<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>MegaZin - oficjalny megafon portalu MegaTotal.pljaniszewski | MegaZin - oficjalny megafon portalu MegaTotal.pl</title>
	<atom:link href="http://megazin.megatotal.pl/tag/janiszewski/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://megazin.megatotal.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Fri, 22 Mar 2019 21:40:24 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Turn it on Again czyli złote czasy radia. cz.7</title>
		<link>http://megazin.megatotal.pl/turn-it-on-again-czyli-zlote-czasy-radia-cz-7/</link>
		<comments>http://megazin.megatotal.pl/turn-it-on-again-czyli-zlote-czasy-radia-cz-7/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 06 Dec 2010 21:11:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ASz</dc:creator>
				<category><![CDATA[felietony]]></category>
		<category><![CDATA[gdzie oni są]]></category>
		<category><![CDATA[damian recław]]></category>
		<category><![CDATA[historia]]></category>
		<category><![CDATA[janiszewski]]></category>
		<category><![CDATA[kaczkowski]]></category>
		<category><![CDATA[kordowicz]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[polskie radio]]></category>
		<category><![CDATA[radio]]></category>
		<category><![CDATA[szuba]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.megatotal.pl/megazin/?p=6076</guid>
		<description><![CDATA[Projekt „Gdzie oni są?” w Megatotalu na dobre i spotkał się z żywym zainteresowaniem i przychylnością Waszą :) Któregoś dnia odezwał się do nas Damian Recław – wyjątkowy pasjonat muzyki. Przysłał nam swoje wspomnienia, które okazały się czymś znacznie większym niż wspominkowy felieton czy wywiad. Poniżej siódmy odcinek tego tekstu. Całość obejmie kilka odcinków, które będą publikowane w każdy poniedziałek aż do&#8230; ale to już tajemnica ;) Wam życzymy przyjemnej lektury, a panu Damianowi serdecznie dziękujemy. Jerzy Janiszewski Jerzy JANISZEWSKI (ur. 1944 r.) jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych „głosów” i dziennikarzy muzycznych związanych z Polskim Radiem. Karierę dziennikarską rozpoczął w końcu lat 60. w akademickim radiowęźle przy Uniwersytecie Marii Skłodowskiej-Curie (UMCS) w Lublinie (późniejsze Radio Centrum). W latach 70. rozpoczął pracę w redakcji muzycznej regionalnego Radia Lublin. W połowie lat 70. Jerzy Janiszewski rozpoczął współpracę z Programem III i IV Polskiego Radia. Najczęściej występował wówczas jako „prezenter w gościnie” w audycjach muzycznych obu stacji przedstawiając i propagując wybitnych przedstawicieli zachodnioeuropejskiej muzyki rockowej. Prowadzone przez Niego audycje („Studio stereo” w Programie IV, czy „Zapraszamy do Trójki” w Programie III) charakteryzowały się niezwykle starannym repertuarem np. prezentacją największych gwiazd rocka, np. płyt THE BEATLES, PINK FLOYD, ERICA CLAPTONA oraz starannymi komentarzami do [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Projekt „Gdzie oni są?” w Megatotalu na dobre i spotkał się z żywym zainteresowaniem i przychylnością Waszą :) Któregoś dnia odezwał się do nas Damian Recław – wyjątkowy pasjonat muzyki. Przysłał nam swoje wspomnienia, które okazały się czymś znacznie większym niż wspominkowy felieton czy wywiad. Poniżej siódmy odcinek tego tekstu. Całość obejmie kilka odcinków, które będą publikowane w każdy poniedziałek aż do&#8230; ale to już tajemnica ;) Wam życzymy przyjemnej lektury, a panu Damianowi serdecznie dziękujemy.</strong></p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-6078" title="tioa7_page" src="http://www.megatotal.pl/megazin/wp-content/uploads/2010/12/tioa7_page.jpg" alt="" width="500" height="289" /></p>
<p><strong>Jerzy Janiszewski</strong></p>
<p>Jerzy JANISZEWSKI (ur. 1944 r.) jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych „głosów” i dziennikarzy muzycznych związanych z Polskim Radiem. Karierę dziennikarską rozpoczął w końcu lat 60. w akademickim radiowęźle przy Uniwersytecie Marii Skłodowskiej-Curie (UMCS) w Lublinie (późniejsze Radio Centrum). W latach 70. rozpoczął pracę w redakcji muzycznej regionalnego Radia Lublin.</p>
<p>W połowie lat 70. Jerzy Janiszewski rozpoczął współpracę z Programem III i IV Polskiego Radia. Najczęściej występował wówczas jako „prezenter w gościnie” w audycjach muzycznych obu stacji przedstawiając i propagując wybitnych przedstawicieli zachodnioeuropejskiej muzyki rockowej. Prowadzone przez Niego audycje („Studio stereo” w Programie IV, czy „Zapraszamy do Trójki” w Programie III) charakteryzowały się niezwykle starannym repertuarem np. prezentacją największych gwiazd rocka, np. płyt THE BEATLES, PINK FLOYD, ERICA CLAPTONA oraz starannymi komentarzami do prezentowanej muzyki. Nie przypadkowo więc nazywano go „chodzącą encyklopedią” muzyki rockowej.</p>
<p>Jerzy Janiszewski był także opiekunem artystycznym i promotorem wielu znanych obecnie polskich artystów nagrywających dla Radia Lublin, m.in. BUDKI SUFLERA, IZABELI TROJANOWSKIEJ, URSZULI, MAANAMU, LADY PANK.</p>
<p>Stan wojenny przerwał prezentację przez Niego w nieznanej z nazwy audycji (może retransmisja lokalnego „Studia stereo” z Radia Lublin) w Programie IV cyklu audycji poświęconych grupie LED ZEPPELIN.</p>
<p>Wiosną 1982 roku w Programie IV (potem II) zaprezentował w wersji stereo w nieustalonych jak dotąd audycjach („Studia Stereo” lub retransmisja z Radia Lublin) dyskografie czołowych gwiazd rocka, wzbogacając samą prezentację płyt erudycyjnymi komentarzami. Było to dokończenie przerwanej stanem wojennym prezentacji dyskografii LED ZEPPELIN. Na przełomie 1982/1983 r. w ten sam perfekcyjny sposób udostępnił pełną dyskografię zespołu KING CRIMSON, a w 1983 r. dyskografię PINK FLOYD.</p>
<p>W latach 80. jego najbardziej znaną autorską audycją przygotowywaną wraz z Janem Nowackim w Programie IV (II) były „Płyty z gwiazdką” nadawane w latach 1982-1983. Ponadto prezentował na antenie i przygotowywał repertuar następujących audycji: „Nowa Płyta”, „Klub Stereo”, „Zapraszamy do Trójki”, „Kanon Muzyki Rockowej”.</p>
<p>Dla mnie Jerzy Janiszewski pozostanie zawsze tym, który jako pierwszy w tak systematyczny sposób wprowadził mnie w świat muzyki rockowej. Dzięki Niemu zrozumiałem, że gitara Erica Claptona jest &#8211; „instrumentem”, nagranie &#8211; „kompozycją” a płyta &#8211; dziełem”. Pokazał mi, że muzyka rockowa jest jednym z przejawów sztuki, a także że jest związana z konkretną wiedzą o wykonawcach i okolicznościach powstania poszczególnych nagrań i płyt, np. przy prezentacji dyskografii LED ZEPPELIN.</p>
<p><strong>Jerzy Kordowicz</strong></p>
<p>Jerzy KORDOWICZ (ur. 17 XI 1945 r.) należy do elitarnej grupy najbardziej znanych polskich dziennikarzy radiowych, jest także publicystą, realizatorem i popularyzatorem muzyki elektronicznej. Każdy, choć raz w zyciu usłyszał jego charakterystyczny gruby głos, zapamięta go do końca życia.</p>
<p>Karierę w Polskim Radio rozpoczął w latach 70. jako inżynier dźwięku. W 1977 r. zadebiutował jako konferansjer w Programie III PR. W latach 80. zasłynął jako autor audycji z muzyką elektroniczną w Programie IV a potem II Polskiego Radia. Jego charakterystyczny głęboki i ciepły głos na trwale zapisał się w pamięci słuchaczy Polskiego Radia i już zawsze będzie się mi kojarzył z audycjami poświęconymi muzyce elektronicznej w Polskim Radio.</p>
<p>W latach 80. XX w. w szeregu audycji, m.in. „Klasycy syntezatorów”, „Muzyka na syntezatory” i „Studio Nagrań” prezentował wykonawców z kręgu tzw. elektronicznego rocka. Wszystkie te audycje, a zwłaszcza ostatnia z nich, mają obecnie status kultowych i wcale się temu nie dziwię.</p>
<p>W latach 1986-1990 należał do współtwórców pamiętnego programu satyrycznego „Nie tylko dla orłów” nadawanego w Programie III PR w piątkowe, a później sobotnie wieczory. W latach 90. najbardziej znaną jego audycją było „Studio el-muzyki”, a obecnie jest autorem audycji „El Trójka pod księżycem”.</p>
<p>Występuje jako honorowy gość a także prezenter podczas imprez dotyczące muzyki elektronicznej, np. Międzynarodowych Prezentacji Muzycznych Ambient w Gorlickim Centrum Kultury (organizowane od 1998 r.). Przygotował artykuły m.in. do następujących czasopism: „Muzyk”, „Brzmienia”, „Music News” i „Jazz Forum”.</p>
<p><strong>Moje audiofilstwo z lat 1980-1981</strong></p>
<p>Początkowo audycje nagrywałem z eteru za pośrednictwem zakupionego w lutym 1980 r. monofonicznego radiomagnetofonu UNITRA-ELTRA „Maja”. Było to urządzenie toporne pod względem mechanicznym i prymitywne pod względem elektronicznym. Zamontowany w radiomagnetofonie tuner był niskiej jakości i ściągał głównie szumy, a magnetofon nie miał możliwości wysterowania poziomu głośności nagrań, przez co wszystko co zostało nagrane przy wyższej głośności dawało niezamierzony efekt „hard-rocka” gdyż było przesterowane i w zasadzie nie dawało się już słuchać.</p>
<p>Jakość dokonywanego przez mnie zapisu audycji muzycznych z Polskiego Radia poprawiła się znacznie za sprawą nowoczesnego &#8211; jak na ówczesne polskie realia &#8211; sprzętu stereo zakupionego przez Rodziców w czerwcu 1980 r. Tę nowoczesną stereofoniczną wieżę „Kleopatra 2 A hi-fi produkowały zakłady UNITRA-DIORA, a składała się ona z tunera „Kleopatra 2A” oraz wzmacniacza WSH 402 „Kleopatra 2”. To na owe czasy był prawdziwy peerelowski high-end, a faktycznie była to już trochę przestarzała konstrukcja bazująca na osiągnięciach masowej elektroniki japońskiej początku lat 70. Zakup tych urządzeń to był prawdziwie wielkim wydatkiem (sama „Kleopatra” kosztowała 13.800 zł) a więc co najmniej podwójną ówczesną średnią krajową. Oczywiście nie obeszło się bez rat i małej polemiki z Matką, która nie podzielała entuzjazmu Ojca do elektroniki popularnej.</p>
<p>Wraz z zestawem „Kleopatra” Rodzice zakupili dość dobry magnetofon kasetowy UNITRA ZRK M523SD pogardliwie nazywany „tapeciakiem”, od sposobu wystroju jego przedniego panelu. Nie było to urządzenie najnowocześniejsze, ale dość przyzwoite i w miarę niezawodne, posiadało także system redukcji szumów DNL. Był on nietypowy, ale zakup systemu Dolby B został uznany przez jakiś nieznanych mi ówczesnych decydentów za zbędny luksus, za co z pewnością jakieś gnidy z tej fabryki lub miejscowego Komitetu Partii wzięły premię za racjonalizację.</p>
<p>Najważniejszą dla mnie zmianą w zakresie zakupów sprzętu stereofonicznego w latach 80. było nabycie przez mnie w kwietniu 1981 r. bardzo nowoczesnego jak na owe czasy radioodbiornika „Radmor 5102” QQ produkowanego przez zakłady RADMOR w Gdyni. Obecnie radioodbiornik Radmor jest urządzeniem kultowym, a wówczas był hitowym i to bardzo drogim, w 1980 r. kosztował 19.600 zł, czyli ówczesne cztery średnie pensje (tak jakby w 2010 r. ok. 12 tys. obecnych zł). Gdyńskie zakłady UNITRA-RADMOR specjalizujące się w produkcji radiostacji dla Ludowego Wojska dołożyły starań, aby radioodbiornik był maksymalnie nowoczesny pod względem elektronicznym m.in. zastosowano w nim wzbudzające podziw podświetlane na zielono nowoczesne wówczas wychylne wskaźniki poziomu wysterowania, a całość wykończono ekskluzywnymi płytami imitującymi drewno.</p>
<p>W czerwcu 1981 r., a więc wkrótce po zakupie Radmora dokupiłem do zestawu nowoczesny jak na owe czasy w Polsce magnetofon kasetowy ZWL M551S „Finezja 3” produkowany przez zakłady UNITRA w Lubartowie. Podobnie do Radmora było to w tym czasie również dość drogie urządzenie, ale niestety już nie tak ekskluzywne. Magnetofon wykończono bowiem dość tanim plastikiem, jego mechanika nie była najlepsza, a brak systemu Doblby B był już poważnym mankamentem. Z obecnej perspektywy jawi się on raczej jako przykład produkcji kryzysowej, w której brak dewiz potrzebnych do zakupu nowoczesnych technologii starano się zastąpić tańszymi rozwiązaniami, zwłaszcza pod względem elektronicznym.</p>
<p>Latem 1981 r. swoją mozolnie kompletowaną wieżę stereo uzupełniłem o moje największe marzenie &#8211; magnetofon szpulowy klasy hi-fi. Był to ówczesny rynkowy hit magnetofon szpulowy UNITRA ZRK „Aria” MS2412. Magnetofon ten miał bardzo dobre parametry elektroniczne, ale jego słabym punktem była mechanika. Niestety od początku magnetofon ten odstawał od podobnych konstrukcji zachodnich, a jego drobna awaryjność np. gniecenie bez powodu założonej taśmy, wkrótce skutecznie mnie wyleczyła z miłości do szpulowców.</p>
<p>W latach 1980-1981 do nagrywania audycji muzycznych Polskiego Radia do zapisu używałem głównie nośników produkcji polskiej, najczęściej taśm szpulowych i kaset produkowanych na licencji niemieckiej AGFA przez Zakłady Wytwórcze Chemitex „Stilon” w Gorzowie Wielkopolskim. Początkowo używałem najbardziej popularnych kaset magnetofonowych Compact Cassette C-60 i C-90 szyderczo zwanych Low Nosie, gdyż szumiały jak cholera (znacznie rzadziej używałem taśm C-120, zresztą trudno dostępnych i drogich), a także podobnych taśm szpulowych Stilon 560 i 730 m.</p>
<p>Na początku lat 80. pojawiły się polskie ulepszone kasety żelazowe o wyższym poziomie dynamiki i nisko szumowe występujących pod nazwą „Ferrum Forte”. Produkowały je także zakłady „Stilon” w standardowych rozmiarach C-60 i C-90. W szybkim tempie oba rodzaje tych taśm zdominowały moją taśmotekę. Byłem z nich zadowolony, gdyż nagrywały na nich sygnał z radia był dobrej jakości przy odtwarzaniu.</p>
<p>W 1981 r. z konieczności spowodowanej brakami towarów, zakupiłem także pewną ilość dość kiepskich kaset produkcji krajowej funkcjonujących pod nazwą „Europ” (nazwy nie jestem pewien). Był to najpewniej produkt polskiego ówczesnego podziemnego kapitalizmu a jego cechą charakterystyczną była fatalna jakość stąd trudno się dziwić, że słuch po nich całkowicie zaginął.</p>
<p>Na wspomnianym sprzęcie i nośnikach najczęściej nagrywałem audycje w takiej postaci jak je prezentowano w eterze: a więc audycje monofoniczne w wersji monofonicznej, a audycje stereofoniczne w wersji stereofonicznej. Od tych zasad zdarzały się jednak wyjątki, np. gdy brakowało mi taśm to niekiedy nagrywałem audycje muzyczne na szpulach w wersji monofonicznej, aby zaoszczędzić jedną ze ścieżek do dalszych nagrań.</p>
<p>W związku z tym, że posiadałem dwie wieże stereo i dwa magnetofony, niekiedy nagrywałem dwie różne audycje muzyczne na dwóch różnych magnetofonach. Przykładowo jedną nagrywałem w pokoju gościnnym Rodziców na dole domu i na wieży „Kleopatra 2”, a drugą w swym pokoju na górze na Radmorze 5102 QQ.</p>
<p><strong>Jak to Kaczkowski i inni muzycznie mnie wychowali</strong></p>
<p>Na pewno największy wpływ wywarły na mnie gusta i upodobania Piotra Kaczkowskiego, a zwłaszcza audycja „Minimax” w której Kaczkowski prezentował głównie nowości płytowe. Z biegiem czasu zaczęło mnie jednak denerwować to, że stosunkowo rzadko przedstawiał w niej klasykę rocka. Z tego powodu w późniejszych latach bardziej ceniłem np. jego audycję „Kanon Muzyki Rockowej”. W związku z tym, że słabo znałem j. angielski sporo trudności sprawiało mi też zrozumienie prezentowanych przez Niego zapowiedzi muzycznych, gdyż Jego angielszczyzna była zbyt „manieryczna” jak na moją percepcję.</p>
<p>Audycją muzyczną, która w pierwszym okresie mojego życia jako melomana odegrała szczególną rolę był „Katalog Nagrań” przygotowywany przez Grzegorza Wasowskiego. Nieznane mi wtedy układy w Polskim Radio sprawiały jednak, że Wasowski przygotowywał tę audycję, ale nie pozwolono mu jej prowadzić. W jego imieniu prowadzili ją spikerzy dyżurni. Na zawsze jednak zapamiętałem serwowaną po każdej audycji zapowiedź spikera, że „audycję przygotował Grzegorz Wasowski”. Wtedy nie wiedziałem, że chłopak miał ogólnie podejrzanego Ojca, a sam był wywrotowcem jako działacz radiowej „Solidarności”.</p>
<p>Lubiłem tę audycję, bo w systematyczny sposób umożliwiała mi poznanie dorobku muzycznego czołowych przedstawicieli muzyki rockowej z kręgu anglosaskiego np. LED ZEPPELIN, KING CRIMSON, THE MOODY BLUES, DEEP PURPLE. Główną wadą tej audycji było to, że w latach 1980-1981 nadawana była w systemie monofonicznym. Niekiedy jednak dyskografie niespodziewanie przerywano, np. w wypadku płyt DEEP PURPLE, ale z drugiej strony prezentowano także pojedyncze wartościowe albumy np. GENTLE GIANT i „Three Friends”, czy uzupełniano dyskografie rzadkimi singlami, np. w wypadku JIMI HENDRIXA.</p>
<p>Po raz pierwszy na szerszą skalę zetknąłem się z tzw. elektronicznym rockiem w audycjach Jerzego Kordowicza prezentowanych w ramach cyklu „Muzykobranie”. Przedstawiono w nich w nich płyty i fragmenty nagrań klasyków tego gatunku muzyki, m.in. albumy TANGERINE DREAM, KLAUSA SCHULZE, ISAO TOMITY, ASH RA TEMPEL. Gdy po raz pierwszy słuchałem w audycji nagrań grupy EDGARA FROESE przebijających się wśród szumów i zakłóceń eteru postanowiłem, że w przyszłości w pełni zapoznam się z dorobkiem tych wykonawców. Zaszczepione wówczas zainteresowanie przetrwało próbę czasu a tzw. klasyczna muzyka elektroniczna, zwłaszcza ze szkoły berlińskiej należy obecnie do moich ulubionych.</p>
<p>Wyjątkowo duże wrażenie zrobiły wtedy na mnie audycje przygotowane przez redaktora Korneliusza Pacudę w ramach cyklu „Niedzielna Szkółka Muzyczna”. W dwóch (lub w trzech) programach nadanych we wrześniu i październiku 1980 r. Piotr Kaczkowski, przedstawił dotychczasową historię rocka w Zachodniej Europie przeplatając to nagraniami wybranych czołowych wykonawców.</p>
<p>Opowiadając o początkach nowoczesnego rocka w Wielkiej Brytanii w latach 60. XX w. Kaczkowski zaczął od stwierdzenia, że: wszyscy zaczynali wówczas od bluesa przytaczając potem fragment dziejów zespołu FLEETWOOD MAC i puszczając nagranie Need Your Love So Bad. W toku dalszej rozmowy z K. Pacudą omawiał stopniowo poszczególne gatunki rocka np. rocka psychodelicznego (THE GRATEFUL DEAD), hard rocka (LED ZEPPELIN), rocka symfonicznego (YES), jazz rocka (CHICAGO), aż po czasy wówczas współczesne, a więc nową falę (TELEVISION) i nową falę brytyjskiego heavy metalu (DEF LEPPARD).</p>
<p>Tak przy okazji, każdy kto choć raz w życiu usłyszał zespół TELEVISION wie, że przeważającej większości przeciętnych grup rockowych bardzo daleko do geniuszu ujawnionego przez lidera tej grupy TOMA VERLAINE’A i jego kolegów.</p>
<p>Przeprowadzony wówczas przez Kaczkowskiego wykład o muzyce rockowej stał się dla mnie na długie lata „biblią młodego rockmana”. Dzisiaj może się to wydawać naiwne, ale wówczas nie było w Polsce prasy muzycznej, płyt, książek muzycznych i Internetu, a zdobyta dzięki tej audycji wiedza jeszcze na długie lata pozwalała mi na bycie większą niż przeciętna wiedzę o tym gatunku muzycznym. Wydane wtedy w PRL książki o rocku np. Marka Garzteckiego „Rock od Presleya do Santany” (zresztą bardzo dobra i niedościgniona w pewnych względach do dzisiaj) i Marka Gaszyńskiego „Muzyka jaką lubię” nie były dla mnie dostępne.</p>
<p>W obu wspomnianych audycjach (?) Kaczkowski zaprezentował wówczas sylwetki i nagrania m.in. następujących wykonawców. FLLETWOOD MAC, THE CREAM, LED ZEPPELIN, BLACK SABBATH, DEEP PURPLE, KING CRIMSON, EMERSON LAKE &amp; PALMER, YES, GENESIS, MIKE OLDFIELD, VANGELIS, WISHBONE ASH, VANILLA FUDGE, THE GRATEFUL DEAD, JEFFERSON AIRPLANE, CREDENCE CLEARWATER REVIVAL, NEIL YOUNG, JONI MITCHEL, MOUNTAIN, CHICAGO, BLOOD SWEAT &amp; TEARS, JETHRO TULL, PINK FLOYD, VAN HALEN, AC/DC, THE POLICE, DEF LEPPARD, QUEEN, TELEVISION.</p>
<p>W jednej z kolejnych, a zarazem ostatnich audycji z cyklu „Niedzielna Szkółka Muzyczna” Korneliusz Pacuda poprzez wywiad z nieznanym mi prezenterem (np. może z J. Kosińskim) przedstawił historię i dokonania dwóch wybitnych, ale mniej znanych i popularnych w Polsce grup brytyjskich: THE WHO i THE KINKS. Także ta audycja zilustrowana została wybranymi nagraniami obu zespołów, m.in. „My Generation” THE WHO i „You Really Got Me” THE KINKS. Ambicja skłaniała mnie do poszukiwania nagrań tych zespołów i zapoznania się z ich twórczością, co zresztą nie było łatwe. W każdym razie dzięki tej audycji należę obecnie do &#8211; jak sądzę &#8211; jednak wąskiego grona nielicznych miłośników obu grup.</p>
<p>Na zawsze zapadły mi w pamięci dwie audycje nadane w dniach 15 i 16 XI 1980 r. w ramach cyklu „Zapraszamy do Trójki” poświęcone zespołowi LED ZEPPELIN.</p>
<p>Przypuszczalnie prowadził je A. Wojciechowski. Audycje te poświęcone były sytuacji powstałej w światowym rocku po tragicznej śmierci perkusisty Johna Bonhama i przewidywanym rozpadzie LED ZEPPELIN. W audycji tej rozmowy „na żywo” ze słuchaczami przeplatane były wybranymi najlepszymi nagraniami LED ZEPPELIN, m.in. zaprezentowano wówczas: Dazed And Confused, Whole Lotta Love, Since I&#8217;ve Been Loving You, Stairway To Heaven, The Rain Song.</p>
<p>Wtedy nie całkiem rozumiałem tę rozpacz po śmierci Johna Bonhama i znaczenie LED ZEPPELIN dla rozwoju rocka i muzyki heavy metal, ale szybko nadrobiłem zapóźnienia w tej dziedzinie i już w pierwszej dekadzie lat 80. miałem u siebie na półce większość dyskografii tego zespołu. W Polskim Radio do znudzenia powtarzano też niektóre z nich np. „IV” z ulubionymi przez wielu „Schodami do Nieba”. Ja lubiłem bardziej ich późniejsze płyty np. „Presence” i kompozycję „Tea For One”.</p>
<p>W latach 1980-1981 ważną rolę dla mnie odegrał rozpoczęty wówczas cykl audycji pt.: „Klasycy muzyki rozrywkowej” nadawanej raz w tygodniu pod wieczór w dwóch częściach w Programie IV PR, w części pierwszej prezentowano kompozytorów, a w części drugiej wykonawców.</p>
<p>To jedna z najbardziej zapomnianych audycji muzycznych Polskiego Radia w latach 80. Udostępniono w niej m.in. wybitnych wykonawców muzyki rockowej ilustrując wszystko bardzo dobrze wybranymi utworami prezentowanych wykonawców czy nurtów, a wszystko to uzupełniane było ciekawymi i trafnymi komentarzami.</p>
<p>W ramach tej serii zaprezentowano m.in. cykle: „Klasycy symfonicznego rocka”, „Historia suity rockowej”, Mistrzowie muzycznego pastiszu”, „Słynne nagrania grupy Pink Floyd”.</p>
<p>W dwuczęściowej audycji „Klasycy symfonicznego rocka” nadanej 30 XI 1980 r. zaprezentowano następujące utwory: THE MOODY BLUES (Question, Nights In White Satin), FOCUS (Eruption), KING CRIMSON (In The Court Of The Crimson King), EMERSON LAKE &amp; PALMER (Fugue, Toccata), RICK WAKEMAN (Catherine Of Aragon), VANGELIS (Pulstar, Albedo 0’39).</p>
<p>Poszukiwanie płyt z jakich pochodziły powyższe nagrania stało się jedną z moich największych obsesji następnych lat. Wszyscy wspomniani wykonawcy byli gwiazdami progresywnego rocka lat 70., ale uznanie dla nich znacznie osłabło na początku lat 80. przez co także trudno było zdobyć ich muzykę. W wypadku holenderskiego zespołu Focus nastąpiło to dopiero pod koniec dekady w jednej z audycji „Wieczór Płytowe” prowadzonej przez Tomasza Beksińskiego.</p>
<p>W audycji „Historia suity rockowej” nadanej 8 XI 1981 r. przedstawiono następujące utwory: REFUGEE (Credo, The Grand Canyon Suite), YES (The Revealing Science of God, Ritual, Awaken).</p>
<p>Gdybym nie usłyszał nagrań z tej audycji, to jeszcze przez długi czas nie słyszałbym zespołu REFUGEE, a może także nie stałbym się fanem YES. Nagrania zespołu YES zdobyłem stosunkowo szybko i łatwo, natomiast dużym problemem okazało się zdobycie nagrań grupy REFUGEE. Ostatecznie album ten nagrałem ponownie w audycji „Kanon Rocka” prowadzonej przez Piotra Kaczkowskiego.</p>
<p>Natomiast w audycji „Mistrzowie muzycznego pastiszu” nadanej 29 XI 1981 r. przedstawiono kilka utworów FRANKA ZAPPY (Chunga’s Revenge, Rudy Wants to Buy Yez a Drink, Black Napkins, The Torture Never Stops, Ms. Pinky).</p>
<p>Począwszy od tej audycji stałem się fanatycznym fanem FRANKA ZAPPY. Skompletowanie płyt z jakich zaprezentowano powyższe nagrania stało się jedną z moich największych obsesji następnych lat. Niestety do końca lat 80. nie udało mi się posłuchać większości jego płyt, bo nigdzie nie mogłem ich zdobyć w celu przegrania. Kilka udało mi się kupić na płytach winylowych, ale większość była poza moim zasięgiem. Jedynie niektóre z nich prezentowano w Polskim Radio. W pełni muzyką ZAPPY mogłem się dopiero cieszyć na początku lat 90., gdy kupiłem sobie jego albumy na płytach CD.</p>
<p>W audycji „Słynne nagrania grupy Pink Floyd” nadanej 15 II 1981 r. przedstawiono następujące utwory tego zespołu:</p>
<p>Alan&#8217;s Psychedelic Breakfast, Fearless, Set the Controls for the Heart of the Sun, Several Species of Small Furry Animals Gathered Together in a Cave and Grooving with a Pict, The Narrow Way, The Great Gig in the Sky, Money, The Show Must Go On, In the Flesh, Run Like Hell, Waiting for the Worms, Stop, The Trial, Outside the Wall, Free Four.</p>
<p>Zespół PINK FLOYD wówczas i dzisiaj jest pomnikiem i czymś, co każdy chce poznać i posiadać (niekiedy tylko po to aby tego nienawidzić jak np. JOHNNY ROTTEN). Ten zbiór nagrań zespołu, zresztą nie najszczęśliwszy, był moim pierwszym przewodnikiem po jego twórczości, nie licząc oczywiście koleżeńskiej troski Eugeniusza K. i Adama W. Oczywiście wszystkie główne płyty PINK FLOYD kupiłem sobie w wersji analogowej jeszcze w latach 80., a z początkiem następnej dekady wymieniłem je na wersje kompaktowe.</p>
<p>Damian Recław</p>
<p>ciąg dalszy nastąpi…</p>
<p>poprzednie odcinki: <a href="../../?p=5550">1</a>, <a href="../../?p=5631">2</a>, <a href="../../?p=5714">3</a>, <a href="../../?p=5788">4</a>, <a href="../?p=5869">5</a>, <a href="http://www.megatotal.pl/megazin/?p=5969">6</a></p>
<p>————————————————————–</p>
<p><strong>O Autorze</strong></p>
<p><em>O sobie mogę powiedzieć, że udało mi się zrealizować wiele z tego co w młodości planowałem. Skończyłem studia historyczne na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach (1989), studia podyplomowe z zakresu muzealnictwa na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie (1993), pracowałem w kilku szkołach, a od 1988 r. pracuję w Muzeum w Gliwicach. Od 2003 r. jestem kierownikiem Działu Historii i dokumentacji Mechanicznej, a także kierownikiem Zamku Piastowskiego i redaktorem wydawnictw naukowych Muzeum. Prywatnie interesuję się kulturą popularną a zwłaszcza muzyką i filmem.</em></p>
<!-- Added by Google Maps (Begin) -->
		<script type="text/javascript">
/*@cc_on @*/
/*@if (@_win32)
document.write("<script id=__ie_onload defer src=javascript:void(0)><\/script>");
var script = document.getElementById('__ie_onload');
script.onreadystatechange = function() {
  if (this.readyState == 'complete') {}
};
/*@end @*/
if (document.addEventListener) {}</script><!-- Added by Google Maps (End) -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://megazin.megatotal.pl/turn-it-on-again-czyli-zlote-czasy-radia-cz-7/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Turn it on Again czyli złote czasy radia. cz.5</title>
		<link>http://megazin.megatotal.pl/turn-it-on-again-czyli-zlote-czasy-radia-cz-5/</link>
		<comments>http://megazin.megatotal.pl/turn-it-on-again-czyli-zlote-czasy-radia-cz-5/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 21 Nov 2010 23:41:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ASz</dc:creator>
				<category><![CDATA[felietony]]></category>
		<category><![CDATA[gdzie oni są]]></category>
		<category><![CDATA[damian recław]]></category>
		<category><![CDATA[historia]]></category>
		<category><![CDATA[janiszewski]]></category>
		<category><![CDATA[kaczkowski]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[muzykobranie]]></category>
		<category><![CDATA[polskie radio]]></category>
		<category><![CDATA[radio]]></category>
		<category><![CDATA[studio stereo]]></category>
		<category><![CDATA[szuba]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.megatotal.pl/megazin/?p=5869</guid>
		<description><![CDATA[Projekt „Gdzie oni są?” w Megatotalu na dobre i spotkał się z żywym zainteresowaniem i przychylnością Waszą :) Któregoś dnia odezwał się do nas Damian Recław – wyjątkowy pasjonat muzyki. Przysłał nam swoje wspomnienia, które okazały się czymś znacznie większym niż wspominkowy felieton czy wywiad. Poniżej piąty odcinek tego tekstu. Całość obejmie kilka odcinków, które będą publikowane w każdy poniedziałek aż do… ale to już tajemnica ;) Wam życzymy przyjemnej lektury, a panu Damianowi serdecznie dziękujemy. Audycja „Studio Stereo” Sobotnie „Studio Stereo” był na pewno najważniejszą audycją muzyczną Polskiego Radia nadawaną w systemie stereofonicznym na przełomie lat 70. i 80. Audycję nadawano w Programie IV Polskiego Radia przypuszczalnie od 1978 r. w sobotnie wieczory. Jej celem była prezentacja różnych współczesnych odmian muzyki popularnej, w tym także rockowej. W każdą sobotę z drżącym sercem czekałem na zapowiedź repertuaru kolejnej audycji. Była to jedna z największych atrakcji tygodnia, a audycja była tym bardziej wyczekana, że w tym okresie audycji w systemie stereofonicznym z muzyką popularną było jak na lekarstwo. Ponadto były to czasy &#8211; obecnemu pokoleniu młodych trudno to pojąć &#8211; że w Polsce nie było wolnych weekendów i w soboty chodziło się normalnie do pracy, a sobota była wolna, ale jedna [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Projekt „Gdzie oni są?” w Megatotalu na dobre i spotkał się z żywym zainteresowaniem i przychylnością Waszą :) Któregoś dnia odezwał się do nas Damian Recław – wyjątkowy pasjonat muzyki. Przysłał nam swoje wspomnienia, które okazały się czymś znacznie większym niż wspominkowy felieton czy wywiad. Poniżej piąty odcinek tego tekstu. Całość obejmie kilka odcinków, które będą publikowane w każdy poniedziałek aż do… ale to już tajemnica ;) Wam życzymy przyjemnej lektury, a panu Damianowi serdecznie dziękujemy.</strong></p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-5870" title="tioa5_page" src="http://www.megatotal.pl/megazin/wp-content/uploads/2010/11/tioa5_page.jpg" alt="" width="500" height="332" /></p>
<p><strong>Audycja „Studio Stereo”</strong></p>
<p>Sobotnie „Studio Stereo” był na pewno najważniejszą audycją muzyczną Polskiego Radia nadawaną w systemie stereofonicznym na przełomie lat 70. i 80. Audycję nadawano w Programie IV Polskiego Radia przypuszczalnie od 1978 r. w sobotnie wieczory. Jej celem była prezentacja różnych współczesnych odmian muzyki popularnej, w tym także rockowej. W każdą sobotę z drżącym sercem czekałem na zapowiedź repertuaru kolejnej audycji. Była to jedna z największych atrakcji tygodnia, a audycja była tym bardziej wyczekana, że w tym okresie audycji w systemie stereofonicznym z muzyką popularną było jak na lekarstwo. Ponadto były to czasy &#8211; obecnemu pokoleniu młodych trudno to pojąć &#8211; że w Polsce nie było wolnych weekendów i w soboty chodziło się normalnie do pracy, a sobota była wolna, ale jedna w miesiącu.</p>
<p>Gusta prowadzących i chęć przypodobania się ówczesnemu masowemu odbiorcy sprawiły, że w audycji szczególnie wiele miejsca zajmowała prezentacja ogromie popularnej wówczas muzyki disco, w czym specjalizowali się zwłaszcza gospodarze audycji: Jerzy Rowiński, Bogdan Fabiański. Z tego powodu inne niż disco gatunki muzyczne przedstawiano w audycji niejako jako dodatek do głównej zawartości programu, często były to wybrane wybitne utwory rockowe np. Epitaph KING CRIMSON.</p>
<p>Na szczęście w audycji prezentowano też całe płyty, w tym muzykę dla bardziej wymagających słuchaczy, m.in. muzykę elektroniczną. Jak dziś dzień pamiętam właśnie takie prezentacje w tej audycji albumów „Stratosfear” z 1976 r. zespołu TANGERINE DREAM, „China” VANGELISA z 1979 r., „Moondawn” KLAUSA SCHULZE z 1976 r.</p>
<p>Najpewniej Program IV w ramach swego pasma udostępniał też czas antenowy na retransmisję programów lokalnych. W takim lokalnym „Studio stereo” nadawanym najpewniej z Lublina J. Janiszewski rozpoczął w 1981 r. nadawanie dyskografii zespołu LED ZEPPELIN. Została ona brutalnie przerwana po pierwszej płycie z powodu przerwy w emisji programu radiowego na skutek wprowadzenia stanu wojennego w Polsce.</p>
<p>Wśród płyt prezentowanych w latach 1980-1981 w ramach sobotniego „Studio Stereo” a także niektórych audycji stereofonicznych w powszedni dni tygodnia największe wrażenie zrobiły na mnie:</p>
<p>1980 ROK</p>
<p>THE BEATLES &#8211; wybór wczesnych przebojów, QUEEN &#8211; „Queen Live Killers” (1979)?, JETHRO TULL &#8211; „Live Bursting Out” (1978)?, THE DOORS &#8211; „Absolutely Live” (1970)?, DEEP PURPLE &#8211; „Made In Japan” (1972?), GENESIS &#8211; Seconds Out” (1977)?</p>
<p>1981 ROK</p>
<p>RAINBOW &#8211; „Difficult To Cure” (1981), MIKE OLDFIELD &#8211; „Platinum” (1979), SANTANA &#8211; Lotus” (1974), TANGERINE DREAM &#8211; „The Sorcerer” (1977), YES &#8211; „Close To The Edge” (1972), KING CRIMSON &#8211; „In The Court Of The Crimson King” (1969), ELECTRIC LIGHT ORCHESTRA &#8211; „Time” (1981), VANGELIS &#8211; „China” (1979), JON&amp; VANGELIS &#8211; „The Friends Of Mr. Cairo” (1981), SANTANA &#8211; „Marathon” (1980), KING CRIMSON &#8211; „A Young Person’s Guide To King Crimson” (1974), PROCOL HARUM &#8211; „Rock Roots: Procol Harum” (1976), THE MOODY BLUES &#8211; „Long Distance Voyager” (1981), GENESIS &#8211; „Abacab” (1981), YES &#8211; „Going For The One” (1977), KRAFTWERK &#8211; „The Man Machine” (1978), JIMI HENDRIX &#8211; „Nine To the Universe” (1980)?, PINK FLOYD &#8211; „British Winter Tour ‘74” (1974), THE DOORS &#8211; „The Doors” (1967)?, KRAFTWERK &#8211; „Computer World” (1981), JEAN MICHEL JARRE &#8211; „Magnetic Fields” (1981), TANGERINE DREAM &#8211; „Stratosfear” (1976), KLAUS SCHULZE &#8211; „Moondawn” (1976).</p>
<p>W związku z tym, że u progu lat 80. Polskie Radio w większości wciąż nadawało sygnał w wersji monofonicznej szczególną atrakcją były audycje muzyczne nadawane w systemie stereofonicznym. Jedną z pierwszych tego rodzaju audycji jakie nagrałem był fragment jednego z wydań audycji „Studio Stereo” prowadzone przez Marka Gaszyńskiego w którym zaprezentowano wybór wczesnych przebojów zespołu THE BETLES.</p>
<p>Wśród zaprezentowanych wówczas nagrań znalazły się: She Loves You, From Me to You, I Feel Fine, Can&#8217;t Buy Me Love, A Hard Day&#8217;s Night, Ticket to Ride, Eleanor Rigby. W większości były to nagrania jakie znalazły się na składance zespołu pt.: „Collection of Beatles Oldies” wydanej przez EMI w 1966 r. Do dzisiaj pamiętam zapowiedzi tych utworów utrwalone na końcówce taśmy chromowej Szczecin-Wiskord C-60, a także te specyficzny dość prymitywny sposób w jaki te oryginalnie nagrane w mono utwory zostały ustereofonicznione z dość toporną separacją na dwa kanały i podziałem: tu gitara, tam perkusja tutaj śpiew jednego Beatlesa, tam drugiego.</p>
<p>Pamiętam też jak mój kuzyn Franciszek K. z entuzjazmem w głosie obwieścił, że tak właśnie powinno wyglądać prawdziwe stereo, bo wciąż mało kto z naszego środowiska miał sprzęt zdolny do odtwarzania muzyki w systemie stereofonicznym.</p>
<p>W związku z tym, że dopiero zaczynałem swoją przygodę z muzyką, a pomimo moich szczerych chęci nie mogłem do niej łatwo dotrzeć, bo głównym źródłem tego dotarcia było dla mnie Polskie Radio to szczególnie odpowiadały mi płyty koncertowe wykonawców jacy mnie wówczas najbardziej interesowali (zresztą żadnych innych szerzej nie znałem, bo niby skąd?).</p>
<p>W sumie miałem wielkie szczęście, bo to moje pragnienie zbiegło się w tym czasie z prezentacją na antenie radiowej wielu albumów koncertowych, często podwójnych podsumowujących osiągnięcia czołowych wykonawców hard-rocka i rocka progresywnego lat 70. Do tej grupy na pewno należały albumy: „Made In Japan” (1972) z japońskich koncertów zespołu DEEP PURPLE, fenomenalny zestaw „Queen Live Killers” (1979) będącego u szczytu możliwości twórczych zespołu QUEEN, album „Live Bursting Out” (1978) grupy JETHRO TULL pamiętny także dzięki relacji satelitarnej w Polsce, a także nagrania koncertowe zarejestrowane podczas paryskich koncertów zespołu GENESIS na albumie „Seconds Out” (1977).</p>
<p>Z kolei do wielkiej klasyki rocka należał już wówczas zespół THE DOORS i jego pamiętny podwójny album koncertowy „Absolutely Live” (1970) z żywiołowymi wersjami najlepszych utworów grupy. Był to początek mojej fascynacji tym zespołem i jego dorobkiem – fascynacji, która w pełni rozwinęła się w ciągu kilku następnych lat i utrwaliła się dzięki prezentacjom jego płyt w audycji „Katalog Nagrań”.</p>
<p>Największe wrażenie zrobiły na mnie następujące utwory: Who Do You Love?, Alabama Song (Whisky Bar), Back Door Man, Love Hides, Five to One, a także When the Music&#8217;s Over, Close to You, a zwłaszcza Universal Mind i Celebration of the Lizard. Jako były niedawny miłośnik BONEY M. z trudem przyzwyczajałem się do stylu wokalistyki rockowej prezentowanej przez Jima Morrisona. Z biegiem czasu nowy styl tak mi się spodobał, że na długie lata w ogóle znienawidziłem nie tylko disco, ale także wszelkie style muzyki pop.</p>
<p>Podekscytowany stylem nagrania Stargazer grupy RAINBOW z niecierpliwością czekałem na prezentację w radiu najnowszej płyty tego zespołu. Ukazała się ona w 1981 r. pt.: „Difficult To Cure” i bardzo mnie rozczarowała. Wokalistą na niej nie był już Ronnie James Dio a Joe Lynn Turner, znikła też gdzieś magia wielkich epickich utworów na rzecz melodyjnego hard-rocka na czele z kompozycją tytułową. Ten nowy styl bardzo mi nie odpowiadał.</p>
<p>Wtedy też po raz pierwszy usłyszałem nową wówczas płytę MIKE’A OLDFIELDA pt. „Platinum” (1979). Oznaczała ona pewne odejście od jego dotychczasowej stylistyki, gdyż obok jednego długiego utworu podzielonego zresztą na kawałki, zawierała także kilka krótszych utworów. Ponadto nowe kompozycje były bardziej rockowe niż dotychczas. Ja wcześniejszej twórczości Oldfielda nie znałem &#8211; bo niby skąd &#8211; więc z radością przyjąłem ten jego nowy album i pozostaję jego fanem do dzisiaj. Potem przez wiele lat nie mogłem go ponownie nagrać, bo w Polskim Radio dość rzadko go prezentowano.</p>
<p>Innym wydawnictwem, które pobudziło moją wyobraźnię był album „Lotus” zespołu SANTANA dokumentujący japoński koncert tego wybitnego gitarzysty w połowie lat 70. XX w. Pod względem stylistycznym album stanowił kwintesencję latynoskiego rocka i jazzu fusion, którym w tym czasie fascynował się Santana.</p>
<p>Ten zestaw nagrań grupy SANTANA jaki zaprezentowano na „Lotus” nie do każdego przemawia, ale przez tę właśnie prezentację ja już na zawsze polubiłem właśnie takiego odlotowo-jazzowego Santanę i utwory z tej płyty: Going Home, Black Magic Woman, Gypsy Queen, Oye Como Va, Yours Is the Light, Batuka, Xibaba, Stone Flower (introduction), Waiting, Castillos de Arena Part 1 (Sand Castle), Samba de Sausalito, Incident at Neshabur, Samba Pa Ti, Toussaint L&#8217;Overture.</p>
<p>Płyta była bardzo długa, bo oryginalnie był to trzypłytowy album, a także wyjątkowo dobrze nagrana pod względem technicznym, co było zasługą japońskiej techniki rejestracji koncertu. W tym czasie, w ogóle co było japońskie kojarzyło się ze szczytem techniki na świecie, a marzeniem każdego nastolatka &#8211; w Polsce tego czasu kompletnie utopijnym &#8211; było posiadanie japońskiego sprzętu stereofonicznego do odsłuchu i nagrywania muzyki.</p>
<p>W początkach swojej drogi muzycznej, gdy jeszcze byłem fascynatem muzyki disco, pewnego dnia przyszedł do mnie mój kuzyn Franciszek K. uczący się wówczas w liceum plastycznym w Bielsku białej i oświadczył, że jednym z najlepszych zespołów jaki istnieją jest YES. Nie wiedziałem o co chodzi i się dopytywałem jaki to zespół, a ten mi ponownie mówi o „Yes”. Wtedy nie wiedziałem, że to jeden z klasyków rocka progresywnego lat 70. i że w 1978 r. nagrał płytę „Tormato”, o której wspominał kuzyn, że ma ją jeden z jego kolegów z bielskiego liceum i że uczestniczył w jej wspólnym przesłuchaniu na gramofonie bezpośrednio z oryginalnej płyty.</p>
<p>Trochę jeszcze trwało zanim przyzwyczaiłem się do nazwy YES, ale przełomem w polubieniu tego zespołu i jego twórczości było nagranie przez mnie z radia klasycznego albumu tej grupy „Close To The Edge” (1972). Dopiero zapoznanie się z jednym z jego największym dzieł, tytułową suitą ostatecznie zmieniło mój stosunek do zespołu i jego muzyki. Wbrew wielu tym, którzy dzisiaj wyśmiewają dokonania takich grup jak YES uważając ich twórczość za bufonadę, nadal uważam, że wszystkie klasyczne płyty tego zespołu z lat 70., w tym powyższa, należą do największych osiągnięć muzyki rockowej.</p>
<p>Kilka lat później przy okazji prezentacji tytułowej kompozycji z tej płyty w jednym ze swoich programów Piotr Kaczkowski powiedział, że jest to opowieść o artyście, którego sztuka jest niezrozumiała, i który postanawia popełnić samobójstwo, ale wraca znad tej „krawędzi” gdy uświadamia sobie, że może gdzieś znajduje się choć jeden człowiek, który może lubi jego muzykę i odczuwa podobnie jak twórca, i że dla nie warto żyć i tworzyć.</p>
<p>Jedną z najbardziej lansowanych płyt zachodnich w Polskim Radio w 1981 r. był album JON &amp; VANGELIS &#8211; „The Friends Of Mr. Cairo”. Obecnie to jedna z popularniejszych starych płyt a także miłe wspomnienie muzyki Ojców dla młodszego pokolenia. Stosunkowo mało ludzi wie jednak o tym, że oryginalnie album ten był wydany w innej okładce niż w obecnej kompaktowej reedycji (zresztą od dawna wymagającej zremasterowania), ale także w innym układzie utworów.</p>
<p>Ja zapamiętałem go właśnie w tym oryginalnym pierwszym analogowym układzie utworów przedstawiającym się następująco: The Friends of Mr. Cairo, Back to School, Outside of This (Inside of That), State of Independence, Beside, The Mayflower. Album ten nagrałem na magnetofonie szpulowym „Aria” i często go słuchałem, może nawet nie tyle z wielkiej miłości do niego, co raczej z braku innych możliwości. To dobra płyta, choć dla mnie zbyt popowa, stąd mój lekki dystans do niej. zawsze jednak lubiłem nagranie tytułowe z odgłosami walk ulicznych i jakby porachunkami mafijnymi.</p>
<p>Pamiętam, że kiedyś po całodziennej pracy przy żniwach, gdy wieczorem już się umyłem i przebrałem, z większym niż wcześniej entuzjazmem słuchałem tego albumu ledwo siedząc ze zmęczenia w swym starym fotelu patrząc na odblaski światła w szczelinach kręcących się szpul z taśmą, a także odbicia przeźroczystej klapie magnetofonu „Aria”.</p>
<p>Prawdziwy fan rocka gardzi składankami, bo zbiera wyłącznie oryginalne płyty. Taka była i jest nadal ogólna opinia wśród tzw. zbieraczy płyt. Jest w tym wiele racji, ale także często takie składanki są niekiedy jedną okazją do zapoznania się z twórczością mniej popularnych wykonawców, lub były &#8211; jak wówczas &#8211; jedynym sposobem posiadania lub zapoznania się z dorobkiem jakiegoś pożądanego wykonawcy. W każdym razie na pewno takim wykonawcą najbardziej przez mnie pożądanym do nagrania był w tym czasie zespół KING CRIMSON, stąd bardzo się ucieszyłem z prezentacji w radio składankowego albumu „A Young Person’s Guide To King Crimson” (1974).</p>
<p>Była to pierwsza składanka zespołu i zgromadzono na niej wszystkie co wybitniejsze nagrania grupy m.in. Epitaph, Starless, In the Court of the Crimson King, ale także utwory mniej znane np. Groon lub w innych wersjach, np. I Talk to the Wind z wokalizą Judy Dyble z gupy FAIRPORT CONVENTION. Dzięki nagraniu tego podwojnego albumu czułem się w pelni uszczęśliwony, choć nie całkiem spełniony, gdyż jednak chciałem nagran niektóre nagrania w całości, a nie tylko we gfragmencie, a ponadto chciałem wreszcie posłuchać płyt KING CRIMSON w całości. W każdym razie często potem słuchalem tej składanki katując nia przy okazji kolegów.</p>
<p>Początek lat 80. upłynął pod znakiem powrotu wielu dawnych gwiazd do aktywnej działalności i nagraniem przez nie nowych płyt. Jednym z takich wykonawców był zespół THE MOODY BLUES, którego wydany w 1981 r. album „Long Distance Voyager” święcił triumfy wśród publiczności i na listach sprzedaży. Ja także należałem do tych, którzy zachłysnęli się tą płytą i lubię do dzisiaj, choć wiem, że to już nieco inna muzyka niż ta z klasycznych płyt Moodies z przełomu lat 60. i 70. XX w. Wtedy nie zwróciłem szczególnej uwagi na fakt, że zespół od płyty „Octave” (1978) grał już z nowym keyboardzistą PATRICKIEM MORAZEM, wirtuozem instrumentów klawiszowych, który w znaczący sposób wpłynął na odnowienie brzmienia grupy.</p>
<p>Zawsze jak słucham takiego tego albumu to przypomina się wczesna młodość i rok 1981 ze wszystkimi jego problemami i nadziejami, a także polskie tłumaczenia utworów na płycie podane przez prowadzącego audycję spikera, m.in.: Głos (The Voice), Gadam bzdury (Talking Out of Turn), 22 tysiące dni (22,000 Days), Malowany uśmiech (Painted Smile), Refleksyjny uśmiech (Reflective Smile), Weterani kosmicznego rocka (Veteran Cosmic Rocker).</p>
<p>Niekiedy czeka się całymi latami aby ponownie nagrać jakąś płytę usłyszaną w młodości i wcześniej czy później to wreszcie następuje, ale nie zawsze. Przykładem takiej płyty, której nie można sobie było przez wiele lat nagrać, a obecnie nadal nie można jej kupić, bo do dzisiaj nie wyszła na kompakcie jest album „Nine To the Universe” (1980) JIMI HENDRIXA. W 1980 r. była to „nowość” (bo nowa płyta) ale jednocześnie „staroć” (bo nagrania sprzed lat).</p>
<p>Na albumie tym znalzały się nagrania głównie o bardziej bluesowym i jazzowym charakterze, stąd album byl wysoko oceniany w pismach bluesowych i jazzowych. Na mnie wrażenie zrobiły zwłaszcza następujący utwory: Message from Nine to the Universe, Jimi/Jimmy Jam, Young/Hendrix. W przeciwieństwie do albumów „Crash Landing” i „Midnight Lightning” wydawca tego albumu Alan Douglas nie zatrudnił do dogrania w zachowanych utworach partii instrumentalnych muzyków sesyjnych przez co utwory zaprezentowane na tym albumie zachowały swe autentyczne hendrixowskie brzmienie i formę. To chyba zadecydowało o tym, że to jedna z najlepszych płyt Hendrixa wydanych po jego śmierci. Ironią losu jest fakt, że z powodu tego, że nie wznowiono jej na CD stosunkowo mało ludzi może się z nią obecnie zapoznać.</p>
<p>Jedną z najczęściej granych w 1981 r. płyt w Polskim Radio był album „Computer World” (1981) zespołu KRAFTWERK. Podobnie do wcześniejszych płyt grupy było to wydawnictwo koncepcyjne mówiące o wpływie komputerów na życie człowieka. W tym czasie było to dość abstrakcyjne nawet na Zachodzie, gdyż komputery dopiero wchodziły na rynek, a Polsce było to zupełnym sci-fi.</p>
<p>Gdy słuchałem tej płyty po raz pierwszy zaraz po jej wydaniu przy okazji prezentacji w radiowej Trójce nie specjalnie mnie zachwyciła, gdyż w muzyce elektronicznej raczej oczekiwałem brzmienia „szkoły berlińskiej” niż stylu „szkoły z Düsseldorfu” którego głównym przedstawicielem był właśnie ten zespół. Na niezbyt dobre przyjęcie tego albumu w całości pewien wpływ miało także to, że po raz pierwszy zapoznałem się z nim w wersji monofonicznej, co na pewno wpłynęło na pogorszenie walorów odbioru tego rodzaju muzyki.</p>
<p>W „Studio Stereo” była to kolejna z rzędu prezentacja tego albumu (w poszczególnych audycjach na przemian nadawano niemiecką i angielską wersję tej płyty) tym razem oczywiście w systemie stereofonicznym. W tym czasie, a było to pod koniec 1981 r. płyta już mi się podobała, a zwłaszcza utwory: obie części Computer World (Computerwelt), Computer Love (Computerliebe), natomiast nigdy nie przepadałem za wychwalanym i wydanym na singlu przeboju z tego albumu Pocket Calculator (Taschenrechner). W tym czasie niektórzy dziennikarze wyśmiewali się zresztą z tekstów tego albumu wskazując na ich prymitywizm i nie widząc głębszego przesłania zawartego w całości myśli przewodniej tej płyty, co znalazło później także swe odzwierciedlenie w w nie całkiem pochlebnych recenzjach z koncertów KRAFTWERK w Polsce w 1982 r.</p>
<p>Jednak wydarzeniami muzycznymi jakie najbardziej zapadły mi w pamięci związanymi z audycją „Studio Stereo” z 1981 r. były prezentacje dwóch albumów: TANGERINE DREAM &#8211; „Stratosfear” (1976) i KLAUS SCHULZE &#8211; „Moondawn” (1976).</p>
<p>Album „Stratosfear” zespołu TANGERINE DREAM to moim zdaniem apogeum twórczości tego zespołu. Na jego gęste pełne tajemniczości i intrygujące brzmienie na wpłynął też talent i wrażliwość występującego wówczas z grupą trzeciego wielkiego, po EDGARZE FROESE i CHRISIE FRANKU wielkiego tangerinomana, a obecnie nieco już zapomnianego PETERA BAUMANNA. To właśnie ten muzyk był odpowiedzialny na nadanie TD tej aury tajemniczości z jaką spotkaliśmy się na tym albumie, a jaką następnie wyczarował wraz z Monachijską Orkiestrą symfoniczną na swym solowym debiucie (nie wznowionym w wersji CD do chwili obecnej) albumie „Romance’76” (1976).</p>
<p>Mnie się album „Stratosfear” podobał od pierwszej chwili, gdy po raz pierwszy usłyszałem kompozycję tytułową z niego na monofonicznym magnetofonie kasetowym Grundig u kuzyna. W audycji „Studio Stereo” na jesieni 1981 r. nadano go dwukrotnie, gdyż podczas pierwszej prezentacji podczas emisji wystąpiły znaczne szumy a nawet przerwa podczas prezentacji płyty. Z tego co pamiętam zakłócenia te wystąpiły gdzieś w rejonie nagrań z drugiej strony płyty, a więc w cichych fragmentach 3 A.M. at the Border of the Marsh From Okefenokee (O 3 rano na granicy z Okefenokee), Invisible Limits (Niewidzialne bariery). Podane tłumaczenia są oczywiście oryginalnymi tłumaczeniami z zapowiedzi spikera prowadzącego wówczas audycję.</p>
<p>Ja nagrywałem obie te prezentacje na szwej szpulowej „Arii” ciesząc się z dobrej jakości drugiej prezentacji i dźwięku w systemie stereo najwyżej wówczas dostępnej mi jakości. Była to w następnych latach jedna z najczęściej słuchanych przez mnie płyt, a także jedna z pierwszych jakie kupiłem parę lat później za miesięczną wypłatę na oryginalnym analogu w sklepie płytowym przy ul. Floriańskiej w Krakowie.</p>
<p>O ile płyta TANGERINE DREAM od razu mnie zachwyciła, to równie klasyczny album KLAUSA SCHULZE &#8211; „Moondawn” (1976) nie zrobił na mnie przy pierwszym przesłuchaniu aż takiego wrażenia. Było to spowodowane faktem, że nie znałem w pełni wkładu KLAUSA SCHULZE do stylu berlińskiego w muzyce elektronicznej, a ponadto wtedy myślałem, że to taki naśladowca spółki Froese i inni. W tym przekonaniu utwierdziło mnie przesłuchanie tej płyty, gdyż w utworze Floating zastosowano podobne rozwiązania rytmiczne na sekwencerach co w kompozycjach TD. Dopiero późniejsze odsłuchiwanie tej płyty, a także okoliczności jej nadania bezpośrednio przed wprowadzeniem stanu wojennego w Polsce i zawieszeniem nadawania audycji muzycznych Polskiego Radia wpłynęły na zmianę mojego zdania o niej.</p>
<p>Na koniec muszę opowiedzieć o pewnym ważnym wspomnieniu dotyczącym audycji, o której nie wiem nawet tego jak się dokładnie nazywała i z jakiej rozgłośni była nadawana. Najpewniej było tak, że na jesieni 1981 r. w ramach retransmisji jakiegoś lokalnego „Studio Stereo” (najpewniej z Radia Lublin) Jerzy Janiszewski rozpoczął prezentację dyskografii LED ZEPPELIN w wersji stereofonicznej. Przyjęło to postać swego rodzaju muzycznej monografii z jego solidnym komentarzem na temat dziejów tego zespołu i zawartości poszczególnych płyt. Poprzedził ja albumami THE YARDBIRDS &#8211; „Remember The Yardbirds” (1971) i THE JEFF BECK GROUP &#8211; „Truth” (1968), a następnie udostępnił debiutancki album LED ZEPPELIN &#8211; „Led Zeppelin” (1968). Płyty te zawsze były puszczane z podziałem na części (strony analogowe płyty) w dwóch kolejnych programach każda z prezentacji. Niestety wprowadzenie stanu wojennego przerwało prezentację dyskografii LED ZEPPELIN. Dzięki tym prezentacjom zapamiętałem J. Janiszewskiego jako rock fana i Kogoś puszczającego w Polskim Radio dobre płyty.</p>
<p>Damian Recław</p>
<p>ciąg dalszy nastąpi…</p>
<p>poprzednie odcinki: <a href="http://www.megatotal.pl/megazin/?p=5550">1</a>, <a href="http://www.megatotal.pl/megazin/?p=5631">2</a>, <a href="http://www.megatotal.pl/megazin/?p=5714">3</a>, <a href="http://www.megatotal.pl/megazin/?p=5788">4</a></p>
<p>————————————————————–</p>
<p><strong>O Autorze</strong></p>
<p><em>O sobie mogę powiedzieć, że udało mi się zrealizować wiele z tego co w młodości planowałem. Skończyłem studia historyczne na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach (1989), studia podyplomowe z zakresu muzealnictwa na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie (1993), pracowałem w kilku szkołach, a od 1988 r. pracuję w Muzeum w Gliwicach. Od 2003 r. jestem kierownikiem Działu Historii i dokumentacji Mechanicznej, a także kierownikiem Zamku Piastowskiego i redaktorem wydawnictw naukowych Muzeum. Prywatnie interesuję się kulturą popularną a zwłaszcza muzyką i filmem.</em></p>
<!-- Added by Google Maps (Begin) -->
		<script type="text/javascript">
/*@cc_on @*/
/*@if (@_win32)
document.write("<script id=__ie_onload defer src=javascript:void(0)><\/script>");
var script = document.getElementById('__ie_onload');
script.onreadystatechange = function() {
  if (this.readyState == 'complete') {}
};
/*@end @*/
if (document.addEventListener) {}</script><!-- Added by Google Maps (End) -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://megazin.megatotal.pl/turn-it-on-again-czyli-zlote-czasy-radia-cz-5/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
