<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>MegaZin - oficjalny megafon portalu MegaTotal.plMegaZin - oficjalny megafon portalu MegaTotal.pl | MegaZin - oficjalny megafon portalu MegaTotal.pl</title>
	<atom:link href="http://megazin.megatotal.pl/author/stelmi/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://megazin.megatotal.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Fri, 22 Mar 2019 21:40:24 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Placebo &#8211; Battle For The Sun (Redux Edition)</title>
		<link>http://megazin.megatotal.pl/placebo-battle-for-the-sun-redux-edition/</link>
		<comments>http://megazin.megatotal.pl/placebo-battle-for-the-sun-redux-edition/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 20 Sep 2010 09:36:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Stelmach</dc:creator>
				<category><![CDATA[płyty]]></category>
		<category><![CDATA[red stelmach]]></category>
		<category><![CDATA[piotr stelmach]]></category>
		<category><![CDATA[placebo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.megatotal.pl/megazin/?p=5310</guid>
		<description><![CDATA[CAN YOU GURGLE GERSHWIN?! YES, WE CAN! - Rower typu składak (może być kultowe Wigry 3) - Słoik Nutelli - Pety zostawione w garderobie paryskiej Bercy - Okulary przeciwsłoneczne bez szkieł (Battle For The Sun!) - Medalik pamiątkowy z napisem „Kensington South” - Cover „Crucified” szwedzkiej grupy Army Of Lovers - Ksero prawa jazdy wokalisty Co jeszcze można dodać do specjalnej edycji popularnej płyty? T-shirty z efektownym logo już się znudziły, a poza tym ciężko to cholerstwo wyprasować. Pomyśleliby jakoś ciut oryginalniej, co nie? Zespół Placebo niczym z taśmociągu wali wersjami specjalnymi swojego niespecjalnego albumu „Battle For The Sun”. Zasada jest prosta: coraz większe złote jaja od kury nioski = coraz mniejsza chęć dożynania drobiu. Rozkokoszona karawana jedzie dalej, a wszyscy się cieszą i przebierają odnóżami przed premierą. Pudełeczko skonfigurowano na 25 funciaków. Spoko. Wewnątrz album podstawowy, koszulina z logotypem i&#8230; UWAGAAAAA! WERSZYN REDUX!!!! Szybki rzut oka na tracklistę i już wiadomo, że będą emocje. Płyny ustrojowe bulgoczą zwłaszcza w konfrontacji z tajemniczym słowem „REDUX”, którego nikt nie rozumie. A może miało być inaczej&#8230;? Dulux? Relax? Deus? Zeus? Madredeus? Dziennikarze też mają „wypas”, bo wersja promocyjna dysku zawiera&#8230; 6 (sześć) sekund pierwszej piosenki i jednocześnie singla promującego całość &#8211; „Trigger [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>CAN YOU GURGLE GERSHWIN?! YES, WE CAN!</strong></p>
<p><strong>- Rower typu składak (może być kultowe Wigry 3)<br />
- Słoik Nutelli<br />
- Pety zostawione w garderobie paryskiej Bercy<br />
- Okulary przeciwsłoneczne bez szkieł (Battle For The Sun!)<br />
- Medalik pamiątkowy z napisem „Kensington South”<br />
- Cover „Crucified” szwedzkiej grupy Army Of Lovers<br />
- Ksero prawa jazdy wokalisty</strong></p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-5311" title="placebo_redux_page" src="http://www.megatotal.pl/megazin/wp-content/uploads/2010/09/placebo_redux_page.jpg" alt="" width="500" height="429" /></p>
<p>Co jeszcze można dodać do specjalnej edycji popularnej płyty? T-shirty z efektownym logo już się znudziły, a poza tym ciężko to cholerstwo wyprasować. Pomyśleliby jakoś ciut oryginalniej, co nie?</p>
<p>Zespół Placebo niczym z taśmociągu wali wersjami specjalnymi swojego niespecjalnego albumu „Battle For The Sun”. Zasada jest prosta: coraz większe złote jaja od kury nioski = coraz mniejsza chęć dożynania drobiu. Rozkokoszona karawana jedzie dalej, a wszyscy się cieszą i przebierają odnóżami przed premierą. Pudełeczko skonfigurowano na 25 funciaków. Spoko. Wewnątrz album podstawowy, koszulina z logotypem i&#8230; UWAGAAAAA! WERSZYN REDUX!!!!</p>
<p>Szybki rzut oka na tracklistę i już wiadomo, że będą emocje. Płyny ustrojowe bulgoczą zwłaszcza w konfrontacji z tajemniczym słowem „REDUX”, którego nikt nie rozumie. A może miało być inaczej&#8230;? Dulux? Relax? Deus? Zeus? Madredeus? Dziennikarze też mają „wypas”, bo wersja promocyjna dysku zawiera&#8230; 6 (sześć) sekund pierwszej piosenki i jednocześnie singla promującego całość &#8211; „Trigger Happy Hands” &#8211; a żeby było bardziej jowialnie, owe 6 sekund wypełnia cisza. Duchy? Sleeping with ghosts? „Lusiu, co ten facet robi w naszym łóżku?!”. „Czary, debilu, czary&#8230;”.</p>
<p>„Trigger&#8230;” dociera wreszcie z wytwórni specjalnym mailem. Sprytny kawałek, który na „Battle For The Sun” mógłby pojawić się zamiast jednej z co najmniej ośmiu piosenek. Motoryczna sekcja z przestrojonym w dół basem gra średnio skomplikowaną figurę, na której opiera się ten utwór. Tekst z grupy nieodupiemaryjnych i mniej więcej od połowy towarzyszący Molko chór quasi gospel, obecny chyba po raz pierwszy w muzyce kapeli. I, niestety, to by było na tyle, bo od następnego „dzieła” zaczyna się katastrofa.</p>
<p>Trzyminutowa, rockowa napierdalanka „Monster Truck” jest prawdopodobnie najgorszą oficjalnie opublikowaną piosenką Placebo. Moment na 1:14 rozjaśnia definicję słowa „redux”. Chodzi prawdopodobnie o to, że te kawałki są: a) pozbawione produkcji i miksu, b) słabe, c) bardzo słabe. Ciąg dalszy płyty rozwija tę teorię o: d) z utworów w oryginale dynamicznych kleimy balladowe miękkie bułki („Breathe Underwater”, „Because I Want You”, „Drag” i „Soulmates”). I umówmy się jeszcze, że nie ma tu dwóch fragmentów: „Twenty Years (Redux)” i remixu „Trigger Happy Hands”. To znaczy są, ale ich nie ma, ok?</p>
<p>Słucham tego badziewia i czuję, że ziemniaki wychodzą mi czwórkami z piwnicy, a pasjonujący emocjonalnie film o Placebo rwie się na strzępy. Jak wpada się na pomysł, żeby z nienajlepszych piosenek zrobić ich jeszcze gorsze wersje i świadomie wydać? Gdzie jest porządny album z b-side’ami i czy na potrzeby tego boxu nie mógł zostać skompilowany? Czy zarabianie kasy na fonografii musi się odbywać metodą „redux i po bandzie” tudzież „po bandzie i redux”? Nie musi, bo w przeszłości odbywało się inaczej (np. historia rozbudowanej wersji singla „Special K”). Czy to było zbyt dawno temu?</p>
<p>Rozkminianie tej płyty i desperackie próby zrozumienia, jakie memento ukrył tym razem pod mchem Brian Molko, są idiotyzmem. Tu nie ma przekazu pod-, nad-, przy- czy innego progowego. Jest za to coraz bardziej mętny i niezrozumiały artystycznie obraz zespołu, który będąc u szczytu popularności i ciesząc się miejscem prezydialnym przy megaobfitym korycie finansowym showbizu, dokonuje coraz bardziej drastycznych samookaleczeń. Tępą żyletą. Smutne.</p>
<p>Piotr Stelmach</p>
<!-- Added by Google Maps (Begin) -->
		<script type="text/javascript">
/*@cc_on @*/
/*@if (@_win32)
document.write("<script id=__ie_onload defer src=javascript:void(0)><\/script>");
var script = document.getElementById('__ie_onload');
script.onreadystatechange = function() {
  if (this.readyState == 'complete') {}
};
/*@end @*/
if (document.addEventListener) {}</script><!-- Added by Google Maps (End) -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://megazin.megatotal.pl/placebo-battle-for-the-sun-redux-edition/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Depeche Mode, Łódź, Atlas Arena, 10.02.2010</title>
		<link>http://megazin.megatotal.pl/depeche-mode-lodz-atlas-arena-10022010/</link>
		<comments>http://megazin.megatotal.pl/depeche-mode-lodz-atlas-arena-10022010/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 12 Feb 2010 14:13:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Stelmach</dc:creator>
				<category><![CDATA[koncerty]]></category>
		<category><![CDATA[red stelmach]]></category>
		<category><![CDATA[arena]]></category>
		<category><![CDATA[atlas]]></category>
		<category><![CDATA[depeche mode]]></category>
		<category><![CDATA[stelmach]]></category>
		<category><![CDATA[Łódź]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.megatotal.pl/megazin/?p=3772</guid>
		<description><![CDATA[Załóżmy, że w ekipie technicznej Depeche Mode jest ktoś bardzo nam życzliwy. Jeśli filmował ten koncert, powinien rozesłać go w eleganckich kopertach do najważniejszych instytucji kulturalnych na świecie. Dołączony do filmu list intencyjny niech zawiera nagłówek &#8220;Teraz koncerty, teraz Polska!&#8221;. Pięćdziesiąt metrów od wejścia do najnowocześniejszej obecnie hali widowiskowej w naszym kraju-raju znajduje się stadion ŁKS-u. Tego dnia był przysypany śniegiem, zimny i trupio milczący. Kolos, który 20-30 lat temu pulsował wielkimi emocjami. Radość i smutek, zwycięstwa i porażki, bluzgi i peany, Zachód i Wschód, z daleka i z bliska, na czarno i na biało, bardzo często kolorowo &#8211; na tym stadionie działo się życie w najbardziej klinicznych i zadziwiających formach, które mogą sobie wyobrazić widzowie i słuchacze wielkich widowisk masowych. To samo dotyczy koncertu Depeche Mode. Zmienili się ludzie, czasy, zwyczaje, technologie, ale pozostały emocje. Wciąż szczere i niekontrolowane. Piszę trochę jak czwartoligowy, egzaltowany magister archeologii, ale na myśl o tym koncercie jakoś trudno mi zachować minę pokerzysty, któremu świat i kolejne przegrane nic nie robią. Może dlatego, że Depesze przyjechali do mojego rodzinnego miasta po raz pierwszy, a Gahan &#8211; w środę niespecjalnie mocny punkt tej drużyny &#8211; wydarł się po którejś z pierwszych piosenek &#8220;Good evening, Looooodz!!!&#8221;? [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Załóżmy, że w ekipie technicznej Depeche Mode jest ktoś bardzo nam życzliwy. Jeśli filmował ten koncert, powinien rozesłać go w eleganckich kopertach do najważniejszych instytucji kulturalnych na świecie. Dołączony do filmu list intencyjny niech zawiera nagłówek &#8220;Teraz koncerty, teraz Polska!&#8221;. </strong></p>
<p><object width="480" height="385" data="http://www.youtube.com/v/eu0oJIq2S4w&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;rel=0&amp;hd=1" type="application/x-shockwave-flash"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/eu0oJIq2S4w&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;rel=0&amp;hd=1" /><param name="allowfullscreen" value="true" /></object></p>
<p>Pięćdziesiąt metrów od wejścia do najnowocześniejszej obecnie hali widowiskowej w naszym kraju-raju znajduje się stadion ŁKS-u. Tego dnia był przysypany śniegiem, zimny i trupio milczący. Kolos, który 20-30 lat temu pulsował wielkimi emocjami. Radość i smutek, zwycięstwa i porażki, bluzgi i peany, Zachód i Wschód, z daleka i z bliska, na czarno i na biało, bardzo często kolorowo &#8211; na tym stadionie działo się życie w najbardziej klinicznych i zadziwiających formach, które mogą sobie wyobrazić widzowie i słuchacze wielkich widowisk masowych. To samo dotyczy koncertu Depeche Mode. Zmienili się ludzie, czasy, zwyczaje, technologie, ale pozostały emocje. Wciąż szczere i niekontrolowane.</p>
<p>Piszę trochę jak czwartoligowy, egzaltowany magister archeologii, ale na myśl o tym koncercie jakoś trudno mi zachować minę pokerzysty, któremu świat i kolejne przegrane nic nie robią. Może dlatego, że Depesze przyjechali do mojego rodzinnego miasta po raz pierwszy, a Gahan &#8211; w środę niespecjalnie mocny punkt tej drużyny &#8211; wydarł się po którejś z pierwszych piosenek &#8220;Good evening, Looooodz!!!&#8221;? Robi to podobnie w każdym Berlinie, Marsylii i Bratysławie, ale dobrze było usłyszeć ten tekst właśnie tu.</p>
<p>Od prawie zawsze o koncertach tej kapeli mówi się słowami charakterystycznymi dla określenia zjawisk absolutnych. Wielkie, fantastyczne, nieziemskie, etc. Do innych recenzji nikt nie jest w tym przypadku przyzwyczajony. Depeche Mode to ogromne, jeżdzące po świecie przedsiębiorstwo rozrywkowe, które w swoim statucie bez możliwości usunięcia ma wpisane dwa słowa: gigantomania i perfekcja. To one powodują, że w tej zabawie nie ma miejsca na przypadki czy zbiegi okoliczności. Od smaków przypraw na zapleczu cateringowym po lubieżny chwyt Gahana za własne krocze akurat w tym, a nie innym momencie tej, a nie innej piosenki &#8211; tu wszystko ma &#8220;stroić&#8221;. A jeśli nie stroi, to co?</p>
<p>W środę w Łodzi nie stroiło nagłośnienie. Głos Dave&#8217;a docierał do widzów &#8211; zwłaszcza tych siedzących na trybunach &#8211; jakby z wielkiego, zamkniętego słoika (wokalista wyraźnie dawał do zrozumienia obsłudze technicznej, że ma kłopoty z odsłuchem). Poza tym, odnosiło się czasami wrażenie, że liderem zespołu jest perkusista Christian Eigner &#8211; jego &#8220;centrala&#8221; zostawiała brutalnie z tyłu resztę instrumentarium. Dziesiąty, jedenasty z rzędu kawałek, a ty wciąż nie wiesz czy zespół gra &#8220;Panu Bogu w okno&#8221;, czy jednak ludziom tu i teraz. Czy to normalne, żeby pierwsza wyraźnie usłyszana fraza padła dopiero na początku &#8220;World In My Eyes&#8221;, czyli entego zagranego kawałka? Dziwactwo, doprawdy.</p>
<p>Ale jest też i druga strona tego spektaklu. Imponująca i niekopiowalna pod żadną inną szerokością geograficzną. Publiczność. To było także, a może nawet przede wszystkim Ich święto i Ich show. &#8220;Zepsuć&#8221; tak detalicznie przygotowany koncert i uczynić z muzyków spoglądające na siebie w niemej konsternacji słupy soli &#8211; to przywilej jedynie tych najlepszych Uczestników. Gdyby tylko Eigner towarzyszył trochę dłużej chóralnemu grzmotowi w postaci refrenu do &#8220;Master And Servant&#8221;, pamiętne reakcje na słynnym koncercie w Pasadena Rose Bowl z 1988 roku byłyby tylko fraszką. Niech ktoś za 20 lat spróbuje sobie przypomnieć ten wieczór. Nie mam złudzeń, co zapamięta najlepiej. Brawo!!!</p>
<p>I na koniec w telegraficznym skrócie &#8220;moje momenty&#8221; z Łodzi:</p>
<p>- &#8220;It&#8217;s No Good&#8221; &#8211; kapitalne chórki Gore&#8217;a<br />
- &#8220;Insight&#8221;, &#8220;Home&#8221; i &#8220;Dressed In Black&#8221; &#8211; samodzielny, wysoki lot Wyżej Wymienionego<br />
- &#8220;Miles Away&#8221; &#8211; z piosenki, której &#8220;nie ma&#8221; na płycie zrobili mocny, rockowy pochód z najlepiej brzmiącą na tym koncercie gitarą<br />
- &#8220;World In My Eyes&#8221; &#8211; było o tym kilka linijek wcześniej<br />
- &#8220;Never Let Me Down Again&#8221; &#8211; riff za miliard dolarów w połączeniu z kilkunastoma tysiącami machających rąk&#8230; czy ktokolwiek patrzył w kierunku sceny?? Wątpię.<br />
- &#8220;Personal Jesus&#8221; &#8211; cóż, &#8220;reach out and touch faith&#8221;</p>
<p>A później w tył zwrot i pięćdziesiąt milionów otwartych drzwi wyjściowych. Na zewnątrz minus dziesięć. Komuś było zimno?</p>
<p>Piotr Stelmach</p>
<!-- Added by Google Maps (Begin) -->
		<script type="text/javascript">
/*@cc_on @*/
/*@if (@_win32)
document.write("<script id=__ie_onload defer src=javascript:void(0)><\/script>");
var script = document.getElementById('__ie_onload');
script.onreadystatechange = function() {
  if (this.readyState == 'complete') {}
};
/*@end @*/
if (document.addEventListener) {}</script><!-- Added by Google Maps (End) -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://megazin.megatotal.pl/depeche-mode-lodz-atlas-arena-10022010/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>NeLL &#8211; White Noise Zone</title>
		<link>http://megazin.megatotal.pl/nell-white-noise-zone/</link>
		<comments>http://megazin.megatotal.pl/nell-white-noise-zone/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 12 Jan 2010 12:45:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Stelmach</dc:creator>
				<category><![CDATA[płyty]]></category>
		<category><![CDATA[red stelmach]]></category>
		<category><![CDATA[megatotal]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[nell]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.megatotal.pl/megazin/?p=3531</guid>
		<description><![CDATA[Chorzowski kwartet jest dla Użytkowników i Założycieli portalu MegaTotal.pl dowodem na to, że &#8220;w Polsce też można&#8221;. Bo to oni jako pierwsi, dzięki pomocy społeczności internetowej, zgromadzili kasę na nagranie i wydanie swojego pierwszego oficjalnego singla. Biorąc pod uwagę tylko i wyłącznie statystyki, NeLL we wstydliwy dla innych obecnych na Megatotalu wykonawców sposób zostawił ich w blokach startowych, dziarsko rozpoczynając swój fonograficzny żywot. Problem jednak w tym, że pod względem statystyki mieszkańcy Kłodawy mogą mieszkać w Ułan Bator, a nie mieszkają. Analogicznie jest z grupą NeLL &#8211; mogliby być zespołem BARDZO DOBRYM, a są zaledwie niezłym. Ich debiutancka płyta pokazuje to bezwzględnie. Oto kilku młodych junaków wchodzi do studia. W ramach śmiesznego budżetu przewidzianego na nagranie albumu, wzmocniona dwoma producentami ekipa kroi jedenaście kawałków i decyduje, że &#8220;tak ma być&#8221;. Efektem jest coś, co wbrew zapewnień muzyków, wydaje mi się 40-minutowym kompromisem między &#8220;grać swoje&#8221;, a &#8220;grać pod kogoś&#8221;. Piszę te słowa z pewną goryczą, bo mam w swej regularnie tetryczejącej pamięci jeden wykon tej kapeli, po którym nie było jeńców, mimo, że publiczność składała się z&#8230; czterech osób, włączając w to ekipę techniczną. Próba przed ich pierwszym koncertem w Trójce. Masakra oraz pozamiatane dokumentnie. Kilkadziesiąt minut znakomitej, bezkompromisowej pracy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Chorzowski kwartet jest dla Użytkowników i Założycieli portalu MegaTotal.pl dowodem na to, że &#8220;w Polsce też można&#8221;. Bo to oni jako pierwsi, dzięki pomocy społeczności internetowej, zgromadzili kasę na nagranie i wydanie swojego pierwszego oficjalnego singla.<br />
</strong></p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-3532" title="nell_rec_case_out" src="http://www.megatotal.pl/megazin/wp-content/uploads/2010/01/nell_rec_case_out.jpg" alt="nell_rec_case_out" width="500" height="227" /></p>
<p>Biorąc pod uwagę tylko i wyłącznie statystyki, <a href="http://www.megatotal.pl/nell">NeLL</a> we wstydliwy dla innych obecnych na Megatotalu wykonawców sposób zostawił ich w blokach startowych, dziarsko rozpoczynając swój fonograficzny żywot. Problem jednak w tym, że pod względem statystyki mieszkańcy Kłodawy mogą mieszkać w Ułan Bator, a nie mieszkają. Analogicznie jest z grupą <a href="http://www.megatotal.pl/nell">NeLL</a> &#8211; mogliby być zespołem BARDZO DOBRYM, a są zaledwie niezłym. Ich debiutancka płyta pokazuje to bezwzględnie.</p>
<p><strong></strong>Oto kilku młodych junaków wchodzi do studia. W ramach śmiesznego budżetu przewidzianego na nagranie albumu, wzmocniona dwoma producentami ekipa kroi jedenaście kawałków i decyduje, że &#8220;tak ma być&#8221;. Efektem jest coś, co wbrew zapewnień muzyków, wydaje mi się 40-minutowym kompromisem między &#8220;grać swoje&#8221;, a &#8220;grać pod kogoś&#8221;. Piszę te słowa z pewną goryczą, bo mam w swej regularnie tetryczejącej pamięci jeden wykon tej kapeli, po którym nie było jeńców, mimo, że publiczność składała się z&#8230; czterech osób, włączając w to ekipę techniczną. Próba przed ich pierwszym koncertem w Trójce. Masakra oraz pozamiatane dokumentnie. Kilkadziesiąt minut znakomitej, bezkompromisowej pracy rockowego organizmu. Na płycie ów organizm wydaje się pracować &#8220;na pół gwizdka&#8221;.</p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-3533" title="nell_rec_case_in" src="http://www.megatotal.pl/megazin/wp-content/uploads/2010/01/nell_rec_case_in.jpg" alt="nell_rec_case_in" width="500" height="227" /></p>
<p><a href="http://www.megatotal.pl/nell">NeLL</a> mają niezaprzeczalny talent do pisania chwytliwych refrenów, które pod wpływem obróbki studyjnej zmieniają optykę odbioru tej płyty z melodyjnego, przybrudzonego gitarowego indie w twór, który niepokojąco wyciąga rączki w kierunku muzyki środka dla ładnie uczesanych widzów Opery Leśnej (&#8220;Katastrofa w nadfiolecie&#8221;). Szkoda, że ładną balladę &#8220;Lady C&#8221; potraktowano tutaj jak produkt kowalstwa artystycznego, z naciskiem na kowalstwo. Podobnie jest z &#8220;Lemon Cold Ice Milk&#8221; i &#8220;Zgaśnij księżycu&#8221;. W porównaniu z wcześniejszymi wersjami tych kawałków, z tych nowych jakby wyparowała jedna trzecia ducha. I zadziwiające, że wśród niedoprodukowanych lub dziwnie wyprodukowanych piosenek wyrastają pod koniec albumu dwa fragmenty, które powinny wyznaczyć grupie azymut na przyszłość &#8211; autobiograficzne &#8220;Szkło&#8221; i oddychający (czemu tak późno?!), przestrzenny &#8220;Technikolor Illusions&#8221;. Można było lepiej, Panowie? Jak się okazuje, można było.</p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-3539" title="nell_rec_band" src="http://www.megatotal.pl/megazin/wp-content/uploads/2010/01/nell_rec_band.jpg" alt="nell_rec_band" width="500" height="247" /></p>
<p>Księżyk wciąż należy do bardzo nielicznej grupy polskich wokalistów, którzy potrafią interpretować teskty po angielsku, a nie po ugandyjsko-angielsku. Ignalski jest bardzo dobrym wiosłowym, podobnie jak Tudyka &#8211; basowym. Kucharczyk natomiast nie bez potrzeby inwestuje w swój zestaw perkusyjny. Cholera, to jest naprawdę niezły band, tylko dlaczego na swoim debiucie aż tak czytelny? Mam cierpliwość i spokojnie poczekam. Ktoś jeszcze?</p>
<p>Piotr Stelmach</p>
<!-- Added by Google Maps (Begin) -->
		<script type="text/javascript">
/*@cc_on @*/
/*@if (@_win32)
document.write("<script id=__ie_onload defer src=javascript:void(0)><\/script>");
var script = document.getElementById('__ie_onload');
script.onreadystatechange = function() {
  if (this.readyState == 'complete') {}
};
/*@end @*/
if (document.addEventListener) {}</script><!-- Added by Google Maps (End) -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://megazin.megatotal.pl/nell-white-noise-zone/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Suma wszystkich istniejących dźwięków &#8211; Red Stelmach przepytuje NeLL</title>
		<link>http://megazin.megatotal.pl/suma-wszystkich-istniejacych-dzwiekow-red-stelmach-przepytuje-nell/</link>
		<comments>http://megazin.megatotal.pl/suma-wszystkich-istniejacych-dzwiekow-red-stelmach-przepytuje-nell/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 11 Jan 2010 14:06:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Stelmach</dc:creator>
				<category><![CDATA[red stelmach]]></category>
		<category><![CDATA[wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[megatotal]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[nell]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.megatotal.pl/megazin/?p=3516</guid>
		<description><![CDATA[11 stycznia nakładem Polskiego Radia ukazuje się debiutancki album NeLL zatytułowany &#8220;White Noise Zone&#8221;. Z Bartkiem Księżykiem i Tomkiem Ignalskim rozmawia Piotr Stelmach. NeLL to zespół, którego medialne początki prowadzą do dwóch źródeł: radiowej Trójki i portalu MegaTotal.pl. Płyta &#8220;White Noise Zone&#8221; jest ciągiem dalszym kilku poprzednich, chyba szczęśliwych dla was lat. To przecież dzięki fanom wydaliście pierwszy singiel. Bartek Księżyk: Zdecydowanie. Mówiliśmy już o tym wielokrotnie, ale nie zaszkodzi powtórzyć, że kiedy wchodziliśmy po raz pierwszy do studia, poczuliśmy ogromne wsparcie ze strony słuchaczy. Nie mieliśmy bladego pojęcia o takim zapleczu. Możliwość nagrania drugiego singla była tego potwierdzeniem. Czy dziś po upływie ponad roku nie żałujecie decyzji umieszczenia na pierwszym singlu piosenki &#8220;Downwards The City&#8221;? Wciąż upieram się przy opinii, że to był trochę karkołomny początek. B.K.: Absolutnie. Na ówczesny moment chcieliśmy &#8220;wykręcić&#8221; takie, a nie inne piosenki i tyle. Ale tego kawałka nie ma na debiutanckiej płycie. Dlaczego? B.K.: Bo do niej nie pasował. Album jest zupełnie innym organizmem. &#8220;Downwards The City&#8221; i &#8220;Nature Of My Home&#8221; były z założenia inne. One miały stanowić treść singla, ale okazało się, że nie sklejają się z treścią materiału, który nagrywaliśmy z myślą o wydaniu tego na &#8220;White Noise Zone&#8221;. To [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>11 stycznia nakładem Polskiego Radia ukazuje się debiutancki album NeLL zatytułowany &#8220;White Noise Zone&#8221;. Z Bartkiem Księżykiem i Tomkiem Ignalskim rozmawia Piotr Stelmach</strong>.</p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-3517" title="nell_inter_page_01" src="http://www.megatotal.pl/megazin/wp-content/uploads/2010/01/nell_inter_page_01.jpg" alt="nell_inter_page_01" width="500" height="247" /></p>
<p><strong>NeLL to zespół, którego medialne początki prowadzą do dwóch źródeł: radiowej Trójki i portalu MegaTotal.pl. Płyta &#8220;White Noise Zone&#8221; jest ciągiem dalszym kilku poprzednich, chyba szczęśliwych dla was lat. To przecież dzięki fanom wydaliście pierwszy singiel.</strong></p>
<p>Bartek Księżyk: <em>Zdecydowanie. Mówiliśmy już o tym wielokrotnie, ale nie zaszkodzi powtórzyć, że kiedy wchodziliśmy po raz pierwszy do studia, poczuliśmy ogromne wsparcie ze strony słuchaczy. Nie mieliśmy bladego pojęcia o takim zapleczu. Możliwość nagrania drugiego singla była tego potwierdzeniem.</em><strong></strong></p>
<p><strong>Czy dziś po upływie ponad roku nie żałujecie decyzji umieszczenia na pierwszym singlu piosenki &#8220;Downwards The City&#8221;? Wciąż upieram się przy opinii, że to był trochę karkołomny początek.</strong></p>
<p>B.K.: <em>Absolutnie. Na ówczesny moment chcieliśmy &#8220;wykręcić&#8221; takie, a nie inne piosenki i tyle.</em><strong></strong></p>
<p><strong>Ale tego kawałka nie ma na debiutanckiej płycie. Dlaczego?</strong></p>
<p>B.K.: <em>Bo do niej nie pasował. Album jest zupełnie innym organizmem. &#8220;Downwards The City&#8221; i &#8220;Nature Of My Home&#8221; były z założenia inne. One miały stanowić treść singla, ale okazało się, że nie sklejają się z treścią materiału, który nagrywaliśmy z myślą o wydaniu tego na &#8220;White Noise Zone&#8221;. To był celowy zabieg.</em><strong></strong></p>
<p><strong>Tytuł &#8220;White Noise Zone&#8221; brzmi nieco kategorycznie&#8230;</strong></p>
<p>Tomek Ignalski:<em> To oznacza tylko, a może aż, nasze zespołowe poszukiwania. Niech to nie zabrzmi idiotycznie, ale szukamy w ten sposób miejsca dla siebie w kulturze i muzyce. Jeśli chodzi o dokładne, techniczne znaczenie tych słów, ów &#8220;biały szum&#8221; to suma wszystkich istniejących dźwięków. &#8220;Imagine&#8221; Johna Lennona i &#8220;Etiuda Rewolucyjna&#8221; Fryderyka Chopina zaczynają się od tego samego dźwięku &#8211; C, ale należą do zupełnie innych światów artystycznych. I o tym przede wszystkim opowiada ten album. O poszukiwaniu wzorów, znaków logicznych czy nawet religii, które wyznaczają jakiś horyzont. </em><strong></strong></p>
<p><strong>Zauważyłem w kilku innych wywiadach i rozmowach, że Bartek często mówi o zespole w pierwszej osobie liczby pojedynczej. Co na to reszta?</strong></p>
<p>T.I.: <em>Już jakiś czas temu umówiliśmy się, że NeLL będzie zespołem demokratycznym. Okazało się jednak, że w muzyce ten system nie zawsze się sprawdza. Bartek przynosi na próby gotowe pomysły, które my w jakiś sposób weryfikujemy i omawiamy, nie zawsze się z nim zgadzając, ale to on jest tu główną siłą napędową. Przyznaję, że nie zdarzyło się nam jeszcze nigdy, by jakiś jego pomysł został całkowicie odrzucony. Mówiąc krótko, tak, on jest liderem NeLL.</em></p>
<p><em><img class="alignnone size-full wp-image-3518" title="nell_inter_page_02" src="http://www.megatotal.pl/megazin/wp-content/uploads/2010/01/nell_inter_page_02.jpg" alt="nell_inter_page_02" width="500" height="250" /><br />
</em></p>
<p><strong>Gdyby &#8220;White Noise Zone&#8221; miało się ukazać tylko w sieci, bylibyście zadowoleni?</strong></p>
<p>T.I.: <em>Płyta, zwłaszcza pierwsza, jest dla muzyka czymś, co chciałby poczuć, dotknąć, zobaczyć&#8230; To bardzo namacalny dowód działalności artystycznej. Przy drugim albumie być może byłoby nas stać na taki kompromis, ale debiut wydany tylko wirtualnie zawsze zmuszałby nas do myślenia, że wydaliśmy ją tylko &#8220;w kompie&#8221;, bo nie było innej możliwości. Na szczęście taką możliwość mieliśmy.</em><strong></strong></p>
<p><strong>Co jest fajnego w mp trójkach?</strong></p>
<p>B.K.: <em>Przede wszystkim to, że mogę wziąć ze sobą 20 płyt i mieć je wszystkie przy kluczykach. Żeby nie było wątpliwości, mam na myśli ich legalne posiadanie. A ponieważ muzyka jest ze mną zawsze, kieruję się tutaj przede wszystkim wygodą. Inna, równie ważna sprawa to dystrybucja. Dzięki temu możesz być wszędzie, w każdym domu i w każdych uszach. </em></p>
<p>T.I.: <em>Zwłaszcza dla młodszego pokolenia jest to istotne źródło dotarcia do muzyki i jej posiadania. My jesteśmy już trochę starsi i dla nas posiadanie własnej półeczki z ulubionymi płytami to było niejednokrotnie spełnienie marzeń. Dziś iTunes i ikona na pulpicie załatwiają sprawę. Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że &#8220;White Noise Zone&#8221; też zostanie zassane do sieci i ileś tam razy skopiowane, ale nie mamy z tym większego problemu. Nasz wpływ na nielegalny obieg tej płyty w sieci jest zerowy.</em><strong></strong></p>
<p><strong>Wróćmy do samego albumu. Jak wyglądało wasze &#8220;wspólne życie&#8221; z Maciejem Stanieckim i Krzysztofem Tonnem &#8211; współproducentami debiutu?</strong></p>
<p>B.K.: <em>Jak w dobrym małżeństwie. Bardzo szybko się dogadaliśmy i zrozumieliśmy. Nie było sensu się o cokolwiek z nimi kłócić, bo to załatwialiśmy we własnym zakresie (śmiech). </em></p>
<p>T.I.: <em>Poczuliśmy wspólną, fajną chemię. Nie za bardzo ingerowali w pracę, ale mimo to mówią, że to ich płyta. Mieli wrażenie, że są muzykami NeLL. Dbali o to, żebyśmy nie siedzieli w studiu za długo, bo po pewnym czasie nie słyszysz dobrze dźwięku, ale z drugiej strony zdarzało się nam nagrywać o 2 w nocy, bo akurat łapaliśmy pozytywny drive. Cała płyta jest zresztą nagrana na tzw. &#8220;setkę&#8221;, a my celowo nie ingerowaliśmy w elementy, które nie brzmią w stu procentach czysto.</em><strong></strong></p>
<p><strong>NeLL o swoich piosenkach z płyty &#8220;White Noise Zone&#8221;. O czym one są, proszę Pana?</strong><em></em></p>
<p>1. Just Believe<em> &#8211; o fałszywych przyjaciołach<br />
</em>2. Katastrofa w nadfiolecie<em> &#8211; o lataniu<br />
</em>3. White Noise Zone<em> &#8211; o tym, żeby w świecie pełnym zgiełku nie bać się wyjść ze swojego pokoju i żyć własnym życiem, a nie tym pożyczonym z reklam telewizyjnych<br />
</em>4. Wright<em> &#8211; o facecie, który jako pierwszy wydestylował heroinę i o tym, że w związku z tym procesem miało być dobrze, a wyszło jak zwykle<br />
</em>5. Lady C<em> &#8211; o uciekaniu i o wikłaniu się we własną sieć, z której trudno wyjść<br />
</em>6. Lemon Cold Ice Milk<em> &#8211; o mleku, cytrynie i lodzie, o tym, jak się kończy dzień<br />
</em>7. Impossibly True<em> &#8211; o subkulturze techno, clubbingu, tabletkach extasy, tytuł mówi wszystko:)<br />
</em>8. Zgaśnij księżycu<em> &#8211; o dorastaniu i strachu przed dorosłością<br />
</em>9. Slightly Dandy<em> &#8211; o ludziach, którzy nie są ulepieni z gliny, ale z tworzywa sztucznego. wolne tłumaczenie tytułu to &#8220;warszawka&#8221;<br />
</em>10. Technikolor Illusions<em> &#8211; przygnębiający numer o tych, którzy fałszują rzeczywistość, a w gruncie rzeczy fałszują siebie, muzycznie to chyba azymut, na jaki NeLL będzie podążał w przyszłości<br />
</em>11. Szkło<em> &#8211; o przeżyciach Bartka z dzieciństwa i o tym, jaki był on, a jacy byli jego koledzy</em></p>
<!-- Added by Google Maps (Begin) -->
		<script type="text/javascript">
/*@cc_on @*/
/*@if (@_win32)
document.write("<script id=__ie_onload defer src=javascript:void(0)><\/script>");
var script = document.getElementById('__ie_onload');
script.onreadystatechange = function() {
  if (this.readyState == 'complete') {}
};
/*@end @*/
if (document.addEventListener) {}</script><!-- Added by Google Maps (End) -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://megazin.megatotal.pl/suma-wszystkich-istniejacych-dzwiekow-red-stelmach-przepytuje-nell/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Składamy leżaki</title>
		<link>http://megazin.megatotal.pl/skladamy-lezaki/</link>
		<comments>http://megazin.megatotal.pl/skladamy-lezaki/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 04 Sep 2009 14:13:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Stelmach</dc:creator>
				<category><![CDATA[felietony]]></category>
		<category><![CDATA[red stelmach]]></category>
		<category><![CDATA[lollipops]]></category>
		<category><![CDATA[megatotal]]></category>
		<category><![CDATA[mp3]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[piotr stelmach]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.megatotal.pl/megazin/?p=2508</guid>
		<description><![CDATA[No, to jestem po wakacjach. W tym roku wyjątkowo długich, spędzonych głównie w&#8230; samochodzie. Wyjazdy co tydzień nad morze w ramach trójkowej akcji letniej, wyjazdy na koncerty i festiwale, wreszcie upragniony wypad do Chorwacji. Kraj &#8211; bajka. Mało rock&#8217;n'rollowy, ale przepiękny. A po drodze między innymi  Wiedeń &#8211; kto wie czy nie najnudniejsze z wielkich miast tego świata. Tyle tylko, że takiej nudy ciągle mi brakuje. Jakieś absurdalnie wczesne śniadanie w okolicach Kartner Strasse, jakaś wizyta w sklepie z guzikami, jakieś kilkugodzinne szukanie hotelu w nocy&#8230; I co najważniejsze &#8211; zero spinki. Dobrze jest się nie spieszyć, co nie? Wracam do MegaZinu pełen witaminy C. Powodów tej żywotności jest kilka. Po pierwsze: najlepsze muzyczne polskie lato w najlepszym koncertowo roku w historii tego kraju (serio, serio!). Po drugie: jesień idzie, czyli będą nowe płyty. Po trzecie: premiera debiutanckiego albumu Hatifnats, czyli ciąg dalszy punktu drugiego. Po czwarte: pierwszy pełnometrażowy koncert Hatifnats w Trójce, czyli ciąg dalszy punktu trzeciego. Po czwarte Pepsi Vena Music Festival (niech Łodzianie nie tracą nadziei). Po piąte: nowa, zaje&#8230;ta płyta Wilco. Po szóste: reedycja jeszcze bardziej zaje&#8230;tej płyty The Stone Roses (w dwudziestą rocznicę premiery). Po siódme: nie kradnij. Po ósme: The Lollipops. Po dziewiąte: wracają [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>No, to jestem po wakacjach. W tym roku wyjątkowo długich, spędzonych głównie w&#8230; samochodzie. </strong></p>
<p>Wyjazdy co tydzień nad morze w ramach trójkowej akcji letniej, wyjazdy na koncerty i festiwale, wreszcie upragniony wypad do Chorwacji. Kraj &#8211; bajka. Mało rock&#8217;n'rollowy, ale przepiękny. A po drodze między innymi  Wiedeń &#8211; kto wie czy nie najnudniejsze z wielkich miast tego świata. Tyle tylko, że takiej nudy ciągle mi brakuje. Jakieś absurdalnie wczesne śniadanie w okolicach Kartner Strasse, jakaś wizyta w sklepie z guzikami, jakieś kilkugodzinne szukanie hotelu w nocy&#8230; I co najważniejsze &#8211; zero spinki. Dobrze jest się nie spieszyć, co nie?</p>
<p>Wracam do MegaZinu pełen witaminy C. Powodów tej żywotności jest kilka. Po pierwsze: najlepsze muzyczne polskie lato w najlepszym koncertowo roku w historii tego kraju (serio, serio!). Po drugie: jesień idzie, czyli będą nowe płyty. Po trzecie: premiera debiutanckiego albumu Hatifnats, czyli ciąg dalszy punktu drugiego. Po czwarte: pierwszy pełnometrażowy koncert Hatifnats w Trójce, czyli ciąg dalszy punktu trzeciego. Po czwarte Pepsi Vena Music Festival (niech Łodzianie nie tracą nadziei). Po piąte: nowa, zaje&#8230;ta płyta Wilco. Po szóste: reedycja jeszcze bardziej zaje&#8230;tej płyty The Stone Roses (w dwudziestą rocznicę premiery). Po siódme: nie kradnij. Po ósme: The Lollipops. Po dziewiąte: wracają offsesje. Mogę tak jeszcze długo, poważnie :)</p>
<p>Aha, po dziesiąte i bardzo ważne: mam psa! Basset, ma na imię Żurek i jest najpiękniejszą chodzącą parówą na świecie. Dostałem Go od Drugiej Połówki na urodziny. Czekał w domu, w ogromnej torbie prezentowej. Czy ktoś wie co to jest Pies &#8211; Wzrok? A Pies &#8211; Uszy? Ja już wiem!</p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-2510" title="skladamy_lezaki_page" src="http://www.megatotal.pl/megazin/wp-content/uploads/2009/09/skladamy_lezaki_page.jpg" alt="skladamy_lezaki_page" width="500" height="375" /></p>
<p>Ku zadowoleniu Redakcji i niezadowoleniu Czytelników będę tu znowu płodził. O tym, co wymieniłem w punkach 1 &#8211; 10 i o kilku innych ważnych lub mniej ważnych kwestiach. Za pośrednictwem MegaZinu chciałbym pozdrowić wszystkich sympatyków hibernacji na całym świecie! Zachęcam do odważnych komentarzy (&#8220;Stelmach, ty śmieciu&#8221; na razie prowadzi w moim rankingu) i wtykania szpilek w dupsko. A do czego służył ten przedmiot, siostry, nie ma chyba potrzeby tłumaczyć&#8230;</p>
<p>Jutro też wam uciekniemy.</p>
<p>Do wkrótce<br />
Stelmi</p>
<!-- Added by Google Maps (Begin) -->
		<script type="text/javascript">
/*@cc_on @*/
/*@if (@_win32)
document.write("<script id=__ie_onload defer src=javascript:void(0)><\/script>");
var script = document.getElementById('__ie_onload');
script.onreadystatechange = function() {
  if (this.readyState == 'complete') {}
};
/*@end @*/
if (document.addEventListener) {}</script><!-- Added by Google Maps (End) -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://megazin.megatotal.pl/skladamy-lezaki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Plug &amp; Play wyróżniony za energię, Washing Machine za atmosferę.*</title>
		<link>http://megazin.megatotal.pl/plug-play-wyrozniony-za-energie-washing-machine-za-atmosfere/</link>
		<comments>http://megazin.megatotal.pl/plug-play-wyrozniony-za-energie-washing-machine-za-atmosfere/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 19 Jul 2009 13:03:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Stelmach</dc:creator>
				<category><![CDATA[koncerty]]></category>
		<category><![CDATA[megatotal]]></category>
		<category><![CDATA[newsy]]></category>
		<category><![CDATA[red stelmach]]></category>
		<category><![CDATA[instytut]]></category>
		<category><![CDATA[jarocin]]></category>
		<category><![CDATA[mp3]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[piotr stelmach]]></category>
		<category><![CDATA[plug&play]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.megatotal.pl/megazin/?p=2276</guid>
		<description><![CDATA[Festiwal w Jarocinie jeszcze trwa. Ostatnim koncertem imprezy będzie koncert Animal Collective, który rozpocznie się po północy. Piszę te słowa z pola festiwalowego i obiecuję dłuższą relację, a właściwie refleksję, którą wyślę do Redakcji zaraz po powrocie z krótkiego urlopu. Wczoraj na dachu angielskiego busa odbył się konkurs młodych kapel. Spośród ponad 400 zespołów fani i jury wybrali finałową dziesiątkę. Po krótkich acz burzliwych dyskusjach postanowiliśmy, że: - lubelski Plug &#38; Play otrzyma wyróżnienie za energię, z jaką wykonali swoje trzy konkursowe kawałki - łódzki Washing Machine otrzyma wyróżnienie za pomysł na piosenki i stworzenie podczas krótkiego setu fajnej, festiwalowej atmosfery - stołeczny Wilson Square otrzyma wyróżnienie za jakość wykonania konkursowych kompozycji. Piotr Kaźmierczuk zaśpiewał wczoraj najlepiej ze wszystkich wokalistów biorących udział w konkursie Grand Prix festiwalu postanowiliśmy przyznać warszawskiej Rotofobii. Po pierwsze za to, że potraktowali ten występ jak mini koncert, który ma swoją dramaturgię (ze wstępem, rozwinięciem i przykuwającym uwagę finałem w postaci kawałka &#8220;Nite&#8221;). Po drugie za to, że zagrali bardzo dobrze (mimo, że po minucie grania jednej z piosenek musieli zaczynać ją ponownie). Po trzecie za to, że poczęstowali nas emocjami. To było po prostu czuć i tyle. Nagrodę publiczność po głosowaniu smsowym zgarnął wrocławski zespół [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Festiwal w Jarocinie jeszcze trwa. Ostatnim koncertem imprezy będzie koncert Animal Collective, który rozpocznie się po północy. Piszę te słowa z pola festiwalowego i obiecuję dłuższą relację, a właściwie refleksję, którą wyślę do Redakcji zaraz po powrocie z krótkiego urlopu.</strong></p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-2274" title="jarocin_page" src="http://www.megatotal.pl/megazin/wp-content/uploads/2009/07/jarocin_page.jpg" alt="jarocin_page" width="501" height="274" /></p>
<p>Wczoraj na dachu angielskiego busa odbył się konkurs młodych kapel. Spośród ponad 400 zespołów fani i jury wybrali finałową dziesiątkę. Po krótkich acz burzliwych dyskusjach postanowiliśmy, że:</p>
<p>- lubelski <a href="../../artists/artist.php?id=49">Plug &amp; Play</a> otrzyma wyróżnienie za energię, z jaką wykonali swoje trzy konkursowe kawałki<br />
- łódzki <a href="../../artists/artist.php?id=17">Washing Machine</a> otrzyma wyróżnienie za pomysł na piosenki i stworzenie podczas krótkiego setu fajnej, festiwalowej atmosfery<br />
- stołeczny Wilson Square otrzyma wyróżnienie za jakość wykonania konkursowych kompozycji. Piotr Kaźmierczuk zaśpiewał wczoraj najlepiej ze wszystkich wokalistów biorących udział w konkursie</p>
<p>Grand Prix festiwalu postanowiliśmy przyznać warszawskiej Rotofobii. Po pierwsze za to, że potraktowali ten występ jak mini koncert, który ma swoją dramaturgię (ze wstępem, rozwinięciem i przykuwającym uwagę finałem w postaci kawałka &#8220;Nite&#8221;). Po drugie za to, że zagrali bardzo dobrze (mimo, że po minucie grania jednej z piosenek musieli zaczynać ją ponownie). Po trzecie za to, że poczęstowali nas emocjami. To było po prostu czuć i tyle.</p>
<p>Nagrodę publiczność po głosowaniu smsowym zgarnął wrocławski zespół Holden Avenue. zagrali jako pierwsi, a muzyką, którą prezentują wydaje się najbliższa punkowej tradycji festiwalu w Jarocinie. Widzowie najwyraźniej to zauważyli.</p>
<p>Gratuluję wszystkim finalistom. Fajnie było się z Wami spotkać! Za rok poprawka? Trzymam kciuki!</p>
<p>Trzymajcie się!<br />
Stelmi</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;<br />
* Tytuł od Redakcji</p>
<!-- Added by Google Maps (Begin) -->
		<script type="text/javascript">
/*@cc_on @*/
/*@if (@_win32)
document.write("<script id=__ie_onload defer src=javascript:void(0)><\/script>");
var script = document.getElementById('__ie_onload');
script.onreadystatechange = function() {
  if (this.readyState == 'complete') {}
};
/*@end @*/
if (document.addEventListener) {}</script><!-- Added by Google Maps (End) -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://megazin.megatotal.pl/plug-play-wyrozniony-za-energie-washing-machine-za-atmosfere/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Gdzie oni są? Wstęp</title>
		<link>http://megazin.megatotal.pl/gdzie-oni-sa-wstep/</link>
		<comments>http://megazin.megatotal.pl/gdzie-oni-sa-wstep/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 29 Jun 2009 04:51:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Stelmach</dc:creator>
				<category><![CDATA[felietony]]></category>
		<category><![CDATA[gdzie oni są]]></category>
		<category><![CDATA[red stelmach]]></category>
		<category><![CDATA[wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[megatotal]]></category>
		<category><![CDATA[mp3]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[piotr stelmach]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.megatotal.pl/megazin/?p=2139</guid>
		<description><![CDATA[&#8220;Jestem dzieckiem lat 80-tych&#8221;. Ostatnio czy to w rozmowach prywatnych, czy zawodowych, wypowiadam to zdanie z zaskakującą nawet dla mnie notorycznością. Ta dekada, a szczególnie jej pierwsza połowa wytatuowała moje życie w niezwykle podstępny i, co istotniejsze, skuteczny sposób. Nigdy nie uciekałem od wspomnień związanych z tamtym czasem. Są one niewidocznym ciągiem dalszym mojej wizytówki, z której oprócz imienia, nazwiska, zawodu, firmy i numeru kontaktowego daje się odczytać wszystko to, czym nasiąknąłem. Do dziś mam przed oczami moją mamę, wracającą któregoś chłodnego sobotniego popołudnia z pracy. Przyniosła do domu płytę, o którą błagałem przez długie tygodnie. &#8220;Nowe Sytuacje&#8221; Republiki. Album kosztował 700 złotych, co dla 12-latka było wtedy kwotą bajońską. Nie pomagały prośby, łzy i wyrażane w dziecinny sposób akty domowej anarchii. Rodzice stwierdzili, że nie wydadzą takiej sumy na kawałek plastiku, choćby nawet był moim ukochanym. W końcu jednak dali za wygraną. &#8220;Nowe Sytuacje&#8221; miały rozkładaną kopertę ze zdjęciem muzyków hurtowo rozjechanych na śmierć, leżących bezładnie na pasach dla pieszych. W środku był jeszcze specjalny dodatek &#8211; wydrukowane co do słowa na wielkich dwóch kartkach teksty. Całość obowiązkowo czarno &#8211; biała. Na awersie tytuł i logo grupy. &#8220;Śmierć w bikini&#8221; jako ostatni na stronie A, &#8220;Będzie Plan&#8221; jako pierwszy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>&#8220;Jestem dzieckiem lat 80-tych&#8221;. Ostatnio czy to w rozmowach prywatnych, czy zawodowych, wypowiadam to zdanie z zaskakującą nawet dla mnie notorycznością. Ta dekada, a szczególnie jej pierwsza połowa wytatuowała moje życie w niezwykle podstępny i, co istotniejsze, skuteczny sposób. Nigdy nie uciekałem od wspomnień związanych z tamtym czasem. Są one niewidocznym ciągiem dalszym mojej wizytówki, z której oprócz imienia, nazwiska, zawodu, firmy i numeru kontaktowego daje się odczytać wszystko to, czym nasiąknąłem.</p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-2140" title="gdzie_oni_sa_page" src="http://www.megatotal.pl/megazin/wp-content/uploads/2009/06/gdzie_oni_sa_page.jpg" alt="gdzie_oni_sa_page" width="500" height="308" /></p>
<p>Do dziś mam przed oczami moją mamę, wracającą któregoś chłodnego sobotniego popołudnia z pracy. Przyniosła do domu płytę, o którą błagałem przez długie tygodnie. &#8220;Nowe Sytuacje&#8221; Republiki. Album kosztował 700 złotych, co dla 12-latka było wtedy kwotą bajońską. Nie pomagały prośby, łzy i wyrażane w dziecinny sposób akty domowej anarchii. Rodzice stwierdzili, że nie wydadzą takiej sumy na kawałek plastiku, choćby nawet był moim ukochanym. W końcu jednak dali za wygraną.</p>
<p>&#8220;Nowe Sytuacje&#8221; miały rozkładaną kopertę ze zdjęciem muzyków hurtowo rozjechanych na śmierć, leżących bezładnie na pasach dla pieszych. W środku był jeszcze specjalny dodatek &#8211; wydrukowane co do słowa na wielkich dwóch kartkach teksty. Całość obowiązkowo czarno &#8211; biała. Na awersie tytuł i logo grupy. &#8220;Śmierć w bikini&#8221; jako ostatni na stronie A, &#8220;Będzie Plan&#8221; jako pierwszy kawałek na stronie B. Szał.</p>
<p>Celowo poświęcam w tym krótkim tekście tak dużo miejsca Republice. Dla mnie był to, ba, wciąż jest, najważniejszy zespół, jaki działał na rodzimej scenie. Lata 80-te kojarzą mi się przede wszystkim z artystycznym fenomenem toruńskiego kwartetu. Z biało &#8211; czarną flagą, grzywką na &#8220;popersa&#8221;, spektaklem &#8220;Republika rzecz publiczna&#8221; w łódzkim Teatrze Wielkim (mój pierwszy koncert rockowy, zagrany zresztą z playbacku :) i &#8220;wojną&#8221; między fanami Lady Pank i Republiki, której efekty poznawaliśmy w każdy sobotni wieczór podczas Listy Przebojów Programu Trzeciego. Piękne, choć wtedy trochę zakazane chwile.</p>
<p>Ale oprócz Republiki byli też inni. Klaus Mittfoch, Brygada Kryzys, Voo Voo, Oddział Zamknięty, Maanam. Boje stoczone o Ich płyty nauczyły mnie szacunku do oficjalnych nośników dźwięku. Do dziś spotkanie z każdym nowym albumem traktuję bardzo szczególnie. I zdecydowanie odrzucam konformistyczne kolekcjonerstwo, polegające na zapychaniu półek tylko tym, co przyśle mi wytwórnia. Wydanie na płyty zbyt dużej ilości kasy i szperactwo sklepowe wciąż jest dla mnie intrygujące.</p>
<p>Tak, lata 80-te to w moim życiu przede wszystkim muzyka. Nauka jej zdobywania, słuchania, podziwiania, &#8220;puszczania&#8221; moim rówieśnikom i rozpoznawania emocji towarzyszącym poszczególnym piosenkom i płytom. Nie bez przyczyny od kilkunastu lat uważam Roberta Smitha za swojego trzeciego rodzica. Bo gdyby nie &#8220;Pornography&#8221;, &#8230;.</p>
<p>Kasia Andrzejewska i Artur Szuba wykonali fantastyczną robotę. Tak jak my w opisywanej tu dekadzie, docierali, odnajdowali, dowiadywali się. Mam nadzieję, że ku naszej wspólnej radości!</p>
<p>Polecam.</p>
<p>Piotr Stelmach</p>
<!-- Added by Google Maps (Begin) -->
		<script type="text/javascript">
/*@cc_on @*/
/*@if (@_win32)
document.write("<script id=__ie_onload defer src=javascript:void(0)><\/script>");
var script = document.getElementById('__ie_onload');
script.onreadystatechange = function() {
  if (this.readyState == 'complete') {}
};
/*@end @*/
if (document.addEventListener) {}</script><!-- Added by Google Maps (End) -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://megazin.megatotal.pl/gdzie-oni-sa-wstep/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Michael Jackson</title>
		<link>http://megazin.megatotal.pl/michael-jackson/</link>
		<comments>http://megazin.megatotal.pl/michael-jackson/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 27 Jun 2009 10:37:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Stelmach</dc:creator>
				<category><![CDATA[felietony]]></category>
		<category><![CDATA[red stelmach]]></category>
		<category><![CDATA[megatotal]]></category>
		<category><![CDATA[michael jackson]]></category>
		<category><![CDATA[mp3]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[piotr stelmach]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.megatotal.pl/megazin/?p=2115</guid>
		<description><![CDATA[25 czerwca 2009 roku skończył się jeden z najpiękniejszych i jednocześnie najbardziej wstrząsających filmów w historii muzyki popularnej. Śmierć Michaela Jacksona przypomina bowiem zakończenie burzliwego scenariusza, którego główny bohater w ostatnim ujęciu ma postawić nogę na ogromnej scenie, by powrócić w glorii do świata show businessu. Nie dowiadujemy się jednak, jak wygląda ten powrót. Życie Jacksona to wielowątkowe, pełne wzlotów i upadków story. Kanwa niejednego, trzymającego w napięciu do ostatnich minut dreszczowca. Jackson &#8211; główny bohater tego obrazu był dla większości ludzi na całym świecie postacią nierealną. Kimś wyciętym z bajki, niekoniecznie tej dobrej. Kimś, kto z trudnością egzystował w osobnym, nie odkrytym jeszcze przez zastępy naukowców i chiromantów świecie. Do ostatnich dni był postacią sceny. Co więcej, wbrew opublikowanym przez telewizję CNN pożegnalnym zdjęciom, Michael nie umarł w swoim domu w Holmby Hills. Ta spektakularna, okrutnie samotna śmierć miała miejsce właśnie na scenie, a właściwie tuż przed pierwszym stopniem schodów prowadzących celebrytę na estradę w Londynie. Czy można sobie wyobrazić większy i bardziej kpiarski chichot losu? A może, co brzmi brutalnie, los, jeśli już musiał, zabrał go w najlepszym momencie, oszczędzając wszystkim krwawych igrzysk? Za kilkanaście dni miał odbyć się pierwszy z 50 zakontraktowanych i wyprzedanych koncertów Jacksona w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>25 czerwca 2009 roku skończył się jeden z najpiękniejszych i jednocześnie najbardziej wstrząsających filmów w historii muzyki popularnej. Śmierć Michaela Jacksona przypomina bowiem zakończenie burzliwego scenariusza, którego główny bohater w ostatnim ujęciu ma postawić nogę na ogromnej scenie, by powrócić w glorii do świata show businessu. Nie dowiadujemy się jednak, jak wygląda ten powrót.</strong></p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-2117" title="michael_jackson_page1" src="http://www.megatotal.pl/megazin/wp-content/uploads/2009/06/michael_jackson_page1.jpg" alt="michael_jackson_page1" width="500" height="358" /></p>
<p>Życie Jacksona to wielowątkowe, pełne wzlotów i upadków story. Kanwa niejednego, trzymającego w napięciu do ostatnich minut dreszczowca. Jackson &#8211; główny bohater tego obrazu był dla większości ludzi na całym świecie postacią nierealną. Kimś wyciętym z bajki, niekoniecznie tej dobrej. Kimś, kto z trudnością egzystował w osobnym, nie odkrytym jeszcze przez zastępy naukowców i chiromantów świecie.</p>
<p>Do ostatnich dni był postacią sceny. Co więcej, wbrew opublikowanym przez telewizję CNN pożegnalnym zdjęciom, Michael nie umarł w swoim domu w Holmby Hills. Ta spektakularna, okrutnie samotna śmierć miała miejsce właśnie na scenie, a właściwie tuż przed pierwszym stopniem schodów prowadzących celebrytę na estradę w Londynie. Czy można sobie wyobrazić większy i bardziej kpiarski chichot losu? A może, co brzmi brutalnie, los, jeśli już musiał, zabrał go w najlepszym momencie, oszczędzając wszystkim krwawych igrzysk? Za kilkanaście dni miał odbyć się pierwszy z 50 zakontraktowanych i wyprzedanych koncertów Jacksona w stolicy Wielkiej Brytanii. Za kilkanaście dni świat miał oglądać mecz, w którym bierze udział tylko jeden zawodnik. Koncertowy maraton był ponad miarę Jego możliwości. 50 koncertów w tym samym miejscu dla tak wyczerpanego i umęczonego organizmu było zabójcze już w samym założeniu. Umarł, wierząc do ostatniej chwili, że sprosta zadaniu. I to właśnie te koncerty są Jego prawdziwym pożegnaniem. Nie karetka, nie szpital uniwersytecki i nie czynione przez lekarzy wysiłki, ale miejsce, które ukochał najbardziej &#8211; scena. Nie przedarte bilety na te występy wydają się dziś najpiękniejszą, najbardziej symboliczną pamiątką związaną z muzyką popularną. To wspomnienie, które mogą sobie jedynie zaprojektować ich posiadacze. Wierzę, że wspomnienie piękne.</p>
<p>W dniu, kiedy podano informację o śmierci Michaela Jacksona, odbywałem długą podróż. Celowo przełączałem radiostacje w samochodowym odbiorniku, żeby posłuchać, jak zapamiętaliśmy tę postać. I muszę przyznać, że w kilku przypadkach zapowiedzi Jego piosenek wydały mi się dziwnie frywolne. Tak, jakby śmierć Artysty była dla niektórych dziennikarzy okazją do małej fiesty. Zadałem sobie wówczas pytanie: czy dla nas &#8211; pisząc &#8220;dla nas&#8221; mam na myśli media na całym świecie &#8211; śmierć Jacko nie jest Jego kolejnym wielkim hitem? Czy nie jest następnym przebojem, który produkujemy na oczach i w uszach odbiorców? A przecież za tymi wszystkimi fonograficznymi rekordami świata, które ustanowił, splendorem, niewyobrażalną sławą i związanym z nią życiowym dziwactwem, które stały się Jego udziałem, krył się prawdziwy, osobisty dramat &#8211; depresja, chorobliwa wręcz wrażliwość, nieopisana i nigdy do końca niezaspokojona chęć pielęgnowania w sobie dziecka. Michaela Jacksona miał cały świat. Kogo, tak naprawdę, miał Michael Jackson? Czy w Jego życiu była jakaś stała niezmienna, którą realnie odczuwał i dzięki której mógł poczuć się bezpieczny? Jeśli jest teraz na świecie dwudziestu facetów, którzy zamiast kupować kwiaty, robią biznes &#8211; plan dotyczący pośmiertnej sprzedaży płyt Artysty, to właśnie oni w pierwszej kolejności powinni umieć na te pytania odpowiedzieć. Umieją? A czy w ogóle ktoś im je zada?</p>
<p>Nie mam wątpliwości, że 25 czerwca 2009 jest dla świata kultury dniem porównywalnym z 16 sierpnia 1977 roku. Elvis dał początek muzyce popularnej, Michael wyniósł ją na poziom absolutny i ekstremalny zarazem. Pionierskie osiągnięcia w zakresie melodii, aranżacji, produkcji i promocji muzyki należą do Niego. Do nikogo innego. Wszystko, co związane jest z artystyczną działalnością Jacksona dziś poprzedzamy przedrostkiem &#8220;naj&#8221;. I obojętnie jakie zabarwienie mają przymiotniki po owym przedrostku następujące. Takie słowotwórstwo jest bowiem udziałem tylko i wyłącznie Geniuszy.</p>
<p>Wczoraj jeden z telewizyjnych komentarzy na temat Michaela Jacksona brzmiał: &#8220;Teraz dopiero ludzie zaczną go doceniać&#8221;. Są to prawdopodobnie najgłupsze słowa dotyczące TEGO ARTYSTY.</p>
<p>Piotr Stelmach</p>
<!-- Added by Google Maps (Begin) -->
		<script type="text/javascript">
/*@cc_on @*/
/*@if (@_win32)
document.write("<script id=__ie_onload defer src=javascript:void(0)><\/script>");
var script = document.getElementById('__ie_onload');
script.onreadystatechange = function() {
  if (this.readyState == 'complete') {}
};
/*@end @*/
if (document.addEventListener) {}</script><!-- Added by Google Maps (End) -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://megazin.megatotal.pl/michael-jackson/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sonic Youth &#8211; The Eternal</title>
		<link>http://megazin.megatotal.pl/sonic-youth-the-eternal/</link>
		<comments>http://megazin.megatotal.pl/sonic-youth-the-eternal/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 25 Jun 2009 14:05:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Stelmach</dc:creator>
				<category><![CDATA[płyty]]></category>
		<category><![CDATA[red stelmach]]></category>
		<category><![CDATA[megatotal]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[piotr stelmach]]></category>
		<category><![CDATA[sonic youth]]></category>
		<category><![CDATA[stelmach]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.megatotal.pl/megazin/?p=2088</guid>
		<description><![CDATA[Rzadka to sztuka w muzycznym biznesie, by jakiś wykonawca przez prawie 30 lat aktywności fonograficznej niczego nie spartolił. NICZEGO! Sonic Youth podpadają idealnie pod powyższe. &#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212; &#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212; Pisanie o nowych wydawnictwach tej kapeli jest okrutnie nudne. Domyślam się nawet, że w umiarkowanie licznej grupie dziennikarzy muzycznych zajmujących się rockiem alternatywnym, jakiś mały odsetek stanowią ci, którzy chociaż raz w życiu chcieliby &#8220;zjechać&#8221; nowojorczyków. Tak szczerze, bezpardonowo i dla zdrowotności. Warunek wszak jest jeden &#8211; Sonic Youth musieliby dostarczyć im odpowiedniej pożywki, czyli wydać chłam. A skoro do tej pory nie wydali? Oto rozkoszny problem nas, maluczkich. Problem tym bardziej dokuczliwy, że w ciągu kilku (kilkunastu?) kolejnych lat nic nie wskazuje na zmianę. &#8220;The Eternal&#8221; to kolejna porcja znakomitego, gitarowego rzemiosła. Łba ani żadnego ucha nie urywa, potwierdza jedynie po raz kolejny niekwestionowaną pozycję ekipy Thurstona Moore&#8217;a w alternatywnym półświatku. Pozycję lidera, dodajmy. Jeśli bezczelnie przyjmiemy, że płyty Sonic Youth, takie jak &#8220;Daydream Nation&#8221;, &#8220;Goo&#8221;, &#8220;Dirty&#8221; czy &#8220;Washing Machine&#8221; są dla tej kapeli normą, &#8220;The Eternal&#8221; łapie się z powodzeniem w grupie drugiej, czyli dzieł &#8220;ledwie&#8221; znakomitych, choć już nie rewolucyjnych. Zresztą, żądni absolutów fachowcy i tak tę płytę oleją. Nie ma bowiem na świecie wykonawcy, który planuje i rozkłada swoją [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Rzadka to sztuka w muzycznym biznesie, by jakiś wykonawca przez prawie 30 lat aktywności fonograficznej niczego nie spartolił. NICZEGO! Sonic Youth podpadają idealnie pod powyższe.</strong><br />
<span style="color: #ffffff;">&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;</span></p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-2091" title="sonic_youth_page" src="http://www.megatotal.pl/megazin/wp-content/uploads/2009/06/sonic_youth_page.jpg" alt="sonic_youth_page" width="500" height="246" /></p>
<p><span style="color: #ffffff;">&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;</span><br />
Pisanie o nowych wydawnictwach tej kapeli jest okrutnie nudne. Domyślam się nawet, że w umiarkowanie licznej grupie dziennikarzy muzycznych zajmujących się rockiem alternatywnym, jakiś mały odsetek stanowią ci, którzy chociaż raz w życiu chcieliby &#8220;zjechać&#8221; nowojorczyków. Tak szczerze, bezpardonowo i dla zdrowotności. Warunek wszak jest jeden &#8211; Sonic Youth musieliby dostarczyć im odpowiedniej pożywki, czyli wydać chłam. A skoro do tej pory nie wydali? Oto rozkoszny problem nas, maluczkich. Problem tym bardziej dokuczliwy, że w ciągu kilku (kilkunastu?) kolejnych lat nic nie wskazuje na zmianę.</p>
<p>&#8220;The Eternal&#8221; to kolejna porcja znakomitego, gitarowego rzemiosła. Łba ani żadnego ucha nie urywa, potwierdza jedynie po raz kolejny niekwestionowaną pozycję ekipy Thurstona Moore&#8217;a w alternatywnym półświatku. Pozycję lidera, dodajmy. Jeśli bezczelnie przyjmiemy, że płyty Sonic Youth, takie jak &#8220;Daydream Nation&#8221;, &#8220;Goo&#8221;, &#8220;Dirty&#8221; czy &#8220;Washing Machine&#8221; są dla tej kapeli normą, &#8220;The Eternal&#8221; łapie się z powodzeniem w grupie drugiej, czyli dzieł &#8220;ledwie&#8221; znakomitych, choć już nie rewolucyjnych. Zresztą, żądni absolutów fachowcy i tak tę płytę oleją. Nie ma bowiem na świecie wykonawcy, który planuje i rozkłada swoją rewolucyjną sztukę na dziesięciolecia, a przecież tacy być powinni, prawda? Docenci, na drzewo!</p>
<p>Mentalnym patronem &#8220;The Eternal&#8221; jest Ron Asheton, zmarły w styczniu tego roku gitarzysta The Stooges. W składzie zameldował się na stałe były basista Pavement &#8211; Mark Ibold, który wspomagał Sonic Youth już w 2006 roku, na trasie promującej album &#8220;Rather Ripped&#8221;. Płytę rozpoczyna celny, motoryczny groove &#8211; &#8220;Sacred Trickster&#8221;. Gdyby ktoś miał wątpliwości &#8211; Kim Gordon skończyła w kwietniu 56 lat, co nie przeszkadza jej kasować wokalnie żeńską konkurencję w postaci Allison Moshart, Karen O czy innych Beth Ditto. Numery zaśpiewane na &#8220;The Eternal&#8221; przez basistkę (oprócz wyżej wspomnianego jeszcze &#8220;Calming The Snake&#8221;, &#8220;Malibu Gas Station&#8221; i &#8220;Massage The History&#8221;) tworzą mocny kręgosłup tej płyty. Osobliwie wypada zwłaszcza zamykający album ostatni z wymienionych. Snujący się, pięknie oplatający całość temat gitary akustycznej powraca w zalewie gitarowych jazgotów Moore&#8217;a, będąc jakby początkiem delikatnej, klimatycznej cody z łamiącym się, wręcz płaczliwym wokalem Kim. Ktoś, kto przed pierwszym przesłuchaniem nie sprawdzał długości utworów, będzie się przez chwilę zastanawiał, czy orkiestra powtórzy tutaj jazdę znaną choćby z &#8220;The Diamond Sea&#8221;. Jest szansa na ponad dwudziestominutowy, psychodeliczny odlot? Nie ma. Po 9 minutach i 45 sekundach kończymy zabawę. Ale zanim zakończymy ją na dobre, zwróćmy jeszcze uwagę na duet wokalny Gordon &#8211; Moore w &#8220;Anti Orgasm&#8221; czy czwarty na płycie kawałek &#8220;Antenna&#8221;. Refren zapewnia tej kompozycji miano &#8220;prawdopodobnie pierwszego radio friendly kawałka Sonic Youth&#8221; bez uszczerbku na jego wartości artystycznej. Inna sprawa, że radio (zwłaszcza w Polsce) nie jest jeszcze na tyle friendly, żeby to podchwycić. Zresztą, w przypadku tego zespołu nie ma to żadnego znaczenia.</p>
<p>&#8220;The Eternal&#8221; to rock&#8217;n'rollowa pańszczyzna odrobiona na wciąż dla wielu nieosiągalnym poziomie. Szczerze, mocno, gitarowo. Jesteśmy w domu, Panie Moore!</p>
<p>Piotr Stelmach</p>
<!-- Added by Google Maps (Begin) -->
		<script type="text/javascript">
/*@cc_on @*/
/*@if (@_win32)
document.write("<script id=__ie_onload defer src=javascript:void(0)><\/script>");
var script = document.getElementById('__ie_onload');
script.onreadystatechange = function() {
  if (this.readyState == 'complete') {}
};
/*@end @*/
if (document.addEventListener) {}</script><!-- Added by Google Maps (End) -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://megazin.megatotal.pl/sonic-youth-the-eternal/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Phonebox &#8211; Who Knows?</title>
		<link>http://megazin.megatotal.pl/phonebox-who-knows/</link>
		<comments>http://megazin.megatotal.pl/phonebox-who-knows/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 22 Jun 2009 14:58:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Stelmach</dc:creator>
				<category><![CDATA[megatotale]]></category>
		<category><![CDATA[newsy]]></category>
		<category><![CDATA[płyty]]></category>
		<category><![CDATA[red stelmach]]></category>
		<category><![CDATA[megatotal]]></category>
		<category><![CDATA[mp3]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[phonebox]]></category>
		<category><![CDATA[piotr stelmach]]></category>
		<category><![CDATA[premiera]]></category>
		<category><![CDATA[premiera_mt]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.megatotal.pl/megazin/?p=2054</guid>
		<description><![CDATA[Ciesząc się ze zdobycia Megatotalu przez tarnogórski zespół, w październiku 2008 pisałem tak: &#8220;Co chciałbym usłyszeć na ich pierwszym oficjalnym singlu? Stawiam zdecydowanie na &#8220;Feel All Right&#8221;, motoryczny numer z wyraźnie pulsującym basem i dziarskim refrenem. Nagrany w profesjonalnych warunkach może zgłaszać nieśmiałe pretensje do czepliwego jak rzep przeboju, którego kapela nie musi się wstydzić&#8221;. Jakieś dwa miesiące temu Redakcja portalu przysłała mi dwie empetrójki z piosenkami przeznaczonymi na to wydawnictwo. Posłuchałem kilka razy, zaprezentowałem w Offensywie i&#8230; miałem wątpliwości. Mam je zresztą nadal. Niby wszystko gra &#8211; obiecująca kapela wydaje oficjalną płytkę, wybierając na nią dwa dziarskie kawałki. Pierwszy (&#8220;Feel Alright&#8221;) jest najbardziej chwytliwym numerem w dotychczasowym dorobku zespołu. Drugi (&#8220;Bottle Of Beauty&#8221;) to quasi ballada z bujającym refrenem, takim do podśpiewywania przy goleniu i innych czynnościach ablucyjno &#8211; sportowych. Wiochy nie ma, bo w przypadku tego zespołu nigdy nie było i, daj Boże, nie będzie. Panowie, a zwłaszcza wokalista, nie pamiętają wprawdzie, że hurtowe cytaty z Oasis są dziś mocno passe, ale robią to doprawdy zgrabnie. Phonebox zaczyna swoją karierę od dwóch mocnych melodii, które nie kojarzą się z martyrologicznym hasłem &#8211; wytrychem &#8220;Polski Rock&#8221;. A jednak coś tu nie stroi&#8230; Produkcja. Słuchając kolejny raz tych dwóch piosenek [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Ciesząc się ze zdobycia Megatotalu przez tarnogórski zespół, w październiku 2008 pisałem tak:<br />
<em>&#8220;Co chciałbym usłyszeć na ich pierwszym oficjalnym singlu? Stawiam zdecydowanie na &#8220;Feel All Right&#8221;, motoryczny numer z wyraźnie pulsującym basem i dziarskim refrenem. Nagrany w profesjonalnych warunkach może zgłaszać nieśmiałe pretensje do czepliwego jak rzep przeboju, którego kapela nie musi się wstydzić&#8221;.</em></strong></p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-2055" title="phonebox_page" src="http://www.megatotal.pl/megazin/wp-content/uploads/2009/06/phonebox_page.jpg" alt="phonebox_page" width="500" height="234" /></p>
<p>Jakieś dwa miesiące temu Redakcja portalu przysłała mi dwie empetrójki z piosenkami przeznaczonymi na to wydawnictwo. Posłuchałem kilka razy, zaprezentowałem w Offensywie i&#8230; miałem wątpliwości. Mam je zresztą nadal.</p>
<p>Niby wszystko gra &#8211; obiecująca kapela wydaje oficjalną płytkę, wybierając na nią dwa dziarskie kawałki. Pierwszy (&#8220;Feel Alright&#8221;) jest najbardziej chwytliwym numerem w dotychczasowym dorobku zespołu. Drugi (&#8220;Bottle Of Beauty&#8221;) to quasi ballada z bujającym refrenem, takim do podśpiewywania przy goleniu i innych czynnościach ablucyjno &#8211; sportowych. Wiochy nie ma, bo w przypadku tego zespołu nigdy nie było i, daj Boże, nie będzie. Panowie, a zwłaszcza wokalista, nie pamiętają wprawdzie, że hurtowe cytaty z Oasis są dziś mocno passe, ale robią to doprawdy zgrabnie. Phonebox zaczyna swoją karierę od dwóch mocnych melodii, które nie kojarzą się z martyrologicznym hasłem &#8211; wytrychem &#8220;Polski Rock&#8221;. A jednak coś tu nie stroi&#8230;</p>
<p>Produkcja. Słuchając kolejny raz tych dwóch piosenek nie mogę pozbyć się wrażenia, że podczas sesji nagraniowej ktoś niepotrzebnie sprowadził kapelę na ziemię. A może zrobił to sobie sam zespół? Mając w pamięci wcześniejsze nagrania demo Phoneboxu, wiem, że ta orkiestra potrafi zagrać bardzo sprawnie i do tego z nerwem. Tutaj ów nerw poddano działaniu produkcyjnej neospasminy. Tak, jakby przygotowany do swojej pierwszej przygody fonograficznej skład usłyszał od Bardziej Doświadczonych Osób: &#8220;Koledzy, fajnie gracie, ale teraz będziemy robili muzykę środka, ok?&#8221;. Pochowane gitary, rozmyty temat główny &#8220;Feel Alright&#8221;, no i beznamiętny wokal. Wojtek Czachorowski na demówkach ŚPIEWAŁ, teraz odklepuje. Nie chcę tu tworzyć bufoniastych teorii o trójkowym perfekcjonizmie, ale polecam gorąco wersję &#8220;Feel Alright&#8221; z naszej &#8220;Offsesji&#8221;. Cóż, sprowadzając zagadnienie do niewygodnego parteru, stwierdzam, że muzyka chłopaków na tym singlu straciła jaja. Rasowe, wpadające w ucho kawałki brzmią tutaj jak &#8220;adult contemporary rock&#8217;n'roll&#8221;, a nie powinny. Ten zespół ma jeszcze kilkanaście lat, żeby zdziadzieć. Nie musi tego robić na samym starcie.</p>
<p>Panowie Producenci, Panowie Muzycy! Nie wiem, kto z Was nacisnął ten hamulec, ale na przyszłość prosiłbym o nieco więcej szaleństwa za kierownicą. Jeździć wolno prawym pasem to nie zawsze znaczy jeździć bezpiecznie, a co najważniejsze przyjemnie.</p>
<p>A zespołowi i fanom, którzy zainwestowali, szczerze gratuluję! Należało się Wam!</p>
<p>Piotr Stelmach</p>
<p><strong><a href="http://www.megatunes.pl/phonebox-who-knows.html">Phonebox &#8211; Who knows?. Kup tę płytę w MegaTunes!</a></strong></p>
<!-- Added by Google Maps (Begin) -->
		<script type="text/javascript">
/*@cc_on @*/
/*@if (@_win32)
document.write("<script id=__ie_onload defer src=javascript:void(0)><\/script>");
var script = document.getElementById('__ie_onload');
script.onreadystatechange = function() {
  if (this.readyState == 'complete') {}
};
/*@end @*/
if (document.addEventListener) {}</script><!-- Added by Google Maps (End) -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://megazin.megatotal.pl/phonebox-who-knows/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
