Choć nadal przeważa mocne uderzenie (Sawblade, Eho, Death Denied, Chiragra, Vat Six Nine), zdecydowanie daje się odczuć łagodniejsze tony w wykonaniu Deep Honey, Mango Collective i Laentrady. Ramas uprawia grunge’owy psychofolk, Jacyś Kolesie ogniście bębnią z towarzyszeniem rockowego składu a my szczególnie polecamy rockowo-ambientowo-industrialny Draft.

Składanka z wybranymi utworami znajduje się tutaj, poniżej zaś zestaw w całości.

Draft / Anachronix EP

Niezwykle oryginalny, w ogromnej mierze instrumentalny zestaw dźwiękowy skonstruowany z progresywnych elementów opartych na industrialnych podstawach i zatopiony w ambiencie. Soczyste brzmienie i sugestywne kompozycje sprawiają, że słuchanie Drafta to fantastyczna podróż, podczas której bardzo wiele można odkryć.

Deep Honey / Deep Honey

Wyjątkowo przyjemna muzyka. Po prostu miód :) Dwuosobowy projekt Deep Honey niezwykle zręcznie łączy electro z funkiem, triphop z popem, ociera się o dance i za nic ma pojęcie gatunku muzycznego. Z każdego bierze po trochu tworząc własną, oryginalną jakość. Ciepły głos wokalistki dosładza, ale nie przesładza całości.

ramas / Ramas – good fish

Jednoosobowy folkowo-grunge’owy projekt Ramas przynosi niezwykłe połączenie obu gatunków. Akustycznie zagrane utwory niosą ogromny ładunek energii a jednocześnie emanuje od nich przedziwny niepokój. Poczucie zagrożenia wzmaga zderzenie industrialnych ornamentów i psychodelicznej poświaty. Wciąga na maksa.

Mango Collective / Re-Ewolucja

Hiphop, funk, jazz i soul spotykają się na na wspólnej imprezie. Bawią się świetnie i postanawiają wymyślić coś nowego. Ktoś wpada na pomysł, żeby pograć na skrzypcach. Pomysł okazuje się trafiony w dziesiątkę i zabawa rozkręca się na dobre. To nie jest zwykły blok hiphop. To żywy band ze smykiem na składzie.

Jacyś Kolesie / Jakieś demo

Jacyś Kolesie uprawiają roots. Bębnią plemiennie i gadają za pomocą didgeridoo, ale do pierwotnego transu dokładają rozbudowane, progresywne struktury i rockowy power. Tak skonstruowane utwory uzyskują ogromną moc. Wprawiają w ekstatyczne podrygi i nie odpuszczają aż do opadnięcia z sił. Oczyszczająca terapia rytmem.

Sawblade / Demo 2009

Znakomite thrash metalowe granie w z elementami klasycznego heavy metalu. Kolejny dowód na to że stylistyka stworzona w latach 80′ ubiegłego stulecia wciaż może zostać zrealizowana z werwą, polotem i brzmieć świeżo, a tym samym porwać kolejne generacje fanów ciężkiego grania. Potęgą brzmienia a zarazem melodyką.

Eho / Nazwiska Przeciętne

Alternatywny funky-hard-rock o przebojowym potencjale. Zespół ma interesujące teksty, ciekawe kompozycje i to czego tak wielu polskim wykonawcom brakuje. Trudno ich jednoznacznie porównać do jakiejkolwiek zachodniej gwiazdy. Po prostu – gitary, bębny bas i wokal robią to, co powinny z naprawdę niezłym efektem.

death denied / Booze’n'roll

Twardy rockandroll podany na ostro a la Lemmy. Bez zmiły i grzania szkła. Rozgrzana do czerwoności maszyneria do miażdżenia, skręcenia i zgniatania. Najsłabsi odpadają. Nie dajesz rady, zaliczasz glebę. Kto nie maszeruje ten ginie. Zabawa musi trwać dalej, bo takie są reguły. Całość napędza nieodzowna river of booze.

Robak / Krzywdzisz Mnie Na Stole z Mchu

Oryginalnie. Lekki psycho-funk-rock z z pikantnymi tekstami. Solowy i raczej enigmatyczny projekt, w którym twórca, mimo ograniczonego instrumentarium potrafi stworzyć ciekawe i przestrzenne krajobrazy nacechowane funkującą psychodelią. Współgra z nimi swobodna interpretacja odważnych i lekko absurdalnych tekstów.

Laentrada / Poligon doświadczalny

Muzyka odważnie zmierza w kierunku obszarów niezbadanych. Przenikające się dźwiękowe byty wydają się pochodzić z innych, całkowicie różnych od siebie wymiarów. Często zatem dochodzi do bliskich sonicznych spotkań trzeciego stopnia. Słuchacz nie jest jedynie obserwatorem i szybko staje się jednym z aktorów tej gry.

Chiragra / Demo’08

Szczery punkrockowy bunt. Ostro i prosto do przodu. Nie ma wbrew pozorom obecnie w eterze zbyt wielu tego typu kapel, nie licząc wiekowych klasyków gatunku. W czasach gdy ze słowem punk kojarzony jest melodyjny pop w prostej gitarowej aranżacji z banalnymi tekstami, tak szczere i pełne gniewu granie zasługuje na uwagę.

Vat Six Nine / Point Of Decay

Przekonywująca hardkorowo-metalowa maszyneria. Powala. Kwartet z Płocka z powodzeniem realizuje receptę na inteligentny metalowy hałas: ciężkie brzmienie, rozbudowane aranże i solidne umiejętności muzyków z wokalistą włączywszy (a to nie takie u nas częste). Luźne skojarzenia z wczesnym Kornem wcale tu nie rażą.