<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>MegaZin - oficjalny megafon portalu MegaTotal.plmuzykobranie | MegaZin - oficjalny megafon portalu MegaTotal.pl</title>
	<atom:link href="http://megazin.megatotal.pl/tag/muzykobranie/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://megazin.megatotal.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Fri, 22 Mar 2019 21:40:24 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Turn it on Again czyli złote czasy radia. cz.5</title>
		<link>http://megazin.megatotal.pl/turn-it-on-again-czyli-zlote-czasy-radia-cz-5/</link>
		<comments>http://megazin.megatotal.pl/turn-it-on-again-czyli-zlote-czasy-radia-cz-5/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 21 Nov 2010 23:41:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ASz</dc:creator>
				<category><![CDATA[felietony]]></category>
		<category><![CDATA[gdzie oni są]]></category>
		<category><![CDATA[damian recław]]></category>
		<category><![CDATA[historia]]></category>
		<category><![CDATA[janiszewski]]></category>
		<category><![CDATA[kaczkowski]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[muzykobranie]]></category>
		<category><![CDATA[polskie radio]]></category>
		<category><![CDATA[radio]]></category>
		<category><![CDATA[studio stereo]]></category>
		<category><![CDATA[szuba]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.megatotal.pl/megazin/?p=5869</guid>
		<description><![CDATA[Projekt „Gdzie oni są?” w Megatotalu na dobre i spotkał się z żywym zainteresowaniem i przychylnością Waszą :) Któregoś dnia odezwał się do nas Damian Recław – wyjątkowy pasjonat muzyki. Przysłał nam swoje wspomnienia, które okazały się czymś znacznie większym niż wspominkowy felieton czy wywiad. Poniżej piąty odcinek tego tekstu. Całość obejmie kilka odcinków, które będą publikowane w każdy poniedziałek aż do… ale to już tajemnica ;) Wam życzymy przyjemnej lektury, a panu Damianowi serdecznie dziękujemy. Audycja „Studio Stereo” Sobotnie „Studio Stereo” był na pewno najważniejszą audycją muzyczną Polskiego Radia nadawaną w systemie stereofonicznym na przełomie lat 70. i 80. Audycję nadawano w Programie IV Polskiego Radia przypuszczalnie od 1978 r. w sobotnie wieczory. Jej celem była prezentacja różnych współczesnych odmian muzyki popularnej, w tym także rockowej. W każdą sobotę z drżącym sercem czekałem na zapowiedź repertuaru kolejnej audycji. Była to jedna z największych atrakcji tygodnia, a audycja była tym bardziej wyczekana, że w tym okresie audycji w systemie stereofonicznym z muzyką popularną było jak na lekarstwo. Ponadto były to czasy &#8211; obecnemu pokoleniu młodych trudno to pojąć &#8211; że w Polsce nie było wolnych weekendów i w soboty chodziło się normalnie do pracy, a sobota była wolna, ale jedna [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Projekt „Gdzie oni są?” w Megatotalu na dobre i spotkał się z żywym zainteresowaniem i przychylnością Waszą :) Któregoś dnia odezwał się do nas Damian Recław – wyjątkowy pasjonat muzyki. Przysłał nam swoje wspomnienia, które okazały się czymś znacznie większym niż wspominkowy felieton czy wywiad. Poniżej piąty odcinek tego tekstu. Całość obejmie kilka odcinków, które będą publikowane w każdy poniedziałek aż do… ale to już tajemnica ;) Wam życzymy przyjemnej lektury, a panu Damianowi serdecznie dziękujemy.</strong></p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-5870" title="tioa5_page" src="http://www.megatotal.pl/megazin/wp-content/uploads/2010/11/tioa5_page.jpg" alt="" width="500" height="332" /></p>
<p><strong>Audycja „Studio Stereo”</strong></p>
<p>Sobotnie „Studio Stereo” był na pewno najważniejszą audycją muzyczną Polskiego Radia nadawaną w systemie stereofonicznym na przełomie lat 70. i 80. Audycję nadawano w Programie IV Polskiego Radia przypuszczalnie od 1978 r. w sobotnie wieczory. Jej celem była prezentacja różnych współczesnych odmian muzyki popularnej, w tym także rockowej. W każdą sobotę z drżącym sercem czekałem na zapowiedź repertuaru kolejnej audycji. Była to jedna z największych atrakcji tygodnia, a audycja była tym bardziej wyczekana, że w tym okresie audycji w systemie stereofonicznym z muzyką popularną było jak na lekarstwo. Ponadto były to czasy &#8211; obecnemu pokoleniu młodych trudno to pojąć &#8211; że w Polsce nie było wolnych weekendów i w soboty chodziło się normalnie do pracy, a sobota była wolna, ale jedna w miesiącu.</p>
<p>Gusta prowadzących i chęć przypodobania się ówczesnemu masowemu odbiorcy sprawiły, że w audycji szczególnie wiele miejsca zajmowała prezentacja ogromie popularnej wówczas muzyki disco, w czym specjalizowali się zwłaszcza gospodarze audycji: Jerzy Rowiński, Bogdan Fabiański. Z tego powodu inne niż disco gatunki muzyczne przedstawiano w audycji niejako jako dodatek do głównej zawartości programu, często były to wybrane wybitne utwory rockowe np. Epitaph KING CRIMSON.</p>
<p>Na szczęście w audycji prezentowano też całe płyty, w tym muzykę dla bardziej wymagających słuchaczy, m.in. muzykę elektroniczną. Jak dziś dzień pamiętam właśnie takie prezentacje w tej audycji albumów „Stratosfear” z 1976 r. zespołu TANGERINE DREAM, „China” VANGELISA z 1979 r., „Moondawn” KLAUSA SCHULZE z 1976 r.</p>
<p>Najpewniej Program IV w ramach swego pasma udostępniał też czas antenowy na retransmisję programów lokalnych. W takim lokalnym „Studio stereo” nadawanym najpewniej z Lublina J. Janiszewski rozpoczął w 1981 r. nadawanie dyskografii zespołu LED ZEPPELIN. Została ona brutalnie przerwana po pierwszej płycie z powodu przerwy w emisji programu radiowego na skutek wprowadzenia stanu wojennego w Polsce.</p>
<p>Wśród płyt prezentowanych w latach 1980-1981 w ramach sobotniego „Studio Stereo” a także niektórych audycji stereofonicznych w powszedni dni tygodnia największe wrażenie zrobiły na mnie:</p>
<p>1980 ROK</p>
<p>THE BEATLES &#8211; wybór wczesnych przebojów, QUEEN &#8211; „Queen Live Killers” (1979)?, JETHRO TULL &#8211; „Live Bursting Out” (1978)?, THE DOORS &#8211; „Absolutely Live” (1970)?, DEEP PURPLE &#8211; „Made In Japan” (1972?), GENESIS &#8211; Seconds Out” (1977)?</p>
<p>1981 ROK</p>
<p>RAINBOW &#8211; „Difficult To Cure” (1981), MIKE OLDFIELD &#8211; „Platinum” (1979), SANTANA &#8211; Lotus” (1974), TANGERINE DREAM &#8211; „The Sorcerer” (1977), YES &#8211; „Close To The Edge” (1972), KING CRIMSON &#8211; „In The Court Of The Crimson King” (1969), ELECTRIC LIGHT ORCHESTRA &#8211; „Time” (1981), VANGELIS &#8211; „China” (1979), JON&amp; VANGELIS &#8211; „The Friends Of Mr. Cairo” (1981), SANTANA &#8211; „Marathon” (1980), KING CRIMSON &#8211; „A Young Person’s Guide To King Crimson” (1974), PROCOL HARUM &#8211; „Rock Roots: Procol Harum” (1976), THE MOODY BLUES &#8211; „Long Distance Voyager” (1981), GENESIS &#8211; „Abacab” (1981), YES &#8211; „Going For The One” (1977), KRAFTWERK &#8211; „The Man Machine” (1978), JIMI HENDRIX &#8211; „Nine To the Universe” (1980)?, PINK FLOYD &#8211; „British Winter Tour ‘74” (1974), THE DOORS &#8211; „The Doors” (1967)?, KRAFTWERK &#8211; „Computer World” (1981), JEAN MICHEL JARRE &#8211; „Magnetic Fields” (1981), TANGERINE DREAM &#8211; „Stratosfear” (1976), KLAUS SCHULZE &#8211; „Moondawn” (1976).</p>
<p>W związku z tym, że u progu lat 80. Polskie Radio w większości wciąż nadawało sygnał w wersji monofonicznej szczególną atrakcją były audycje muzyczne nadawane w systemie stereofonicznym. Jedną z pierwszych tego rodzaju audycji jakie nagrałem był fragment jednego z wydań audycji „Studio Stereo” prowadzone przez Marka Gaszyńskiego w którym zaprezentowano wybór wczesnych przebojów zespołu THE BETLES.</p>
<p>Wśród zaprezentowanych wówczas nagrań znalazły się: She Loves You, From Me to You, I Feel Fine, Can&#8217;t Buy Me Love, A Hard Day&#8217;s Night, Ticket to Ride, Eleanor Rigby. W większości były to nagrania jakie znalazły się na składance zespołu pt.: „Collection of Beatles Oldies” wydanej przez EMI w 1966 r. Do dzisiaj pamiętam zapowiedzi tych utworów utrwalone na końcówce taśmy chromowej Szczecin-Wiskord C-60, a także te specyficzny dość prymitywny sposób w jaki te oryginalnie nagrane w mono utwory zostały ustereofonicznione z dość toporną separacją na dwa kanały i podziałem: tu gitara, tam perkusja tutaj śpiew jednego Beatlesa, tam drugiego.</p>
<p>Pamiętam też jak mój kuzyn Franciszek K. z entuzjazmem w głosie obwieścił, że tak właśnie powinno wyglądać prawdziwe stereo, bo wciąż mało kto z naszego środowiska miał sprzęt zdolny do odtwarzania muzyki w systemie stereofonicznym.</p>
<p>W związku z tym, że dopiero zaczynałem swoją przygodę z muzyką, a pomimo moich szczerych chęci nie mogłem do niej łatwo dotrzeć, bo głównym źródłem tego dotarcia było dla mnie Polskie Radio to szczególnie odpowiadały mi płyty koncertowe wykonawców jacy mnie wówczas najbardziej interesowali (zresztą żadnych innych szerzej nie znałem, bo niby skąd?).</p>
<p>W sumie miałem wielkie szczęście, bo to moje pragnienie zbiegło się w tym czasie z prezentacją na antenie radiowej wielu albumów koncertowych, często podwójnych podsumowujących osiągnięcia czołowych wykonawców hard-rocka i rocka progresywnego lat 70. Do tej grupy na pewno należały albumy: „Made In Japan” (1972) z japońskich koncertów zespołu DEEP PURPLE, fenomenalny zestaw „Queen Live Killers” (1979) będącego u szczytu możliwości twórczych zespołu QUEEN, album „Live Bursting Out” (1978) grupy JETHRO TULL pamiętny także dzięki relacji satelitarnej w Polsce, a także nagrania koncertowe zarejestrowane podczas paryskich koncertów zespołu GENESIS na albumie „Seconds Out” (1977).</p>
<p>Z kolei do wielkiej klasyki rocka należał już wówczas zespół THE DOORS i jego pamiętny podwójny album koncertowy „Absolutely Live” (1970) z żywiołowymi wersjami najlepszych utworów grupy. Był to początek mojej fascynacji tym zespołem i jego dorobkiem – fascynacji, która w pełni rozwinęła się w ciągu kilku następnych lat i utrwaliła się dzięki prezentacjom jego płyt w audycji „Katalog Nagrań”.</p>
<p>Największe wrażenie zrobiły na mnie następujące utwory: Who Do You Love?, Alabama Song (Whisky Bar), Back Door Man, Love Hides, Five to One, a także When the Music&#8217;s Over, Close to You, a zwłaszcza Universal Mind i Celebration of the Lizard. Jako były niedawny miłośnik BONEY M. z trudem przyzwyczajałem się do stylu wokalistyki rockowej prezentowanej przez Jima Morrisona. Z biegiem czasu nowy styl tak mi się spodobał, że na długie lata w ogóle znienawidziłem nie tylko disco, ale także wszelkie style muzyki pop.</p>
<p>Podekscytowany stylem nagrania Stargazer grupy RAINBOW z niecierpliwością czekałem na prezentację w radiu najnowszej płyty tego zespołu. Ukazała się ona w 1981 r. pt.: „Difficult To Cure” i bardzo mnie rozczarowała. Wokalistą na niej nie był już Ronnie James Dio a Joe Lynn Turner, znikła też gdzieś magia wielkich epickich utworów na rzecz melodyjnego hard-rocka na czele z kompozycją tytułową. Ten nowy styl bardzo mi nie odpowiadał.</p>
<p>Wtedy też po raz pierwszy usłyszałem nową wówczas płytę MIKE’A OLDFIELDA pt. „Platinum” (1979). Oznaczała ona pewne odejście od jego dotychczasowej stylistyki, gdyż obok jednego długiego utworu podzielonego zresztą na kawałki, zawierała także kilka krótszych utworów. Ponadto nowe kompozycje były bardziej rockowe niż dotychczas. Ja wcześniejszej twórczości Oldfielda nie znałem &#8211; bo niby skąd &#8211; więc z radością przyjąłem ten jego nowy album i pozostaję jego fanem do dzisiaj. Potem przez wiele lat nie mogłem go ponownie nagrać, bo w Polskim Radio dość rzadko go prezentowano.</p>
<p>Innym wydawnictwem, które pobudziło moją wyobraźnię był album „Lotus” zespołu SANTANA dokumentujący japoński koncert tego wybitnego gitarzysty w połowie lat 70. XX w. Pod względem stylistycznym album stanowił kwintesencję latynoskiego rocka i jazzu fusion, którym w tym czasie fascynował się Santana.</p>
<p>Ten zestaw nagrań grupy SANTANA jaki zaprezentowano na „Lotus” nie do każdego przemawia, ale przez tę właśnie prezentację ja już na zawsze polubiłem właśnie takiego odlotowo-jazzowego Santanę i utwory z tej płyty: Going Home, Black Magic Woman, Gypsy Queen, Oye Como Va, Yours Is the Light, Batuka, Xibaba, Stone Flower (introduction), Waiting, Castillos de Arena Part 1 (Sand Castle), Samba de Sausalito, Incident at Neshabur, Samba Pa Ti, Toussaint L&#8217;Overture.</p>
<p>Płyta była bardzo długa, bo oryginalnie był to trzypłytowy album, a także wyjątkowo dobrze nagrana pod względem technicznym, co było zasługą japońskiej techniki rejestracji koncertu. W tym czasie, w ogóle co było japońskie kojarzyło się ze szczytem techniki na świecie, a marzeniem każdego nastolatka &#8211; w Polsce tego czasu kompletnie utopijnym &#8211; było posiadanie japońskiego sprzętu stereofonicznego do odsłuchu i nagrywania muzyki.</p>
<p>W początkach swojej drogi muzycznej, gdy jeszcze byłem fascynatem muzyki disco, pewnego dnia przyszedł do mnie mój kuzyn Franciszek K. uczący się wówczas w liceum plastycznym w Bielsku białej i oświadczył, że jednym z najlepszych zespołów jaki istnieją jest YES. Nie wiedziałem o co chodzi i się dopytywałem jaki to zespół, a ten mi ponownie mówi o „Yes”. Wtedy nie wiedziałem, że to jeden z klasyków rocka progresywnego lat 70. i że w 1978 r. nagrał płytę „Tormato”, o której wspominał kuzyn, że ma ją jeden z jego kolegów z bielskiego liceum i że uczestniczył w jej wspólnym przesłuchaniu na gramofonie bezpośrednio z oryginalnej płyty.</p>
<p>Trochę jeszcze trwało zanim przyzwyczaiłem się do nazwy YES, ale przełomem w polubieniu tego zespołu i jego twórczości było nagranie przez mnie z radia klasycznego albumu tej grupy „Close To The Edge” (1972). Dopiero zapoznanie się z jednym z jego największym dzieł, tytułową suitą ostatecznie zmieniło mój stosunek do zespołu i jego muzyki. Wbrew wielu tym, którzy dzisiaj wyśmiewają dokonania takich grup jak YES uważając ich twórczość za bufonadę, nadal uważam, że wszystkie klasyczne płyty tego zespołu z lat 70., w tym powyższa, należą do największych osiągnięć muzyki rockowej.</p>
<p>Kilka lat później przy okazji prezentacji tytułowej kompozycji z tej płyty w jednym ze swoich programów Piotr Kaczkowski powiedział, że jest to opowieść o artyście, którego sztuka jest niezrozumiała, i który postanawia popełnić samobójstwo, ale wraca znad tej „krawędzi” gdy uświadamia sobie, że może gdzieś znajduje się choć jeden człowiek, który może lubi jego muzykę i odczuwa podobnie jak twórca, i że dla nie warto żyć i tworzyć.</p>
<p>Jedną z najbardziej lansowanych płyt zachodnich w Polskim Radio w 1981 r. był album JON &amp; VANGELIS &#8211; „The Friends Of Mr. Cairo”. Obecnie to jedna z popularniejszych starych płyt a także miłe wspomnienie muzyki Ojców dla młodszego pokolenia. Stosunkowo mało ludzi wie jednak o tym, że oryginalnie album ten był wydany w innej okładce niż w obecnej kompaktowej reedycji (zresztą od dawna wymagającej zremasterowania), ale także w innym układzie utworów.</p>
<p>Ja zapamiętałem go właśnie w tym oryginalnym pierwszym analogowym układzie utworów przedstawiającym się następująco: The Friends of Mr. Cairo, Back to School, Outside of This (Inside of That), State of Independence, Beside, The Mayflower. Album ten nagrałem na magnetofonie szpulowym „Aria” i często go słuchałem, może nawet nie tyle z wielkiej miłości do niego, co raczej z braku innych możliwości. To dobra płyta, choć dla mnie zbyt popowa, stąd mój lekki dystans do niej. zawsze jednak lubiłem nagranie tytułowe z odgłosami walk ulicznych i jakby porachunkami mafijnymi.</p>
<p>Pamiętam, że kiedyś po całodziennej pracy przy żniwach, gdy wieczorem już się umyłem i przebrałem, z większym niż wcześniej entuzjazmem słuchałem tego albumu ledwo siedząc ze zmęczenia w swym starym fotelu patrząc na odblaski światła w szczelinach kręcących się szpul z taśmą, a także odbicia przeźroczystej klapie magnetofonu „Aria”.</p>
<p>Prawdziwy fan rocka gardzi składankami, bo zbiera wyłącznie oryginalne płyty. Taka była i jest nadal ogólna opinia wśród tzw. zbieraczy płyt. Jest w tym wiele racji, ale także często takie składanki są niekiedy jedną okazją do zapoznania się z twórczością mniej popularnych wykonawców, lub były &#8211; jak wówczas &#8211; jedynym sposobem posiadania lub zapoznania się z dorobkiem jakiegoś pożądanego wykonawcy. W każdym razie na pewno takim wykonawcą najbardziej przez mnie pożądanym do nagrania był w tym czasie zespół KING CRIMSON, stąd bardzo się ucieszyłem z prezentacji w radio składankowego albumu „A Young Person’s Guide To King Crimson” (1974).</p>
<p>Była to pierwsza składanka zespołu i zgromadzono na niej wszystkie co wybitniejsze nagrania grupy m.in. Epitaph, Starless, In the Court of the Crimson King, ale także utwory mniej znane np. Groon lub w innych wersjach, np. I Talk to the Wind z wokalizą Judy Dyble z gupy FAIRPORT CONVENTION. Dzięki nagraniu tego podwojnego albumu czułem się w pelni uszczęśliwony, choć nie całkiem spełniony, gdyż jednak chciałem nagran niektóre nagrania w całości, a nie tylko we gfragmencie, a ponadto chciałem wreszcie posłuchać płyt KING CRIMSON w całości. W każdym razie często potem słuchalem tej składanki katując nia przy okazji kolegów.</p>
<p>Początek lat 80. upłynął pod znakiem powrotu wielu dawnych gwiazd do aktywnej działalności i nagraniem przez nie nowych płyt. Jednym z takich wykonawców był zespół THE MOODY BLUES, którego wydany w 1981 r. album „Long Distance Voyager” święcił triumfy wśród publiczności i na listach sprzedaży. Ja także należałem do tych, którzy zachłysnęli się tą płytą i lubię do dzisiaj, choć wiem, że to już nieco inna muzyka niż ta z klasycznych płyt Moodies z przełomu lat 60. i 70. XX w. Wtedy nie zwróciłem szczególnej uwagi na fakt, że zespół od płyty „Octave” (1978) grał już z nowym keyboardzistą PATRICKIEM MORAZEM, wirtuozem instrumentów klawiszowych, który w znaczący sposób wpłynął na odnowienie brzmienia grupy.</p>
<p>Zawsze jak słucham takiego tego albumu to przypomina się wczesna młodość i rok 1981 ze wszystkimi jego problemami i nadziejami, a także polskie tłumaczenia utworów na płycie podane przez prowadzącego audycję spikera, m.in.: Głos (The Voice), Gadam bzdury (Talking Out of Turn), 22 tysiące dni (22,000 Days), Malowany uśmiech (Painted Smile), Refleksyjny uśmiech (Reflective Smile), Weterani kosmicznego rocka (Veteran Cosmic Rocker).</p>
<p>Niekiedy czeka się całymi latami aby ponownie nagrać jakąś płytę usłyszaną w młodości i wcześniej czy później to wreszcie następuje, ale nie zawsze. Przykładem takiej płyty, której nie można sobie było przez wiele lat nagrać, a obecnie nadal nie można jej kupić, bo do dzisiaj nie wyszła na kompakcie jest album „Nine To the Universe” (1980) JIMI HENDRIXA. W 1980 r. była to „nowość” (bo nowa płyta) ale jednocześnie „staroć” (bo nagrania sprzed lat).</p>
<p>Na albumie tym znalzały się nagrania głównie o bardziej bluesowym i jazzowym charakterze, stąd album byl wysoko oceniany w pismach bluesowych i jazzowych. Na mnie wrażenie zrobiły zwłaszcza następujący utwory: Message from Nine to the Universe, Jimi/Jimmy Jam, Young/Hendrix. W przeciwieństwie do albumów „Crash Landing” i „Midnight Lightning” wydawca tego albumu Alan Douglas nie zatrudnił do dogrania w zachowanych utworach partii instrumentalnych muzyków sesyjnych przez co utwory zaprezentowane na tym albumie zachowały swe autentyczne hendrixowskie brzmienie i formę. To chyba zadecydowało o tym, że to jedna z najlepszych płyt Hendrixa wydanych po jego śmierci. Ironią losu jest fakt, że z powodu tego, że nie wznowiono jej na CD stosunkowo mało ludzi może się z nią obecnie zapoznać.</p>
<p>Jedną z najczęściej granych w 1981 r. płyt w Polskim Radio był album „Computer World” (1981) zespołu KRAFTWERK. Podobnie do wcześniejszych płyt grupy było to wydawnictwo koncepcyjne mówiące o wpływie komputerów na życie człowieka. W tym czasie było to dość abstrakcyjne nawet na Zachodzie, gdyż komputery dopiero wchodziły na rynek, a Polsce było to zupełnym sci-fi.</p>
<p>Gdy słuchałem tej płyty po raz pierwszy zaraz po jej wydaniu przy okazji prezentacji w radiowej Trójce nie specjalnie mnie zachwyciła, gdyż w muzyce elektronicznej raczej oczekiwałem brzmienia „szkoły berlińskiej” niż stylu „szkoły z Düsseldorfu” którego głównym przedstawicielem był właśnie ten zespół. Na niezbyt dobre przyjęcie tego albumu w całości pewien wpływ miało także to, że po raz pierwszy zapoznałem się z nim w wersji monofonicznej, co na pewno wpłynęło na pogorszenie walorów odbioru tego rodzaju muzyki.</p>
<p>W „Studio Stereo” była to kolejna z rzędu prezentacja tego albumu (w poszczególnych audycjach na przemian nadawano niemiecką i angielską wersję tej płyty) tym razem oczywiście w systemie stereofonicznym. W tym czasie, a było to pod koniec 1981 r. płyta już mi się podobała, a zwłaszcza utwory: obie części Computer World (Computerwelt), Computer Love (Computerliebe), natomiast nigdy nie przepadałem za wychwalanym i wydanym na singlu przeboju z tego albumu Pocket Calculator (Taschenrechner). W tym czasie niektórzy dziennikarze wyśmiewali się zresztą z tekstów tego albumu wskazując na ich prymitywizm i nie widząc głębszego przesłania zawartego w całości myśli przewodniej tej płyty, co znalazło później także swe odzwierciedlenie w w nie całkiem pochlebnych recenzjach z koncertów KRAFTWERK w Polsce w 1982 r.</p>
<p>Jednak wydarzeniami muzycznymi jakie najbardziej zapadły mi w pamięci związanymi z audycją „Studio Stereo” z 1981 r. były prezentacje dwóch albumów: TANGERINE DREAM &#8211; „Stratosfear” (1976) i KLAUS SCHULZE &#8211; „Moondawn” (1976).</p>
<p>Album „Stratosfear” zespołu TANGERINE DREAM to moim zdaniem apogeum twórczości tego zespołu. Na jego gęste pełne tajemniczości i intrygujące brzmienie na wpłynął też talent i wrażliwość występującego wówczas z grupą trzeciego wielkiego, po EDGARZE FROESE i CHRISIE FRANKU wielkiego tangerinomana, a obecnie nieco już zapomnianego PETERA BAUMANNA. To właśnie ten muzyk był odpowiedzialny na nadanie TD tej aury tajemniczości z jaką spotkaliśmy się na tym albumie, a jaką następnie wyczarował wraz z Monachijską Orkiestrą symfoniczną na swym solowym debiucie (nie wznowionym w wersji CD do chwili obecnej) albumie „Romance’76” (1976).</p>
<p>Mnie się album „Stratosfear” podobał od pierwszej chwili, gdy po raz pierwszy usłyszałem kompozycję tytułową z niego na monofonicznym magnetofonie kasetowym Grundig u kuzyna. W audycji „Studio Stereo” na jesieni 1981 r. nadano go dwukrotnie, gdyż podczas pierwszej prezentacji podczas emisji wystąpiły znaczne szumy a nawet przerwa podczas prezentacji płyty. Z tego co pamiętam zakłócenia te wystąpiły gdzieś w rejonie nagrań z drugiej strony płyty, a więc w cichych fragmentach 3 A.M. at the Border of the Marsh From Okefenokee (O 3 rano na granicy z Okefenokee), Invisible Limits (Niewidzialne bariery). Podane tłumaczenia są oczywiście oryginalnymi tłumaczeniami z zapowiedzi spikera prowadzącego wówczas audycję.</p>
<p>Ja nagrywałem obie te prezentacje na szwej szpulowej „Arii” ciesząc się z dobrej jakości drugiej prezentacji i dźwięku w systemie stereo najwyżej wówczas dostępnej mi jakości. Była to w następnych latach jedna z najczęściej słuchanych przez mnie płyt, a także jedna z pierwszych jakie kupiłem parę lat później za miesięczną wypłatę na oryginalnym analogu w sklepie płytowym przy ul. Floriańskiej w Krakowie.</p>
<p>O ile płyta TANGERINE DREAM od razu mnie zachwyciła, to równie klasyczny album KLAUSA SCHULZE &#8211; „Moondawn” (1976) nie zrobił na mnie przy pierwszym przesłuchaniu aż takiego wrażenia. Było to spowodowane faktem, że nie znałem w pełni wkładu KLAUSA SCHULZE do stylu berlińskiego w muzyce elektronicznej, a ponadto wtedy myślałem, że to taki naśladowca spółki Froese i inni. W tym przekonaniu utwierdziło mnie przesłuchanie tej płyty, gdyż w utworze Floating zastosowano podobne rozwiązania rytmiczne na sekwencerach co w kompozycjach TD. Dopiero późniejsze odsłuchiwanie tej płyty, a także okoliczności jej nadania bezpośrednio przed wprowadzeniem stanu wojennego w Polsce i zawieszeniem nadawania audycji muzycznych Polskiego Radia wpłynęły na zmianę mojego zdania o niej.</p>
<p>Na koniec muszę opowiedzieć o pewnym ważnym wspomnieniu dotyczącym audycji, o której nie wiem nawet tego jak się dokładnie nazywała i z jakiej rozgłośni była nadawana. Najpewniej było tak, że na jesieni 1981 r. w ramach retransmisji jakiegoś lokalnego „Studio Stereo” (najpewniej z Radia Lublin) Jerzy Janiszewski rozpoczął prezentację dyskografii LED ZEPPELIN w wersji stereofonicznej. Przyjęło to postać swego rodzaju muzycznej monografii z jego solidnym komentarzem na temat dziejów tego zespołu i zawartości poszczególnych płyt. Poprzedził ja albumami THE YARDBIRDS &#8211; „Remember The Yardbirds” (1971) i THE JEFF BECK GROUP &#8211; „Truth” (1968), a następnie udostępnił debiutancki album LED ZEPPELIN &#8211; „Led Zeppelin” (1968). Płyty te zawsze były puszczane z podziałem na części (strony analogowe płyty) w dwóch kolejnych programach każda z prezentacji. Niestety wprowadzenie stanu wojennego przerwało prezentację dyskografii LED ZEPPELIN. Dzięki tym prezentacjom zapamiętałem J. Janiszewskiego jako rock fana i Kogoś puszczającego w Polskim Radio dobre płyty.</p>
<p>Damian Recław</p>
<p>ciąg dalszy nastąpi…</p>
<p>poprzednie odcinki: <a href="http://www.megatotal.pl/megazin/?p=5550">1</a>, <a href="http://www.megatotal.pl/megazin/?p=5631">2</a>, <a href="http://www.megatotal.pl/megazin/?p=5714">3</a>, <a href="http://www.megatotal.pl/megazin/?p=5788">4</a></p>
<p>————————————————————–</p>
<p><strong>O Autorze</strong></p>
<p><em>O sobie mogę powiedzieć, że udało mi się zrealizować wiele z tego co w młodości planowałem. Skończyłem studia historyczne na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach (1989), studia podyplomowe z zakresu muzealnictwa na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie (1993), pracowałem w kilku szkołach, a od 1988 r. pracuję w Muzeum w Gliwicach. Od 2003 r. jestem kierownikiem Działu Historii i dokumentacji Mechanicznej, a także kierownikiem Zamku Piastowskiego i redaktorem wydawnictw naukowych Muzeum. Prywatnie interesuję się kulturą popularną a zwłaszcza muzyką i filmem.</em></p>
<!-- Added by Google Maps (Begin) -->
		<script type="text/javascript">
/*@cc_on @*/
/*@if (@_win32)
document.write("<script id=__ie_onload defer src=javascript:void(0)><\/script>");
var script = document.getElementById('__ie_onload');
script.onreadystatechange = function() {
  if (this.readyState == 'complete') {}
};
/*@end @*/
if (document.addEventListener) {}</script><!-- Added by Google Maps (End) -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://megazin.megatotal.pl/turn-it-on-again-czyli-zlote-czasy-radia-cz-5/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Turn it on Again czyli złote czasy radia. cz.4</title>
		<link>http://megazin.megatotal.pl/turn-it-on-again-czyli-zlote-czasy-radia-cz-4/</link>
		<comments>http://megazin.megatotal.pl/turn-it-on-again-czyli-zlote-czasy-radia-cz-4/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 15 Nov 2010 10:18:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ASz</dc:creator>
				<category><![CDATA[felietony]]></category>
		<category><![CDATA[gdzie oni są]]></category>
		<category><![CDATA[damian recław]]></category>
		<category><![CDATA[historia]]></category>
		<category><![CDATA[kaczkowski]]></category>
		<category><![CDATA[kordowicz]]></category>
		<category><![CDATA[minimax]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[muzykobranie]]></category>
		<category><![CDATA[polskie radio]]></category>
		<category><![CDATA[radio]]></category>
		<category><![CDATA[szuba]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.megatotal.pl/megazin/?p=5788</guid>
		<description><![CDATA[Projekt „Gdzie oni są?” w Megatotalu na dobre i spotkał się z żywym zainteresowaniem i przychylnością Waszą :) Któregoś dnia odezwał się do nas Damian Recław – wyjątkowy pasjonat muzyki. Przysłał nam swoje wspomnienia, które okazały się czymś znacznie większym niż wspominkowy felieton czy wywiad. Poniżej czwarty odcinek tego tekstu. Całość obejmie kilka odcinków, które będą publikowane w każdy poniedziałek aż do… ale to już tajemnica ;) Wam życzymy przyjemnej lektury, a panu Damianowi serdecznie dziękujemy. Audycja „Minimax” 1980-1981 Pierwszą audycję pod nazwą „Mini-max, czyli muzyczne wydanie Fonoramy” nadano 28 I 1968 r. Twórcą pierwszych ok. 30 audycji był Gabriel Mérétik, a prowadzącym był Tadeusz Sznuk. Obecnie audycja ta kojarzona jest wyłącznie z jej wieloletnim prowadzącym Piotrem Kaczkowskim. Zadebiutował On w audycji 22 IX 1968 r. i prowadzi ją z niewielkimi przerwami do chwili obecnej (w klasycznej formie do 1991 r.). W grudniu 1968 r. Kaczkowski udostępnił fonoamatorom pierwszą płytę w całości, a dokładniej pierwszą część słynnego „White Album” grupy THE BEATLES. Za pośrednictwem tej audycji Kaczkowski zdobył dużą popularność a także wpływ (nie zawsze najlepszy) na kształtowanie się gustów muzycznych paru pokoleń radiosłuchaczy w Polsce i sąsiednich krajach socjalistycznych. W latach 1980-1981 audycja nadawana była zawsze w czwartki o [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Projekt „Gdzie oni są?” w Megatotalu na dobre i spotkał się z żywym zainteresowaniem i przychylnością Waszą :) Któregoś dnia odezwał się do nas Damian Recław – wyjątkowy pasjonat muzyki. Przysłał nam swoje wspomnienia, które okazały się czymś znacznie większym niż wspominkowy felieton czy wywiad. Poniżej czwarty odcinek tego tekstu. Całość obejmie kilka odcinków, które będą publikowane w każdy poniedziałek aż do… ale to już tajemnica ;) Wam życzymy przyjemnej lektury, a panu Damianowi serdecznie dziękujemy.</strong></p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-5790" title="tioa4_page" src="http://www.megatotal.pl/megazin/wp-content/uploads/2010/11/tioa4_page.jpg" alt="" width="500" height="332" /></p>
<p><strong>Audycja „Minimax” 1980-1981</strong></p>
<p>Pierwszą audycję pod nazwą „Mini-max, czyli muzyczne wydanie Fonoramy” nadano 28 I 1968 r. Twórcą pierwszych ok. 30 audycji był Gabriel Mérétik, a prowadzącym był Tadeusz Sznuk.</p>
<p>Obecnie audycja ta kojarzona jest wyłącznie z jej wieloletnim prowadzącym Piotrem Kaczkowskim. Zadebiutował On w audycji 22 IX 1968 r. i prowadzi ją z niewielkimi przerwami do chwili obecnej (w klasycznej formie do 1991 r.). W grudniu 1968 r. Kaczkowski udostępnił fonoamatorom pierwszą płytę w całości, a dokładniej pierwszą część słynnego „White Album” grupy THE BEATLES. Za pośrednictwem tej audycji Kaczkowski zdobył dużą popularność a także wpływ (nie zawsze najlepszy) na kształtowanie się gustów muzycznych paru pokoleń radiosłuchaczy w Polsce i sąsiednich krajach socjalistycznych.</p>
<p>W latach 1980-1981 audycja nadawana była zawsze w czwartki o godz. 20.00 i trwała 40 minut, co umożliwiało prezentację większości płyt w całości. Komfort nagrywania audycji polepszyło jej wydłużenie o dalsze 5 minut z dniem 12 VI 1980 r. W tej formie audycja przetrwała do 10 XII 1981 r.</p>
<p>W pierwszej połowie lat 80. jej muzycznym sygnałem była kompilacja dwóch fragmentów nagrań: Whole Lotta Love grupy LED ZEPPELIN i The Boo Boo Song KINGA COLEMANA.</p>
<p>Zgodnie z jej założeniem starano się w niej maksymalnie wykorzystać czas antenowy do prezentacji muzyki przy zminimalizowaniu towarzyszącego jej słowa mówionego, a więc dokładnie było to „minimum słów” i „maksimum muzyki”. W przeważającej większości wypadków wyglądało to w ten sposób, że prezentowano w całości płytę jakiegoś wybranego wykonawcy, a jej opis ograniczano do niezbędnej zapowiedzi zawierającej identyfikację twórcy, prezentację tytułu i wytwórni oraz roku wydania, a wreszcie do przedstawienia spisu znajdujących się na płycie utworów.</p>
<p>Jak dziś dzień pamiętam np. taką prezentację do najnowszego wówczas albumu zespołu STYX z 1979 r. Prezentacja ta dokonana przez Kaczkowskiego wyglądała tak: „zespół STYX, album „Cornerstone”, spis utworów: 1. &#8220;Lights&#8221;, 2) &#8220;Why Me&#8221;, 3) &#8220;Babe&#8221;, 4) &#8220;Never Say Never&#8221;, 5) &#8220;Boat on the River&#8221;, 6) &#8220;Borrowed Time&#8221;, 7) &#8220;First Time&#8221;, 8) &#8220;Eddie&#8221;, 9) &#8220;Love in the Midnight&#8221;, skład zespołu: Dennis DeYoung &#8211; keyboards, vocals, Chuck Panozzo &#8211; bass, vocals, John Panozzo &#8211; percussion, drums, vocals, Tommy Shaw &#8211; Electric guitar, acoustic guitar, vibraslap, mandolin, autoharp, vocals, James Young &#8211; guitars, guitar synthesizer, autoharp, vocals, wytwórnia A&amp;M numer katalogowy&#8230; “. Dodatkowo Kaczkowski podał także tłumaczenia wszystkich tytułów utworów na j. polski.</p>
<p>Na koniec roku Kaczkowski podawał zawsze „spis treści” wszystkich audycji „Minimax” w danym roku wraz z dokładnymi datami ich emisji. Na pewno robił tak w latach 1980-1981, a najpewniej także robił to później.</p>
<p>Patrząc z perspektywy czasu na repertuar tej audycji, trzeba przyznać, że był on bardzo imponujący pod względem ilości i różnorodności prezentowanej muzyki. Nawet obecnie, przy znacznie zwiększonym dostępnie do płyt, łącznie z możliwościami Internetu zestaw wykonawców prezentowanych w audycji robi duże wrażenie. W sumie w ciągu tych 2 lat zaprezentowano w niej ok. 90 albumów różnych wykonawców. Nie przypadkowo, więc przez wielu słuchaczy, a zarazem fanów muzyki w Polsce, audycja ta postrzegana jest jako kultowa i swoiste źródło inspiracji w kształtowaniu gustów muzycznych całych pokoleń radiosłuchaczy.</p>
<p>W latach 1980-1981 Kaczkowski udostępniał w swej audycji głównie nowości płytowe. Zgodnie z przyjętym przez siebie założeniem w audycji prezentował panoramę szeroko rozumianej muzyki rockowej, przeważnie brytyjsko-amerykańskiej. Preferował wykonawców nowofalowych i lekko awangardowych, a obecnie w większości już także klasyków.</p>
<p>Najczęściej przedstawiał nowe płyty młodych wykonawców mających już pewne uznanie, ale równie często artystów dopiero zdobywających sobie publiczność, po artystów całkiem nieznanych, często takich, o których później słych całkowicie zaginął. Doboru płyt do audycji Kaczkowski dokonywał zgodnie z własnymi gustami i albumami jakie akurat były mu dostępne.</p>
<p>W tej grupie znajdują się wykonawcy obecnie powszechnie uznani np. THE POLICE, FLASH AND THE PAN, THE CLASH, ULTRAVOX, SPLIT ENZ, Ale także całkiem obecnie zapomniani albo w Polsce mało znani np. SLAUGHTER, PRIVATE LINES, GARLAND JEFFREYS.</p>
<p>Prezentacja klasyki rocka w “Minimaxie” w tym okresie ograniczyła się tylko do przedstawienia na antenie jednej płyty, albumu &#8220;Lonesome Crow&#8221; zespołu SCORPIONS z 1972 r. Przy czym wiele prezentowanych w latach 1980-1981 nowości płytowych należy obecnie do ścisłego kanonu rocka, np. UNITED KINGDOM &#8211; “Danger Money” (1979)?, MIKE OLDFIELD &#8211; &#8220;Platinum&#8221; (1979), THE POLICE &#8211; &#8220;Regatta de Blanc&#8221; (1979), SAXON &#8211; “Saxon” (1979)?, AC/DC &#8211; &#8220;Back In Black&#8221; (1980), THE MICHAEL SCHENKER GROUP &#8211; &#8220;The Michael Schenker Group&#8221; (1980), FLASH AND THE PAN &#8211; &#8220;Lights In The Night&#8221; (1980), THIN LIZZY &#8211; &#8220;Chinatown&#8221; (1980), WHITESNAKE &#8211; &#8220;Live&#8230; In The Heart Of The City&#8221; (1980), ULTRAVOX &#8211; &#8220;Vienna&#8221; (1980), PHIL COLLINS &#8211; &#8220;Face Value&#8221; (1981).</p>
<p>Główną wadą takiej polityki był &#8211; można tak powiedzieć &#8211; brak ogólnego planu działania. W wypadku grania nowych płyt nieznanych muzyków ich udostępnienie w audycji często było ich jedynymi prezentacjami w Polskim Radio. Wynikało to z faktu, że wykonawcy ci nie byli szerzej znani za granicą i takimi pozostali, a tym bardziej byli nieznani w Polsce. Najczęściej bowiem poza Kaczkowskim nikt już tego rodzaju mało znanymi wykonawcami w Polskim Radio się nie interesował, ani ich nie promował. Przykładami takich wykonawców są np. grupy LE ROUX, PRIVATE LINES. Z drugiej strony, wielu z tych wykonawców tak naprawdę nie zasługiwało na szerszą popularyzację, gdyż niczym się nie wyróżniali na tle potężnej machiny muzycznego show-biznesu.</p>
<p>Ambitny repertuar audycji wynikał z tego, że Kaczkowski nie szedł na łatwiznę prezentując w swym programie wykonawców mało znanych w świecie, a często prawie nie znanych w Polsce. Tak więc Jego audycji naprawdę ciężko się słuchało niewyrobionemu słuchaczowi. Ja należałem właśnie do takich słuchaczy, a od audycji muzycznych oczekiwałem prezentacji „klasyki rocka”, stąd byłem zawiedziony doborem repertuaru w „Minimaxie”. Stan ten uległ zmianie dopiero w drugiej połowie lat 80. kiedy Kaczkowski zaczął szerzej przedstawiać klasykę rocka. Przywróciło mi to początkowy entuzjazm jaki dla niej żywiłem w latach 1980-1981, gdyż każdej audycji słuchałem jak nabożeństwa.</p>
<p>Największe wrażenie zrobiły na mnie następujące płyty prezentowane przez Kaczkowskiego w tym czasie:</p>
<p>1980 ROK</p>
<p>UNITED KINGDOM &#8211; “Danger Money” (1979)?, WISHBONE ASH &#8211; “Just Testing” (1980)?, BOB DYLAN &#8211; “Slow Train Coming” (1979), SUPERTRAMP &#8211; &#8220;Breakfast In America&#8221; (1979), MIKE OLDFIELD &#8211; &#8220;Platinum&#8221; (1979), THE POLICE &#8211; &#8220;Regatta de Blanc&#8221; (1979), SAXON &#8211; “Saxon” (1979)?, TONY BANKS &#8211; &#8220;A Curious Feeling&#8221; (1979), YES &#8211; &#8220;Drama&#8221; (1980), AC/DC &#8211; &#8220;Back In Black&#8221; (1980), THE MICHAEL SCHENKER GROUP &#8211; &#8220;The Michael Schenker Group&#8221; (1980), STYX &#8211; &#8220;Cornerstone&#8221; (1979), DIRTY LOOKS &#8211; “The Dirty Looks” (1980?, SLAUGHTER &amp; THE DOGS &#8211; &#8220;Bite-Back&#8221; (1980)?, TRIUMPH &#8211; &#8220;Progression Of Power&#8221; (1980), FLASH AND THE PAN &#8211; &#8220;Lights In The Night&#8221; (1980).</p>
<p>1981 ROK</p>
<p>KANSAS &#8211; &#8220;Audio-Visions&#8221; (1980), THIN LIZZY &#8211; &#8220;Chinatown&#8221; (1980), WHITESNAKE &#8211; &#8220;Live&#8230; In The Heart Of The City&#8221; (1980), ULTRAVOX &#8211; &#8220;Vienna&#8221; (1980), PHIL COLLINS &#8211; &#8220;Face Value&#8221; (1981), YES &#8211; &#8220;Yesshows&#8221; (1980), SCORPIONS &#8211; &#8220;Lonesome Crow&#8221; (1972), ROBERT FRIPP &#8211; &#8220;Exposure&#8221; (1979), ROKY ERICKSON &amp; THE ALIENS &#8211; &#8220;Rocky Erikson And The Aliens&#8221; (1980), SPLIT ENZ &#8211; &#8220;Wayatta/Corroboree”&#8221; (1981), MOTORHEAD &#8211; &#8220;Ace Of Spades&#8221; (1980), GARLAND JEFFREYS &#8211; &#8220;Escape Artist&#8221; (1980), JIM STEINMAN &#8211; &#8220;Bad For Good&#8221; (1981), JON AND VANGELIS &#8211; &#8220;The Friends Of Mr. Cairo&#8221; (1981), JOHN MCLAUGHLIN, AL DI MEOLA, PACO DE LUCIA &#8211; “Friday Night In SF” (1981), TANGERINE DREAM &#8211; &#8220;Thief&#8221; (1981), RICK WAKEMAN &#8211; &#8220;1984&#8243; (1981), THE POLICE &#8211; &#8220;Ghost In The Machine&#8221; (1981), FOREIGNER &#8211; &#8220;4&#8243; (1981), BANDERA &#8211; &#8220;Knights&#8221; (1981).</p>
<p><strong>Audycja „Muzykobranie”</strong></p>
<p>Wymyślona przez J. Kordowicza audycja poświęcona popularnej muzyce elektronicznej udostępniona została w ramach cyklu „Muzykobranie” w Programie III PR. Słuchałem jej pomiędzy lipcem a grudniem 1981 r. w każdy poniedziałek o godz. 16.15. Audycja miała bardzo krótki żywot, ale stała się swego rodzaju wzorcem dla innych programów muzycznych tego Autora o podobnej formule. Głównymi jej wadami było to, iż emitowano ją w systemie monofonicznym i często prezentowano tylko fragmenty płyt. Niezbyt szczęśliwa była także pora, w której ją nadawano skutecznie uniemożliwiająca jej potencjalnym słuchaczom jej nagrywanie. Swego rodzaju ideową kontynuacją wspomnianej audycji była audycja „Klasycy syntezatorów” przemianowana później na „Muzykę na syntezatory” (nadawane w Polskim Radio w okresie od IV 1982 do XI 1986).</p>
<p>W końcu lat 70. w. tzw. elektroniczny rock był ciągle stosunkowo młodym gatunkiem muzycznym w szerokim nurcie muzyki popularnej. W tym czasie liczył zaledwie ok. 12 lat a faktycznie jeszcze mniej, gdyż pierwsze klasyczne dzieła elektronicznego rocka z tzw. szkoły berlińskiej (TANGERINE DREAM, KLAUS SCHULZE) powstały w pierwszej połowie lat 70., np. album „Phaedra” TANGERINE DREAM w 1974 r., czy dzieło KLAUSA SCHULZE „Blackdance” w 1974 r. Większość najbardziej popularnych później wykonawców tego gatunku muzycznego, obok wspomnianych także JEAN MICHELLE JARRE (album „Oxygene” z 1976 r.), ISAO TOMITA (album „Snowflakes are Dancing” z 1974 r.) i VANGELIS (album „Heaven And Hell z 1975 r.) stała się szerzej znana dopiero w drugiej połowie lat 70. osiągając apogeum swoich możliwości twórczych na przełomie lat 70. i 80. XX w.</p>
<p>W związku z ogromną popularnością jaką zyskał tzw. elektroniczny rock w drugiej połowie lat 70. także w Polsce pojawiło się duże zapotrzebowanie na prezentację tego rodzaju twórczości w Polskim Radio. Osobą która najszybciej zainteresowała się tego rodzaju muzyką w Polskim Radio był Jerzy Kordowicz. Z biegiem czasu zebrał sporą kolekcję płyt z muzyką elektroniczną, dzięki czemu mógł prezentować na antenie radiowej kolejne odsłony rocka elektronicznego.</p>
<p>Audycje muzyczne zaproponowane przez Jerzego Kordowicza wychodziły naprzeciw zapotrzebowaniu na tego rodzaju muzykę w Polsce i szybko zyskały uznanie wśród dysydentów Polskiego Radia, a także wśród słuchaczy. Głównym celem wszystkich wspomnianych audycji była prezentacja szeroko rozumianej muzyki elektronicznej. W związku z utrudnionym dostępem do wszelkich zachodnich dóbr kultury w Polsce okresu PRL-u, prezentacje muzyki elektronicznej przez J. Kordowicza na antenie radiowej były jedynym sposobem zapoznania się z tego rodzaju twórczością dla zainteresowanych fanów.</p>
<p>Od początku narodzin tzw. elektronicznego rocka prym w tym gatunku wiedli wykonawcy zachodnioniemieccy (TANGERINE DREAM), francuscy (JEAN MICHELE JARRE) i japońscy (ISAO TOMITA). O ile już wcześniej wymienieni uzyskali status gwiazdorski to z powodu specyfiki polegającej na prawie wyłącznie instrumentalnym charakterze tej muzyki wielu zdolnych i młodych wykonawców nie mogło się przebić do głównego nurtu muzyki popularnej. Dzięki tym prezentacjom słuchacze w Polsce, w tym ja, mogli się zapoznać z mniej znanymi a równie ciekawymi artystycznie wykonawcami np. LARRY FASTEM (SYNERGY) i ASH RA TEMPEL.</p>
<p>Audycja „Muzykobranie” należała do ulubionych audycji muzycznych mojej młodości. Wywarła ona na mnie tak duży wpływ. Dzięki tym kilku audycjom poznałem niektórych czołowych przedstawicieli muzyki elektronicznej i jestem im wierny do dzisiaj. Najważniejszą audycją J. Kordowicza prezentującą rock elektroniczny było na pewno „Studio nagrań”, ale ja &#8211; z różnych względów &#8211; mniej jej słuchałem.</p>
<p>W związku z wyjątkowo niekorzystną porą nadawania audycji „Muzykobranie” (w poniedziałki o godz. 16.15) często miałem trudności w jej słuchaniu i nagrywaniu. W tym czasie byłem już po pracy w domu, ale z powodu prac gospodarskich, często nie miałem czasu jej słuchać i tylko ją nagrywałem a potem odsłuchiwałem.</p>
<p>Największe wrażenie w tej audycji wywarły na mnie następujące płyty i pojedyncze nagrania: ISAO TOMITA &#8211; &#8220;The Bermuda Triangle&#8221; (1979), WALTER CARLOS &#8211; V koncert brandenburski Bacha, VANGELIS &#8211; &#8220;China&#8221; (1979), TANGERINE DREAM &#8211; Desert Dream, Circulation Of Events, TANGERINE DREAM &#8211; &#8220;Alpha Centauri&#8221; (1971), JEAN MICHEL JARRE &#8211; &#8220;Magnetic Fields&#8221; (1981), HARALD GROSSKOPF &#8211; Emphasis, KRAFTWERK &#8211; &#8220;Computer World&#8221; (1981), KRAFTWERK  &#8211; Autobahn, ASHRA TEMPEL &#8211; Jenseits, KRAFTWERK &#8211; &#8220;Radioactivity&#8221; (1975), &#8220;Trans Europe Express&#8221; (1977) (2 utwory), LARRY FAST &#8211; Paradox, 14th Sequence, Synergy, ISAO TOMITA &#8211; utwory M. Ravela: Daphnis et Chloe II, Pavane pour une infante defunte, KLAUS SCHULZE &#8211; Chromengel.</p>
<p>Damian Recław</p>
<p>ciąg dalszy nastąpi&#8230;</p>
<p>poprzednie odcinki: <a href="http://www.megatotal.pl/megazin/?p=5550">1</a>, <a href="http://www.megatotal.pl/megazin/?p=5631">2</a>, <a href="http://www.megatotal.pl/megazin/?p=5714">3</a></p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;</p>
<p><strong>O Autorze</strong></p>
<p><em>O sobie mogę powiedzieć, że udało mi się zrealizować wiele z tego co w młodości planowałem. Skończyłem studia historyczne na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach (1989), studia podyplomowe z zakresu muzealnictwa na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie (1993), pracowałem w kilku szkołach, a od 1988 r. pracuję w Muzeum w Gliwicach. Od 2003 r. jestem kierownikiem Działu Historii i dokumentacji Mechanicznej, a także kierownikiem Zamku Piastowskiego i redaktorem wydawnictw naukowych Muzeum. Prywatnie interesuję się kulturą popularną a zwłaszcza muzyką i filmem.</em></p>
<!-- Added by Google Maps (Begin) -->
		<script type="text/javascript">
/*@cc_on @*/
/*@if (@_win32)
document.write("<script id=__ie_onload defer src=javascript:void(0)><\/script>");
var script = document.getElementById('__ie_onload');
script.onreadystatechange = function() {
  if (this.readyState == 'complete') {}
};
/*@end @*/
if (document.addEventListener) {}</script><!-- Added by Google Maps (End) -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://megazin.megatotal.pl/turn-it-on-again-czyli-zlote-czasy-radia-cz-4/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
