Świeże surowce wtórne, świeży śledź marynowany :) W dwudziestym szóstym zestawie ZMTP przede wszystkim polecamy pozytywne wariactwo Okinekopeszte. Nic tak nie odświeża jak zdrowa dawka pozytywnie naładowanego absurdu :) Dla podkreślenia nastroju serwujemy również nieco nostalgii (Signiore Fatall), kontemplacji (Ruffus Libner & Shyam Nepali) i patosu (Przeciwziemia). Nie brakuje oczywiście tradycyjnej dawki czadu (Dittohed, Bakflip, Wintermoon, Disdain) o raz szczypty elektroniki (Obliczenia Rytmiczne). Dla każdego coś. Ale żeby było świeże, naprawdę świeże, świeżutkie :)

Okinekopeszte / Trochę elektroniki trochę gitar

Electropunkowe szaleństwo w oparach nonsensu. Ogromną sztuką jest tworzenie w klimacie absurdu tak, by nie popaść w tanią śmieszność. Okinekopeszte doskonale to rozumieją i czują się w tej konwencji jak ryba w wodzie. I co najcenniejsze – tekstów nie biorą z kosmosu a wprost z życia. Bo absurd to my. Czysta radość :)

Przeciwziemia / Covered by the Sun

Nowy materiał Przeciwziemi zaskakuje. Rockowy pazur ustąpił ulotnej subtelności, która z czasem przeradza się w monumentalną konstrukcję. Utwór przypomina wschód słońca. Pierwsze, delikatne promienie ukazują się nieśmiało, by zaraz potem potok światła zalał świat. Brzmi jak intro do obiecującej całości. Apetyty pobudzone :)

Dittohed / Demo

Oto wszystko, czego należy oczekiwać od rocka z jajami. Ostre brzmienie, mocno postawione akcenty, rasowy wokal, niezła melodia i chwytliwy refren. Dittohed doskonale zna zasady walki i bez litości tworzy kawałki killery, które powalają mocą, ale jednocześnie dają się nucić pod nosem. Potencjalne hity i koncertowi zabójcy.

London Type Smog / DEMO

Poetycka rebelia. Kontestujące indie z charakterem. Zadziorne i inteligentne obserwacje na temat dylematów zagubionego pokolenia początku XXI wieku. W tle snują się przestrzenne, melodyjne gitarowe pasaże wytrącane lekkimi dysonansami. Skąd my to znamy? Mniejsza o. Fajnie się tego słucha, a teksty zapamiętuje.

Ruffus Libner & Shyam Nepali / Triple Fusion

Dźwięki pochodzące z różnych światów, tu zespolone w jeden pulsujący organizm. Obrazy kreowane przez muzyków przenikają się na różnych planach niczym slajdy przedstawiające widoki różnych miejsc i tworzą nową, wielowymiarową przestrzeń, której odbiór zależy od częstotliwości, na jaką nastroi się umysł. Unoszące.

BAKFLIP / Agent Orange

Porywające połączenie rockowej ekspresji z miejskim rapem. Nienaganny technicznie, ognisty gitarowy czad doskonale współgra z przekonująco rapowanym przekazem. Całości skrzydeł dodają melodyjne refreny. Zespół sprawnie realizuje receptę na inteligentne radiowe przeboje, szkoda że jak na razie bez większego rozgłosu.

WALK THE LINE / WTL

Zjawiskowo wykonany melodyjny hard rock. Znów wokalistka! Kwartet z Pomorza przykuwa uwagę niezwykle ciekawym połączeniem klasycznych hard-rockowych wzorców z ciepłym, niemal aksamitnym a jednocześnie energetycznym głosem wokalistki. Całość emanuje neogotyckim chłodem i brzmi po prostu oryginalnie.

Disdain / 12:12

Żywioł niczym z czasów grunge’owej rewitalizacji rocka. Rzeszowskiej kapeli udało się wskrzesić energię autentycznego powrotu do korzeni gitarowego grania początku lat 90′ bez skojarzeń z epigonami typu post-grunge. Dzięki barwie głosu wokalisty i szlachetnej prostocie riffów słychać moc wczesnego Soundgarden.

Signiore Fatall / Goodbye

Melancholijny minimal ze szczątkową melodią i niezauważalnym rytmem. Niepozorne na pierwszy rzut ucha kompozycje niebezpiecznie hipnotyzują i wciągają w podwodny świat oszczędnych ruchów, podświadomie wyczuwalnych obecności i gry barw niespotykanych na powierzchni. Uzależnia powoli acz nieubłaganie.

paralipomeny / going back home

Grunge. Zagrany akustycznie, ale z rockowym pazurem. Potencjał drzemiący w tych nagraniach z powodzeniem mógłby porwać publiczność preferującą cięższe brzmienie i rozsadzić niejedną salę koncertową. Przewrotny pomysł, by zagrać je bez prądu, wydobywa z nich niespodziewane walory i rozbudza ciekawość. Porywające.

Obliczenia Rytmiczne / O.r

Eksperymentalnie. Gimnastyka dla zmęczonego popeliną mózgu. Frapujący kolaż industrialnych brzmień hipnotyzujących, dźwiękowych zapisów tła, czasem wzbogacony nutą melorecytowanej poezji. Niespokojny duch rozpalił twórczy ogień, a idea rozprzestrzenia się po cyberprzestrzeni angażując muzyków z całej Polski.

Wintermoon / Beyond The World

Melodyjny death metal, żywe kompozycje. Miażdży jak należy. Kolejny reprezentant bardzo twórczej i prężnej krośnieńskiej sceny metalowej, której najbardziej renomowanym znakiem jakości są Decapitated. W przypadku Wintermoon także mamy do czynienia z niezwykle zdolną ekipą, jaką stać na wiele nieszablonowych zagrań.