejsze dźwięki. Przez moment rajcowała mnie zimna fala, ale potem znów wciągnął mnie rock’n’roll&#8230;</p>
<div class="wp-caption alignnone" style="width: 510px"><img title="Shakin Dudi. Foto: Mirosław Ryszard Makowski" src="http://www.megatotal.pl/megazin/wp-content/uploads/2010/07/dariusz_dusza_page5.jpg" alt="Shakin Dudi. Foto: Mirosław Ryszard Makowski" width="500" height="519" /><p class="wp-caption-text">Shakin&#39; Dudi. Foto: Mirosław Ryszard Makowski</p></div>
<p>Na wielu koncertach byłem jednocześnie wykonawcą i widzem. Ze sceny wyglądało wszystko cacy. Ale z punktu widzenia widza było znacznie gorzej. Po pierwsze trzeba było dojechać na koncert i nie dać się złapać zomowcom. Odbywały się prawdziwe polowania z nagonką na punkowców i ludzi, różniących się wyglądem od praworządnych obywateli socjalistycznego zakładu karnego.</p>
<p>Pamiętam Świnoujście, chyba 86 rok. Grałem tam wtedy z Absurdem. Przez dwa dni po mieście grasowało kilkuset zomoli. Wyłapywali ludzi, i wywozili na drugą stronę miasta, za kanał portowy. Oczywiście taka podróż była uprzyjemniana biciem, kopaniem, pałami, albo wnioskiem na kolegium. Mimo to koncert się odbył, ludzie nie poddali się. Za to po koncercie było prawdziwe kumbulele. Uciekałem jakimś trabantem przed sześcioma pijanymi zomolami. Tak, koncerty w latach 80 to nie tylko muzyka. To także milicyjne dołki, pałowanie, starcia z menelami.</p>
<p><object width="500" height="400" data="http://www.youtube.com/v/gJwtomOJjPU&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1?rel=0" type="application/x-shockwave-flash"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/gJwtomOJjPU&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1?rel=0" /><param name="allowfullscreen" value="true" /></object></p>
<p>Mimo to ludzie chodzili na koncerty (i płacili za bilety, dziwne prawda?). Wiele osób podróżowało po całym kraju, żeby posłuchać swoich ulubionych bandów. W każdym mieście były załogi, skupione wokół lokalnych zespołów. Fajni ludzie. Przychodzili do nas do piwnicy na próby, przynosili płyty, czasem piwo. Wielu zostało moimi dobrymi kumplami. Fajne było to, że nie było tej sztucznej bariery: gwiazda-fan. Tej całej żenującej otoczki: autografów, sztucznych uśmiechów, zdjęć z misiem.</p>
<p>Zawsze po koncercie przychodzili ludzie, żeby pogadać. Czasem montowało się jakąś kameralna imprezkę. No, może nie zawsze kameralną. A jakie ładne były wtedy dziewczyny! Ludzie wymieniali się nagraniami z koncertów, pisali listy (maili wtedy nie było). Mimo, a właściwie wbrew temu całemu syfowi, który nas otaczał (nie wiem, czy właściwe jest użycie czasu przeszłego?), było super.<br />
A potem&#8230; Chyba w 87 poszedłem do klubu. Grał T. Love i jeszcze ktoś, nie pamiętam. Rozejrzałem się po sali i zdębiałem. Żadnej znajomej twarzy. Przeważali trzynasto, czternastolatkowie. Nikogo ze starej załogi. I tak już zostało. Gdzie oni są? W domu, w kapciach. Większość załogantów „wypisywała się” z chwilą ożenku. Kobita, dzieci, praca, dom. Śmieszne, ale taki los spotkał nawet największych ortodoksów i radykałów. Czasem widzę ich na ulicy. Brzuchatych, podtatusiałych. Ciekawe, czy słuchają „ich Troje”? Część załogantów skończyła bardziej tragicznie. Dragi, gorzała.</p>
<p><object width="500" height="400" data="http://www.youtube.com/v/IO4oyVEwc8o&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1?rel=0" type="application/x-shockwave-flash"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/IO4oyVEwc8o&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1?rel=0" /><param name="allowfullscreen" value="true" /></object></p>
<p>Nie wiem, może taka jest kolej rzeczy. Może to wszystko to „Great rock’n’roll swindle”. A może to tylko nasz lokalny, polski przypadek. Przecież w innych krajach na koncerty przychodzą ludzie w różnym (delikatnie powiedziane) wieku. I małolaty i zgredy. Wiem, już wiem, gdzie oni są. Zeszli do podziemia. Do bardzo głębokiego podziemia. Tam, w katakumbach słuchają punkowej muzy z lat 80. A kiedyś powstaną. Obudzą się. Z tym, ze nie na pewno&#8230;.</p>
<div class="wp-caption alignnone" style="width: 460px"><img title="Shakin Dudi. Foto: Mirosław Ryszard Makowski" src="http://www.megatotal.pl/megazin/wp-content/uploads/2010/07/dariusz_dusza_page6.jpg" alt="Shakin Dudi. Foto: Mirosław Ryszard Makowski" width="450" height="637" /><p class="wp-caption-text">Shakin&#39; Dudi. Foto: Mirosław Ryszard Makowski</p></div>
<!-- Added by Google Maps (Begin) -->
		<script type="text/javascript">
/*@cc_on @*/
/*@if (@_win32)
document.write("<script id=__ie_onload defer src=javascript:void(0)><\/script>");
var script = document.getElementById('__ie_onload');
script.onreadystatechange = function() {
  if (this.readyState == 'complete') {}
};
/*@end @*/
if (document.addEventListener) {}</script><!-- Added by Google Maps (End) -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://megazin.megatotal.pl/gdzie-oni-sa-dariusz-dusza/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Gdzie oni są? Piotr Czyszanowski</title>
		<link>http://megazin.megatotal.pl/gdzie-oni-sa-piotr-czyszanowski/</link>
		<comments>http://megazin.megatotal.pl/gdzie-oni-sa-piotr-czyszanowski/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 23 May 2010 21:15:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Gdzie Oni Są</dc:creator>
				<category><![CDATA[felietony]]></category>
		<category><![CDATA[gdzie oni są]]></category>
		<category><![CDATA[wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[blitzkrieg]]></category>
		<category><![CDATA[dyda]]></category>
		<category><![CDATA[megatotal]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[peter guellard]]></category>
		<category><![CDATA[piotr czyszanowski]]></category>
		<category><![CDATA[szuba]]></category>
		<category><![CDATA[una de luna]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.megatotal.pl/megazin/?p=4521</guid>
		<description><![CDATA[Piotr „Dyda” Czyszanowski, niegdyś lider łódzkiej formacji Blitzkrieg i jeden z prekursorów gotyckiego rocka w Polsce. Obecnie za oceanem. Jako Peter Guellard, producent muzyczny i twórca zespołu Una De Luna. Lata 80. W jaki sposób tamten klimat i muzyka wpłynęły na Twoje życie? Jak z perspektywy czasu oceniasz to co Ty sam robiłeś w latach 80? Na pewno moi rodzice uznaliby lata 80-te za dość ponury okres w ich życiu. Solidarność, strajki, brak podstawowych artykułów w sklepach. Ja osobiście wspominam je jako najlepszy okres ze względu na bogactwo twórcze. Pomimo tych ciężkich warunków, jakoś nie odczułem kryzysu bo rodzice mnie „ochraniali”. Nie było spraw typu wywalą ojca z pracy za Solidarność, nie będzie pieniędzy itp&#8230; Jakoś się im to udało przetrwać. Jasne, luksusów nie było, grało się na sprzęcie jaki był, zawsze się marzyło o lepszym, ale w końcu dawało sie coś skombinować i iść do przodu. Dlatego w mojej młodości było dość mało punka i buntu. W zasadzie to po raz pierwszy spotkałem się z punkami jadąc autobusem miejskim w Łodzi na koncert zespołu Krzak w 1981. Krzak i punki&#8230; Jazda nie? Tak było, nieważne kto grał, trzeba było robić zadymę. Przestraszyłem się ich wtedy. Nie wiedziałem zupełnie o [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Piotr „Dyda” Czyszanowski, niegdyś lider łódzkiej formacji Blitzkrieg i jeden z prekursorów gotyckiego rocka w Polsce. Obecnie za oceanem. Jako Peter Guellard, producent muzyczny i twórca zespołu <a href="http://www.megatotal.pl/artists/artist.php?id=4352">Una De Luna</a>.</strong></p>
<div id="attachment_4523" class="wp-caption alignnone" style="width: 510px"><img class="size-full wp-image-4523" title="Piotr Czyszanowski z Blitzkriegiem w łódzkiej Hali Sportowej. 1988" src="http://www.megatotal.pl/megazin/wp-content/uploads/2010/05/04_piotrek_w_lodzkiej_hali_sportowej_1988.jpg" alt="Piotr Czyszanowski z Blitzkriegiem w łódzkiej Hali Sportowej. 1988" width="500" height="412" /><p class="wp-caption-text">Piotr Czyszanowski z Blitzkriegiem w łódzkiej Hali Sportowej. 1988</p></div>
<p><strong>Lata 80. W jaki sposób tamten klimat i muzyka wpłynęły na Twoje życie? Jak z perspektywy czasu oceniasz to co Ty sam robiłeś w latach 80?</strong></p>
<p>Na pewno moi rodzice uznaliby lata 80-te za dość ponury okres w ich życiu. Solidarność, strajki, brak podstawowych artykułów w sklepach. Ja osobiście wspominam je jako najlepszy okres ze względu na bogactwo twórcze. Pomimo tych ciężkich warunków, jakoś nie odczułem kryzysu bo rodzice mnie „ochraniali”. Nie było spraw typu wywalą ojca z pracy za Solidarność, nie będzie pieniędzy itp&#8230; Jakoś się im to udało przetrwać. Jasne, luksusów nie było, grało się na sprzęcie jaki był, zawsze się marzyło o lepszym, ale w końcu dawało sie coś skombinować i iść do przodu. Dlatego w mojej młodości było dość mało punka i buntu. W zasadzie to po raz pierwszy spotkałem się z punkami jadąc autobusem miejskim w Łodzi na koncert zespołu Krzak w 1981. Krzak i punki&#8230; Jazda nie? Tak było, nieważne kto grał, trzeba było robić zadymę. Przestraszyłem się ich wtedy. Nie wiedziałem zupełnie o co im chodzi. Dzięki mamo i tato!</p>
<p>Jazda z muzyką rozpoczęła mi się od mojego pierwszego zespołu Alter Ego. Muzyka na owe czasy od czapy. Wszyscy grali punka, a my tak progresywnie, artystycznie wręcz jazzowo. Garbarek, Genesis, Pink Floyd. Nikt tego nie chciał słuchać. Nie wiem jakim cudem znaleźliśmy się w Jarocinie w 1986. Jakaś ekipa BBC zrobiła wywiad, wyszedł w końcu kompromitująco. Obcięli sporo i słychać tylko jak w Polsce jest hujowo, bo kolega zrobił własnoręcznie kopię Les Paula na tokarce i nie ma kasy na prawdziwe gitary z zachodu. Żenada. Film nazywał się „Moja krew, Twoja krew”. Walter (<em>Chełstowski &#8211; ówczesny organizator festiwalu Jarocin. przyp. red.</em>) powiedział mi wtedy, że gram „starą” muzykę. Zostało mi to podświadomie w głowie aż do dzisiaj. Obawiam się że cokolwiek napiszę będzie to brzmieć „staro”&#8230; ;)</p>
<p><object width="500" height="401" data="http://www.youtube.com/v/WbkSkCnLYYE&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;rel=0" type="application/x-shockwave-flash"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/WbkSkCnLYYE&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;rel=0" /><param name="allowfullscreen" value="true" /></object></p>
<p>Wkrótce po tym nastąpił okres Cytryny (<em>łódzki Studencki Teatr Satyry Cytryna, w którym próby miały również zespoły muzyczne. przyp. red.</em>), gdzie spotkałem się z innymi muzykami. Czas konfrontacji i inspiracji. W dalszym ciągu byłem zrażony do punka, ale tak się złożyło, że zobaczyłem wtedy film „Zagadka nieśmiertelności”. Bauhaus w pierwszych otwierających kadrach. No kurde, jakie to kosmiczne! Nie wiedziałem wtedy co to goth, ale pomału dzięki nowym znajomościom zaczęły do mnie dochodzić dźwięki z kaset. Wolfgang Press, Siouxsie, The Cure, DAF, Kraftwerk, Laibach, New Order. No takie zimne czady. Połowa lat osiemdziesiątych to dla mnie fascynacja nowymi dźwiękami.</p>
<p>Boguś Michalonek był wtedy postacią kultową w Łodzi. Grał wcześniej w zespole Fantom, z którego później wyszedł też Ziemek Kosmowski (Brak, Randez Vous). U Bogusia w jednopokojowym mieszkaniu, w starej kamienicy, gdzieś tam, koło ulicy Wschodniej było super. Słuchaliśmy z kaseciaka nowofalowych, zimnych czadów, wypalaliśmy paczki Carmenów i piliśmy litrami herbatę z fusami. Dzięki Bogusiowi poznałem Mecha i Bryka (późniejszych współzałożycieli Blitzkriegu). Zespół Bogusia nazywał się Cinema i chyba jako jedyny na świecie udał się w trasę tramwajem komunikacji miejskiej. Łódź-Zgierz-Ozorków. To były czasy!</p>
<p>A jak zaczął się Blitzkrieg? Kiedyś spotkaliśmy się w trójkę aby pograć bez Bogusia i okazało się że wychodzi z tego niezła muza. Pamiętam jak pierwszy raz Mechu przyniósł na próbę własnoręcznie zrobiony flanger. Urządzenie wytwarzało więcej szumów niż dźwięku, ale jakoś nasze brzmienie w końcu zaczęło przypominać kapele, którymi byliśmy wtedy zafascynowani.</p>
<div id="attachment_4525" class="wp-caption alignnone" style="width: 510px"><img class="size-full wp-image-4525" title="Wczesny Blitzkrieg z Fiolką Najdenowicz" src="http://www.megatotal.pl/megazin/wp-content/uploads/2010/05/06_wczesny_blitzkrieg_z_fiolka_najdenowicz.jpg" alt="Wczesny Blitzkrieg z Fiolką Najdenowicz" width="500" height="375" /><p class="wp-caption-text">Wczesny Blitzkrieg z Fiolką Najdenowicz</p></div>
<p><strong>Wspomniałeś klub „Cytryna”. Wiele osób z łódzkiego środowiska muzycznego wspomina znakomitą atmosferę twórczą tego miejsca i fakt że narodziło tam się wiele projektów brzmiących jak na owe lata ostro „do przodu”. To jedno z tych kilku miejsc w Polsce gdzie kilkanaście twórczych osobowości tworzyło niemal tyle samo muzycznych projektów w rożnych konstelacjach. Co tak naprawdę działo się wtedy w „Cytrynie”?</strong></p>
<p>Cytryna była tak naprawdę kolebką łódzkiego undergroundu. Nagle, około 1985 roku pojawiło się miejsce wyposażone w nowiusieńkie Eltrony! Wystarczało, aby przynajmniej jedna osoba w zespole była studentem i już. Pamiętam pierwsze zebranie zespołów i walkę o harmonogram prób. Ja wtedy grałem jeszcze z Alter Ego. Na szczęście wkrótce kapele same jakoś się przefiltrowały i pozostały te, które naprawdę chciały robić coś konkretnego.</p>
<p>Z nazwisk wspomnę Piotrka Trzaskalskiego, późniejszego reżysera filmowego (Edi), Wojtka Lemańskiego, wybitnego jazzmana i twórcę muzyki do tego filmu. Graliśmy w różnych składach. Ćwiczyła wtedy w Cytrynie Moskwa, grupa Zero z którą grałem na basie (z niej wyszedł Jarek Siemienowicz, późniejszy założyciel Proletaryatu) oraz grupa Pała z Tytusem De Ville. Z nimi też grałem przed powstaniem Pornografii.</p>
<p>Pierwszy łódzki gotycki koncert odbył się w Cytrynie. Closterkeller, Blitzkrieg i Pornografia. Atmosfera była niesamowita. Mieliśmy też supergrupę Caucescu, składającą się z członków Blitzkriegu, Pornografii i innych muzyków, która powstała w czasie rewolucji rumuńskiej tylko po to, aby grać covery Cure, U2 i Bauhausu.</p>
<p>Cytryna była naszym prawdziwym schronieniem. Jak się dobrze pogadało z cieciem i kupiło się mu połówkę, można tam było siedzieć całą noc. Po garderobie za sceną unosił się zapach gandzi, którą namiętnie wtedy jaraliśmy, aby się zainspirować. Tak naprawdę było to miejsce nawiedzone. Powstało tam wiele świetnej muzyki. Rozpadały się i tworzyły na nowo zespoły. Była totalna wymiana twórcza.</p>
<div id="attachment_4526" class="wp-caption alignnone" style="width: 510px"><img class="size-full wp-image-4526" title="Jerzy Durał z Ziyo i Piotr Czyszanowski" src="http://www.megatotal.pl/megazin/wp-content/uploads/2010/05/03_jurek_dural_z_ziyo_i_piotrek.jpg" alt="Jerzy Durał z Ziyo i Piotr Czyszanowski" width="500" height="375" /><p class="wp-caption-text">Jerzy Durał z Ziyo i Piotr Czyszanowski</p></div>
<p><strong>Zdaniem wielu krytyków i dziennikarzy muzycznych (m.in. Tomasza Beksińskiego) zespół Blitzkrieg wyróżniał się na tle większości ówczesnej sceny alternatywnej. Abstrahując od warstwy muzycznej, Wasze koncerty pod koniec lat 80 stanowiły prawdziwy show sceniczny. Przywiązywaliście duże znaczenie, a zwłaszcza Ty jako frontman, do tego jak wyglądacie. Nietrudno zauważyć, że było kilka konkretnych inspiracji jak np. Peter Murphy, Nick Cave i generalnie muzyczni Goci. Wasz bardzo rasowo jak na owe lata brzmiący, debiutancki album nie wywindował Was jednak na szczyty popularności. Czego Twoim zdaniem zabrakło?</strong></p>
<p>Dlaczego się wyróżniał? No może dlatego, że postanowiliśmy brzmieć jak tzw. kapele zachodnie. Nawet teksty były po angielsku aby było bardziej „autentycznie”. Mieliśmy przecież odlot na punkcie całego tego gotyckiego brzmienia i miało to także wpływ na nasz image. Byliśmy chyba wtedy jedynymi gotami, którzy jarali gandzię i skrapiali się obficie w patchouli ;)</p>
<p>Ta cała moda na gotyckość zaczęła się chyba od tego jak Paweł Bulski (basista Pornografii, później Blitzkriega) przyjechał z USA i przywiózł ze sobą ten image. Pamiętam jak farbowaliśmy sobie na czarno pióra, skórzane kurtki, buty z ćwiekami, obcisłe czarne jeansy. Wszystko było na czarno. Ludziska wtedy to łykali. Była to jakaś odrębność od szarej rzeczywistości.</p>
<p>Muzyka była ciężka, ponura ale też nie brakowało w niej okazjonalnych perełek, które nie mieściły się w gatunku na 100%. W Blitzkriegu mieliśmy dwie dziewczyny, Kamę i Ewę, które grały na skrzypcach i altówce, oprócz tego jeszcze śpiewały w chórkach. Mogliśmy sobie pozwolić na odchodzące od gatunku odjazdy klasyczno-folkowe.</p>
<p><object width="500" height="401" data="http://www.youtube.com/v/UBNs4NOSWU8&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;rel=0" type="application/x-shockwave-flash"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/UBNs4NOSWU8&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;rel=0" /><param name="allowfullscreen" value="true" /></object></p>
<p>Studio Piotra Kokosińskiego w którym nagrywaliśmy „Holy War”, było super miejscem. Bawiliśmy się nowym sprzętem. Brzmienie inspirowało do pisania nowych numerów. „Holding The Gun” napisaliśmy na żywca, dziewczyny przyniosły kasetę z Carmina Burana, dobrało się sample z W-30 i już.Pisanie muzyki przychodziło mi wtedy bardzo łatwo dzięki tym ciągłym inspiracjom.</p>
<p>A czego nam zabrakło? Chyba tego, że nie byliśmy z Warszawy ;). Udało się to Closterkellerowi. Ankę zawsze podziwiałem za to, że była taka zdeterminowana. Chodziła, załatwiała, namawiała i były w końcu wyniki. Myśmy postawili na managera. Najpierw był to Kot (manager Moskwy), potem Pies (manager Ziyo) ;) Chyba za bardzo im wtedy zaufaliśmy. Trzeba było tak jak Anka latać po rozgłośniach i telewizjach. Nam tego zabrakło, choć wydawało się że coś tam osiągaliśmy. Załatwiliśmy sobie trasę po Holandii. Tak naprawdę ostatni koncert Blitzkriegu odbył się gdzieś pod Amsterdamem. Zaraz potem odfrunąłem do USA, bo się zakochałem. I tak naprawdę chyba to tylko moja wina że Blitzkrieg się rozpadł.</p>
<div id="attachment_4527" class="wp-caption alignnone" style="width: 510px"><img class="size-full wp-image-4527" title="Blitzkrieg przed koncertem w łódzkiej Hali Sportowej. 1990" src="http://www.megatotal.pl/megazin/wp-content/uploads/2010/05/01_blitzkrieg_przed_koncertem_w_hali_sportowej_1990.jpg" alt="Blitzkrieg przed koncertem w łódzkiej Hali Sportowej. 1990" width="500" height="375" /><p class="wp-caption-text">Blitzkrieg przed koncertem w łódzkiej Hali Sportowej. 1990</p></div>
<p><strong>Wyobraź sobie, że cofasz się o te 25 lat w czasie i jeszcze raz wspólnie z Mechem i Brykiem zakładacie Blitzkrieg :) Jesteście jednym słowem nadal w głębokim PRL. Czy coś jednak zmienilibyście (lub przynajmniej próbowali zmienić) bogatsi o obecne doświadczenia?</strong></p>
<p>Dokładnie 22 lata. Blitzkrieg powstał w 1988. Tak jak już mówiłem, zabrakło chyba chęci do robienia rzeczy samemu. Aby zaistnieć w PRL-u trzeba było znać ludzi w branży (chyba też jest tak teraz :), a nam się po prostu nie chciało jeździć ciągle do Warszawy. Nam się wydawało że możemy zaistnieć przez Łódź. Zabrakło poweru organizacyjnego. Zawsze był power twórczy. Było go chyba nawet za dużo, bo w trakcie Blitzkriegu Mechu założył Jezabel Jazz, z którymi też grał poważne sztuki i nagrywał materiał.</p>
<div id="attachment_4528" class="wp-caption alignnone" style="width: 510px"><img class="size-full wp-image-4528" title="Blitzkrieg w Jarocinie. 1989" src="http://www.megatotal.pl/megazin/wp-content/uploads/2010/05/02_blitzkrieg_w_jarocinie_1989.jpg" alt="Blitzkrieg w Jarocinie. 1989" width="500" height="353" /><p class="wp-caption-text">Blitzkrieg w Jarocinie. 1989</p></div>
<p><strong>Czy jakiś koncert z tamtych lat szczególnie wspominasz?</strong></p>
<p>Było ich wiele. Jeden z pierwszych, o którym już wspominałem, to tramwajowa trasa do Ozorkowa z grupą Cinema. Przyjechaliśmy do jakiegoś tam klubu. Biała perkusja. Bryczek (nasz perkusista), ubrał się w białe jeansy. Po pierwszym numerze poszedł mu werbel, bo chłopak miał niesamowicie ciężkie uderzenie. Nie było zapasowego. Zastąpił go floor tomem. Po chwili grania okazało się, że jest on ustawiony za wysoko i za każdym razem Bryku wali się w dłoń. Krew wszędzie. Na białej perkusji, na białych spodniach Bryczka. Było to prawie symboliczne.</p>
<p>Inny koncert, już z Blitzkriegiem w łódzkiej Hali Sportowej. Gramy ostatni numer, cover Bauhausu „Bela Lugosi Is Dead”. Paweł basista wymienia swojego Peaveya na jakąś postkomunistyczną Malwę, bo mieliśmy taki plan aby ją rozwalić. Koniec numeru, Paweł zrzuca z siebie bas, zamachuje się nim raz, dwa. I gówno nie chce się rozlecieć. Komunistyczny bas! W końcu Mech na niego wskoczył i jakoś udało się go rozbić na części. Klip z tego koncertu umieściłem kiedyś na youtube. Ktoś mi później napisał, że ma ciągle kawałek tej gitary jako pamiątkę.</p>
<p><object width="500" height="401" data="http://www.youtube.com/v/Cjk1DW9Ut3c&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;rel=0" type="application/x-shockwave-flash"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/Cjk1DW9Ut3c&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;rel=0" /><param name="allowfullscreen" value="true" /></object></p>
<p><strong>Co spowodowało Twoją decyzję o opuszczeniu kraju i czy ten wyjazd miał wpływ na Twój artystyczny rozwój?</strong></p>
<p>Decyzja o wyjeździe do USA nie była spowodowana perspektywą nowego artystycznego rozwoju, a raczej perspektywą założenia rodziny. Sprawy czysto sercowe :) Poznałem moją pierwszą żonę w Łodzi, gdy była ona na wymianie studenckiej z University of Pittsburgh. Tak się złożyło, że wpadliśmy na siebie po koncercie Blitzkriegu w klubie Cytryna. Potem ona wyjechała i prowadziliśmy nasz związek korespondencyjnie i przez telefon. W 1991 wyjechałem do USA na stałe.</p>
<p>Czy ten wyjazd wpłynął na mój rozwój artystyczny? Na pewno. Pod koniec 1990 znalazłem wzór do naśladowania. Był nim Trent Reznor. Nie chodziło tu zupełnie o muzykę, jaką tworzył, a raczej o model kapeli, którą chciałem mieć. Trent robił wszystko sam przy pomocy komputera i sequencerów. Też tak chciałem.</p>
<p>Jeszcze w Polsce, kiedy nie mogłem myśleć o zakupie drogich instrumentów elektronicznych, marzyło mi się takie działanie. W studiu u Kokosa (Piotra Kokosińskiego) bawiłem się Rolandem W-30, który w tamtych czasach był po prostu czymś kosmicznym. Pomyślałem sobie, że gdybym coś takiego miał, mógłbym komponować bez pomocy innych muzyków. Dlatego po wyjeździe do USA nie obawiałem się zbytnio o to, że nie mam tam ze sobą super kapeli jak Blitzkrieg. Byłem kompletnie nastawiony na twórczość solową, wiedziałem że mam sporo pomysłów muzycznych, które mogę sam zrealizować.</p>
<p>Po jakimś czasie wyposażyłem się w elektronikę, poszedłem na studia, gdzie poznałem tajniki produkcji muzycznej, nagrywania i całego biznesu muzycznego. Przydało mi się to, choć z perspektywy czasu muszę przyznać, że byłem wtedy dość zarozumiały i naiwny myśląc, że mogę osiągnąć status gwiazdy rock’n’rolla sam, bez pomocy drużyny&#8230;</p>
<p><strong>Dlaczego wybrałeś Pittsburgh? To miasto ma swoją industrialną przeszłość, a nawet przydomek Steel City. Czyżby ze względu na jakieś podobieństwo do Łodzi? ;)</strong></p>
<p>Tu niestety nie ma żadnego podobieństwa :) W Pittsburghu osiedliłem sie dzięki pierwszej żonie. Miasto to posiada swój industrialny stygmat z przeszłości, ale kiedyś bliżej mu raczej było do Katowic niż do Łodzi. Huty, kopalnie, przemysł ciężki. W 1991, kiedy tu przyjechałem, było to już miasto o charakterze uniwersytecko… szpitalnym. Dużo szkół wyższych i uznanych placówek służby zdrowia. Jakaś stara, industrialna architektura pozostała, choć pomału się wykrusza. Pamiętam, jak chodziłem sobie za dawnych czasów z kamerą wideo po tych opuszczonych fabrykach. Wielkie zardzewiałe hale produkcyjne z powybijanymi szybami i specyficznym zapachem piwa i sików. Na pewno było to w pewnym stopniu inspirujące w pisaniu muzyki, bo pisałem wtedy bardzo „dołowo”, a takie pozostałości fabryczne były jedynymi dołującymi miejscami w tym mieście. Poza tym Pittsburgh był i jest bardzo malowniczym miastem, u zbiegu dwóch rzek, otoczonym wzgórzami, co w skali amerykańskiej jest pewnym ewenementem. No tak, jest ładnie, ale czy twórczo? ;) Czym jeszcze Pittsburgh może się pochwalić? Jest tam Muzeum Andy Warhola, które tak naprawdę powinno być w Nowym Jorku&#8230;</p>
<p><object width="500" height="401" data="http://www.youtube.com/v/rhtCZTo2MPs&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;rel=0" type="application/x-shockwave-flash"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/rhtCZTo2MPs&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;rel=0" /><param name="allowfullscreen" value="true" /></object></p>
<p><strong>Jakie muzyczne (ale i niekoniecznie muzyczne) projekty obecnie realizujesz?</strong></p>
<p>Uczestniczyłem tu dotąd w trzech projektach. Pierwszy z nich to industrialna kapela Mace, która działała do 1998. Potem grałem z elektro-satanistami z Chicago The Electric Hellfire Club. A po tym jak się z nimi rozstałem, zacząłem pracować jako inżynier dźwięku i producent muzyczny na lokalną skalę. Nic wielkiego. No i w dalszym ciągu miałem kontakty z kapelami w Polsce. W 1999 pojechałem na trasę z Closterkeller jako basista, robiłem też jakieś remixy dla Sweet Noise i zmiksowałem parę kawałków na płytę grupy 1984. Moim aktualnym projektem jest zespół <a href="http://www.megatotal.pl/artists/artist.php?id=4352">Una De Luna</a> (<em><a href="http://www.megatotal.pl/albums/album.php?id=3428">album</a> miał właśnie premierę na MegaTotal.pl. przyp. red.</em>). Robię w nim muzę wspólnie z żoną, która również śpiewa. Na maxa jestem zainspirowany trip hopem i tak też chyba gramy. Sporo elektroniki, jakieś instrumenty etniczne, sitar, oud. Klimaty wschodnie bardzo mnie kręcą w tej chwili. Odszedłem daleko od gotyckości i industrialu. Głośna, agresywna muza jakoś mnie już nie kręci. Uspokoiłem się chyba za bardzo. Przychodzi to z wiekiem. :)</p>
<p><object width="500" height="401" data="http://www.youtube.com/v/bXcFDA1bEwM&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;rel=0" type="application/x-shockwave-flash"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/bXcFDA1bEwM&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;rel=0" /><param name="allowfullscreen" value="true" /></object></p>
<p><strong>Na Twoim profilu MySpace znaleźć można informacje o współpracy ze znaczącymi postaciami amerykańskiej sceny muzycznej. Są tam Peter Buck, Kristin Hersh, Suzanne Vega, czy znany producent Gareth Jones, który gościł rok temu na festiwalu Soundedit w Łodzi. Takie spotkania na pewno dają Ci wiele jako muzykowi i producentowi. Czy możesz coś o tym powiedzieć?</strong></p>
<p>Pracując ze znanymi amerykańskimi muzykami nauczyłem się przede wszystkim pokory i tego, że są takimi samymi ludźmi jak wszyscy inni. Tak naprawdę nie ma dla mnie znaczenia, jakiego kalibru są gwiazdami. To, co robi na mnie wrażenie to ich profesjonalizm i fakt, że wiedzą dokładnie, czego chcą. Po prostu są doskonałymi rzemieślnikami w kwestiach techniczno-brzmieniowych. Dlatego, ze względu na rodzaj pracy, którą teraz wykonuję, skupiam się przede wszystkim na podglądaniu ich techniki, a mniej na twórczości artystycznej. Na przykład taki Adrian Belew: facet wymiata na gitarze jak nie wiem kto, ale ostatnio skupia się raczej na softwarach gitarowych i ich programowaniu. W zasadzie jego umiejętności jako instrumentalisty idą na drugi plan. Koncentruje się bowiem na barwach i tonach, jakie może uzyskać z elektroniki. Facet po sześćdziesiątce, który totalnie zrywa z przeszłością i nie obawia się iść nowymi ścieżkami. Respect.</p>
<div id="attachment_4529" class="wp-caption alignnone" style="width: 510px"><img class="size-full wp-image-4529 " title="Wczesny Blitzkrieg w Łodzi na ulicy Piotrkowskiej. 1988" src="http://www.megatotal.pl/megazin/wp-content/uploads/2010/05/05_wczesny_blitzkrieg_1988_na_piotrkowskiej.jpg" alt="Wczesny Blitzkrieg w Łodzi na ulicy Piotrkowskiej. 1988" width="500" height="214" /><p class="wp-caption-text">Wczesny Blitzkrieg w Łodzi na ulicy Piotrkowskiej. 1988</p></div>
<p><strong>Zdjęcia z archiwum Piotra Czyszanowskiego.</strong></p>
<!-- Added by Google Maps (Begin) -->
		<script type="text/javascript">
/*@cc_on @*/
/*@if (@_win32)
document.write("<script id=__ie_onload defer src=javascript:void(0)><\/script>");
var script = document.getElementById('__ie_onload');
script.onreadystatechange = function() {
  if (this.readyState == 'complete') {}
};
/*@end @*/
if (document.addEventListener) {}</script><!-- Added by Google Maps (End) -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://megazin.megatotal.pl/gdzie-oni-sa-piotr-czyszanowski/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Gdzie oni są? Robert Matera</title>
		<link>http://megazin.megatotal.pl/gdzie-oni-sa-robert-matera/</link>
		<comments>http://megazin.megatotal.pl/gdzie-oni-sa-robert-matera/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 13 May 2010 11:45:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Gdzie Oni Są</dc:creator>
				<category><![CDATA[felietony]]></category>
		<category><![CDATA[gdzie oni są]]></category>
		<category><![CDATA[wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[Dezerter]]></category>
		<category><![CDATA[megatotal]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[robal]]></category>
		<category><![CDATA[robert matera]]></category>
		<category><![CDATA[szuba]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.megatotal.pl/megazin/?p=4479</guid>
		<description><![CDATA[Kilka lat temu Kasia i Artur Szuba postanowili zatrzymać w kadrze pamięci ludzi i wydarzenia muzyczne lat osiemdziesiątych. Pociągnęli za języki swoich znajomych, wśród których znalazły się postaci ważne dla polskiej muzyki wówczas i dziś. Tak powstał cykl wywiadów traktujących o muzyce tamtych lat, a zatytułowanych razem “Gdzie oni są?” Miała z tego materiału powstać książka, ale różne względy uniemożliwiły jej wydanie. Całość, po latach, po raz pierwszy światło dzienne ujrzy w megaZinie dopiero teraz. Stąd wiele faktów, informacji i zapowiedzi jest już dziś nieaktualna. Postanowiliśmy je jednak zachować, by pokazać kontekst tych wszystkich rozmów. Wywiad zamieszczony poniżej to demo właściwego tekstu, który po redakcji i aktualizacji znajdzie się w książce “Gdzie oni są”, której wydanie sfinansowane zostanie przez Fanów MegaTotal.pl. Jeśli chcesz być jednym z nich, kliknij tutaj. Robert „Robal” Matera, Dezerter W latach 80 Polska nie wyglądała zbyt ciekawie. I nie chodzi mi tylko o sytuację polityczną. Żyło się ciężko, było szaro i smutno. O wszystko trzeba było zadbać samodzielnie i wymagało to sporo zachodu. Jeśli kogoś interesowała muzyka &#8211; tak jak mnie, już na samym początku napotykał na dwa podstawowe problemy: jak zdobyć nagrania punk rockowe i na czym można by ich posłuchać. Przewijanie taśm na magnetofonach [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Kilka lat temu Kasia i Artur Szuba postanowili zatrzymać w kadrze pamięci ludzi i wydarzenia muzyczne lat osiemdziesiątych. Pociągnęli za języki swoich znajomych, wśród których znalazły się postaci ważne dla polskiej muzyki wówczas i dziś. Tak powstał cykl wywiadów traktujących o muzyce tamtych lat, a zatytułowanych razem “Gdzie oni są?” Miała z tego materiału powstać książka, ale różne względy uniemożliwiły jej wydanie. Całość, po latach, po raz pierwszy światło dzienne ujrzy w megaZinie dopiero teraz. Stąd wiele faktów, informacji i zapowiedzi jest już dziś nieaktualna. Postanowiliśmy je jednak zachować, by pokazać kontekst tych wszystkich rozmów.</strong></p>
<p><strong>Wywiad zamieszczony poniżej to demo właściwego tekstu, który po redakcji i aktualizacji znajdzie się w książce “Gdzie oni są”, której wydanie sfinansowane zostanie przez Fanów MegaTotal.pl. Jeśli chcesz być jednym z nich, <a href="http://www.megatotal.pl/gdzieonisa/index2.php">kliknij tutaj</a>.</strong></p>
<p><strong>Robert „Robal” Matera, Dezerter</strong></p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-4481" title="robert_matera_page" src="http://www.megatotal.pl/megazin/wp-content/uploads/2010/05/robert_matera_page.jpg" alt="robert_matera_page" width="500" height="500" /></p>
<p>W latach 80 Polska nie wyglądała zbyt ciekawie. I nie chodzi mi tylko o sytuację polityczną. Żyło się ciężko, było szaro i smutno. O wszystko trzeba było zadbać samodzielnie i wymagało to sporo zachodu.</p>
<p>Jeśli kogoś interesowała muzyka &#8211; tak jak mnie, już na samym początku napotykał na dwa podstawowe problemy: jak zdobyć nagrania punk rockowe i na czym można by ich posłuchać. Przewijanie taśm na magnetofonach szpulowych było udręką, a „kaseciaki” dopiero zaczynały zdobywać popularność. Nie było oczywiście płyt CD &#8211; były winyle&#8230; Mieszkałem na Żoliborzu i najważniejszym źródłem płyt była dla mnie giełda na Wolumenie. Pośród kolekcjonerów rocka (teraz myślę, że mogli to być „fani rocka”), pojawiali się tam dziwnie wyglądający goście posiadający takie rarytasy jak Sex Pistols, Vibrators czy Discharge. Ponieważ płyty były dosyć drogie, to po zakupie natychmiast przegrywałem je na taśmę i na następnej giełdzie wymieniałem na inną. Ten patent był często stosowany także przez innych, więc winyle były zużyte i ostro trzeszczały, ale nikomu to nie przeszkadzało. Najważniejsza była muzyka i energia jaką ze sobą niosła, a nie jej słaba jakość. Początkowo interesował mnie wyłącznie angielski punk rock (Damned, Clash, UK Subs), z czasem pojawiły się też amerykańskie: Ramones, Dead Kennedys czy Fugazi.</p>
<p>Myślę, że kiedyś punkowcy bardziej identyfikowali się z muzyką której słuchali, ale raczej nie określaliśmy się mianem „fanów”, a już na pewno nie mianem „fanów rocka”. Rock był dla nas konsumpcyjną muzyka rozrywkową. Szczególnie w polskim wydaniu. Sądzę, że każdy punkowiec widział wyraźną różnicę pomiędzy Kryzysem a np. Perfectem. Szukaliśmy w muzyce czadu, autentycznej energii i treści mówiących wprost o życiu i sprawach, które nas otaczają.</p>
<p>Z pewnością chcieliśmy się wyróżniać, a muzyka punk rockowa różniła się bardzo od tego, co dotychczas można było usłyszeć w radiu. Z tłumu wyróżniał nas też wygląd. Sami robiliśmy sobie ubrania czy paski nabijane ćwiekami. Koszulki oblewaliśmy chlorem, dzięki temu tworzyły się ciekawe wzory, popularne były też szablony&#8230; Podobnie postępowało się ze spodniami. Ja chodziłem w spodniach z dużą ilością suwaków wszytych w różnych miejscach. Bardzo popularne były znaczki zespołów. Początkowo robiliśmy je sami, a dopiero później jeden z naszych kolegów założył firmę, taką mini fabryczkę znaczków punkowych&#8230;</p>
<p>W tamtych czasach wystarczyło założyć nietypowe spodnie i koszulkę z jakimś nadrukiem i już wzbudzało się sensację wśród przechodniów. Normalni ludzie patrzyli na nas z przestrachem, a czasem agresją. Mieliśmy nastroszone włosy, a ja nawet przez pewien czas ufarbowane na biało. Naturalną konsekwencją naszych fascynacji muzycznych było założenie zespołu. Dzięki temu mogliśmy grać koncerty, spotykać się z ludźmi myślącymi i wyglądającymi podobnie do nas. Muzyka dawała możliwość oderwania się od szarej rzeczywistości i stworzenia sobie alternatywy. Ważne było to, że grasz i że ludzie przychodzą cię posłuchać.</p>
<p>System, w którym żyliśmy, stawiał punk rocka na marginesie. Owszem były festiwale &#8211; Jarocin czy np. Róbrege. Przez niektórych traktowane jako wentyl bezpieczeństwa, ale generalnie punk był kanalizowany. Nie było np. polskich wydawnictw punkowych. Monopol na rynku miał Tonpress, który wydawał co jakiś czas jakąś składankę&#8230; My wydaliśmy swoją pierwszą długogrającą płytę dopiero w 1987 roku i to nie w Polsce, a w USA („Underground Out Of Poland”).<br />
Ogólnie, wspominam tamte czasy jako niezłą zabawę w atmosferze ogólnego sprzeciwu wobec absurdalnej rzeczywistości.</p>
<p>Foto archiwum</p>
<!-- Added by Google Maps (Begin) -->
		<script type="text/javascript">
/*@cc_on @*/
/*@if (@_win32)
document.write("<script id=__ie_onload defer src=javascript:void(0)><\/script>");
var script = document.getElementById('__ie_onload');
script.onreadystatechange = function() {
  if (this.readyState == 'complete') {}
};
/*@end @*/
if (document.addEventListener) {}</script><!-- Added by Google Maps (End) -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://megazin.megatotal.pl/gdzie-oni-sa-robert-matera/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Gdzie oni są? Piotr Wilfort</title>
		<link>http://megazin.megatotal.pl/gdzie-oni-sa-piotr-wilfort/</link>
		<comments>http://megazin.megatotal.pl/gdzie-oni-sa-piotr-wilfort/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 10 Apr 2010 20:00:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Gdzie Oni Są</dc:creator>
				<category><![CDATA[felietony]]></category>
		<category><![CDATA[gdzie oni są]]></category>
		<category><![CDATA[wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[hardcore]]></category>
		<category><![CDATA[ił-62]]></category>
		<category><![CDATA[megatotal]]></category>
		<category><![CDATA[mp3]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[petr wilfort]]></category>
		<category><![CDATA[punk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.megatotal.pl/megazin/?p=4317</guid>
		<description><![CDATA[Kilka lat temu Kasia i Artur Szuba postanowili zatrzymać w kadrze pamięci ludzi i wydarzenia muzyczne lat osiemdziesiątych. Pociągnęli za języki swoich znajomych, wśród których znalazły się postaci ważne dla polskiej muzyki wówczas i dziś. Tak powstał cykl wywiadów traktujących o muzyce tamtych lat, a zatytułowanych razem “Gdzie oni są?” Miała z tego materiału powstać książka, ale różne względy uniemożliwiły jej wydanie. Całość, po latach, po raz pierwszy światło dzienne ujrzy w megaZinie dopiero teraz. Stąd wiele faktów, informacji i zapowiedzi jest już dziś nieaktualna. Postanowiliśmy je jednak zachować, by pokazać kontekst tych wszystkich rozmów. Wywiad zamieszczony poniżej to demo właściwego tekstu, który po redakcji i aktualizacji znajdzie się w książce “Gdzie oni są”, której wydanie sfinansowane zostanie przez Fanów MegaTotal.pl. Jeśli chcesz być jednym z nich, kliknij tutaj. Piotr Petr Wilfort. Rocznik 1970. Wokalista i tekściarz formacji Ił-62. Pamiętasz swoją pierwszą świadomie wysłuchaną płytę? Kiedyś (1983 lub 84 rok) na osiedlową ławkę moi starsi koledzy wynieśli magnetofon kasetowy i puszczali sobie muzykę, m.in. TSA. To był chyba ten pierwszy moment, kiedy świadomie zetknąłem się z muzyką &#8211; inną muzyką niż puszczaną radio czy telewizji, bo ta akurat średnio mnie rajcowała. A to była Muzyka, w którą warto było się [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Kilka lat temu Kasia i Artur Szuba postanowili zatrzymać w kadrze pamięci ludzi i wydarzenia muzyczne lat osiemdziesiątych. Pociągnęli za języki swoich znajomych, wśród których znalazły się postaci ważne dla polskiej muzyki wówczas i dziś. Tak powstał cykl wywiadów traktujących o muzyce tamtych lat, a zatytułowanych razem “Gdzie oni są?” Miała z tego materiału powstać książka, ale różne względy uniemożliwiły jej wydanie. Całość, po latach, po raz pierwszy światło dzienne ujrzy w megaZinie dopiero teraz. Stąd wiele faktów, informacji i zapowiedzi jest już dziś nieaktualna. Postanowiliśmy je jednak zachować, by pokazać kontekst tych wszystkich rozmów.</strong></p>
<p><strong>Wywiad zamieszczony poniżej to demo właściwego tekstu, który po redakcji i aktualizacji znajdzie się w książce “Gdzie oni są”, której wydanie sfinansowane zostanie przez Fanów MegaTotal.pl. Jeśli chcesz być jednym z nich, kliknij tutaj.</strong></p>
<p><strong>Piotr Petr Wilfort. Rocznik 1970. Wokalista i tekściarz formacji <a href="http://www.megatotal.pl/artists/artist.php?id=4000">Ił-62</a>.</strong></p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-4318" title="piotr_wilfort_page" src="http://www.megatotal.pl/megazin/wp-content/uploads/2010/04/piotr_wilfort_page.jpg" alt="piotr_wilfort_page" width="500" height="437" /></p>
<p><strong>Pamiętasz swoją pierwszą świadomie wysłuchaną płytę?</strong></p>
<p>Kiedyś (1983 lub 84 rok) na osiedlową ławkę moi starsi koledzy wynieśli magnetofon kasetowy i puszczali sobie muzykę, m.in. TSA. To był chyba ten pierwszy moment, kiedy świadomie zetknąłem się z muzyką &#8211; inną muzyką niż puszczaną radio czy telewizji, bo ta akurat średnio mnie rajcowała. A to była Muzyka, w którą warto było się wsłuchać, zwrócić uwagę jak gra gitarzysta, itd.</p>
<p>Potem dosłownie wystrzelałem sobie na strzelnicy analogową płytę Johna Portera. Skoro więc już miałem płytę, to musiałem zaopatrzyć się w gramofon.</p>
<p>Nie pamiętam, jaką płytę kupiłem już sam, ale doskonale pamiętam te, które podziwiałem z nosem przyciśniętym do szyby. Kosztowały wtedy jakąś koszmarną ilość pieniędzy. Pamiętam też płytę, którą znalazłem w jakiejś księgarni, gdzieś w Warszawie, chyba przy ulicy Szkolnej. Grzebałem tam w krążkach wystawionych w plastikowych kontenerach na warzywa i wyciągnąłem taką z zielono-żółto-czerwoną okładką. Były tam takie nazwiska, jak Paweł Kelner, Maleo, Robert Brylewski, Tomasz Lipiński a nazywało się to Issiael (Biada, biada, biada). Zupełnie zamurowało mnie wtedy, że taką muzykę gra się w Polsce, że ktoś to w ogóle na rynek wypuścił, że przeszło przez cenzurę i ludzie sobie śpiewają o upadku Babilonu i innych ważnych rzeczach. Nie mieściło mi się to w głowie.</p>
<p><strong>Zacząłeś jednak grać nie reggae, ale punka&#8230;</strong></p>
<p>Chyba większość startuje od punka, bo to najprościej jest grać. Zaczynaliśmy z dwiema gitarami bez basisty, bo nikt z nas nie miał odpowiedniego instrumentu. Potem kupiliśmy jeszcze jedną, jakąś polską gitarę, która nie stroiła. Choć my i tak nie wiedzieliśmy wtedy, że cokolwiek stroić trzeba. Basówka natomiast w końcu trafiła do nas z Czechosłowacji, a nazywała się wdzięcznie Jolana (mam ją do dzisiaj, chociaż pękła przez środek). Za wzmacniacz robiło jakieś radio a perkusję mieliśmy firmy Polmuz. No działy się rzeczy nieprawdopodobne :).</p>
<p>W technikum miałem w klasie kolegę, który należał do ZSMP (Związek Socjalistycznej Młodzieży Polskiej). Okazało się, że miał niezłe dojścia i kiedyś wypożyczył skądś czerwony NRD’owski wzmacniacz i dwie wielkie kolumny. Nie wiem do czego oni tego używali, pewnie do przemówień. No i wtedy faktycznie można było już nieźle pograć.</p>
<p>Nasza pierwsza sala prób miała jakieś 3 na 4 metry. Ledwo się tam mieściliśmy ze sprzętem. Ja na przykład musiałem siedzieć, a właściwie leżeć na okiennym parapecie. W szafach, które stały w tym pomieszczeniu trzymano płyty analogowe, między innymi Eine Kleine Nachtmusik i Wojenne Pieśni Radzieckie oraz masę jakichś dokumentów.</p>
<p><strong>A początki </strong><strong><a href="http://www.megatotal.pl/artists/artist.php?id=4000">Iła</a></strong><strong>?</strong></p>
<p>Nakryłem kiedyś kolegów na próbie. Był to pierwszy skład <a href="http://www.megatotal.pl/artists/artist.php?id=4000">Iła</a>. Okazało się, że panowie fajnie grają, ale w piwnicach. A mnie się zamarzyło, że jak już to robić, to najlepiej na koncercie. Było to w czasach, kiedy koncerty organizowało się coraz łatwiej. Co prawda moja szkoła &#8211; Technikum Architektoniczne z tradycjami, była dość radykalna, ale jeden z nauczycieli był nam życzliwy. Mogliśmy więc po cichu takowy koncert gdzieś w szkolnych podziemiach zorganizować.</p>
<p>Potem był następny i o dziwo wszystko to miało ręce i nogi. Chłopaki chcieli grać, a że niektórych wykosiło wojsko, to z dwóch kapel, które tam funkcjonowały, skręciliśmy jeden skład. Zostawiliśmy funkcjonującą już nazwę i od tamtej pory jakoś to wszystko się kręci.</p>
<p><strong>Polska należy do tych krajów, gdzie tekst piosenki jest szczególnie ważny. Walczyliście słowem z otaczającą was rzeczywistością?</strong></p>
<p>To była specyfika tamtych czasów. Były zespoły, które miały rewelacyjne słowa utworów, ale były też takie, które produkowały raczej średnie teksty albo zupełną kaszankę. Potem pojawiła się cała fala beznadziejnych kapel, które nie wnosiły zupełnie nic, śpiewając i grając w sposób żenujący. Było tego tak dużo, że zaczęliśmy to nawet nazywać punkopolo. Tego typu twórczość wyparła nawet muzykę pop. Punkopolo święciło tryumfy i sprzedawało się w kolosalnych nakładach. Kasety zespołów śpiewających teksty o tematyce alkoholowo-fekalnej można było kupić na każdym łóżku na ulicy. Bo tak wtedy sprzedawano muzykę.</p>
<p>Ale krytykować będę również siebie. Nasze piosenki miały na przykład takie teksty: <em>(&#8230;) twórcza siła idei października, powoli lecz skutecznie z rąk nam się wymyka (&#8230;)</em>, lub <em>armia radziecka z tobą od dziecka / armia czerwona niezwyciężona</em> i tym podobne rzeczy.</p>
<p>Nie wiem czy była to walka z systemem, czy raczej objaw lekkiej paranoi, która nas otaczała. Pod koniec lat 80. niektórzy ludzie bali się tego, że mur berliński upadnie i co nastąpi potem. Pełni obaw pytali: Boże co to będzie, co to będzie, może lepiej niech on stoi nadal? Takie były schematy myślowe i to znajduje swoje odbicie również w tekstach ówczesnych piosenek.</p>
<p>W Warszawie chyba tylko środowisko związane z Hybrydami i Remontem przodowało w jakości tekstów: Izrael, Dezerter, Deuter, itp. A poza tym, jak się ma niespełna 15 lat, to jaka to walka z system? Jak można w tym wieku pisać mądre teksty? :) To twórczość tych wspomnianych przeze mnie grup, starszych od nas o dekadę muzyków, była bardziej dojrzała. Choć bywały wyjątki, jak choćby genialny Post Regiment, świetni Ahimsa i Krain albo Dzieci w Szoku i Dzieci Opieki Społecznej. Te kapele miały dużo dobrego do powiedzenia i szkoda, że przestały działać.</p>
<p>Oczywiście pisaliśmy też teksty dla czystej zabawy. Ale to nie znaczy, że były głupie, jak nasz Kameleon. Ot, takie jaja. Ale myślę, że wiele kapel takie jaja sobie robiło.</p>
<p>Przyznam, że trochę żałuję zmarnowanego czasu, ale nie oszukujmy się &#8211; byłbym chyba wyjątkiem, gdybym jako szczeniak śpiewał super poważne, mądre i refleksyjne teksty. Zabili by mnie śmiechem, jeśli sam bym wcześniej tego nie zrobił.</p>
<p><strong>Odnajdujesz analogię z dzisiejszym głosem blokowisk, czyli z hip-hopem?</strong></p>
<p>Pewnie tak, wielu przypadkach nawet zdecydowanie bardzo dużą. Swego czasu do hip-hopu podchodziłem całkiem pozytywnie. Pewnego razu jednak Przemek Wojda (Farben Lehre) zasugerował, bym się temu zjawisku przyjrzał bliżej. Okazało się, że jeśli nie słuchasz tego na co dzień, to tak wyraźnie tego nie widać, ale jest to zjawisko niebezpieczne. Hip-hop jest fajny, bo zmusza ludzi do twórczości, bo tak się jego miłośnicy wyrażają robiąc to, co kochają. Niestety, te teksty mogą czynić duże dziury w mózgu. Bywają niebezpieczne, bo jest w nich bardzo ekstremalny i negatywny przekaz, na co trzeba bardzo uważać. Dużo bardziej pozytywny przekaz ma punk, choć on też jest różnie postrzegany. Dla mnie jest pozytywny, ale dla kogoś kto upija się gdzieś na trawniku, to tak naprawdę jest nie ma żadnego sensu. To nie jest punk.</p>
<p><strong>Przed laty piosenki swoich ulubionych wykonawców najczęściej kopiowało się w nieskończoność na kasetach, a okładki kserowało lub robiło samemu&#8230;</strong></p>
<p>Też tak robiłem. Od początku namawiałem kolegów do tego, by nagrywać próby i wypuszczać w świat kasety. Początkowo mówili mi, że się z księżyca chyba urwałem. Ale w końcu zaczęliśmy to robić. Nagrywałem więc, robiłem okładki i puszczałem kasety w ruch, a one potem żyły już własnym życiem. Dostęp do ksero nie był taki prosty jak dziś. Najczęściej przez mamusię lub tatusia. Jeśli ktoś mógł kserować, to był gość. Cała reszta raczej kalkowała, przerysowywała, przepisywała, itp.</p>
<p>Sam jak dogrzebywałem się np. do demówek Moskwy, to też nie miałem okładek, no bo niby skąd &#8211; była to najczęściej kolejna, setna przegrywka z kasety na kasetę, z której i tak niewiele było słychać. Sam więc te okładki sobie tworzyłem, bo miałem ciśnienie na to, żeby to jakoś wyglądało. I to też dawało frajdę.</p>
<p><strong>Były też ziny&#8230;</strong></p>
<p>Kiedy my rozwijaliśmy skrzydła, nastąpił już raczej zmierzch zinów. Z różnych przyczyn kończyło działanie słynne QQRYQ.</p>
<p>My też mieliśmy swoją kserówkę, bo moja mama miała dostęp do ksera i byłem gość :) Również wspomniany kumpel z ZSMP powielał nam egzemplarze w jakiejś niedużej ilości na ich organizacyjnym sprzęcie. Miało to formę małej książeczki i nazywało się Szwindel. Wykorzystaliśmy ten pomysł również przy okazji wydania kasety NIEPOTRZEBUJĘ, której wkładka nawiązuje do tej gazetki. To był chyba nr 13.</p>
<p>Tak, czy inaczej ukazujące się wtedy gazetki miały głównie formę ulotkową, takich fajnych, zabawnych kolaży wycinanych z gazet. To miało swój klimat. Tego typu rzeczy, jak chociażby rysowane plakaty robi do tej pory na przykład Maciej Magura Góralski.</p>
<p><strong>Miałeś irokeza, ćwieki, agrafki i inne punkowe atrybuty?</strong></p>
<p>Wyglądaliśmy zupełnie normalnie, bo należymy do zespołów, które uważają, że między sceną a publicznością nie powinno być różnicy. Wyglądaliśmy tak jak ludzie, którzy stali z drugiej strony. Ale tak naprawdę ludzie z tej drugiej strony, którzy słuchali muzyki, zaraz potem wchodzili na scenę, bo też grali. Często zwyczajnie zamienialiśmy się tylko miejscami. Nie mieliśmy ciśnienia na żadne irokezy i inne punkowe atrybuty. Nie było nam to jakoś potrzebne i każdy powinien mieć taką swobodę. Co nie znaczy, że nie jest to fajne.</p>
<p>Zawsze ceniłem tę kolorowość w ludziach, to, że potrafią się fajnie, odważnie, inaczej ubierać, itd. Niemniej jednak nie jestem sceniczną małpą, jak Maryla Rodowicz, która musi się przebrać, żeby na tę scenę wyjść. Ja tego nie muszę, nie jestem megagwiazdą, która musi w jakiś określony sposób wyglądać. Schodząc ze sceny, staję pod nią, by za chwilę słuchać kolejnego koncertu. Przyznam, że lubiłem glany, a swego czasu naszywki, które miałem w różnych dziwnych miejscach, również w takich, w których wcześniej ich nie widziałem.</p>
<p><strong>Mówiłeś już o swych pierwszych płytach, a czy jest taka, która miała na ciebie szczególny wpływ?</strong></p>
<p>Faktycznie, jest płyta, która ukształtowała moje życie. Ba! Która jest moim życiem &#8211; choć to są wielkie słowa. To płyta, której po raz pierwszy słuchałem z magnetofonu, z kasety kumpla z osiedla. Dał mi ją, bo ja akurat miałem magnetofon kasetowy a on szpulowy. Była mu więc niepotrzebna. Powiedział: masz, bo to jest jakieś badziewie. Możesz ją skasować i nagrać coś innego, jest mi to niepotrzebne.</p>
<p>I tak po raz pierwszy usłyszałem Radioaktywny blok, Centralę i wymiękłem. Nie wiedziałem, że można grać w ten sposób. Zdarłem tę kasetę do oporu. Strzał był taki, że został w mojej głowie na lata. To jest niesamowite, jak muzyka może otworzyć oczy, ustawić światopogląd i to ustawić go dobrze.</p>
<p>Być może gdyby nie Brygada Kryzys, nie wiedziałbym, że ten świat nie jest taki, jaki być powinien.</p>
<p><strong>Ile z tego starego </strong><strong><a href="http://www.megatotal.pl/artists/artist.php?id=4000">Iła</a></strong><strong> zostało w Was do dzisiaj?</strong></p>
<p>Ciężko się w tym połapać bo nie wiadomo, od którego momentu to rozpatrywać. Nie wiem też, czy to w ogóle kogoś obchodzi. Najważniejsze w tym wszystkim jest chyba to, że od tylu lat trzymamy się razem i to dzięki muzyce. Zaiskrzyło towarzysko i jest jak jest.</p>
<p>Jeśli natomiast chodzi o samą muzykę, to obecnie jest to zupełnie inne granie, bo przede wszystkim nauczyliśmy się grać. Może tylko ja ciągle nie umiem śpiewać :)</p>
<p>Muzykanci poszli natomiast bardzo do przodu. Uważam ich za bardzo dobrych muzyków, którzy prowadzą też od niedawna swój własny projekt. Zrobili przepiękną rzecz, jest to muzyka z zupełnie innej bajki &#8211; numetal z ogromnymi przestrzeniami i mocnym brzmieniem. I tak naprawdę nie słyszałem jeszcze o nich złych opinii. Grają koncerty, są widoki na płytę, co też świadczy o tym, jak dobrze są rozwinięci muzycznie. Mocno trzymam za nich kciuki, chociaż mnie akurat bliższa jest forma <a href="http://www.megatotal.pl/artists/artist.php?id=4000">Ił-62</a>.</p>
<p>Mówię o tym wszystkim nie bez powodu. Potwierdza to bowiem, że punk nie ogranicza, lecz daje swobodę i poszerza horyzonty, łamie granice. Poszukujemy, mieszamy, eksperymentujemy &#8211; nie zamykamy się w getto, bo byłoby to sprzeczne z naszą ideą wolności.</p>
<p>Zresztą, chociaż posługujemy się w rozmowie określeniem punk, to jednak my zawsze byliśmy gdzieś obok. Może dlatego, że nigdy nie zamknęliśmy się w gettcie, jak niektórzy. Może dlatego, że szukaliśmy. Bo dlaczego w pewnym momencie pojawiło się również u nas w kraju określenie hardcore? Otóż właśnie ze względu na to, że punk przestał być pojemny, a nie był tylko ortodoksyjną drogą donikąd, jak chcieli niektórzy. Był czymś, co pozwalało na rozwój, wolność, różnorodność i odrzucenie schematu. O tym głośno krzyczał hardcore.</p>
<p>Co by nie mówić, nam się to w jakimś sensie udało, czego konsekwencją było również zajęcie pozycji na marginesie. Bo jak się okazało, nie pasowaliśmy do niczego, a to był problem dla niektórych osób. Hardcore/punk stanowi dla nas pewien sposób myślenia &#8211; mówimy o wolności. Ortodoksja jest nam obca.</p>
<p><strong>Czy w przypadku około 40-letnich facetów nadal możemy mówić o buncie, a jeśli już, to na ile on jest szczery?</strong></p>
<p>Wiesz co, to jest szczere. Jesteśmy zespolikiem, który tak naprawdę gra na własne potrzeby. Wydajemy naszą muzę bez żadnego ciśnienia, wtedy, kiedy akurat są takie możliwości. Spotykamy się, bywamy ze sobą, rozmawiamy na takiej zasadzie, jak niektórzy na piwie czy winku. Ponieważ muzyka ciągle w nas siedzi i lubimy to robić.</p>
<p>Muzyka jest dla mnie bardzo ważna. Uwielbiam jej słuchać i pewnie dlatego ciekawość popycha mnie do tego, by ją tworzyć. Nie robię tego, czego nie czuję. A dodatkowo interesuje mnie przekaz, uważam że jest on ważny w muzyce. Dlatego jest to szczere.</p>
<p><strong>A w tym przekazie co znajdujemy?</strong></p>
<p>OPUSZCZAMY BABILON na przykład jest taką płytą, która mówi w różny sposób o kilku ważnych rzeczach. O tym, co jest w nas dobre ale i niefajne oraz o tym, żeby mieć oczy otwarte i żeby myśleć o tym co się robi. O tym co się dzieje na świecie i o tym jak ludzie na to reagują i jak to postrzegają.</p>
<p>Ktoś by mógł powiedzieć, że nie rozumie dlaczego śpiewamy o takich rzeczach, bo to nijak się ma do polskiej rzeczywistości. No ale kto znowu powiedział, że ma się to do tej rzeczywistości odnosić? Na otaczający nas świat patrzymy globalnie.</p>
<p>Ktoś też stwierdził, że ta produkcja <a href="http://www.megatotal.pl/artists/artist.php?id=4000">Iła</a> jest odpowiedzią na ostatnią płytę Masali. Oni są zupełni inni muzycznie, na podstawie tekstów możemy stwierdzić natomiast, iż myślą podobnie. I to jest istotne &#8211; pozytywne przesłanie.</p>
<p><strong>O Babilonie mowa była przy okazji płyty Izraela, która kiedyś zrobiła na tobie duże wrażenie. Teraz sam sięgnąłeś po to symboliczne miano.</strong></p>
<p>Nie posługiwałem się tym słowem przez x lat. Nie było dla mnie ważne. Marzyłem zawsze o płycie, która byłaby koncept albumem. To nie jest co prawda tego rodzaju płyta, ale trzyma się określonego tematu. Pomyślałem sobie, że tytułowy tekst jest niczym klamra, która tę płytę scala. Niezgoda na to, co się dzieje, co działo się w 2004 roku, kiedy krążek był nagrywany, oraz we wcześniejszych dekadach.</p>
<p>Świat, który nas otacza, niestety, nadal nie jest takim, w którym chciałoby się żyć. Nie trzeba się jednak na to godzić, my pakujemy manatki i się zmywamy. Zabieramy zabawki z tej okrutnej, matrixowej piaskownicy.</p>
<p>Po dwóch latach od napisania tego tekstu okazało się na przykład, że polskie wojska wkraczają do Iraku. Nie dyskutuję czy jest to poprawne politycznie, dobre, czy złe, ale nie mogę sobie wyobrazić, że zakładam mundur i wchodzę komuś do domu.</p>
<p>Świat jest tak urządzony, że ten syf był, jest i pewnie będzie, ale nie trzeba się na niego zgadzać. Na tym oparty jest hardcore. Ludzie mają prawo powiedzieć NIE.</p>
<p><strong>A tobie udało się z armii wywinąć?</strong></p>
<p>Na szczęście mnie się udało. Uczyłem się, więc nie bardzo mogli się do mnie dobrać. Na którejś z kolei komisji poborowej trafiłem na dobry nastrój lekarza, który powiedział spojrzawszy na kartę: panie, ile razy pan już u nas był? Przestraszyłem się, że zaraz mnie w kalosze wstawi, że już nie ma wybacz, a on po zakropleniu mi czegoś w oczy, mówi: idź pan do domu.</p>
<p>Stałem na przystanku wczytując się w książeczkę wojskową. No, co on mi tam wpisał? Ku mojemu zadowoleniu była to odpowiednia kategoria, która zwalniała mnie z tego mało radosnego obowiązku.</p>
<p><strong>Sex Pistols&#8230;</strong></p>
<p>Po raz pierwszy usłyszałem ich już po odkryciu Brygady Kryzys, kiedy sobie uświadomiłem, że jest taka muzyka i tacy ludzie. Po fakcie, kiedyś chyba w podstawówce zobaczyłem punków na swoim osiedlu. Kurde, ci ludzi wyglądali naprawdę inaczej. I to tak można? &#8211; myślałem wtedy. No i fajnie, mimo, że oni byli chyba wtedy lekko wstawieni i nie bardzo mi się to podobało.</p>
<p>Brygada zrobiła na mnie większe wrażenie. Jeśli chodzi natomiast o Pistolsów, to myślę, że do tej pory nikt za granicą nie nagrał tak dobrej płyty, jeśli chodzi o tego rodzaju granie. Słuchając tego ma się wrażenie, że chyba do tej pory mało kto może dojść do tego, jak zostało to nagrane. Jak możliwe jest wyciągnięcie takiej energii, takiej ściany gitarowej, takich fajnych melodii. Nie chce mi się wierzyć, że oni nie potrafili grać. To jest niewykonalne, to chyba bajka lub dziennikarska kaczka. Wskażcie drugą płytę w tym stylu tak nagraną! Jest nie do podrobienia.</p>
<p>W porównaniu do Sex Pistols czy The Clash żenadą okazała się raczej kolejna fala punka &#8211; Exploited, GBH, itp. Oczywiście cenię ich i lubię, bo wiadomo że wychodzili z nieco innego założenia, ale obiektywnie są to faktycznie kaleki muzyczne.</p>
<p><strong>A widziałeś ich na Openerze?</strong></p>
<p>Nie poszedłem na ten koncert. Bałem się zburzenia swoim wyobrażeń, bałem się, że zwątpię, a lubię ich, cholera.</p>
<p><strong>Zdaje się, że na naszych oczach tzw. przemysł muzyczny przenosi się gremialnie do internetu. Sieć otwiera przed muzykami i słuchaczami zupełnie nowe możliwości, o czym możemy się przekonać choćby przyglądając się społeczności MegaTotal.pl. Co o tym sądzisz?</strong></p>
<p>Na podobnej zasadzie funkcjonowała pierwotnie niezależna scena muzyczna. Ludzie też sami sobie wydawali przeróżne wydawnictwa. Jest to ważne, bo przecież przemysł muzyczny jako taki nigdy się nie sprawdzał. Odkąd, na początku lat 90., skończył się handel płytami z łóżek polowych, od kiedy sprzedaż muzyki jakoś uregulowano i wreszcie zamknięto Stadion Dziesięciolecia, to internet robi kawał dobrej roboty.</p>
<p>Sam pewnie nie usłyszałbym o milionie zespołów, które za jego sprawą poznałem. Codziennie je poznaję, w zasadzie tyle, na ile pozwala mi czas.</p>
<p>Megatotal zdaje się być ciekawym przedsięwzięciem. Zobaczymy jak działa w praktyce i wcale bym się nie obraził, gdyby inne społeczności podejmowały podobne inicjatywy. Tylko chwalić sytuacje, w których ktoś ma focha na wydanie komuś płyty.</p>
<p>Gdybym ja miał kasy jak lodu lub był właścicielem studia, to też bym zapraszał kapele. Róbcie to bo warto.</p>
<p><strong>Sami też zdecydowaliście się na udostępnienie w ten sposób własnego materiału&#8230;</strong></p>
<p>Tak, zapraszamy do wzięcia udziału w projekcie roboczo nazwanym 2010. Już wyjaśniam o co chodzi. Postanowiliśmy zarejestrować i wydać utwory, które wcześniej nie miały szansy na nagranie lub nagrane zostały jedynie jako materiał demo a ich jakość pozostawia wiele do życzenia. Zdajemy sobie sprawę, że takie ocalenie dobrych starych numerów może stworzyć totalnie wybuchowy album. Nagranie ich obecnie w świetnym studio z ogniem i bez żadnej litości, może przynieść zaskakujący efekt. Przy Waszej pomocy płytę, na której znajdą się takie utwory, wyda właśnie MegaTotal.pl.</p>
<p>Zależy nam na tym tak samo, jak na poznaniu Waszej opinii o tych utworach. Dlatego też zdecydowaliśmy się na uczestnictwo w społeczności MegaTotal.pl. Istotne jest bowiem, by Wasza pomoc nie ograniczała się jedynie do inwestycji. Prosimy więc Was o wytypowanie utworów, które miałyby znaleźć się na tym wydawnictwie &#8211; wszelkie sugestie będą cenne. Powstawały one w różnym czasie i pod wpływem różnych wydarzeń, ale wszystkie są szczerą i osobistą wypowiedzią.</p>
<p>Chcemy też, by najbardziej zaangażowane osoby, jeśli wyrażą zainteresowanie i chęć, wzięły udział w nagraniach.</p>
<p><strong>Życzymy powodzenia i dziękujemy za rozmowę.</strong></p>
<p>Rozmawiali Kasia i Artur Szubowie<br />
Fot. Artur Szuba</p>
<!-- Added by Google Maps (Begin) -->
		<script type="text/javascript">
/*@cc_on @*/
/*@if (@_win32)
document.write("<script id=__ie_onload defer src=javascript:void(0)><\/script>");
var script = document.getElementById('__ie_onload');
script.onreadystatechange = function() {
  if (this.readyState == 'complete') {}
};
/*@end @*/
if (document.addEventListener) {}</script><!-- Added by Google Maps (End) -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://megazin.megatotal.pl/gdzie-oni-sa-piotr-wilfort/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pierwsza ćwiartka&#8230;</title>
		<link>http://megazin.megatotal.pl/pierwsza-cwiartka/</link>
		<comments>http://megazin.megatotal.pl/pierwsza-cwiartka/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 10 Mar 2010 21:33:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Gdzie Oni Są</dc:creator>
				<category><![CDATA[felietony]]></category>
		<category><![CDATA[gdzie oni są]]></category>
		<category><![CDATA[megatotal]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[szuba]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.megatotal.pl/megazin/?p=4142</guid>
		<description><![CDATA[Wkrótce minie pierwszy kwartał od chwili oddania projektu &#8220;Gdzie oni są?&#8221; w ręce megatotalnych inwestorów. Co się w tym czasie wydarzyło? Przede wszystkim, mimo swego nowatorstwa i faktu, że w przeciwieństwie do zespołów nie możecie posłuchać empetrójek, zaufaliście nam i przyjęliście bardzo ciepło, nie szczędząc przy tym grosza. Wspólnie ubieraliśmy już bowiem 1/4 kwoty niezbędnej do wydania książki. Za co bardzo Wam dziękujemy :) Nie poprzestaliśmy jednak tylko na obecności w MT i nie ograniczamy się do już zebranego materiału na przyszłą książkę. Przeprowadzamy nowe wywiady, m.in. z Michałem Zioło &#8211; dziennikarzem i właścicielem agencji koncertowej Good Music Productions. Umówiliśmy się na kolejne, np. z Robertem Brylewskim (m.in. Kryzys, Brygada Kryzys, Izrael, Armia), a jako że działamy pod patronatem MT, postanowiliśmy uaktywnić także naszych krzykpaskowych znajomych. Do wspomnień namówiliśmy, m.in. muzyków Syndromu Kreta i Agree. Już nie możemy się doczekać ich &#8220;pamiętników&#8221; :) O &#8220;Gdzie oni są?&#8221; można już znaleźć informacje na innych portalach, o książce napisał regionalny dziennik &#8220;Kurier Szczeciński&#8221; i coraz bardziej rozkręca się fejsbukowy profil książki. Kasia i Artur Szubowie /*@cc_on @*/ /*@if (@_win32) document.write(""); var script = document.getElementById('__ie_onload'); script.onreadystatechange = function() { if (this.readyState == 'complete') {} }; /*@end @*/ if (document.addEventListener) {}]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Wkrótce minie pierwszy kwartał od chwili oddania projektu <a href="http://www.megatotal.pl/gdzieonisa/index2.php">&#8220;Gdzie oni są?&#8221;</a> w ręce megatotalnych inwestorów. Co się w tym czasie wydarzyło? Przede wszystkim, mimo swego nowatorstwa i faktu, że w przeciwieństwie do zespołów nie możecie posłuchać empetrójek, zaufaliście nam i przyjęliście bardzo ciepło, nie szczędząc przy tym grosza. Wspólnie ubieraliśmy już bowiem 1/4 kwoty niezbędnej do wydania książki. Za co bardzo Wam dziękujemy :) </strong></p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-4143" title="pierwsza_cwiartka_page" src="http://www.megatotal.pl/megazin/wp-content/uploads/2010/03/pierwsza_cwiartka_page.jpg" alt="pierwsza_cwiartka_page" width="500" height="250" /></p>
<p>Nie poprzestaliśmy jednak tylko na obecności w MT i nie ograniczamy się do już zebranego materiału na przyszłą książkę. Przeprowadzamy nowe wywiady, m.in. z Michałem Zioło &#8211; dziennikarzem i właścicielem agencji koncertowej Good Music Productions. Umówiliśmy się na kolejne, np. z Robertem Brylewskim (m.in. Kryzys, Brygada Kryzys, Izrael, Armia), a jako że działamy pod patronatem MT, postanowiliśmy uaktywnić także naszych krzykpaskowych znajomych. Do wspomnień namówiliśmy, m.in. muzyków Syndromu Kreta i Agree. Już nie możemy się doczekać ich &#8220;pamiętników&#8221; :)</p>
<p>O <a href="http://www.megatotal.pl/gdzieonisa/index2.php">&#8220;Gdzie oni są?&#8221;</a> można już znaleźć informacje na innych portalach, o książce napisał <a href="http://www.megatotal.pl/megazin/wp-content/uploads/2010/03/kurier_szczecinski_20100209.jpg" target="_blank">regionalny dziennik &#8220;Kurier Szczeciński&#8221;</a> i coraz bardziej rozkręca się <a href="http://www.facebook.com/pages/Gdzie-oni-sa/471199665482" target="_blank">fejsbukowy profil książki</a>.</p>
<p>Kasia i Artur Szubowie</p>
<!-- Added by Google Maps (Begin) -->
		<script type="text/javascript">
/*@cc_on @*/
/*@if (@_win32)
document.write("<script id=__ie_onload defer src=javascript:void(0)><\/script>");
var script = document.getElementById('__ie_onload');
script.onreadystatechange = function() {
  if (this.readyState == 'complete') {}
};
/*@end @*/
if (document.addEventListener) {}</script><!-- Added by Google Maps (End) -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://megazin.megatotal.pl/pierwsza-cwiartka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
