W ostatni weekend października Brian Eno będzie gościem tegorocznej edycji łódzkiego Soundedit Festiwal. Ten wybitny muzyk, kompozytor, producent, laureat nagrody Grammy opowie o swojej najnowszej płycie „The Ship”, dokonaniach artystycznych oraz muzykach i zespołach, z jakimi współpracował. W Fabryce Sztuki będzie można również zapoznać się z najnowszą, autorską instalacją artysty. Wernisaż instalacji z udziałem twórcy odbędzie się w niedzielę 30 października o godzinie 17:00.

Brian Eno na Soundedit 2016 opowie o swojej instalacji dźwiękowej The Ship. Zdjęcie: Shamil Tanna

Tymczasem niedawno artysta odwiedził konferencję Sonar +D 2016 w Barcelonie. Poniższy tekst jest przekładem oryginalnego artykułu autorstwa Judy Cantor-Navas z Billboard.com – relacji z tego spotkania, podczas którego Eno dzieli się swoją inspirującą teorią na temat roli sztuki w życiu i funkcjonowaniu społeczeństw.

Podczas spotkania wybitny muzyk i producent jednoznacznie wywyższył sztukę nad forsowaną we wspóczesnym świecie filozofię czystej ekonomii: Zawsze uważałem, że moją misją jako artysty jest kreacja obiektów należących do świata, w którym chciałbym żyć. Do tego również zachęcał publiczność podczas prelekcji w stolicy Katalonii. Wyobrażam sobie, że tworząc muzykę, którą odbieram jako należącą do przyszłości w jakiś sposób tą przyszłość wyznaczam.

Myślę, że taki oto proces charakteryzuje sztukę. Wyrzucasz to Coś daleko przed siebie, po czym przeciągasz teraźniejszość w Tym kierunku. I od początku – rzucasz i przeciągasz dalej, rzucasz i od początku. Sądzę, że w ten sposób funkcjonują całe społeczeństwa, grupy twórcze a nie tylko jednostki. Tworzymy to, do czego aspirujemy

Eno przemówił w ten sposób do gości i delegatów otwierając Sonar +D 2016, wydarzenie, które organizatorzy określają jako międzynarodową konferencję kontestującą rolę cyfrowych technologii w transformacji przemysłów kreatywnych. Konferencja towarzyszyła 23 edycji Sonar – festiwalu muzyki elektronicznej, który (podobnie jak nadchodzący łódzki Soundedit) stał się miejscem prezentacji nowych technologii, interesujących warszatów oraz forum dyskusyjnym dla nowych idei cyfrowej ery.

Brian Eno, prekursor muzyki ambient a zarazem producent artystów takich U2, David Bowie czy Coldplay przyciągnął na spotkanie w Barcelonie międzynarodową i wielopokoleniową, ale jednorodnie pełną szacunku i uwielbienia dlań publiczność. 68-letni artysta przełamał szybko lody i rozładował tę nieco sztywną atmosferę przy okazji wpadki technicznej z mikrofonem, żartując iż ten po prostu… wpadł mu do spodni.

Na początku Eno zakwestionował podstawowe ekonomiczne założenia naszych czasów, idee zorientowane na czysto finansowe rezultaty i gloryfikujące ekonomiczną wolność jako uosobienie wolności jednostki w ogóle: Cała ta koncepcja opiera się na mylnym przekonaniu, że to jednostki, a nie wspólnoty i kolektywy są motorem napędowym społeczeństw.

Wskazał na dziwaczne perwersje rozumowania rozpowszechnione w czasach gdy coraz więcej zjawisk i wartości niż kiedykolwiek zamyka się w kategoriach ekonomicznych, dając jako przykłady prywatyzację zakładów penitencjarnych czy dominujący we współczesnej edukacji system testów kompetencyjnych.

Można ukończyć szkołę czy nawet uniwersytet z fantastycznymi wynikami i wiedzieć gówno o czymkolwiek – spuentował Eno wywołując wrzawę.

Artysta zatytułował swój wykład Why we play (gra słów – to play to przecież grać, także w znaczeniu muzycznym, ale zarazem bawić się) i pod sam koniec przywołał ideę sztuki jako kreatywnej zabawy.

Sztuka pozwala nam zrozumieć sens tego, co wspólnie akceptujemy. Wszyscy, jakkolwiek byśmy nie różnili się od siebie jako jednostki. Jak to możliwe że jesteśmy w stanie współpracować i tworzyć te wszystkie skomplikowane systemy i kody, które powstają dzięki nam? Kodeksy drogowe, prawne, systemy edukacji – to wszystko wymaga osiągnięcia pewnego consensusu.

Tu Eno przywołał zjawiska rock and rolla i generalnie muzyki pop drugiej połowy XX wieku jako najbardziej dobitne dowody na wielką moc sztuki, przejawiającą się w formowaniu światopoglądów i cementowaniu ruchów społecznych. Muzykę pop stworzyli w większości ludzie ze spychanych na margines grup społecznych – czarni, Żydzi, Irlandczycy i jak dodał żartobliwie Liverpoolczycy. Ci, którzy nie byli częścią dzierżącego władzę establishmentu.

Eno wspomniał o swej sympatii do muzyki metalowej, agresywnej i brudnej. Przywołał jako wielką artystyczną inspirację The Velvet Underground, grupę która nie przetrwałaby żadnego klasycznie rozumianego przesłuchania. Skontrastował anarchiczny charakter rock and rolla z hierarchiczną strukturą muzyki klasycznej.

Ta muzyka nie pochodzi z góry, ona pojawiła się z głębi, wypełzła jak spod ziemi. To nie przypadek, że cała rewolucja pojmowania zagadnień gender i seksualności wydarzyła się w ciągu ostatniego półwiecza. Przyczyniła się do tego sztuka, cała rzesza artystów podejmujących te istotne tematy, z takim choćby Davidem Bowie na czele. Nieustanna artystyczna dyskusja o tym kim mogą być ludzie i jakie są granice wolności. Tu Eno wskazał sylwetkę Anohni, headlinera tegorocznego festiwalu Sonar, jako doskonały przykład kogoś, kto tę dyskusję prowadzi.

Jak jeszcze możemy o tych problemach rozmawiać? – zapytał publiczność skupioną w zgoła przed-internetowej ciszy, z pochowanymi głęboko gadżetami mobilnymi. Naprawdę, nasze refleksje na te tematy są kształtowane głównie przez doświadczanie sztuki.

Eno nie wspominał o swoim ostatnim, wydanym w kwietniu albumie The Ship (KT: będzie za to o nim opowiadał w Łodzi), nie odwoływał się także do żadnej innej części swej przebogatej muzycznej historii. Wśród dobiegającej zewsząd kakofonii innych instalacji dźwiękowych i multimedialnych prezentacji najnowszych technologii po prostu mówił, bez żadnych muzycznych czy wizualnych dodatków.

Spójrzcie na dzieci – wciąż bawią się, ale co jednocześnie robią bawiąc się? Imaginują. Wyczuwają sens rzeczy i zjawisk. Starają się zrozumieć jak odczuwają je inni ludzie. Tak więc dzieci uczą się przez zabawę, a dorośli bawią się poprzez sztukę

Eno podkreślił rolę kultury jako katalizatora ewolucji społeczeństw. Ostrzegł tym samym, że obecnie w Angli ale i w innych krajach jej rola jest coraz bardziej marginalizowana. Nikt tak naprawdę nie zdaje sobie sprawy po co istnieje sztuka powiedział. Sztuka aktualnie jest traktowana jako luksusowy dodatek. Kiedy już poradzisz sobie z problemami typu pieniądze na życie, samolot lub pociąg na czas by nie spóźnić się gdzieś tam, dopiero wtedy pozwalasz sobie na deser – spotkanie ze sztuką.

A ja chciałbym przekonać Was, że to w ogóle nie tak. Jedynym sposobem na to żeby współistnieć i współdziałać razem jako społeczność istot ludzkich jest więcej, więcej i jeszcze więcej kultury i sztuki.

Chcę Was przekonać, że sztuka jest najważniejszą z rzeczy, za które możecie się zabrać.

Oryginalny artykuł z Billboard.com
Podziękowania dla Judy Cantor-Navas.