<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>MegaZin - oficjalny megafon portalu MegaTotal.plpiotr stelmach | MegaZin - oficjalny megafon portalu MegaTotal.pl</title>
	<atom:link href="http://megazin.megatotal.pl/tag/piotr-stelmach/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://megazin.megatotal.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Fri, 22 Mar 2019 21:40:24 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Placebo &#8211; Battle For The Sun (Redux Edition)</title>
		<link>http://megazin.megatotal.pl/placebo-battle-for-the-sun-redux-edition/</link>
		<comments>http://megazin.megatotal.pl/placebo-battle-for-the-sun-redux-edition/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 20 Sep 2010 09:36:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Stelmach</dc:creator>
				<category><![CDATA[płyty]]></category>
		<category><![CDATA[red stelmach]]></category>
		<category><![CDATA[piotr stelmach]]></category>
		<category><![CDATA[placebo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.megatotal.pl/megazin/?p=5310</guid>
		<description><![CDATA[CAN YOU GURGLE GERSHWIN?! YES, WE CAN! - Rower typu składak (może być kultowe Wigry 3) - Słoik Nutelli - Pety zostawione w garderobie paryskiej Bercy - Okulary przeciwsłoneczne bez szkieł (Battle For The Sun!) - Medalik pamiątkowy z napisem „Kensington South” - Cover „Crucified” szwedzkiej grupy Army Of Lovers - Ksero prawa jazdy wokalisty Co jeszcze można dodać do specjalnej edycji popularnej płyty? T-shirty z efektownym logo już się znudziły, a poza tym ciężko to cholerstwo wyprasować. Pomyśleliby jakoś ciut oryginalniej, co nie? Zespół Placebo niczym z taśmociągu wali wersjami specjalnymi swojego niespecjalnego albumu „Battle For The Sun”. Zasada jest prosta: coraz większe złote jaja od kury nioski = coraz mniejsza chęć dożynania drobiu. Rozkokoszona karawana jedzie dalej, a wszyscy się cieszą i przebierają odnóżami przed premierą. Pudełeczko skonfigurowano na 25 funciaków. Spoko. Wewnątrz album podstawowy, koszulina z logotypem i&#8230; UWAGAAAAA! WERSZYN REDUX!!!! Szybki rzut oka na tracklistę i już wiadomo, że będą emocje. Płyny ustrojowe bulgoczą zwłaszcza w konfrontacji z tajemniczym słowem „REDUX”, którego nikt nie rozumie. A może miało być inaczej&#8230;? Dulux? Relax? Deus? Zeus? Madredeus? Dziennikarze też mają „wypas”, bo wersja promocyjna dysku zawiera&#8230; 6 (sześć) sekund pierwszej piosenki i jednocześnie singla promującego całość &#8211; „Trigger [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>CAN YOU GURGLE GERSHWIN?! YES, WE CAN!</strong></p>
<p><strong>- Rower typu składak (może być kultowe Wigry 3)<br />
- Słoik Nutelli<br />
- Pety zostawione w garderobie paryskiej Bercy<br />
- Okulary przeciwsłoneczne bez szkieł (Battle For The Sun!)<br />
- Medalik pamiątkowy z napisem „Kensington South”<br />
- Cover „Crucified” szwedzkiej grupy Army Of Lovers<br />
- Ksero prawa jazdy wokalisty</strong></p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-5311" title="placebo_redux_page" src="http://www.megatotal.pl/megazin/wp-content/uploads/2010/09/placebo_redux_page.jpg" alt="" width="500" height="429" /></p>
<p>Co jeszcze można dodać do specjalnej edycji popularnej płyty? T-shirty z efektownym logo już się znudziły, a poza tym ciężko to cholerstwo wyprasować. Pomyśleliby jakoś ciut oryginalniej, co nie?</p>
<p>Zespół Placebo niczym z taśmociągu wali wersjami specjalnymi swojego niespecjalnego albumu „Battle For The Sun”. Zasada jest prosta: coraz większe złote jaja od kury nioski = coraz mniejsza chęć dożynania drobiu. Rozkokoszona karawana jedzie dalej, a wszyscy się cieszą i przebierają odnóżami przed premierą. Pudełeczko skonfigurowano na 25 funciaków. Spoko. Wewnątrz album podstawowy, koszulina z logotypem i&#8230; UWAGAAAAA! WERSZYN REDUX!!!!</p>
<p>Szybki rzut oka na tracklistę i już wiadomo, że będą emocje. Płyny ustrojowe bulgoczą zwłaszcza w konfrontacji z tajemniczym słowem „REDUX”, którego nikt nie rozumie. A może miało być inaczej&#8230;? Dulux? Relax? Deus? Zeus? Madredeus? Dziennikarze też mają „wypas”, bo wersja promocyjna dysku zawiera&#8230; 6 (sześć) sekund pierwszej piosenki i jednocześnie singla promującego całość &#8211; „Trigger Happy Hands” &#8211; a żeby było bardziej jowialnie, owe 6 sekund wypełnia cisza. Duchy? Sleeping with ghosts? „Lusiu, co ten facet robi w naszym łóżku?!”. „Czary, debilu, czary&#8230;”.</p>
<p>„Trigger&#8230;” dociera wreszcie z wytwórni specjalnym mailem. Sprytny kawałek, który na „Battle For The Sun” mógłby pojawić się zamiast jednej z co najmniej ośmiu piosenek. Motoryczna sekcja z przestrojonym w dół basem gra średnio skomplikowaną figurę, na której opiera się ten utwór. Tekst z grupy nieodupiemaryjnych i mniej więcej od połowy towarzyszący Molko chór quasi gospel, obecny chyba po raz pierwszy w muzyce kapeli. I, niestety, to by było na tyle, bo od następnego „dzieła” zaczyna się katastrofa.</p>
<p>Trzyminutowa, rockowa napierdalanka „Monster Truck” jest prawdopodobnie najgorszą oficjalnie opublikowaną piosenką Placebo. Moment na 1:14 rozjaśnia definicję słowa „redux”. Chodzi prawdopodobnie o to, że te kawałki są: a) pozbawione produkcji i miksu, b) słabe, c) bardzo słabe. Ciąg dalszy płyty rozwija tę teorię o: d) z utworów w oryginale dynamicznych kleimy balladowe miękkie bułki („Breathe Underwater”, „Because I Want You”, „Drag” i „Soulmates”). I umówmy się jeszcze, że nie ma tu dwóch fragmentów: „Twenty Years (Redux)” i remixu „Trigger Happy Hands”. To znaczy są, ale ich nie ma, ok?</p>
<p>Słucham tego badziewia i czuję, że ziemniaki wychodzą mi czwórkami z piwnicy, a pasjonujący emocjonalnie film o Placebo rwie się na strzępy. Jak wpada się na pomysł, żeby z nienajlepszych piosenek zrobić ich jeszcze gorsze wersje i świadomie wydać? Gdzie jest porządny album z b-side’ami i czy na potrzeby tego boxu nie mógł zostać skompilowany? Czy zarabianie kasy na fonografii musi się odbywać metodą „redux i po bandzie” tudzież „po bandzie i redux”? Nie musi, bo w przeszłości odbywało się inaczej (np. historia rozbudowanej wersji singla „Special K”). Czy to było zbyt dawno temu?</p>
<p>Rozkminianie tej płyty i desperackie próby zrozumienia, jakie memento ukrył tym razem pod mchem Brian Molko, są idiotyzmem. Tu nie ma przekazu pod-, nad-, przy- czy innego progowego. Jest za to coraz bardziej mętny i niezrozumiały artystycznie obraz zespołu, który będąc u szczytu popularności i ciesząc się miejscem prezydialnym przy megaobfitym korycie finansowym showbizu, dokonuje coraz bardziej drastycznych samookaleczeń. Tępą żyletą. Smutne.</p>
<p>Piotr Stelmach</p>
<!-- Added by Google Maps (Begin) -->
		<script type="text/javascript">
/*@cc_on @*/
/*@if (@_win32)
document.write("<script id=__ie_onload defer src=javascript:void(0)><\/script>");
var script = document.getElementById('__ie_onload');
script.onreadystatechange = function() {
  if (this.readyState == 'complete') {}
};
/*@end @*/
if (document.addEventListener) {}</script><!-- Added by Google Maps (End) -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://megazin.megatotal.pl/placebo-battle-for-the-sun-redux-edition/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Składamy leżaki</title>
		<link>http://megazin.megatotal.pl/skladamy-lezaki/</link>
		<comments>http://megazin.megatotal.pl/skladamy-lezaki/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 04 Sep 2009 14:13:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Stelmach</dc:creator>
				<category><![CDATA[felietony]]></category>
		<category><![CDATA[red stelmach]]></category>
		<category><![CDATA[lollipops]]></category>
		<category><![CDATA[megatotal]]></category>
		<category><![CDATA[mp3]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[piotr stelmach]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.megatotal.pl/megazin/?p=2508</guid>
		<description><![CDATA[No, to jestem po wakacjach. W tym roku wyjątkowo długich, spędzonych głównie w&#8230; samochodzie. Wyjazdy co tydzień nad morze w ramach trójkowej akcji letniej, wyjazdy na koncerty i festiwale, wreszcie upragniony wypad do Chorwacji. Kraj &#8211; bajka. Mało rock&#8217;n'rollowy, ale przepiękny. A po drodze między innymi  Wiedeń &#8211; kto wie czy nie najnudniejsze z wielkich miast tego świata. Tyle tylko, że takiej nudy ciągle mi brakuje. Jakieś absurdalnie wczesne śniadanie w okolicach Kartner Strasse, jakaś wizyta w sklepie z guzikami, jakieś kilkugodzinne szukanie hotelu w nocy&#8230; I co najważniejsze &#8211; zero spinki. Dobrze jest się nie spieszyć, co nie? Wracam do MegaZinu pełen witaminy C. Powodów tej żywotności jest kilka. Po pierwsze: najlepsze muzyczne polskie lato w najlepszym koncertowo roku w historii tego kraju (serio, serio!). Po drugie: jesień idzie, czyli będą nowe płyty. Po trzecie: premiera debiutanckiego albumu Hatifnats, czyli ciąg dalszy punktu drugiego. Po czwarte: pierwszy pełnometrażowy koncert Hatifnats w Trójce, czyli ciąg dalszy punktu trzeciego. Po czwarte Pepsi Vena Music Festival (niech Łodzianie nie tracą nadziei). Po piąte: nowa, zaje&#8230;ta płyta Wilco. Po szóste: reedycja jeszcze bardziej zaje&#8230;tej płyty The Stone Roses (w dwudziestą rocznicę premiery). Po siódme: nie kradnij. Po ósme: The Lollipops. Po dziewiąte: wracają [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>No, to jestem po wakacjach. W tym roku wyjątkowo długich, spędzonych głównie w&#8230; samochodzie. </strong></p>
<p>Wyjazdy co tydzień nad morze w ramach trójkowej akcji letniej, wyjazdy na koncerty i festiwale, wreszcie upragniony wypad do Chorwacji. Kraj &#8211; bajka. Mało rock&#8217;n'rollowy, ale przepiękny. A po drodze między innymi  Wiedeń &#8211; kto wie czy nie najnudniejsze z wielkich miast tego świata. Tyle tylko, że takiej nudy ciągle mi brakuje. Jakieś absurdalnie wczesne śniadanie w okolicach Kartner Strasse, jakaś wizyta w sklepie z guzikami, jakieś kilkugodzinne szukanie hotelu w nocy&#8230; I co najważniejsze &#8211; zero spinki. Dobrze jest się nie spieszyć, co nie?</p>
<p>Wracam do MegaZinu pełen witaminy C. Powodów tej żywotności jest kilka. Po pierwsze: najlepsze muzyczne polskie lato w najlepszym koncertowo roku w historii tego kraju (serio, serio!). Po drugie: jesień idzie, czyli będą nowe płyty. Po trzecie: premiera debiutanckiego albumu Hatifnats, czyli ciąg dalszy punktu drugiego. Po czwarte: pierwszy pełnometrażowy koncert Hatifnats w Trójce, czyli ciąg dalszy punktu trzeciego. Po czwarte Pepsi Vena Music Festival (niech Łodzianie nie tracą nadziei). Po piąte: nowa, zaje&#8230;ta płyta Wilco. Po szóste: reedycja jeszcze bardziej zaje&#8230;tej płyty The Stone Roses (w dwudziestą rocznicę premiery). Po siódme: nie kradnij. Po ósme: The Lollipops. Po dziewiąte: wracają offsesje. Mogę tak jeszcze długo, poważnie :)</p>
<p>Aha, po dziesiąte i bardzo ważne: mam psa! Basset, ma na imię Żurek i jest najpiękniejszą chodzącą parówą na świecie. Dostałem Go od Drugiej Połówki na urodziny. Czekał w domu, w ogromnej torbie prezentowej. Czy ktoś wie co to jest Pies &#8211; Wzrok? A Pies &#8211; Uszy? Ja już wiem!</p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-2510" title="skladamy_lezaki_page" src="http://www.megatotal.pl/megazin/wp-content/uploads/2009/09/skladamy_lezaki_page.jpg" alt="skladamy_lezaki_page" width="500" height="375" /></p>
<p>Ku zadowoleniu Redakcji i niezadowoleniu Czytelników będę tu znowu płodził. O tym, co wymieniłem w punkach 1 &#8211; 10 i o kilku innych ważnych lub mniej ważnych kwestiach. Za pośrednictwem MegaZinu chciałbym pozdrowić wszystkich sympatyków hibernacji na całym świecie! Zachęcam do odważnych komentarzy (&#8220;Stelmach, ty śmieciu&#8221; na razie prowadzi w moim rankingu) i wtykania szpilek w dupsko. A do czego służył ten przedmiot, siostry, nie ma chyba potrzeby tłumaczyć&#8230;</p>
<p>Jutro też wam uciekniemy.</p>
<p>Do wkrótce<br />
Stelmi</p>
<!-- Added by Google Maps (Begin) -->
		<script type="text/javascript">
/*@cc_on @*/
/*@if (@_win32)
document.write("<script id=__ie_onload defer src=javascript:void(0)><\/script>");
var script = document.getElementById('__ie_onload');
script.onreadystatechange = function() {
  if (this.readyState == 'complete') {}
};
/*@end @*/
if (document.addEventListener) {}</script><!-- Added by Google Maps (End) -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://megazin.megatotal.pl/skladamy-lezaki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Plug &amp; Play wyróżniony za energię, Washing Machine za atmosferę.*</title>
		<link>http://megazin.megatotal.pl/plug-play-wyrozniony-za-energie-washing-machine-za-atmosfere/</link>
		<comments>http://megazin.megatotal.pl/plug-play-wyrozniony-za-energie-washing-machine-za-atmosfere/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 19 Jul 2009 13:03:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Stelmach</dc:creator>
				<category><![CDATA[koncerty]]></category>
		<category><![CDATA[megatotal]]></category>
		<category><![CDATA[newsy]]></category>
		<category><![CDATA[red stelmach]]></category>
		<category><![CDATA[instytut]]></category>
		<category><![CDATA[jarocin]]></category>
		<category><![CDATA[mp3]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[piotr stelmach]]></category>
		<category><![CDATA[plug&play]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.megatotal.pl/megazin/?p=2276</guid>
		<description><![CDATA[Festiwal w Jarocinie jeszcze trwa. Ostatnim koncertem imprezy będzie koncert Animal Collective, który rozpocznie się po północy. Piszę te słowa z pola festiwalowego i obiecuję dłuższą relację, a właściwie refleksję, którą wyślę do Redakcji zaraz po powrocie z krótkiego urlopu. Wczoraj na dachu angielskiego busa odbył się konkurs młodych kapel. Spośród ponad 400 zespołów fani i jury wybrali finałową dziesiątkę. Po krótkich acz burzliwych dyskusjach postanowiliśmy, że: - lubelski Plug &#38; Play otrzyma wyróżnienie za energię, z jaką wykonali swoje trzy konkursowe kawałki - łódzki Washing Machine otrzyma wyróżnienie za pomysł na piosenki i stworzenie podczas krótkiego setu fajnej, festiwalowej atmosfery - stołeczny Wilson Square otrzyma wyróżnienie za jakość wykonania konkursowych kompozycji. Piotr Kaźmierczuk zaśpiewał wczoraj najlepiej ze wszystkich wokalistów biorących udział w konkursie Grand Prix festiwalu postanowiliśmy przyznać warszawskiej Rotofobii. Po pierwsze za to, że potraktowali ten występ jak mini koncert, który ma swoją dramaturgię (ze wstępem, rozwinięciem i przykuwającym uwagę finałem w postaci kawałka &#8220;Nite&#8221;). Po drugie za to, że zagrali bardzo dobrze (mimo, że po minucie grania jednej z piosenek musieli zaczynać ją ponownie). Po trzecie za to, że poczęstowali nas emocjami. To było po prostu czuć i tyle. Nagrodę publiczność po głosowaniu smsowym zgarnął wrocławski zespół [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Festiwal w Jarocinie jeszcze trwa. Ostatnim koncertem imprezy będzie koncert Animal Collective, który rozpocznie się po północy. Piszę te słowa z pola festiwalowego i obiecuję dłuższą relację, a właściwie refleksję, którą wyślę do Redakcji zaraz po powrocie z krótkiego urlopu.</strong></p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-2274" title="jarocin_page" src="http://www.megatotal.pl/megazin/wp-content/uploads/2009/07/jarocin_page.jpg" alt="jarocin_page" width="501" height="274" /></p>
<p>Wczoraj na dachu angielskiego busa odbył się konkurs młodych kapel. Spośród ponad 400 zespołów fani i jury wybrali finałową dziesiątkę. Po krótkich acz burzliwych dyskusjach postanowiliśmy, że:</p>
<p>- lubelski <a href="../../artists/artist.php?id=49">Plug &amp; Play</a> otrzyma wyróżnienie za energię, z jaką wykonali swoje trzy konkursowe kawałki<br />
- łódzki <a href="../../artists/artist.php?id=17">Washing Machine</a> otrzyma wyróżnienie za pomysł na piosenki i stworzenie podczas krótkiego setu fajnej, festiwalowej atmosfery<br />
- stołeczny Wilson Square otrzyma wyróżnienie za jakość wykonania konkursowych kompozycji. Piotr Kaźmierczuk zaśpiewał wczoraj najlepiej ze wszystkich wokalistów biorących udział w konkursie</p>
<p>Grand Prix festiwalu postanowiliśmy przyznać warszawskiej Rotofobii. Po pierwsze za to, że potraktowali ten występ jak mini koncert, który ma swoją dramaturgię (ze wstępem, rozwinięciem i przykuwającym uwagę finałem w postaci kawałka &#8220;Nite&#8221;). Po drugie za to, że zagrali bardzo dobrze (mimo, że po minucie grania jednej z piosenek musieli zaczynać ją ponownie). Po trzecie za to, że poczęstowali nas emocjami. To było po prostu czuć i tyle.</p>
<p>Nagrodę publiczność po głosowaniu smsowym zgarnął wrocławski zespół Holden Avenue. zagrali jako pierwsi, a muzyką, którą prezentują wydaje się najbliższa punkowej tradycji festiwalu w Jarocinie. Widzowie najwyraźniej to zauważyli.</p>
<p>Gratuluję wszystkim finalistom. Fajnie było się z Wami spotkać! Za rok poprawka? Trzymam kciuki!</p>
<p>Trzymajcie się!<br />
Stelmi</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;<br />
* Tytuł od Redakcji</p>
<!-- Added by Google Maps (Begin) -->
		<script type="text/javascript">
/*@cc_on @*/
/*@if (@_win32)
document.write("<script id=__ie_onload defer src=javascript:void(0)><\/script>");
var script = document.getElementById('__ie_onload');
script.onreadystatechange = function() {
  if (this.readyState == 'complete') {}
};
/*@end @*/
if (document.addEventListener) {}</script><!-- Added by Google Maps (End) -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://megazin.megatotal.pl/plug-play-wyrozniony-za-energie-washing-machine-za-atmosfere/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Gdzie oni są? Wstęp</title>
		<link>http://megazin.megatotal.pl/gdzie-oni-sa-wstep/</link>
		<comments>http://megazin.megatotal.pl/gdzie-oni-sa-wstep/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 29 Jun 2009 04:51:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Stelmach</dc:creator>
				<category><![CDATA[felietony]]></category>
		<category><![CDATA[gdzie oni są]]></category>
		<category><![CDATA[red stelmach]]></category>
		<category><![CDATA[wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[megatotal]]></category>
		<category><![CDATA[mp3]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[piotr stelmach]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.megatotal.pl/megazin/?p=2139</guid>
		<description><![CDATA[&#8220;Jestem dzieckiem lat 80-tych&#8221;. Ostatnio czy to w rozmowach prywatnych, czy zawodowych, wypowiadam to zdanie z zaskakującą nawet dla mnie notorycznością. Ta dekada, a szczególnie jej pierwsza połowa wytatuowała moje życie w niezwykle podstępny i, co istotniejsze, skuteczny sposób. Nigdy nie uciekałem od wspomnień związanych z tamtym czasem. Są one niewidocznym ciągiem dalszym mojej wizytówki, z której oprócz imienia, nazwiska, zawodu, firmy i numeru kontaktowego daje się odczytać wszystko to, czym nasiąknąłem. Do dziś mam przed oczami moją mamę, wracającą któregoś chłodnego sobotniego popołudnia z pracy. Przyniosła do domu płytę, o którą błagałem przez długie tygodnie. &#8220;Nowe Sytuacje&#8221; Republiki. Album kosztował 700 złotych, co dla 12-latka było wtedy kwotą bajońską. Nie pomagały prośby, łzy i wyrażane w dziecinny sposób akty domowej anarchii. Rodzice stwierdzili, że nie wydadzą takiej sumy na kawałek plastiku, choćby nawet był moim ukochanym. W końcu jednak dali za wygraną. &#8220;Nowe Sytuacje&#8221; miały rozkładaną kopertę ze zdjęciem muzyków hurtowo rozjechanych na śmierć, leżących bezładnie na pasach dla pieszych. W środku był jeszcze specjalny dodatek &#8211; wydrukowane co do słowa na wielkich dwóch kartkach teksty. Całość obowiązkowo czarno &#8211; biała. Na awersie tytuł i logo grupy. &#8220;Śmierć w bikini&#8221; jako ostatni na stronie A, &#8220;Będzie Plan&#8221; jako pierwszy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>&#8220;Jestem dzieckiem lat 80-tych&#8221;. Ostatnio czy to w rozmowach prywatnych, czy zawodowych, wypowiadam to zdanie z zaskakującą nawet dla mnie notorycznością. Ta dekada, a szczególnie jej pierwsza połowa wytatuowała moje życie w niezwykle podstępny i, co istotniejsze, skuteczny sposób. Nigdy nie uciekałem od wspomnień związanych z tamtym czasem. Są one niewidocznym ciągiem dalszym mojej wizytówki, z której oprócz imienia, nazwiska, zawodu, firmy i numeru kontaktowego daje się odczytać wszystko to, czym nasiąknąłem.</p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-2140" title="gdzie_oni_sa_page" src="http://www.megatotal.pl/megazin/wp-content/uploads/2009/06/gdzie_oni_sa_page.jpg" alt="gdzie_oni_sa_page" width="500" height="308" /></p>
<p>Do dziś mam przed oczami moją mamę, wracającą któregoś chłodnego sobotniego popołudnia z pracy. Przyniosła do domu płytę, o którą błagałem przez długie tygodnie. &#8220;Nowe Sytuacje&#8221; Republiki. Album kosztował 700 złotych, co dla 12-latka było wtedy kwotą bajońską. Nie pomagały prośby, łzy i wyrażane w dziecinny sposób akty domowej anarchii. Rodzice stwierdzili, że nie wydadzą takiej sumy na kawałek plastiku, choćby nawet był moim ukochanym. W końcu jednak dali za wygraną.</p>
<p>&#8220;Nowe Sytuacje&#8221; miały rozkładaną kopertę ze zdjęciem muzyków hurtowo rozjechanych na śmierć, leżących bezładnie na pasach dla pieszych. W środku był jeszcze specjalny dodatek &#8211; wydrukowane co do słowa na wielkich dwóch kartkach teksty. Całość obowiązkowo czarno &#8211; biała. Na awersie tytuł i logo grupy. &#8220;Śmierć w bikini&#8221; jako ostatni na stronie A, &#8220;Będzie Plan&#8221; jako pierwszy kawałek na stronie B. Szał.</p>
<p>Celowo poświęcam w tym krótkim tekście tak dużo miejsca Republice. Dla mnie był to, ba, wciąż jest, najważniejszy zespół, jaki działał na rodzimej scenie. Lata 80-te kojarzą mi się przede wszystkim z artystycznym fenomenem toruńskiego kwartetu. Z biało &#8211; czarną flagą, grzywką na &#8220;popersa&#8221;, spektaklem &#8220;Republika rzecz publiczna&#8221; w łódzkim Teatrze Wielkim (mój pierwszy koncert rockowy, zagrany zresztą z playbacku :) i &#8220;wojną&#8221; między fanami Lady Pank i Republiki, której efekty poznawaliśmy w każdy sobotni wieczór podczas Listy Przebojów Programu Trzeciego. Piękne, choć wtedy trochę zakazane chwile.</p>
<p>Ale oprócz Republiki byli też inni. Klaus Mittfoch, Brygada Kryzys, Voo Voo, Oddział Zamknięty, Maanam. Boje stoczone o Ich płyty nauczyły mnie szacunku do oficjalnych nośników dźwięku. Do dziś spotkanie z każdym nowym albumem traktuję bardzo szczególnie. I zdecydowanie odrzucam konformistyczne kolekcjonerstwo, polegające na zapychaniu półek tylko tym, co przyśle mi wytwórnia. Wydanie na płyty zbyt dużej ilości kasy i szperactwo sklepowe wciąż jest dla mnie intrygujące.</p>
<p>Tak, lata 80-te to w moim życiu przede wszystkim muzyka. Nauka jej zdobywania, słuchania, podziwiania, &#8220;puszczania&#8221; moim rówieśnikom i rozpoznawania emocji towarzyszącym poszczególnym piosenkom i płytom. Nie bez przyczyny od kilkunastu lat uważam Roberta Smitha za swojego trzeciego rodzica. Bo gdyby nie &#8220;Pornography&#8221;, &#8230;.</p>
<p>Kasia Andrzejewska i Artur Szuba wykonali fantastyczną robotę. Tak jak my w opisywanej tu dekadzie, docierali, odnajdowali, dowiadywali się. Mam nadzieję, że ku naszej wspólnej radości!</p>
<p>Polecam.</p>
<p>Piotr Stelmach</p>
<!-- Added by Google Maps (Begin) -->
		<script type="text/javascript">
/*@cc_on @*/
/*@if (@_win32)
document.write("<script id=__ie_onload defer src=javascript:void(0)><\/script>");
var script = document.getElementById('__ie_onload');
script.onreadystatechange = function() {
  if (this.readyState == 'complete') {}
};
/*@end @*/
if (document.addEventListener) {}</script><!-- Added by Google Maps (End) -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://megazin.megatotal.pl/gdzie-oni-sa-wstep/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Michael Jackson</title>
		<link>http://megazin.megatotal.pl/michael-jackson/</link>
		<comments>http://megazin.megatotal.pl/michael-jackson/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 27 Jun 2009 10:37:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Stelmach</dc:creator>
				<category><![CDATA[felietony]]></category>
		<category><![CDATA[red stelmach]]></category>
		<category><![CDATA[megatotal]]></category>
		<category><![CDATA[michael jackson]]></category>
		<category><![CDATA[mp3]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[piotr stelmach]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.megatotal.pl/megazin/?p=2115</guid>
		<description><![CDATA[25 czerwca 2009 roku skończył się jeden z najpiękniejszych i jednocześnie najbardziej wstrząsających filmów w historii muzyki popularnej. Śmierć Michaela Jacksona przypomina bowiem zakończenie burzliwego scenariusza, którego główny bohater w ostatnim ujęciu ma postawić nogę na ogromnej scenie, by powrócić w glorii do świata show businessu. Nie dowiadujemy się jednak, jak wygląda ten powrót. Życie Jacksona to wielowątkowe, pełne wzlotów i upadków story. Kanwa niejednego, trzymającego w napięciu do ostatnich minut dreszczowca. Jackson &#8211; główny bohater tego obrazu był dla większości ludzi na całym świecie postacią nierealną. Kimś wyciętym z bajki, niekoniecznie tej dobrej. Kimś, kto z trudnością egzystował w osobnym, nie odkrytym jeszcze przez zastępy naukowców i chiromantów świecie. Do ostatnich dni był postacią sceny. Co więcej, wbrew opublikowanym przez telewizję CNN pożegnalnym zdjęciom, Michael nie umarł w swoim domu w Holmby Hills. Ta spektakularna, okrutnie samotna śmierć miała miejsce właśnie na scenie, a właściwie tuż przed pierwszym stopniem schodów prowadzących celebrytę na estradę w Londynie. Czy można sobie wyobrazić większy i bardziej kpiarski chichot losu? A może, co brzmi brutalnie, los, jeśli już musiał, zabrał go w najlepszym momencie, oszczędzając wszystkim krwawych igrzysk? Za kilkanaście dni miał odbyć się pierwszy z 50 zakontraktowanych i wyprzedanych koncertów Jacksona w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>25 czerwca 2009 roku skończył się jeden z najpiękniejszych i jednocześnie najbardziej wstrząsających filmów w historii muzyki popularnej. Śmierć Michaela Jacksona przypomina bowiem zakończenie burzliwego scenariusza, którego główny bohater w ostatnim ujęciu ma postawić nogę na ogromnej scenie, by powrócić w glorii do świata show businessu. Nie dowiadujemy się jednak, jak wygląda ten powrót.</strong></p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-2117" title="michael_jackson_page1" src="http://www.megatotal.pl/megazin/wp-content/uploads/2009/06/michael_jackson_page1.jpg" alt="michael_jackson_page1" width="500" height="358" /></p>
<p>Życie Jacksona to wielowątkowe, pełne wzlotów i upadków story. Kanwa niejednego, trzymającego w napięciu do ostatnich minut dreszczowca. Jackson &#8211; główny bohater tego obrazu był dla większości ludzi na całym świecie postacią nierealną. Kimś wyciętym z bajki, niekoniecznie tej dobrej. Kimś, kto z trudnością egzystował w osobnym, nie odkrytym jeszcze przez zastępy naukowców i chiromantów świecie.</p>
<p>Do ostatnich dni był postacią sceny. Co więcej, wbrew opublikowanym przez telewizję CNN pożegnalnym zdjęciom, Michael nie umarł w swoim domu w Holmby Hills. Ta spektakularna, okrutnie samotna śmierć miała miejsce właśnie na scenie, a właściwie tuż przed pierwszym stopniem schodów prowadzących celebrytę na estradę w Londynie. Czy można sobie wyobrazić większy i bardziej kpiarski chichot losu? A może, co brzmi brutalnie, los, jeśli już musiał, zabrał go w najlepszym momencie, oszczędzając wszystkim krwawych igrzysk? Za kilkanaście dni miał odbyć się pierwszy z 50 zakontraktowanych i wyprzedanych koncertów Jacksona w stolicy Wielkiej Brytanii. Za kilkanaście dni świat miał oglądać mecz, w którym bierze udział tylko jeden zawodnik. Koncertowy maraton był ponad miarę Jego możliwości. 50 koncertów w tym samym miejscu dla tak wyczerpanego i umęczonego organizmu było zabójcze już w samym założeniu. Umarł, wierząc do ostatniej chwili, że sprosta zadaniu. I to właśnie te koncerty są Jego prawdziwym pożegnaniem. Nie karetka, nie szpital uniwersytecki i nie czynione przez lekarzy wysiłki, ale miejsce, które ukochał najbardziej &#8211; scena. Nie przedarte bilety na te występy wydają się dziś najpiękniejszą, najbardziej symboliczną pamiątką związaną z muzyką popularną. To wspomnienie, które mogą sobie jedynie zaprojektować ich posiadacze. Wierzę, że wspomnienie piękne.</p>
<p>W dniu, kiedy podano informację o śmierci Michaela Jacksona, odbywałem długą podróż. Celowo przełączałem radiostacje w samochodowym odbiorniku, żeby posłuchać, jak zapamiętaliśmy tę postać. I muszę przyznać, że w kilku przypadkach zapowiedzi Jego piosenek wydały mi się dziwnie frywolne. Tak, jakby śmierć Artysty była dla niektórych dziennikarzy okazją do małej fiesty. Zadałem sobie wówczas pytanie: czy dla nas &#8211; pisząc &#8220;dla nas&#8221; mam na myśli media na całym świecie &#8211; śmierć Jacko nie jest Jego kolejnym wielkim hitem? Czy nie jest następnym przebojem, który produkujemy na oczach i w uszach odbiorców? A przecież za tymi wszystkimi fonograficznymi rekordami świata, które ustanowił, splendorem, niewyobrażalną sławą i związanym z nią życiowym dziwactwem, które stały się Jego udziałem, krył się prawdziwy, osobisty dramat &#8211; depresja, chorobliwa wręcz wrażliwość, nieopisana i nigdy do końca niezaspokojona chęć pielęgnowania w sobie dziecka. Michaela Jacksona miał cały świat. Kogo, tak naprawdę, miał Michael Jackson? Czy w Jego życiu była jakaś stała niezmienna, którą realnie odczuwał i dzięki której mógł poczuć się bezpieczny? Jeśli jest teraz na świecie dwudziestu facetów, którzy zamiast kupować kwiaty, robią biznes &#8211; plan dotyczący pośmiertnej sprzedaży płyt Artysty, to właśnie oni w pierwszej kolejności powinni umieć na te pytania odpowiedzieć. Umieją? A czy w ogóle ktoś im je zada?</p>
<p>Nie mam wątpliwości, że 25 czerwca 2009 jest dla świata kultury dniem porównywalnym z 16 sierpnia 1977 roku. Elvis dał początek muzyce popularnej, Michael wyniósł ją na poziom absolutny i ekstremalny zarazem. Pionierskie osiągnięcia w zakresie melodii, aranżacji, produkcji i promocji muzyki należą do Niego. Do nikogo innego. Wszystko, co związane jest z artystyczną działalnością Jacksona dziś poprzedzamy przedrostkiem &#8220;naj&#8221;. I obojętnie jakie zabarwienie mają przymiotniki po owym przedrostku następujące. Takie słowotwórstwo jest bowiem udziałem tylko i wyłącznie Geniuszy.</p>
<p>Wczoraj jeden z telewizyjnych komentarzy na temat Michaela Jacksona brzmiał: &#8220;Teraz dopiero ludzie zaczną go doceniać&#8221;. Są to prawdopodobnie najgłupsze słowa dotyczące TEGO ARTYSTY.</p>
<p>Piotr Stelmach</p>
<!-- Added by Google Maps (Begin) -->
		<script type="text/javascript">
/*@cc_on @*/
/*@if (@_win32)
document.write("<script id=__ie_onload defer src=javascript:void(0)><\/script>");
var script = document.getElementById('__ie_onload');
script.onreadystatechange = function() {
  if (this.readyState == 'complete') {}
};
/*@end @*/
if (document.addEventListener) {}</script><!-- Added by Google Maps (End) -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://megazin.megatotal.pl/michael-jackson/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Historie dalsze i bliższe</title>
		<link>http://megazin.megatotal.pl/historie-dalsze-i-blizsze/</link>
		<comments>http://megazin.megatotal.pl/historie-dalsze-i-blizsze/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 26 Jun 2009 23:56:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Załoga MegaTotal.pl</dc:creator>
				<category><![CDATA[felietony]]></category>
		<category><![CDATA[gdzie oni są]]></category>
		<category><![CDATA[megatotal]]></category>
		<category><![CDATA[mp3]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[patryk gałuszka]]></category>
		<category><![CDATA[piotr stelmach]]></category>
		<category><![CDATA[szuba]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.megatotal.pl/megazin/?p=2106</guid>
		<description><![CDATA[Słuchamy muzyki. Więcej i więcej. Nowej, nowszej i jeszcze nowszej. Niesamowity rozwój technologii sprawił, że muzykę można tworzyć bardzo łatwo a jeszcze łatwiej można ją dystrybuować. Nic prostszego niż ściągnąć jakiś darmowy program, wygenerować zeń określone kombinacje dźwięków, zgrać i wrzucić na jakiś serwis. Poziom jakości artystycznej to odrębna sprawa. Postęp narastania ilości muzyki na świecie i szybkość, z jaką ma to miejsce są tak wielkie, że zaczynają zacierać się w zbiorowej pamięci pewne zjawiska historyczne, które miały wpływ na to, co dzieje się teraz. Dwa z nich chcemy w megaZinie przybliżyć. W serii felietonów Patryk Gałuszka, ekspert od spraw muzyczno-biznesowych, pokaże historię nośników dźwięku. Od woskowych cylindrów Edisona do srebrnych krążków. Opisze drogę, jaką dźwięk przebył od od pierwszej rejestracji aż do rewolucji, jaką wywołała możliwość swobodnego kopiowania płyt CD. Drugi cykl to wyjątkowa gratka dla fanów. Kilka lat temu dwie osoby o horyzontach szerszych niż niejeden ocean, postanowiły zatrzymać w kadrze pamięci ludzi i wydarzenia rejestrując je w cyklu wywiadów. Kasia i Artur Szuba pociągnęli za języki swoich znajomych, wśród których znaleźli się między innymi Krzysztof Jaryczewski, Anja Orthodox, Darek Dusza, Kuba Wandachowicz, Budyń, Glaca, i tak powstał zbiór rozmów traktujących o muzyce lat osiemdziesiątych, a zatytułowanych razem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Słuchamy muzyki. Więcej i więcej. Nowej, nowszej i jeszcze nowszej. Niesamowity rozwój technologii sprawił, że muzykę można tworzyć bardzo łatwo a jeszcze łatwiej można ją dystrybuować. Nic prostszego niż ściągnąć jakiś darmowy program, wygenerować zeń określone kombinacje dźwięków, zgrać i wrzucić na jakiś serwis. Poziom jakości artystycznej to odrębna sprawa. Postęp narastania ilości muzyki na świecie i szybkość, z jaką ma to miejsce są tak wielkie, że zaczynają zacierać się w zbiorowej pamięci pewne zjawiska historyczne, które miały wpływ na to, co dzieje się teraz. Dwa z nich chcemy w megaZinie przybliżyć.</p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-2110" title="historie_blizsze_page" src="http://www.megatotal.pl/megazin/wp-content/uploads/2009/06/historie_blizsze_page.jpg" alt="historie_blizsze_page" width="500" height="393" /></p>
<p>W serii felietonów <a href="http://www.megatotal.pl/megazin/?author=19">Patryk Gałuszka</a>, ekspert od spraw muzyczno-biznesowych, pokaże historię nośników dźwięku. Od woskowych cylindrów Edisona do srebrnych krążków. Opisze drogę, jaką dźwięk przebył od od pierwszej rejestracji aż do rewolucji, jaką wywołała możliwość swobodnego kopiowania płyt CD.<br />
Drugi cykl to wyjątkowa gratka dla fanów. Kilka lat temu dwie osoby o horyzontach szerszych niż niejeden ocean, postanowiły zatrzymać w kadrze pamięci ludzi i wydarzenia rejestrując je w cyklu wywiadów. <a href="http://www.megatotal.pl/megazin/?author=21">Kasia i Artur Szuba </a>pociągnęli za języki swoich znajomych, wśród których znaleźli się między innymi Krzysztof Jaryczewski, Anja Orthodox, Darek Dusza, Kuba Wandachowicz, Budyń, Glaca, i tak powstał zbiór rozmów traktujących o muzyce lat osiemdziesiątych, a zatytułowanych razem &#8220;Gdzie oni są?&#8221; (Jaki to utwór? :) Miała z tego materiału powstać książka, ale względy różne uniemożliwiły jej wydanie. Całość po raz pierwszy światło dzienne ujrzy w megaZinie. Wstępem opatrzył ją Red Stelmach. A książka, taka papierowa, to jeszcze powstanie :) Szczegóły niebawem.<br />
Zapraszamy do smakowania :)</p>
<!-- Added by Google Maps (Begin) -->
		<script type="text/javascript">
/*@cc_on @*/
/*@if (@_win32)
document.write("<script id=__ie_onload defer src=javascript:void(0)><\/script>");
var script = document.getElementById('__ie_onload');
script.onreadystatechange = function() {
  if (this.readyState == 'complete') {}
};
/*@end @*/
if (document.addEventListener) {}</script><!-- Added by Google Maps (End) -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://megazin.megatotal.pl/historie-dalsze-i-blizsze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sonic Youth &#8211; The Eternal</title>
		<link>http://megazin.megatotal.pl/sonic-youth-the-eternal/</link>
		<comments>http://megazin.megatotal.pl/sonic-youth-the-eternal/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 25 Jun 2009 14:05:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Stelmach</dc:creator>
				<category><![CDATA[płyty]]></category>
		<category><![CDATA[red stelmach]]></category>
		<category><![CDATA[megatotal]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[piotr stelmach]]></category>
		<category><![CDATA[sonic youth]]></category>
		<category><![CDATA[stelmach]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.megatotal.pl/megazin/?p=2088</guid>
		<description><![CDATA[Rzadka to sztuka w muzycznym biznesie, by jakiś wykonawca przez prawie 30 lat aktywności fonograficznej niczego nie spartolił. NICZEGO! Sonic Youth podpadają idealnie pod powyższe. &#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212; &#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212; Pisanie o nowych wydawnictwach tej kapeli jest okrutnie nudne. Domyślam się nawet, że w umiarkowanie licznej grupie dziennikarzy muzycznych zajmujących się rockiem alternatywnym, jakiś mały odsetek stanowią ci, którzy chociaż raz w życiu chcieliby &#8220;zjechać&#8221; nowojorczyków. Tak szczerze, bezpardonowo i dla zdrowotności. Warunek wszak jest jeden &#8211; Sonic Youth musieliby dostarczyć im odpowiedniej pożywki, czyli wydać chłam. A skoro do tej pory nie wydali? Oto rozkoszny problem nas, maluczkich. Problem tym bardziej dokuczliwy, że w ciągu kilku (kilkunastu?) kolejnych lat nic nie wskazuje na zmianę. &#8220;The Eternal&#8221; to kolejna porcja znakomitego, gitarowego rzemiosła. Łba ani żadnego ucha nie urywa, potwierdza jedynie po raz kolejny niekwestionowaną pozycję ekipy Thurstona Moore&#8217;a w alternatywnym półświatku. Pozycję lidera, dodajmy. Jeśli bezczelnie przyjmiemy, że płyty Sonic Youth, takie jak &#8220;Daydream Nation&#8221;, &#8220;Goo&#8221;, &#8220;Dirty&#8221; czy &#8220;Washing Machine&#8221; są dla tej kapeli normą, &#8220;The Eternal&#8221; łapie się z powodzeniem w grupie drugiej, czyli dzieł &#8220;ledwie&#8221; znakomitych, choć już nie rewolucyjnych. Zresztą, żądni absolutów fachowcy i tak tę płytę oleją. Nie ma bowiem na świecie wykonawcy, który planuje i rozkłada swoją [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Rzadka to sztuka w muzycznym biznesie, by jakiś wykonawca przez prawie 30 lat aktywności fonograficznej niczego nie spartolił. NICZEGO! Sonic Youth podpadają idealnie pod powyższe.</strong><br />
<span style="color: #ffffff;">&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;</span></p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-2091" title="sonic_youth_page" src="http://www.megatotal.pl/megazin/wp-content/uploads/2009/06/sonic_youth_page.jpg" alt="sonic_youth_page" width="500" height="246" /></p>
<p><span style="color: #ffffff;">&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;</span><br />
Pisanie o nowych wydawnictwach tej kapeli jest okrutnie nudne. Domyślam się nawet, że w umiarkowanie licznej grupie dziennikarzy muzycznych zajmujących się rockiem alternatywnym, jakiś mały odsetek stanowią ci, którzy chociaż raz w życiu chcieliby &#8220;zjechać&#8221; nowojorczyków. Tak szczerze, bezpardonowo i dla zdrowotności. Warunek wszak jest jeden &#8211; Sonic Youth musieliby dostarczyć im odpowiedniej pożywki, czyli wydać chłam. A skoro do tej pory nie wydali? Oto rozkoszny problem nas, maluczkich. Problem tym bardziej dokuczliwy, że w ciągu kilku (kilkunastu?) kolejnych lat nic nie wskazuje na zmianę.</p>
<p>&#8220;The Eternal&#8221; to kolejna porcja znakomitego, gitarowego rzemiosła. Łba ani żadnego ucha nie urywa, potwierdza jedynie po raz kolejny niekwestionowaną pozycję ekipy Thurstona Moore&#8217;a w alternatywnym półświatku. Pozycję lidera, dodajmy. Jeśli bezczelnie przyjmiemy, że płyty Sonic Youth, takie jak &#8220;Daydream Nation&#8221;, &#8220;Goo&#8221;, &#8220;Dirty&#8221; czy &#8220;Washing Machine&#8221; są dla tej kapeli normą, &#8220;The Eternal&#8221; łapie się z powodzeniem w grupie drugiej, czyli dzieł &#8220;ledwie&#8221; znakomitych, choć już nie rewolucyjnych. Zresztą, żądni absolutów fachowcy i tak tę płytę oleją. Nie ma bowiem na świecie wykonawcy, który planuje i rozkłada swoją rewolucyjną sztukę na dziesięciolecia, a przecież tacy być powinni, prawda? Docenci, na drzewo!</p>
<p>Mentalnym patronem &#8220;The Eternal&#8221; jest Ron Asheton, zmarły w styczniu tego roku gitarzysta The Stooges. W składzie zameldował się na stałe były basista Pavement &#8211; Mark Ibold, który wspomagał Sonic Youth już w 2006 roku, na trasie promującej album &#8220;Rather Ripped&#8221;. Płytę rozpoczyna celny, motoryczny groove &#8211; &#8220;Sacred Trickster&#8221;. Gdyby ktoś miał wątpliwości &#8211; Kim Gordon skończyła w kwietniu 56 lat, co nie przeszkadza jej kasować wokalnie żeńską konkurencję w postaci Allison Moshart, Karen O czy innych Beth Ditto. Numery zaśpiewane na &#8220;The Eternal&#8221; przez basistkę (oprócz wyżej wspomnianego jeszcze &#8220;Calming The Snake&#8221;, &#8220;Malibu Gas Station&#8221; i &#8220;Massage The History&#8221;) tworzą mocny kręgosłup tej płyty. Osobliwie wypada zwłaszcza zamykający album ostatni z wymienionych. Snujący się, pięknie oplatający całość temat gitary akustycznej powraca w zalewie gitarowych jazgotów Moore&#8217;a, będąc jakby początkiem delikatnej, klimatycznej cody z łamiącym się, wręcz płaczliwym wokalem Kim. Ktoś, kto przed pierwszym przesłuchaniem nie sprawdzał długości utworów, będzie się przez chwilę zastanawiał, czy orkiestra powtórzy tutaj jazdę znaną choćby z &#8220;The Diamond Sea&#8221;. Jest szansa na ponad dwudziestominutowy, psychodeliczny odlot? Nie ma. Po 9 minutach i 45 sekundach kończymy zabawę. Ale zanim zakończymy ją na dobre, zwróćmy jeszcze uwagę na duet wokalny Gordon &#8211; Moore w &#8220;Anti Orgasm&#8221; czy czwarty na płycie kawałek &#8220;Antenna&#8221;. Refren zapewnia tej kompozycji miano &#8220;prawdopodobnie pierwszego radio friendly kawałka Sonic Youth&#8221; bez uszczerbku na jego wartości artystycznej. Inna sprawa, że radio (zwłaszcza w Polsce) nie jest jeszcze na tyle friendly, żeby to podchwycić. Zresztą, w przypadku tego zespołu nie ma to żadnego znaczenia.</p>
<p>&#8220;The Eternal&#8221; to rock&#8217;n'rollowa pańszczyzna odrobiona na wciąż dla wielu nieosiągalnym poziomie. Szczerze, mocno, gitarowo. Jesteśmy w domu, Panie Moore!</p>
<p>Piotr Stelmach</p>
<!-- Added by Google Maps (Begin) -->
		<script type="text/javascript">
/*@cc_on @*/
/*@if (@_win32)
document.write("<script id=__ie_onload defer src=javascript:void(0)><\/script>");
var script = document.getElementById('__ie_onload');
script.onreadystatechange = function() {
  if (this.readyState == 'complete') {}
};
/*@end @*/
if (document.addEventListener) {}</script><!-- Added by Google Maps (End) -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://megazin.megatotal.pl/sonic-youth-the-eternal/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Phonebox &#8211; Who Knows?</title>
		<link>http://megazin.megatotal.pl/phonebox-who-knows/</link>
		<comments>http://megazin.megatotal.pl/phonebox-who-knows/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 22 Jun 2009 14:58:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Stelmach</dc:creator>
				<category><![CDATA[megatotale]]></category>
		<category><![CDATA[newsy]]></category>
		<category><![CDATA[płyty]]></category>
		<category><![CDATA[red stelmach]]></category>
		<category><![CDATA[megatotal]]></category>
		<category><![CDATA[mp3]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[phonebox]]></category>
		<category><![CDATA[piotr stelmach]]></category>
		<category><![CDATA[premiera]]></category>
		<category><![CDATA[premiera_mt]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.megatotal.pl/megazin/?p=2054</guid>
		<description><![CDATA[Ciesząc się ze zdobycia Megatotalu przez tarnogórski zespół, w październiku 2008 pisałem tak: &#8220;Co chciałbym usłyszeć na ich pierwszym oficjalnym singlu? Stawiam zdecydowanie na &#8220;Feel All Right&#8221;, motoryczny numer z wyraźnie pulsującym basem i dziarskim refrenem. Nagrany w profesjonalnych warunkach może zgłaszać nieśmiałe pretensje do czepliwego jak rzep przeboju, którego kapela nie musi się wstydzić&#8221;. Jakieś dwa miesiące temu Redakcja portalu przysłała mi dwie empetrójki z piosenkami przeznaczonymi na to wydawnictwo. Posłuchałem kilka razy, zaprezentowałem w Offensywie i&#8230; miałem wątpliwości. Mam je zresztą nadal. Niby wszystko gra &#8211; obiecująca kapela wydaje oficjalną płytkę, wybierając na nią dwa dziarskie kawałki. Pierwszy (&#8220;Feel Alright&#8221;) jest najbardziej chwytliwym numerem w dotychczasowym dorobku zespołu. Drugi (&#8220;Bottle Of Beauty&#8221;) to quasi ballada z bujającym refrenem, takim do podśpiewywania przy goleniu i innych czynnościach ablucyjno &#8211; sportowych. Wiochy nie ma, bo w przypadku tego zespołu nigdy nie było i, daj Boże, nie będzie. Panowie, a zwłaszcza wokalista, nie pamiętają wprawdzie, że hurtowe cytaty z Oasis są dziś mocno passe, ale robią to doprawdy zgrabnie. Phonebox zaczyna swoją karierę od dwóch mocnych melodii, które nie kojarzą się z martyrologicznym hasłem &#8211; wytrychem &#8220;Polski Rock&#8221;. A jednak coś tu nie stroi&#8230; Produkcja. Słuchając kolejny raz tych dwóch piosenek [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Ciesząc się ze zdobycia Megatotalu przez tarnogórski zespół, w październiku 2008 pisałem tak:<br />
<em>&#8220;Co chciałbym usłyszeć na ich pierwszym oficjalnym singlu? Stawiam zdecydowanie na &#8220;Feel All Right&#8221;, motoryczny numer z wyraźnie pulsującym basem i dziarskim refrenem. Nagrany w profesjonalnych warunkach może zgłaszać nieśmiałe pretensje do czepliwego jak rzep przeboju, którego kapela nie musi się wstydzić&#8221;.</em></strong></p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-2055" title="phonebox_page" src="http://www.megatotal.pl/megazin/wp-content/uploads/2009/06/phonebox_page.jpg" alt="phonebox_page" width="500" height="234" /></p>
<p>Jakieś dwa miesiące temu Redakcja portalu przysłała mi dwie empetrójki z piosenkami przeznaczonymi na to wydawnictwo. Posłuchałem kilka razy, zaprezentowałem w Offensywie i&#8230; miałem wątpliwości. Mam je zresztą nadal.</p>
<p>Niby wszystko gra &#8211; obiecująca kapela wydaje oficjalną płytkę, wybierając na nią dwa dziarskie kawałki. Pierwszy (&#8220;Feel Alright&#8221;) jest najbardziej chwytliwym numerem w dotychczasowym dorobku zespołu. Drugi (&#8220;Bottle Of Beauty&#8221;) to quasi ballada z bujającym refrenem, takim do podśpiewywania przy goleniu i innych czynnościach ablucyjno &#8211; sportowych. Wiochy nie ma, bo w przypadku tego zespołu nigdy nie było i, daj Boże, nie będzie. Panowie, a zwłaszcza wokalista, nie pamiętają wprawdzie, że hurtowe cytaty z Oasis są dziś mocno passe, ale robią to doprawdy zgrabnie. Phonebox zaczyna swoją karierę od dwóch mocnych melodii, które nie kojarzą się z martyrologicznym hasłem &#8211; wytrychem &#8220;Polski Rock&#8221;. A jednak coś tu nie stroi&#8230;</p>
<p>Produkcja. Słuchając kolejny raz tych dwóch piosenek nie mogę pozbyć się wrażenia, że podczas sesji nagraniowej ktoś niepotrzebnie sprowadził kapelę na ziemię. A może zrobił to sobie sam zespół? Mając w pamięci wcześniejsze nagrania demo Phoneboxu, wiem, że ta orkiestra potrafi zagrać bardzo sprawnie i do tego z nerwem. Tutaj ów nerw poddano działaniu produkcyjnej neospasminy. Tak, jakby przygotowany do swojej pierwszej przygody fonograficznej skład usłyszał od Bardziej Doświadczonych Osób: &#8220;Koledzy, fajnie gracie, ale teraz będziemy robili muzykę środka, ok?&#8221;. Pochowane gitary, rozmyty temat główny &#8220;Feel Alright&#8221;, no i beznamiętny wokal. Wojtek Czachorowski na demówkach ŚPIEWAŁ, teraz odklepuje. Nie chcę tu tworzyć bufoniastych teorii o trójkowym perfekcjonizmie, ale polecam gorąco wersję &#8220;Feel Alright&#8221; z naszej &#8220;Offsesji&#8221;. Cóż, sprowadzając zagadnienie do niewygodnego parteru, stwierdzam, że muzyka chłopaków na tym singlu straciła jaja. Rasowe, wpadające w ucho kawałki brzmią tutaj jak &#8220;adult contemporary rock&#8217;n'roll&#8221;, a nie powinny. Ten zespół ma jeszcze kilkanaście lat, żeby zdziadzieć. Nie musi tego robić na samym starcie.</p>
<p>Panowie Producenci, Panowie Muzycy! Nie wiem, kto z Was nacisnął ten hamulec, ale na przyszłość prosiłbym o nieco więcej szaleństwa za kierownicą. Jeździć wolno prawym pasem to nie zawsze znaczy jeździć bezpiecznie, a co najważniejsze przyjemnie.</p>
<p>A zespołowi i fanom, którzy zainwestowali, szczerze gratuluję! Należało się Wam!</p>
<p>Piotr Stelmach</p>
<p><strong><a href="http://www.megatunes.pl/phonebox-who-knows.html">Phonebox &#8211; Who knows?. Kup tę płytę w MegaTunes!</a></strong></p>
<!-- Added by Google Maps (Begin) -->
		<script type="text/javascript">
/*@cc_on @*/
/*@if (@_win32)
document.write("<script id=__ie_onload defer src=javascript:void(0)><\/script>");
var script = document.getElementById('__ie_onload');
script.onreadystatechange = function() {
  if (this.readyState == 'complete') {}
};
/*@end @*/
if (document.addEventListener) {}</script><!-- Added by Google Maps (End) -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://megazin.megatotal.pl/phonebox-who-knows/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Placebo &#8211; Battle For The Sun</title>
		<link>http://megazin.megatotal.pl/placebo-battle-for-the-sun/</link>
		<comments>http://megazin.megatotal.pl/placebo-battle-for-the-sun/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 03 Jun 2009 10:22:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Stelmach</dc:creator>
				<category><![CDATA[płyty]]></category>
		<category><![CDATA[red stelmach]]></category>
		<category><![CDATA[megatotal]]></category>
		<category><![CDATA[mp3]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[piotr stelmach]]></category>
		<category><![CDATA[placebo]]></category>
		<category><![CDATA[stelmach]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.megatotal.pl/megazin/?p=1937</guid>
		<description><![CDATA[Każda recenzja ma to do siebie, że trzeba ją jakoś zacząć. A najlepiej zaczynać z grubej lub w miarę grubej oraz drożnej rury. Ok. Nowa płyta Placebo. I co? Średnio tudzież raczej średnio. 13 kawałków, w tym co najmniej 3 absolutnie zbędne. Mrówy na krzyżu? Jedna, w porywach dwie. Nowy perkusista? Niezły, chociaż momentami zbyt efekciarski. Rozterki młodego Wertera, artystyczne i wizerunkowe niedopowiedzenia, środkowy palec w górze? Is it still only rock&#8217;n'roll? Do you still like it? Na koncerty wciąż tylko od lat 18? Stelmach szczytuje przy każdym nowym kawałku oraz klęczy zamiast pracować? No, jakby niekoniecznie. Placebo, według samych muzyków, było kiedyś zespołem, uwaga, punkowym. W sensie mentalnym, a nie fryzjerskim czy stricte muzycznym. Już nie jest. No, bo nie jest! Pytanie &#8220;jaki ten zespół już nie jest?&#8221; wydaje się dziś kwestią o wiele bardziej zasadną niż pytanie &#8220;jaki ten zespół jest?&#8221;. Zatem, jaki ten zespół już nie jest? Na płycie &#8220;Sleeping With Ghosts&#8221; jeszcze jakiś był. A na płycie &#8220;Meds&#8221;? Na płycie &#8220;Meds&#8221; już go trochę nie było. Głównie dlatego, że ten dołujący, trochę na siłę zrobiony album przypominał chatotycznie zestawioną bajaderę z raczej gorszych niż lepszych kawałków, profesjonalnie wzmocnioną pijarem z najwyższej półki. Sorry, ale jak inaczej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Każda recenzja ma to do siebie, że trzeba ją jakoś zacząć. A najlepiej zaczynać z grubej lub w miarę grubej oraz drożnej rury. Ok. </strong></p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-1938" title="placebo_page" src="http://www.megatotal.pl/megazin/wp-content/uploads/2009/06/placebo_page.jpg" alt="placebo_page" width="500" height="250" /></p>
<p>Nowa płyta Placebo. I co? Średnio tudzież raczej średnio. 13 kawałków, w tym co najmniej 3 absolutnie zbędne. Mrówy na krzyżu? Jedna, w porywach dwie. Nowy perkusista? Niezły, chociaż momentami zbyt efekciarski. Rozterki młodego Wertera, artystyczne i wizerunkowe niedopowiedzenia, środkowy palec w górze? Is it still only rock&#8217;n'roll? Do you still like it? Na koncerty wciąż tylko od lat 18? Stelmach szczytuje przy każdym nowym kawałku oraz klęczy zamiast pracować? No, jakby niekoniecznie.</p>
<p>Placebo, według samych muzyków, było kiedyś zespołem, uwaga, punkowym. W sensie mentalnym, a nie fryzjerskim czy stricte muzycznym. Już nie jest. No, bo nie jest! Pytanie &#8220;jaki ten zespół już nie jest?&#8221; wydaje się dziś kwestią o wiele bardziej zasadną niż pytanie &#8220;jaki ten zespół jest?&#8221;. Zatem, jaki ten zespół już nie jest? Na płycie &#8220;Sleeping With Ghosts&#8221; jeszcze jakiś był. A na płycie &#8220;Meds&#8221;?</p>
<p>Na płycie &#8220;Meds&#8221; już go trochę nie było. Głównie dlatego, że ten dołujący, trochę na siłę zrobiony album przypominał chatotycznie zestawioną bajaderę z raczej gorszych niż lepszych kawałków, profesjonalnie wzmocnioną pijarem z najwyższej półki. Sorry, ale jak inaczej interpretować udział Michaela Stipe&#8217;a w utworze &#8220;Broken Promise&#8221;? Przecież to jest top 10 najnudniejszych piosenek ostatniego 10 lecia! A pierwszy singiel &#8211; &#8220;Because I Want You&#8221;? Słuchanie po nim perełek w rodzaju &#8220;Pure Morning&#8221;, &#8220;Without You I&#8217;m Nothing&#8221;, &#8220;The Bitter End&#8221; czy &#8220;Special Needs&#8221; zwyczajnie bolało. I boli do dziś. I jutro też trochę zaboli. A żeński target w przedziale wiekowym 14-17 płakał, kochał i piszczał. Ze szczęścia. Cóż&#8230;</p>
<p>Trasa, sale wypełnione do ostatniego miejsca, ba, znakomite koncerty. Kapela i biznes wokół niej funkcjonowały wzorowo. Powiał wiatr zmian. Wywalili perkusistę, Steve&#8217;a Hewitta, nie mówiąc mu o tym osobiście. Bo myślał podobno intensywniej o dupie Maryni, niż o Placebo. Dziwny, zaskakujący szach &#8211; mat. Przyjęli nowego &#8211; Steve&#8217;a Forresta z zespołu Evaline. Na pokładzie zameldował się też uznany głównie w kręgach ciężkiej rozrywki producent, David Bottrill. Podpisali nowy kontrakt dystrybucyjny, zamknęli się w studiu i walnęli nową płytę. Wypas?</p>
<p>Nie, nie wypas. Wbrew temu, co wieszczą w brytyjskiej prasie, &#8220;Battle For The Sun&#8221; nie jest jednym z najlepszych i, broń Boże, najlepszym albumem w dorobku grupy. Kompozycyjnie, aranżacyjnie i tekstowo zespół zaczyna tym razem już mocno ocierać się o pop-rockowy muł. Warto tu zastosować nieco zgryźliwą teorię znakomitego dziennikarza, Igora Stefanowicza. Mówi ona o tym, że jeśli jakiś kawałek traktuje o siedmiu zbójach, to często w pozostałych utworach liczba zbójów drastycznie wzrasta. &#8220;Ashtray Heart&#8221;, &#8220;The Never &#8211; Ending Why&#8221; i przede wszystkim &#8221; For What It&#8217;s Worth&#8221; to trzy kliniczne przykłady piosenki zbójeckiej. Cóż, lep w postaci zaśpiewanego na trzy głosy po hiszpańsku refrenu, hitu do miarowego kręcenia obojczykiem czy gęsto zawieszonych w aranżach dęciaków jest równie skuteczny jak klej poxipol w klejeniu łyżew. Smutne to trochę oraz drastyczne.</p>
<p>Jest też na &#8220;Battle For The Sun&#8221; kilka mniej drastycznych fragmentów. &#8220;Kitty Litter&#8221; miał tu chyba pełnić podobną rolę, co &#8220;Bulletproof Cupid&#8221; na &#8220;Sleeping With Ghosts&#8221;. I chyba miał być najbardziej rockowym kawałkiem na płycie. &#8220;Bright Lights&#8221; niemal natychmiast przywodzi na myśl Pavement i ich znakomite &#8220;Texas Never Whispers&#8221;, a tym samym patent zastosowany z niezłym skutkiem przez Placebo w przeszłości (&#8220;Slave To The Wage&#8221;). &#8220;Devil In The Details&#8221; to przede wszystkim emocje przy mikrofonie. Takie, które kilka dobrych lat temu uczyniły ten skład i jego wokalistę ważnymi elementami współczesnej popkultury. Inna sprawa, że dziś zaśpiewane przez Briana Molko nawet z ogromną siła słowo &#8220;fuck&#8221; waży trochę mniej. Bo ta płyta to, cytując lidera, &#8220;w większości radość, życie i światło&#8221;. A jeśli na płycie następnej będzie jeszcze więcej światła? &#8220;Światło, nosisz je w sobie&#8221;, jak to kiedyś zostało ustalone, a poza tym &#8220;nie po oczach, nie po oczach!&#8221;.</p>
<p>Finał. &#8220;Kings Of Medicine&#8221;. Bezdyskusyjny lider na &#8220;Battle For The Sun&#8221;. I co paradoksalne, najbardziej popowy. Mało tego, z dęciakami w ostatnich dwóch minutach! Trąbka na mocnym, pięknym reverbie. Cztery minuty, dziesięć sekund. Miało to hulać w reklamówce typu &#8220;piłeś &#8211; nie jedź, nie piłeś &#8211; nie zmuszaj się albo ewentualnie spróbuj&#8221;. Takich niby-balladek ukazały się już i ukazują nadal tysiące. Niespecjalnie oryginalnych, nowatorskich czy w jakiś dziwny sposób zaraźliwie melodyjnych. Ten zespół takie też już popełniał. &#8220;Chcieliśmy nagrać hołd dla All You Need Is Love i Sierżanta&#8221;. No i nagrali. Dobra, niech będzie &#8211; najlepsza piosenka Placebo od czasu &#8220;Special Needs&#8221;. I najlepsza płyta od czasu &#8220;Meds&#8221;, he he he.</p>
<p>Czy tę recenzję czyta(ł) wspomniany wyżej target? Targecie, porysuj sobie, po czym zaśpiewaj wesoło: &#8220;Światło, nosisz je w sobie, światło, nie zgaśnie choćbyś chciał&#8221;. Chwilo, trwaj, jesteś piękna. Stelmach to debil.</p>
<p>Piotr Stelmach</p>
<!-- Added by Google Maps (Begin) -->
		<script type="text/javascript">
/*@cc_on @*/
/*@if (@_win32)
document.write("<script id=__ie_onload defer src=javascript:void(0)><\/script>");
var script = document.getElementById('__ie_onload');
script.onreadystatechange = function() {
  if (this.readyState == 'complete') {}
};
/*@end @*/
if (document.addEventListener) {}</script><!-- Added by Google Maps (End) -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://megazin.megatotal.pl/placebo-battle-for-the-sun/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>35</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Offensywa, czyli wtf?! cz. 3</title>
		<link>http://megazin.megatotal.pl/offensywa-czyli-wtf-cz-3/</link>
		<comments>http://megazin.megatotal.pl/offensywa-czyli-wtf-cz-3/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 13 May 2009 09:59:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Stelmach</dc:creator>
				<category><![CDATA[felietony]]></category>
		<category><![CDATA[red stelmach]]></category>
		<category><![CDATA[megatotal]]></category>
		<category><![CDATA[mp3]]></category>
		<category><![CDATA[muchy]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[offensywa]]></category>
		<category><![CDATA[piotr stelmach]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.megatotal.pl/megazin/?p=1784</guid>
		<description><![CDATA[Trzy lata to za mało, by robić podsumowania i pisać pamiętniki. Jednak na potrzeby TEGO portalu spróbuję popełnić niewymuszoną retrospekcję. Krypciochy będzie mało, a gdyby jej poziom przekraczał granice przyzwoitości, proszę o dosadne komentarze. No, dobra… 22 września 2006 roku. Trzy tygodnie po  starcie Offensywy. Przyjechali dzień wcześniej. Wieczorem mieli do załatwienia w Warszawie jeszcze jakieś sprawy. A przed południem w piątek pojawili się w Trójce. Tak zaczynała się nasza przygoda z zespołem Muchy i  muszę przyznać, że zaczynała się na wariackich papierach. W ostatniej chwili udało nam się wyżebrać trochę czasu w studiu M5. Tam nagrywa się tylko audycje słowne i rozmowy z Gośćmi. Realizator &#8211; Pani Renata Szewczak ustawiała w pośpiechu mikrofony i była na nas wściekła, że wtarabaniamy się jej do studia z gitarami. Miała rację, ale nie było innego wyjścia &#8211; wieczorem audycja, a przed nią jeszcze montaż nagranego materiału. To nie była wystrzałowa offsesja. Mimo, że zagrana z wielkim sercem, odstawała brzmieniowo od pozostałych i to zdecydowanie. Szczególnie było to słychać w akustycznej wersji przeboju Haliny Frąckowiak &#8220;Papierowy księżyc&#8221;. Prawie dwa lata później chłapaki mieli nagrać ten cover jeszcze raz, już z gościnnym udziałem Pierwszej Wykonawczyni, ale kto wtedy o tym wiedział? Ta pierwsza dziwna [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Trzy lata to za mało, by robić podsumowania i pisać pamiętniki. Jednak na potrzeby TEGO portalu spróbuję popełnić niewymuszoną retrospekcję. Krypciochy będzie mało, a gdyby jej poziom przekraczał granice przyzwoitości, proszę o dosadne komentarze. No, dobra…</strong></p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-1785" title="offensywa_03_page" src="http://www.megatotal.pl/megazin/wp-content/uploads/2009/05/offensywa_03_page.jpg" alt="offensywa_03_page" width="500" height="333" /></p>
<p>22 września 2006 roku. Trzy tygodnie po  starcie Offensywy. Przyjechali dzień wcześniej. Wieczorem mieli do załatwienia w Warszawie jeszcze jakieś sprawy. A przed południem w piątek pojawili się w Trójce.</p>
<p>Tak zaczynała się nasza przygoda z zespołem Muchy i  muszę przyznać, że zaczynała się na wariackich papierach. W ostatniej chwili udało nam się wyżebrać trochę czasu w studiu M5. Tam nagrywa się tylko audycje słowne i rozmowy z Gośćmi. Realizator &#8211; Pani Renata Szewczak ustawiała w pośpiechu mikrofony i była na nas wściekła, że wtarabaniamy się jej do studia z gitarami. Miała rację, ale nie było innego wyjścia &#8211; wieczorem audycja, a przed nią jeszcze montaż nagranego materiału.</p>
<p>To nie była wystrzałowa offsesja. Mimo, że zagrana z wielkim sercem, odstawała brzmieniowo od pozostałych i to zdecydowanie. Szczególnie było to słychać w akustycznej wersji przeboju Haliny Frąckowiak &#8220;Papierowy księżyc&#8221;. Prawie dwa lata później chłapaki mieli nagrać ten cover jeszcze raz, już z gościnnym udziałem Pierwszej Wykonawczyni, ale kto wtedy o tym wiedział?</p>
<p>Ta pierwsza dziwna wizyta zespołu Muchy w Offensywie pociągnęła za sobą cały kalejdoskop wydarzeń, które do dziś wspominamy niezwykle emocjonalnie. Pierwsza Offensywa De Luxe, Szczota dla największej nadziei roku 2007, zagrane przy wypełnionym po brzegi studiu im. Agnieszki Osieckiej &#8220;Miasto doznań&#8221; i &#8220;Galanteria&#8221;, długie, entuzjastyczne owacje, pierwszy offensywny singiel, później cała składanka, występ podczas dnia poświęconego Grzegorzowi Ciechowskiemu, wreszcie kontrakt z Polskim Radiem, premiera &#8220;Terroromansu&#8221; i&#8230; kolejny koncert w Trójce. Tym razem już jako najważniejszy polski zespół 2007 roku.</p>
<p>Mieliśmy i mamy dla Nich w Offensywie zawsze szczególne miejsce. I wciąż nie wątpimy w Ich ogromny potencjał. Piszę te słowa, znając już z jednego przesłuchania kilka piosenek nagranych w wersji demo z myślą o drugiej płycie. Jeśli to dopracują, będzie dobrze. Nawet bardzo dobrze.</p>
<p>Chłopaki, dzięki za trzy lata offensywnych przepychanek!</p>
<!-- Added by Google Maps (Begin) -->
		<script type="text/javascript">
/*@cc_on @*/
/*@if (@_win32)
document.write("<script id=__ie_onload defer src=javascript:void(0)><\/script>");
var script = document.getElementById('__ie_onload');
script.onreadystatechange = function() {
  if (this.readyState == 'complete') {}
};
/*@end @*/
if (document.addEventListener) {}</script><!-- Added by Google Maps (End) -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://megazin.megatotal.pl/offensywa-czyli-wtf-cz-3/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
